21/05/2026
SZAMAŃSKIE PODRÓŻE UZDRAWIAJĄCE NA ODLEGŁOŚĆ
Miałam ostatnio taką podróż z jedną kobietą i do tej pory mam ją gdzieś z tyłu głowy, bo była inna niż wszystkie wcześniejsze. Duchy wspierające po procesie uzdrawiania grzechotką kazały zrobić oczyszczenie. w
Weszłam w to do końca nie rozumiejąc co właściwie się wydarzy. Jak to będzie wyglądało.
W pewnym momencie byłyśmy w takiej przestrzeni, gdzie właściwie nic nie było do zobaczenia. Jasno, pusto, bez żadnych obrazów, bardziej odczucie niż konkret.
Stałam tam z przewodnikiem i uzdrowicielką, a ona, ta kobieta, była w środku tego wszystkiego.
I pojawiła się istota. Nie analizowałam tego jakoś szczególnie, po prostu wiedziałam, z czym mam do czynienia. To, co się zaczęło dziać, było bardzo spokojne — jakby coś do niej docierało, warstwa po warstwie, bez pośpiechu.
Patrzyłam na nią i widziałam, że coś się zmienia, jakby zeszło z niej napięcie, które wcześniej gdzieś było głęboko. W którymś momencie miałam wrażenie, że ten kontakt robi się bardziej bezpośredni, bliższy, i wtedy mnie to mocno dotknęło, aż trudno było to oddzielić od siebie.
Cała ta przestrzeń była… no właśnie, trudno to nazwać, ale nie było tam żadnego „robienia”, raczej pozwolenie, żeby coś się wydarzyło samo.
Potem ona zaczęła się zmieniać, jakby rosła, zajmowała więcej miejsca, a my razem z nią — wszystko się jakoś wyrównało.
I pojawił się ruch. Taki, którego się nie ogląda z boku, tylko czuje, że coś się w nim domyka.
Na końcu podeszła, spojrzała na każdego z nas i podziękowała. I to był moment, w którym po prostu wiedziałam, że to już koniec.
Czasami podróże zaskakują mnie samą.
Ale zawsze ufam że jest tak jak ma być