13/12/2025
Hej, jestem Alina. Pochodzę z Trójmiasta, tu się urodziłam, wychowałam i tu też wróciliśmy z mężem po 5-latach spędzonych w Norwegii. Jestem poszukiwaczką ciszy, zachwytu, bliskości, prawdy, odpowiedzi na wielkie pytania. Ciągle czytam, słucham podcastów, poszukuję mądrości w zakamarkach rozmaitych umysłów - tych słynnych i tych najbliżej mnie. Wierzę w ludzi i w nasz potencjał do niesienia dobra. Staram się być w głębokich relacjach - z bliskimi, Bogiem, samą sobą. W naturze, medytacji i świadomym ruchu wracam do siebie. Zawodowo mam duże doświadczenie w zarządzaniu (projekty, wydarzenia, relacje z klientem), a dodatkowo od niedawna jestem certyfikowaną trenerką pilatesu. Mam kochającą rodzinę, cudownych przyjaciół, najlepszego męża. Czy mamy dzieci? Jeśli jesteś rodzicem po stracie, może lekko boleśnie uśmiechniesz się na to pytanie. Mieliśmy, mamy. Doświadczyłam 3 poronień i niespodziewanej straty synka 11 dni po narodzinach. To właśnie on, Aluś, jego koledzy i koleżanki i ich cudowni rodzice, których czułe, bolesne, pełne miłości historie poznałam podczas terapii grupowej prowadzonej przez Magdę w Centrum eMOCja, stali się dla mnie inspiracją do projektu "Okruszki", za który wdzięczność towarzyszy mi każdego dnia i poprzez który czuję obecność Alusia w moim życiu.
✨ Fragment z książki "Okruszki" z historii o Alusiu🤍
"Ja poznałam go dopiero późnym popołudniem. Kiedy 1693 gramowe ciałko wylądowało na mojej piersi, wiedziałam, że właśnie razem z nim, urodziłam się na nowo. Poziom odrealnienia tych pierwszych chwil jest ciężki do opisania, ale do dziś urzeka mnie coś, co nazywam uczuciem rozpoznania. To silne przeświadczenie, które docierało do mnie stopniowo na przestrzeni pierwszych godzin, ale było niezwykle upajające: że on jest taki nasz. Wrażenie, że po prostu się znamy, że to nasz maleńki dobry ziomeczek, jak czasem o nim mówiliśmy, który jest i od zawsze był integralną i nieodłączną częścią nas. Nie mogę przestać się uśmiechać, kiedy to piszę.
(...)
Bez względu na to, czy Twoje dziecko jest zdrowe, czy chore, przyjdzie na świat w ciszy, na kilka minut, dni, czy miesięcy, czy będzie wyglądało zwyczajnie, czy będzie jedyne w swoim rodzaju. Wasze życie już trwa. Pomimo strachu i bólu, warto próbować je dostrzec, przyjąć takim, jakie jest i być w nim obecnym całym sobą, by “nie przeoczyć utajonego piękna”. Szok, przerażenie, złość czy okoliczności w jakich poczęło się dziecko mogą sprawić, że uczucie miłości nie będzie Ci towarzyszyło. Wierzę jednak, że nie trzeba czuć miłości żeby móc obdarzyć nią dziecko - poprzez trwanie przy nim, ofiarowanie miejsca pod sercem, bliskości swojego głosu, zapachu, opieki - tego, co da dziecku poczucie bezpieczeństwa i pozwoli w tym poczuciu odejść. Miłość zredukowana do uczucia staje się mała. Miłość będąca wyborem, która siebie samą składa w ofierze, to właśnie ta, która “wszystko przetrzyma” i powraca, napełnia i leczy. Masz w sobie znacznie więcej miłości do ofiarowania, niż być może w tej chwili czujesz."