Terapia Par i Małżeństw

Terapia Par i Małżeństw Terapia par / małżeńska - praca nad zbudowaniem zdrowej, bezpiecznej i satysfakcjonującej relacji Problemy w małżeństwie?

Kiedy pójść na terapię małżeńską?
- potrzeby jednego z partnerów nie są respektowane,
- partnerzy często się kłócą, krytykują i krzywdzą nawzajem,
- partnerstwo jest jednostronne, tzn.: tylko jedna osoba podejmuje ważne decyzje dotyczące np. wychowania dzieci, pieniędzy, urlopu,
- w życiu seksualnym oboje przestali odczuwać satysfakcję,
- w związku brakuje zaufania i zrozumienia a partnerzy nie wspierają się nawzajem,
- jeden z partnerów dopuścił się zdrady,
- oboje zastanawiają się, czy zostać razem, czy też lepiej się rozstać,
- partnerzy chcą zmniejszyć wpływ rodziny i osób trzecich na związek lub mają.

"Teoria więzi opiera się na założeniu, że potrzeba bycia w bliskiej relacji jest wpisana w nasze geny. To błysk geniuszu...
23/02/2026

"Teoria więzi opiera się na założeniu, że potrzeba bycia w bliskiej relacji jest wpisana w nasze geny. To błysk geniuszu Johna Bowlby'ego pozwolił mu zrozumieć, że ewolucja zaprogramowała nas tak, byśmy wybierali w życiu kilka konkretnych osób i nadawali im szczególne znaczenie. Jesteśmy zaprogramowani do pozostawania w relacji zależności z ważnymi dla nas osobami. Potrzeba ta zaczyna się jeszcze przed naszym narodzeniem i kończy dopiero wraz ze śmiercią.

Bowlby twierdził, że w toku ewolucji selekcja naturalna wybierała te osobniki, które przywiązywały się do innych, ponieważ przywiązanie oznaczało przewagę ułatwiającą przeżycie. W czasach prehistorycznych ludzie, którzy polegali jedynie na sobie i nie mieli nikogo, kto by ich obronił, łatwiej padali ofiarą różnych nieszczęść, podczas gdy ci, którzy byli w relacji z osobą, która o nich dbała, częściej przeżywali i przekazywali skłonność do tworzenia bliskich więzi swoim potomkom.

W rzeczy samej, potrzeba posiadania bliskiej osoby jest tak ważna, że w naszych mózgach wykształcił się osobny biologiczny mechanizm odpowiedzialny wyłącznie za tworzenie i regulowanie relacji z ludźmi, do których jesteśmy przywiązani (rodzicami, dziećmi, partnerami). Nazywa się on "systemem przywiązania" i składa z emocji oraz zachowań, które zapewniają nam poczucie bezpieczeństwa i ochrony płynące z samego tylko faktu przebywania blisko kochanej osoby. "

Źródło: Levine Amir, Heller Rachel - Partnerstwo bliskości. Jak teoria więzi pomoże ci stworzyć szczęśliwy związek

Czy teoria więzi może Ci pomóc stworzyć szczęśliwy związek?

"Twierdzi pani, że dziś zdrada to często traumatyczne doświadczenie.Szczególnie dotkliwa jest w kulturach, w których tak...
20/02/2026

"Twierdzi pani, że dziś zdrada to często traumatyczne doświadczenie.

Szczególnie dotkliwa jest w kulturach, w których tak wiele "zawiesza" się na jednej osobie, gdzie niewierność to tabu, również tam, gdzie istnieje wiara, że rzeczywistość, los można kontrolować, na przykład w Stanach Zjednoczonych. Niech pani posłucha... Jeżeli jesteś moją "bratnią duszą" (na marginesie to określenie kiedyś odnosiło się wyłącznie do relacji z Bogiem), moim najlepszym przyjacielem, to oczywiste, że jak mnie zdradzisz, to będzie bolało! I to jak! Jeśli w moim społecznym kręgu nie ma innych równie bliskich mi osób, to pewnie, że to będzie bolało! I jeśli jesteś gwarantem mojego poczucia przynależności i tożsamości, to jasne, że jak mnie zdradzisz, będę czuła się wykorzeniona, a moje "ja" się rozpadnie! Z hukiem! Nie słyszałam natomiast, żeby zdradzone kobiety z Afryki Zachodniej czy z Maroka mówiły o utracie własnego "ja".

