14/05/2026
Czy to nie jest ciekawe?
"U osób z wczesnym doświadczeniem zagrożenia, przemocy, przeciążenia sensorycznego lub nadmiernej intruzywności relacyjnej układ może zostać „przestawiony” bardziej w stronę wazopresyny, czyli obrony, czujności, lęku i agresji. Wtedy nawet dobre, opiekuńcze doświadczenia mogą być odbierane jako zagrażające. Oksytocyna może pobudzać receptory wazopresynowe, wywołując reakcje obronne zamiast uspokojenia. Ten mechanizm został nazwany roboczo „alergią na miłość” albo trudnością w metabolizowaniu dobra.
Odnoszono to do pracy z dziećmi i pacjentami ze spektrum autyzmu. Zwrócono uwagę, że nadwrażliwość sensoryczna może sprawiać, iż świat jest przeżywany jako zagrażający nawet wtedy, gdy obiektywnie taki nie jest. To może wpływać na wczesne zmiany epigenetyczne i kształtowanie układu oksytocynowo-wazopresynowego. W takim kontekście pochwała, bliskość czy troska mogą nie przynosić uspokojenia, lecz smutek, złość, wycofanie albo agresję" - zachęcamy do lektur całego wpisu opracowanego przed dr Cezarego Żechowskiego:
W dniu dzisiejszym kontynuowaliśmy temat z ubiegłego tygodnia analizy pracy T. Rice'a i Williama Singletary.
Wprowadzenie I moderowanie: Cezary Żechowski
Poniższy tekst powstał w oparciu o nagranie, dokładną transkrypcję, wierne streszczenie przy użyciu AI poprawione przez prowadzącego seminarium.
W przypadku cytowań prosimy podawać - Seminaria na Czystem/link do posta na Fb
Seminarium dotyczyło roli oksytocyny i wazopresyny w relacji, przywiązaniu, stresie, autyzmie i psychoterapii.
Główna teza była taka, że oksytocyna nie działa po prostu jako „hormon miłości i empatii”. Jej działanie zależy od wcześniejszych doświadczeń, kontekstu relacyjnego i tego, jak ukształtowany jest układ receptorów oksytocyny i wazopresyny. W bezpiecznym środowisku oksytocyna wspiera uspokojenie, więź, zaufanie i zdolność do korzystania z relacji. Może uruchamiać wewnętrzne obrazy troskliwych, chroniących obiektów przywiązania, co zmniejsza reakcję stresową.
Ważnym wątkiem było jednak to, że u osób z wczesnym doświadczeniem zagrożenia, przemocy, przeciążenia sensorycznego lub nadmiernej intruzywności relacyjnej układ może zostać „przestawiony” bardziej w stronę wazopresyny, czyli obrony, czujności, lęku i agresji. Wtedy nawet dobre, opiekuńcze doświadczenia mogą być odbierane jako zagrażające. Oksytocyna może pobudzać receptory wazopresynowe, wywołując reakcje obronne zamiast uspokojenia. Ten mechanizm został nazwany roboczo „alergią na miłość” albo trudnością w metabolizowaniu dobra.
Odnoszono to do pracy z dziećmi i pacjentami ze spektrum autyzmu. Zwrócono uwagę, że nadwrażliwość sensoryczna może sprawiać, iż świat jest przeżywany jako zagrażający nawet wtedy, gdy obiektywnie taki nie jest. To może wpływać na wczesne zmiany epigenetyczne i kształtowanie układu oksytocynowo-wazopresynowego. W takim kontekście pochwała, bliskość czy troska mogą nie przynosić uspokojenia, lecz smutek, złość, wycofanie albo agresję.
Seminarium połączyło ten model biologiczny z pojęciami psychoanalitycznymi: oporem, negatywną reakcją terapeutyczną, trudnością przyjmowania dobra, lękiem przed zależnością i separacją. Sugerowano, że biologicznym odpowiednikiem oporu może być sytuacja, w której dobre doświadczenie relacyjne uruchamia system zagrożenia. Wtedy pacjent nie może skorzystać z terapii, ponieważ to, co terapeutycznie dobre, jest przeżywane jako niebezpieczne.
Pojawił się też temat nadmiaru miłości lub nadmiernej synchronizacji. Zbyt bliska, nienaruszalna, nadopiekuńcza relacja może również być szkodliwa, bo nie pozwala dziecku doświadczać frustracji, separacji i budować własnych mechanizmów samouspokajania. W tym kontekście omawiano przypadki pacjentów, u których relacja z matką była przeżywana jako pochłaniająca, intruzywna lub zagrażająca, a agresja mogła być dramatyczną próbą obrony i przetrwania.
Ważnym elementem dyskusji była neuroplastyczność. Podkreślono, że psychodeliki czy rTMS mogą silnie stymulować neuroplastyczność, ale sama plastyczność nie jest automatycznie dobra. Jeśli zachodzi w warunkach opresji, lęku lub relacji pozbawionej bezpieczeństwa, może wzmacniać patologiczne wzorce. Dlatego kluczowy jest kontekst relacyjny.
Na końcu seminarium poszerzono perspektywę z relacji rodzinnych na sieci społeczne. Wczesne doświadczenia są bardzo ważne, ale układ przywiązania pozostaje plastyczny przez całe życie. Aktualne relacje, wspólnota, poziom zaufania, współpraca i równości społecznej mogą działać leczniczo albo traumatyzująco. To prowadziło do refleksji nad znaczeniem pracy sieciowej, w tym podejść otwarto-dialogowych, które mogą sprzyjać odbudowie bezpieczeństwa, synchronii i zaufania.
Najkrócej: seminarium pokazywało, że miłość, troska i bliskość nie zawsze są od razu możliwe do przyjęcia. U niektórych pacjentów dobro może uruchamiać lęk, agresję i obronę. Zadaniem terapii jest stopniowe tworzenie takich warunków relacyjnych, w których pacjent może coraz bardziej tolerować więź, przyjmować dobro i odzyskiwać zdolność do bezpiecznego bycia z innymi.