11/08/2022
"Pary często czują, że każdy z partnerów powinien rozumieć i być rozumiany przez drugiego. Ale kiedy pracuje się z parami, szybko staje się widoczne, że to rozumienie i bycie rozumianym najczęściej zupełnie się nie udaje. I kiedy tak się dzieje, to para może czuć, że coś jest nie tak z ich relacją lub z partnerem, który nie rozumie. Vorchheimer uważa ideę, że każdy z partnerów może w pełni zrozumieć drugiego , za iluzoryczną. Mówi też, że trudności obu partnerów w byciu zrozumiałym dla siebie nawzajem mogą być przeżywane przez nich nie jako zwykły problem, lecz jako katastrofa. Co więcej, każdy z partnerów może czuć, że on/ona rozumie drugiego oraz że ma „prawdziwy” obraz ich relacji. Tyle, że ten drugi partner często ma odmienny obraz, którego również doświadcza jako „prawdy”. Czasem u jednego z partnerów występuje przekonanie, że to on ma „rację”, a drugi po prostu tego „nie łapie”, tak jakby miał problemy poznawcze, a nie inny punkt widzenia.
W takiej sytuacji odmienny pogląd drugiej osoby może być doświadczany jako celowe niezrozumienie lub kłamstwo. Ludzie nie myślą o sobie jako o ofiarach nieporozumienia, uważają raczej, że są okłamywani. Myślą, że nieporozumienia są rezultatem ukrytych intencji i nie postrzegają ich jako czegoś, czego nie da się uniknąć. W najbardziej zaburzonych relacjach druga osoba przeżywana jest jako złośliwa.
Słowa tylko w przybliżeniu wyrażają to, co chcemy powiedzieć i w tym sensie zawsze niosą ryzyko niezrozumienia. Słowo, którego jeden z partnerów używa do opisania określonej rzeczy, dla drugiego znaczy co innego. W zdrowszej relacji partnerzy to akceptują. Taka para najprawdopodobniej w ogóle o tym nie myśli, tworzące ją osoby lepiej lub gorzej, ale się rozumieją i jeśli mają poczucie, że coś jest niezrozumiałe albo wymaga lepszego zrozumienia, to do niego dążą. Natomiast w związkach bardziej zaburzonych ta różnica w rozumieniu może nabrać charakteru prześladowania i stać się źródłem ogromnego konfliktu, w którym jeden z partnerów przypiera drugiego do muru albo nalega, żeby uznać jego rozumienie za jedyne prawdziwe.
Innym kłopotem jest to, że często nie słuchamy wystarczająco dobrze. Rozumienie wymaga zdolności do słuchania, a nie zawsze to potrafimy. A nawet kiedy jesteśmy raczej uważni i dobrzy w słuchaniu, to może się zdarzyć, że będziemy słyszeć słowa, a nie przekaz. Czasami nie chcemy też usłyszeć, co druga osoba mówi. Może nam się nie podobać to, co mówią inni, a to siłą rzeczy hamuje naszą ciekawość. Z drugiej strony doświadczenie bycia słuchanym we właściwy sposób, czy to w terapii, czy w innych relacjach, może być, jak wiemy, ogromnym i poruszającym przeżyciem."
Mary Morgan, Stan umysłu pary
fot Marina