A co mówiły?

"Miałam pecha", "Źle wybrałam" albo: "Mój mąż ma słaby charakter". Zdrada jest dla nich bolesna, ale one cały czas wiedzą, kim są. Mają, powiedzmy, siedmioro rodzeństwa, z którym są blisko, nadal są przyjaciółkami dziesięciu innych kobiet, czyimiś córkami, wnuczkami, siostrzenicami, ciotkami.

Wspólnota chroni je przed załamaniem?

Ich życie składa się z bardzo wielu opowieści. Małżeństwo jest tylko jedną z nich. W związku z tym nie mówią: "Moje życie to jedno wielkie oszustwo", "W nic już nie mogę wierzyć", "Moje małżeństwo to farsa".

W zachodnim świecie otrząsanie się ze zdrady czasem trwa latami. Nazywam to śmiercią zadaną przez tysiąc cięć..."

Źródło: Rozmowa Agnieszki Jucewicz z terapeutką par Esther Perel, Wysokie Obcasy, kwiecień 2024

"Jeśli w parze pojawia się przemoc, bardzo ważne jest, aby psychoterapeuta dobrze zrozumiał, jaki jest to rodzaj przemoc...
18/02/2026

"Jeśli w parze pojawia się przemoc, bardzo ważne jest, aby psychoterapeuta dobrze zrozumiał, jaki jest to rodzaj przemocy, w jakim nasileniu występuje i czy można z nim bezpiecznie pracować w ramach psychoanalitycznej terapii pary. (...) wbrew podejściu wielu instytucji przy określonych rodzajach przemocy skuteczniejsza okazuje się praca z parą niż praca indywidualna z obojgiem partnerów.

(...) wyróżnia się cztery typy przemocy w związkach intymnych:
- przemoc służąca zniewoleniu i kontroli,
- opór w postaci przemocy,
- sytuacyjna przemoc w parze
- oraz przemoc jako reakcja na separację.

Kelly i Johnson opisują przemoc służącą zniewoleniu i kontroli jako "przemoc psychiczną w postaci zastraszania, przymuszania i kontrolowania połączoną z przemocą fizyczną wobec partnera". Zwykle pojawia się ona w kontekście innych zachowań służących kontrolowaniu drugiego.

Opór w postaci przemocy to przemoc w odpowiedzi na przemoc służącą zniewoleniu i kontroli.

Przemoc jako reakcja na separację, jak sama nazwa wskazuje, powstaje w reakcji na separację i zwykle nie jest poprzedzona innymi gwałtownymi zachowaniami."

Źródło: Mary Morgan, Stan umysłu pary

́ląsk

"Style przywiązania u dorosłych określają ich stosunek do bliskości i sposoby, w jakie na nią reagują w romantycznej rel...
16/02/2026

"Style przywiązania u dorosłych określają ich stosunek do bliskości i sposoby, w jakie na nią reagują w romantycznej relacji. Podobnie jak u dzieci, wyróżniamy tutaj trzy główne style przywiązania:
- bezpieczny,
- lękowy
- i unikający.

Najkrócej mówiąc: ludzie przejawiający styl bezpieczny czują się dobrze w bliskich relacjach i są zwykle ciepli i kochający.

Ci o stylu lękowym bardzo pragną bliskości, często są przesadnie zaangażowani w swoje relacje i martwią się o to, na ile partner odwzajemnia ich uczucia.

Dla osób o stylu unikającym, bliskość jest równoznaczna z utratą niezależności i dlatego starają się ją minimalizować. (...)

Wszystkich ludzi, nieważne, czy dopiero zaczęli się z kimś spotykać, czy też od czterdziestu lat pozostają w związku, można przypisać do jednej z tych trzech kategorii albo (rzadziej) do kategorii stanowiącej połączenie dwóch ostatnich (chodzi o osoby wykazujące jednocześnie cechy lękowe i unikające). Do kategorii "bezpieczni" zalicza się nieco ponad 50% populacji: "lękowi" stanowią około 20%, podczas gdy unikający 25%; pozostałe 3-5% to osoby należące do rzadszej kategorii stanowiącej połączenie stylów lękowego i unikającego."

Źródło: Levine Amir Heller Rachel, Partnerstwo bliskości. Jak teoria więzi pomoże ci stworzyć szczęśliwy związek

"Choć w zakochaniu jest taka właśnie bardzo bliska bliskość, ale ten stan nie trwa wiecznie. A skąd się bierze to, że kt...
11/02/2026

"Choć w zakochaniu jest taka właśnie bardzo bliska bliskość, ale ten stan nie trwa wiecznie. A skąd się bierze to, że ktoś całego tego dobra unika?

Gdy mnie o to pytasz, nie ma rady, musimy się zanurzyć w dzieciństwie tej osoby. Można przypuszczać, że w jej historii albo tej bliskości nie było, albo nie była bezpieczna - była inwazyjna, pochłaniająca, chaotyczna czy raniąca, zawierająca elementy agresji. I u tej osoby - dziś dorosłej - zderza się jej potrzeba bliskości z tamtym niegdysiejszym doświadczeniem, wziętym z dzieciństwa. Wtedy powstaje wewnętrzny konflikt, niekoniecznie świadomy: ta osoba czegoś bardzo chce, a zarazem bardzo się tego boi.

Do gabinetu terapeuty rodzin i par większość osób właśnie z takim problemem się zgłasza. Oni tak tego nie nazywają, nie mówią: "Mamy problem z bliskością", lecz wzajemnie się obwiniają o różne błahe sprawy. Toczy się między nimi gra pt. "To ty jesteś nie OK", a pod spodem rozgrywa się ów wewnętrzny konflikt: "Potrzebuję bliskości, a jednocześnie boję się jej". Ktoś potrzebuje bliskości, bo bycie blisko jest naturalną potrzebą, a boi się, bo jego dawne doświadczenia są takie, że bliskość jest raniąca. Jego psychika pamięta, że rodzice, od których potrzebował miłości, dawali mu agresję lub obojętność. Innymi słowy, to, czy bliskość jest bezpieczna, zależy od wczesnych doświadczeń w tym obszarze. Jeśli to były doświadczenia traumatyczne, to powstaje taka nieświadoma wewnętrzna wskazówka: "Nie będę ryzykował bliskości, bo ból przy próbie jej otrzymania lub po jej stracie jest zbyt wielki".

Angażując się w bliskość, ryzykujemy, że będzie bolało.

I może powstać coś w rodzaju filozofii życia pod tytułem: "Już się raz sparzyłem". Taka przesłanka może się stać samospełniającą się przepowiednią: "Będę tak ostrożny, że nie będę niczego ryzykować. Także tego, co mogłoby przełamać tamten wzorzec. Nie ryzykując, pozostaję w osobności, inni są więc coraz bardziej obcy, więc tym bardziej nie wolno się do nikogo zbliżać". Ale pamiętajmy: są też ludzie, którzy są samotni, i jest im dobrze na świecie."

Źródło: Fragment książki "Swoją Drogą...", Justyna Dąbrowska, Bogdan de Barbaro

"Wyobraźmy sobie taką parę. Magda i Tomek są razem od pięciu lat, a od dwóch mieszkają razem. Oboje intensywnie pracują,...
09/02/2026

"Wyobraźmy sobie taką parę. Magda i Tomek są razem od pięciu lat, a od dwóch mieszkają razem. Oboje intensywnie pracują, co sprawia, że mają coraz mniej czasu na wspólne chwile. Od mniej więcej roku zauważają, że kolejne kłótnie stają się coraz bardziej nieprzyjemne, a proste sprawy, takie jak zakupy czy podział obowiązków, prowadzą do narastających napięć i nieporozumień. Mają wrażenie, że każda rozmowa zamiast przynieść rozwiązanie, kończy się konfliktem lub wzajemnym obrażeniem się.

Oto jak przebiega ich "typowa" kłótnia:

Magda: Mówiłam ci wczoraj, że nie będę miała czasu zrobić zakupów, bo wracam późno z pracy! Dlaczego nic nie kupiłeś, skoro byłeś szybciej w domu?

Tomek: Nie rozumiem, dlaczego jesteś wkurzona. Myślałem, że zdążysz coś ogarnąć po drodze. Poza tym w lodówce było jeszcze trochę jedzenia.

M. (poirytowana): "Trochę jedzenia"?! To był tylko jogurt i jedno j***o! Zawsze muszę się domyślać, czy coś zrobiłeś, czy nie. Dlaczego nie możesz po prostu zadzwonić i zapytać?

T. (usprawiedliwiająco): Po pracy byłem zmęczony, chciałem chwilę odpocząć. Nie chciałem Cię dodatkowo obciążać. Myślałem, że to wystarczy.

M. (zdenerwowana, podnosi głos): Właśnie, że nie wystarczy! Mam wrażenie, że nigdy nie słuchasz tego, co mówię. Przecież prosiłam, żebyś zajął się zakupami. Oczywiście, jak zawsze wszystko na mojej głowie!

T. (przytłoczony): Ale przecież ja się staram pomagać. Czasem nie wiem, czego dokładnie oczekujesz, bo mówisz skrótami, a ja nie będę się domyślał.

W tym przykładzie obserwujemy schemat: Magda atakuje - Tomek wycofuje się - Magda czuje się jeszcze bardziej niesłyszana i samotna, więc reaguje jeszcze silniejszym gniewem na co Tomek zamyka się jeszcze bardziej. Para szybko wpada w "błędne koło": każdy z nich czuje się niezrozumiany i wzajemnie ranią się swoimi reakcjami.

Co mogłoby pomóc parze wyjść z tego cyklu?

1) Uświadomienie sobie głębszych emocji: Magda mogłaby rozpoznać, że za jej gniewem stoi lęk i smutek ("Jestem zdana wyłącznie na siebie"). Z kolei Tomek być może mógłby dotrzeć do poczucie bycia niewystarczającym ("Nigdy nie sprostam jej oczekiwaniom").

2) Komunikacja potrzeb: Zamiast krytyki ("Nigdy nic nie robisz, nie słuchasz!"), Magda mogłaby zakomunikować, jak bardzo boi się, że tylko jej zależy na tym związku. Tomek, zamiast obronnego wycofania ("Nie rozumiem, czemu się złościsz"), mógłby wyrazić obawę przed niezadowoleniem partnerki ("Boję się, że nie zrobię tego dobrze i znowu będziesz niezadowolona")." (Matylda Porębska - psychoterapeutka par)

"Aplikacje randkowe zabiły spontaniczność?Inaczej bym to ujął. Uczyniły proces doboru w pary w pełni racjonalnym i niewy...
05/02/2026

"Aplikacje randkowe zabiły spontaniczność?

Inaczej bym to ujął. Uczyniły proces doboru w pary w pełni racjonalnym i niewykonalnym. Miłość romantyczna także była maszynerią racjonalną - ekwiwalentem swatki czy rodziny, która wcześniej dobierała partnerów do małżeństwa. Chodzi mi o to, że także miłością romantyczną ludzie zazwyczaj zakochiwali się w tym, kim trzeba. To były racjonalne wybory niebędące mezaliansami. Partnerzy mieli te same lub podobne parametry psychospołeczne, pochodzenie, miejsce w strukturze społecznej. Natomiast w przypadku tej całej maszyny apkowej mamy do czynienia z sytuacją, w której możemy to już nie tylko w pełni zracjonalizować, ale także sparametryzować. Kawa na ławę - wygląd potencjalnego partnera oceniamy na tle wyglądu innych potencjalnych partnerów, których na Tinderze jest legion.

Jesteśmy przekonani, że zawsze znajdzie się ładniejszy, ciekawsza itd. To sprzyja kalkulacjom, bo karmi nas ułuda nieskończonego niemal wyboru. To zabiło spontaniczność, ale też hipokryzję, która była doczepiona do miłości romantycznej. Miłość prawie zawsze była racjonalnym wyborem, tylko opatulaliśmy ją w melodramat i scenariusze, które tę racjonalność przykrywały. Miłość miała nas trafiać jak grom z jasnego nieba, być czymś magicznym, szalonym, niewytłumaczalnym. To pomagało nie dostrzegać jej racjonalności. W erze aplikacji pozostała goła racjonalność, która nie pozwala nam nawet się zakochać, a co dopiero stworzyć związek. Według różnych badań i szacunków od 5 do maksymalnie 12 proc. zainicjowanych w ten sposób relacji ma szansę potrwać dłużej. W większości absolutnie nic się nie wydarza, a nawet nie zaczyna."

Źródło: Tomasz Szlendak - Miłość nie istnieje oraz rozmowa dla Polityki

Link do pełnego artykułu znajduje się w pierwszym komentarzu pod postem.

"W książce "Miłość nie istnieje" opisuje pan czynniki, które wpłynęły na to, że miłość romantyczna przestała działać jak...
02/02/2026

"W książce "Miłość nie istnieje" opisuje pan czynniki, które wpłynęły na to, że miłość romantyczna przestała działać jako mechanizm łączenia się ludzi w pary. Tinder ją dobił?

Dobił miłość romantyczną, taką, jak jest ona rozumiana przez nauki społeczne zakładające, że rozwija się w kilku etapach. Najpierw etap rozpoznania randkowego, zauroczenia, potem intymności, a na końcu zaangażowania. W epoce Tindera do tych ostatnich etapów w większości wypadków nie dochodzi, a często nie dochodzi nawet do tych pierwszych. Dzięki aplikacjom randkowym, platformom, na których informujemy o sobie, całej tej maszynerii cyfrowej, ludzie są sobą znudzeni, zanim w ogóle cokolwiek się między nimi rozpocznie. Jak się pozbiera informacje o człowieku ze wszystkich Facebooków, portali społecznościowych, na których się udzielamy, zdjęć, które wrzucamy, to już przed pierwszą randką wiemy o sobie za dużo. A miłość zwykle zaczynała się od czegoś w rodzaju tajemnicy."

Źródło: Tomasz Szlendak - Miłość nie istnieje oraz rozmowa dla Polityki

Link do pełnego artykułu znajduje się w pierwszym komentarzu pod postem.

"Nigdy wcześniej w historii nasze oczekiwania wobec małżeństwa nie były aż tak wyolbrzymione. Nadal pragniemy wszystkieg...
30/01/2026

"Nigdy wcześniej w historii nasze oczekiwania wobec małżeństwa nie były aż tak wyolbrzymione. Nadal pragniemy wszystkiego, co zapewniała tradycyjna rodzina - bezpieczeństwa, dzieci, majątku, szacunku - lecz obecnie chcemy także, by nasz partner nas kochał, pożądał, interesował się nami. Powinniśmy być dla siebie najlepszymi przyjaciółmi, zaufanymi powiernikami i na dodatek namiętnymi kochankami.

Ludzka wyobraźnia stworzyła nowy Olimp: miłość ma być bezwarunkowa, intymność fascynująca, a s€ks podniecający, na długo, z jedną osobą. Tylko, że to długo robi się coraz dłuższe.

Małżeńską wstęgą opasane są głęboko sprzeczne ideały. Chcemy, by nasz wybranek oferował nam stabilność, bezpieczeństwo, przewidywalność, niezawodność - czyli dawał oparcie. Jednocześnie chcemy, by ta sama osoba budziła w nas podziw, kusiła tajemnicą, przygodą i ryzykiem. Daj mi komfort i daj mi życie na krawędzi. Daj swojskość i daj nowość. Daj ciągłość i niespodziankę. Dzisiejsi kochankowie zamierzają zmieścić pod jednym dachem pragnienia, które od zawsze były osobne." (Esther Perel - terapeutka par)

"Z tego, co mówisz, wynika, że czasem mylnie nazywamy zakochaniem coś, co jest np. tęsknotą za jakąś aktywnością, samore...
28/01/2026

"Z tego, co mówisz, wynika, że czasem mylnie nazywamy zakochaniem coś, co jest np. tęsknotą za jakąś aktywnością, samorealizacją, odmianą.

Może tak być. Myślę, że w ogóle jako społeczeństwo mamy problem z rozpoznawaniem swoich uczuć, impulsów i popędów. Często nam się wszystko miesza. Czasem też sami siebie oszukujemy, np. bardzo brakuje nam s€ksu i namiętności, spotykamy kogoś, kto nas pociąga fizycznie, a wmawiamy sobie, że lubimy z nim przebywać, bo świetnie się z nim rozmawia o filozofii.

Jakie jeszcze potrzeby mogą się kryć pod tym, co identyfikujemy jako zakochanie?

W gabinecie chyba najczęściej słyszę o tym, że ktoś zaczyna się kimś fascynować, bo ten obdarza go uważnością, tworzy warunki, w których można dzielić się swoimi emocjami, a stały partner tego nie robi. W takiej sytuacji warto zastanowić się, jak możemy budować i rozwijać naszą intymność. Warto porozmawiać o tym z partnerem. Nie musimy mówić o tym, że zainteresował nas ktoś inny, tylko o tym, czego nam brakuje. Kiedy ludzie czują się ze sobą na tyle bezpiecznie, że mogą wprost rozmawiać o swoich pragnieniach, to często okazuje się, że udaje im się odzyskać intymność. Ona często jest obecna w pierwszej fazie związku, potem jeszcze się rozwija, by wreszcie, kiedy pojawia się stabilizacja i rutyna, zmniejszyć się lub nawet zniknąć. To jest naturalna kolej rzeczy, więc trzeba dużej uważności, przytomności, wysiłku i czasu, żeby do tego zaniku intymności nie dopuścić. Trzeba o nią na różne sposoby dbać." (Adam Chojnacki - psycholog)

Źródło: Rozmowa dla Wysokich Obcasów, XII/2025

Link do pełnego artykułu znajduje się w pierwszym komentarzu pod postem.

́ląskie

"Rozwód nie jest końcem życia w małżeństwie, lecz bardzo często przejściem do nowego małżeństwa. Negatywne doświadczenia...
26/01/2026

"Rozwód nie jest końcem życia w małżeństwie, lecz bardzo często przejściem do nowego małżeństwa. Negatywne doświadczenia nie powstrzymują większości rozwiedzionych od decyzji o zawarciu nowego małżeństwa. Ludzie przyjmują zazwyczaj, że pierwsze małżeństwo nie udało się z powodu specyficznego niedopasowania. Mają nadzieję, że w drugim nie spotka ich podobny los. Pozostawanie w stanie wolnym, bez jakichkolwiek zobowiązań nie trwa z reguły długo. Statystycznie można stwierdzić, że drugie małżeństwo są mniej trwałe niż pierwsze, różnica nie jest jednak tak znacząca, by uzasadnić sceptycyzm często wyrażany wobec drugiego małżeństwa. W drugim małżeństwie niejednokrotnie pojawia się przymus osiągnięcia sukcesu, który być może stabilizuje związek, lecz również go utrudnia."

Źródło: Jurg Willi, Terapia pary

"Lepiej przyznać się do zdrady, czy do końca iść w zaparte?Zdrada, która trwa, to stan wojny. Nie ma sojuszu, cele obu s...
23/01/2026

"Lepiej przyznać się do zdrady, czy do końca iść w zaparte?

Zdrada, która trwa, to stan wojny. Nie ma sojuszu, cele obu stron są przeciwstawne i nie do pogodzenia. Zdradzający za wszelką cenę chce ukryć - zdradzany chce wykryć. Głównym interesem strony zdradzanej jest dowieść zdrady współmałżonka. Ale zdradzający może czasem zamiast uników zastosować kontrakt - i ujawnia swoją tajemnicę, apelując o życzliwość i zrozumienie. To jest jak powiedzenie: "Wiesz, kochanie, mamy teraz wspólny kłopot. Jest taka pani, i co ja mogę zrobić, to uczucie jest silniejsze ode mnie, doradź mi, ona też cierpi". Wtedy problem zdradzającego męża staje się problemem zdradzanej żony. Ona zaczyna myśleć, że chyba mąż traktuje ją poważnie, skoro jej się zwierza. Znam wiele przypadków, gdzie zdradzający wciąga zdradzanego w taką grę. To może być skutek wieloletniego małżeńskiego nawyku - nasze kłopoty są wspólne i dzielimy je ze sobą. Skoro więc jego kochanka ma np. kłopot z matką, która jej przeszkadza w wychowaniu dziecka, to może jest to i nasz problem? Może coś doradzimy? Zwierzenia nie mają granic. Czasem zdradzony mąż domaga się intymnych szczegółów, chce wiedzieć, jak żonie było z kochankiem za pierwszym razem w łóżku, czy coś robiła, czego jemu odmawiała itp., itd.

Po co wbijają sobie nóż w serce i jeszcze nim kręcą?

To im daje złudne poczucie kontroli. Myślą, że im więcej będą wiedzieli, to więcej będzie od nich zależało. Mąż o tym mówi, więc jest w naszej władzy. A on mówi, bo przyjemnie mu o tym mówić, wreszcie może komuś się zwierzyć i to bliskiej osobie. A to nie znaczy, że jest w naszej mocy. Raczej delektuje się możliwością wygadania po tylu miesiącach utrzymywania sekretu. A zdradzana żona myśli: "Jak będę wiedziała, co ta kobieta ma w sobie, to zrozumiem, czego mu potrzeba i spróbuję też taka być".

Udają się takie sztuczki?

Ależ on nie zaczął zdradzać dlatego, że tamta była blondynką, czytała książki o końcu świata albo lubiła s€ks oralny. Zaczął ją zdradzać, bo nastąpił taki moment w ich związku. Partner zdrady jest na ogół przypadkowy.""

Źródło: Fragment rozmowy M. Grzebałkowskiej z psychoterapeutką par Z. Milską-Wrzosińską dla Gazety Wyborczej

́ląsk

Adres

Ignacego Daszyńskiego 27/4
Gliwice
44-100

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 08:00 - 21:00
Wtorek 08:00 - 21:00
Środa 08:00 - 21:00
Czwartek 08:00 - 21:00
Piątek 08:00 - 21:00
Sobota 09:00 - 15:00

Telefon

+48698716885

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Terapia Par i Małżeństw umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Terapia Par i Małżeństw:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria