Błękitne Okna Zuzanna Brożek

Błękitne Okna Zuzanna Brożek dr Zuzanna Brożek /// PSYCHOLOGIA - PSYCHOTERAPIA - PSYCHOEDUKACJA /// BARLINEK - GORZÓW WLKP - ONLINE

dr Zuzanna Brożek
psychoterapia, diagnoza i pomoc psychologiczna, pedagogiczna i seksuologiczna



gabinety:
> BARLINEK
> POZNAŃ
> GORZÓW

TEL. 601 940 027

28/04/2026
28/04/2026

W lutym 2023 reżyserka i producentka Joanna Kos-Krauze została nominowana do tytułu Superbohaterki „Wysokich Obcasów”. W uzasadnieniu napisano, że: „za nieprawdopodobną empatię, wrażliwość, za to, że nigdy nie jest obojętna na los drugiego człowieka”. Sporo osób z polskiej branży filmowej parsknęło wtedy pod nosem, bo tajemnicą poliszynela było, że nie są to przymioty, którymi można określić wdowę po Krzysztofie Krauze. Redakcja dostała wtedy listy od byłych współpracowników pani Kos-Krauze w których opisywano przemoc psychiczną, niepłacenie za pracę, oczernianie w środowisku filmowym. Nie wygrała wtedy tamtego konkursu, ale nominacja nie została wycofana.

O sprawie przypomniała Magdalena Rigamonti, która opublikowała dziś na Onecie świetny reportaż o Joannie Kos-Krauze i wszystkich patologiach jakie towarzyszyły realizacji filmu „Ptaki śpiewają w Kigali”. Jest tam mobbing, bardzo dużo mobbingu, a także zastraszania i szantażowania pracowników, zwłaszcza tych czarnoskórych, którzy byli przerażeni tym, co ich mogło czekać, gdyby reżyserka poskarżyła się na nich lokalnym władzom w Rwandzie, jest trochę przemocy fizycznej, wymuszone kontakty intymne, ciągłe przekraczanie granic relacji na linii pracodawca-pracownik, no i ogrom gównianego traktowania ludzi.

Jest to efekt wielomiesięcznej pracy nad artykułem, który reżyserka próbowała zablokować, atakując pozwem wyprzedzającym publikację. Dobrze, że autorka i redakcja się nie ugięli, bo trzeba o takich patologicznych zachowaniach mówić głośno i stawiać im opór, a nie tylko szeptać o tym w kuluarach.

Link do artykułu zostawię w komentarzu.

27/04/2026

Kilka dni temu odbyła się ceremonia pogrzebowa 14-latka, który zginął śmiercią tragiczną. Prokuratura i policja wciąż bada wątek prześladowania chłopca przez rówieśników z jego szkoły – miało się ono przyczynić do tragedii. Podczas pogrzebu został odczytany list, Jak czytam na stronie jednej z gazet:
„Bliscy napisali go w jego imieniu. Reakcja żałobników była natychmiastowa. Takiego szlochu w świątyni od dawna nikt nie słyszał”...

Dlaczego publikacja listu osoby, która zginęła tragicznie jest ze wszech miar naganna?
Dlaczego coś takiego nie powinno pojawić się w jakiejkolwiek gazecie/ stronie internetowej, nawet jeśli treść jest wyłącznie stylizowana na pożegnanie?

Publikowanie autentycznych listów s**** nastolatków lub tworzenie treści stylizowanych na takie listy budzi poważne wątpliwości etyczne i psychologiczne.

Efekt naśladownictwa i „zarażanie” zachowaniami.
Jednym z najlepiej udokumentowanych mechanizmów w psychologii społecznej jest tzw. efekt Wertera – zjawisko polegające na wzroście liczby prób samobójczych po nagłośnieniu konkretnego przypadku. Młodzi ludzie, szczególnie w okresie dojrzewania, są bardziej podatni na modelowanie zachowań, zwłaszcza tych, występujących wśród rówieśników. To oznacza, że obserwując czyjąś historię – zwłaszcza opisaną w sposób emocjonalny i szczegółowy – mogą identyfikować się z jej bohaterem i traktować jego działania jako możliwe rozwiązanie własnych problemów.

List s****, jako bardzo osobista forma wypowiedzi, ma wyjątkowo silny ładunek emocjonalny. Może sprawiać wrażenie „głosu” osoby cierpiącej, co wzmacnia identyfikację odbiorcy z autorem. Dla młodego człowieka w kryzysie taki tekst może stać się niebezpiecznym scenariuszem działania.

Jak czytamy na stronie zwjr.pl, w poradniku dla pracowników mediów*:
„Prawdopodobieństwo wzrostu liczby s**** jest największe w ciągu pierwszych dni po pojawieniu się opisów w mediach i stopniowo zmniejsza się w okresie około dwóch tygodni, ale niekiedy utrzymuje się dłużej. Wzrost zależy od intensywności przekazu medialnego, a także tego, na ile odbiorcy mogą zidentyfikować się z ofiarą samobójstwa, jak też od jej znaczenia”.

Normalizacja i romantyzacja cierpienia.
Publikowanie takich treści – nawet w intencji ostrzeżenia – może prowadzić do niezamierzonej normalizacji tego typu zachowań. Jeśli treść listu przedstawia s**** jako sposób zakończenia bólu, odzyskania kontroli lub przekazania „ostatniego komunikatu”, może zostać odebrana jako sensowna, a nawet logiczna decyzja. Dodatkowym zagrożeniem jest romantyzacja – przedstawianie s**** w sposób estetyczny, refleksyjny czy poetycki. W kulturze młodzieżowej, gdzie emocje często przeżywane są intensywnie i absolutnie, taki przekaz może być szczególnie atrakcyjny. Listy „udające” autentyczne pożegnania mogą wzmacniać ten efekt, tworząc iluzję głębi i znaczenia przypisanego s****.

Dostarczanie „scenariusza” działania.
Treści stylizowane na takie listy mogą pełnić funkcję instruktażową. Pokazują, jakie emocje można wyrazić, jak uzasadnić swoją decyzję, jak „pożegnać się” z bliskimi. Dla osoby w kryzysie, która zmaga się z chaosem myśli i emocji, taka struktura może być niezwykle sugestywna. W psychologii mówi się o tzw. myśleniu tunelowym – zawężeniu pola widzenia do jednego rozwiązania. W takim stanie młody człowiek może nie dostrzegać alternatyw, a gotowy „przepis” na rozwiązanie wszystkich trudności przed którymi stoi, dodatkowo wzmacnia przekonanie, że to jedyna droga.

Dorastanie.
Adolescencja to czas intensywnych zmian biologicznych, emocjonalnych i społecznych. Młodzi ludzie dopiero uczą się regulować emocje, budować tożsamość i radzić sobie z trudnościami. Ich zdolność do przewidywania konsekwencji jest jeszcze niedojrzała, a potrzeba przynależności i zrozumienia – bardzo silna. W tym kontekście kontakt z treściami o wysokim ładunku emocjonalnym, takimi jak listy s****, może działać jak katalizator. Szczególnie narażone są osoby już znajdujące się w kryzysie – doświadczające depresji, odrzucenia, przemocy lub poczucia beznadziei.

Iluzja „zrozumienia” i samotność.
Taki list często zawiera wyjaśnienie motywów działania. Dla odbiorcy może to stworzyć iluzję pełnego zrozumienia sytuacji autora. Młody człowiek czytający taki tekst może pomyśleć:
- On czuł dokładnie to, co ja.

To poczucie wspólnoty doświadczenia, zamiast przynieść ulgę, może pogłębić izolację – szczególnie jeśli prowadzi do przekonania, że nikt inny nie jest w stanie pomóc.

Odpowiedzialność mediów i twórców.
Z powyższych powodów wiele organizacji zajmujących się zdrowiem psychicznym zaleca powstrzymanie się od publikowania listów samobójczych oraz ich imitacji.

Odpowiedzialne podejście do tematu powinno obejmować:
• unikanie szczegółowych opisów i osobistych dokumentów,
• skupienie się na możliwościach pomocy i wsparcia,
• przedstawianie historii wychodzenia z kryzysu,
• używanie języka, który nie wartościuje ani nie upraszcza złożonych problemów.

Mówienie o s**** nie jest zakazane – wręcz przeciwnie, otwarta i odpowiedzialna rozmowa może ratować życie. Kluczowe jest jednak to, JAK o tym mówimy. Zamiast publikować listy pożegnalne, warto tworzyć przestrzeń dla głosów osób, które znalazły pomoc, które przetrwały kryzys, które uczą się radzić sobie z trudnymi emocjami. Treści kierowane do młodzieży powinny wzmacniać przekonanie, że pomoc jest dostępna, a kryzys – choć bolesny – nie jest stanem ostatecznym. W tym sensie odpowiedzialność za słowo ma realny wpływ na bezpieczeństwo innych.

Raz jeszcze: publikowanie listów pożegnalnych nastolatków lub – tak, jak w opisywanej sytuacji spod Iławy – ich imitacji, niesie ze sobą poważne ryzyko. Dlatego odpowiedzialność za sposób przedstawiania takich treści spoczywa na wszystkich – mediach, twórcach internetowych, nauczycielach i dorosłych. Ochrona młodych ludzi przed szkodliwymi przekazami to przede wszystkim świadome i empatyczne podejście do tematu, który wymaga szczególnej ostrożności. W tym wypadku, niestety, tego (znowu) zabrakło.
_______________
Jeśli Ty lub Twój bliski przeżywacie obecnie kryzys, skorzystajcie z pomocy. Dobrym początkiem jest kontakt z telefonem zaufania. Oto ich lista:
116 111- całodobowy telefon zaufania dla dzieci i młodzieży Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę,
116 123 - całodobowy telefon zaufania dla osób dorosłych Polskiego Towarzystwa Psychologicznego,
800 70 22 22 - całodobowy telefon dla osób dorosłych w kryzysie psychicznym,
22 484 88 01 - antydepresyjny telefon zaufania Fundacji ITAKA,
22 484 88 04 - telefon zaufania młodych Fundacji ITAKA,
800 12 12 12 - dziecięcy telefon zaufania Rzecznika Praw Dziecka
608 271 402 - telefon zaufania dla mężczyzn - dyżury psychologów odbywają się we wtorki, w godzinach 17:00-19:00, w środy, w godzinach 8:00-20:00 oraz w czwartki, w godzinach 19:00-21:00.
22 628 52 22 - telefon zaufania dla osób LGBT+, od poniedziałku do piątku od 18:00 do 21:00
22 635 09 54 - telefon zaufania dla seniorów, czynny w poniedziałki, środy i czwartki od 17:00 do 20:00
22 845 12 12 lub 667 833 400 - Ośrodek Interwencji Kryzysowej - poradnia ds. przeciwdziałania przemocy w rodzinie

Gorąco zachęcamy również do odwiedzenia poniższej strony:
https://zwjr.pl/
_____________
*Cytat z: „Rola mediów w promocji zdrowia psychicznego i w zapobieganiu samobójstwom. Poradnik dla pracowników mediów”. Baran A., Gmitrowicz A., Koszewska I. i wsp. Grupa ds. mediów przy Zespole roboczym ds. prewencji samobójstw i depresji przy Radzie ds. Zdrowia Publicznego Ministerstwa Zdrowia. Warszawa 2018.
Zdjęcie: Pixabay
_____________________________________
Pracownia Terapii i Rozwoju Badanie Świata w Grodzisku Maz.
Psychoterapia, arteterapia, mindfulness | stacjonarnie i online
Kontakt: dominika@badanieswiata.pl

Walczcie o siebie i swoje zdrowie 💪
25/04/2026

Walczcie o siebie i swoje zdrowie 💪

📢 ABC STRAJKU OSTRZEGAWCZEGO W DINO
Strajk ostrzegawczy odbywa się w ramach sporu zbiorowego OPZZ Konfederacja Pracy w Handlu z siecią sklepów Dino, jest w pełni legalny, a każdy z nas ma prawo w nim uczestniczyć. 👇

🅰️ Masz prawo do strajku
To prawo przysługuje każdemu pracownikowi – niezależnie od stanowiska czy przynależności związkowej.

🅱️ Pracodawca musi to uszanować
Nie może utrudniać ani uniemożliwiać udziału w strajku.

🅲 Brak konsekwencji
Udział w strajku nie może być powodem zwolnienia, kary ani pogorszenia warunków pracy.

🅳 Premie i dodatki są chronione
Nie można legalnie odbierać premii ani innych świadczeń za udział w strajku.

🅴 Bez przymusu
Nikt nie może zmuszać Cię do rezygnacji ze strajku ani do jego „odrabiania”.

🅵 Decyzja należy do Ciebie
O udziale informujesz dopiero w dniu strajku – to Twoje prawo.

🅶 Groźby są nielegalne
Każda próba zastraszania pracownika powinna być dokumentowana i zgłaszana.

🅷 Będziemy wspierać Was w tym dniu: +48 503 060 752
opzzkp.belchatow@gmail.com

🕒 Strajk ostrzegawczy:
25 kwietnia 2026 r.
godz. 12:00–14:00

📍 Co robimy?
➡️ pracownicy Dino – wstrzymują pracę i gromadzą się pod sklepami i magazynami
➡️ inni – przychodzą, wspierają, nagłaśniają sprawę

🤝 Jak możesz pomóc?
👉 bądź obecny
👉 udostępnij ten post
👉 poinformuj innych
👉 okaż solidarność

Razem mamy siłę✊

25/04/2026

Czy to prawda, że trzeba „czyścić limfę”, żeby usunąć toksyny i poprawić odporność? Nie – zdrowy układ limfatyczny oczyszcza się sam i nie wymaga żadnych „kuracji oczyszczających”.

Układ limfatyczny to sieć naczyń, węzłów i narządów, która zbiera nadmiar płynu i produkty przemiany materii z tkanek, a następnie „przepuszcza” je przez węzły chłonne, gdzie są filtrowane i neutralizowane. Węzły chłonne działają jak naturalne filtry: zatrzymują drobnoustroje, uszkodzone komórki czy inne cząsteczki, a komórki układu odpornościowego (limfocyty) zajmują się ich unieszkodliwieniem. To znaczy, że oczyszczanie limfy jest wbudowaną, codzienną funkcją organizmu, nie czymś, co trzeba „włączać” detoksyczną herbatą czy agresywną kuracją.

Skąd wziął się mit „czyszczenia limfy”?

W internecie limfę często opisuje się jak „stojącą brudną wodę”, którą trzeba co jakiś czas „przepłukać” specjalnymi dietami, suplementami czy domowymi rytuałami. To mieszanka półprawdy (układ limfatyczny faktycznie uczestniczy w usuwaniu produktów przemiany materii) i marketingu – na tym obrazie buduje się sprzedaż herbatek, „detoksów 7 dniowych” czy zabiegów obiecujących oczyszczenie limfy i „usunięcie toksyn”. Problem w tym, że nie ma solidnych, dobrej jakości dowodów naukowych, że zdrowa osoba potrzebuje takich „resetów” limfy ani że specjalne diety czy suplementy rzeczywiście „wypłukują toksyny z układu limfatycznego”.

Co mówią medycyna i nauka?

Badania i wytyczne kliniczne jasno opisują sytuacje, w których układ limfatyczny naprawdę ma problem: obrzęk limfatyczny po operacjach, uszkodzeniach węzłów chłonnych, nowotworach czy infekcjach – wtedy stosuje się specjalistyczny drenaż limfatyczny i leczenie przyczynowe, czyli medyczną terapię, a nie „domowy detoks limfy”.

Przeglądy badań pokazują, że drenaż limfatyczny ma udowodnioną skuteczność głównie w leczeniu obrzęku limfatycznego i obrzęków po zabiegach, a nie w ogólnym „odtruwaniu” zdrowych osób. Z punktu widzenia fizjologii detoksykacja to ciągła praca przede wszystkim wątroby, nerek, jelit i układu limfatycznego razem – żadna herbatka ani jednodniowy detoks nie zastąpi tego procesu.

To, co realnie wspiera układ limfatyczny, jest mało spektakularne, ale skuteczne: codzienny ruch, nawodnienie, zdrowa masa ciała, sen, mniejszy stres i leczenie chorób przewlekłych. Jeśli natomiast pojawiają się nietypowe, utrzymujące się obrzęki (zwłaszcza asymetryczne, bolesne, z zaczerwienieniem skóry), zamiast „domowego czyszczenia limfy” bezpieczniej jest skonsultować się z lekarzem, żeby wykluczyć poważniejszą przyczynę.

A masaże „drenujące limfę” wellness?

Można to ująć tak: masaż limfatyczny ma sens i potrafi pomóc, kiedy rzeczywiście jest problem z odpływem limfy (obrzęk, stan po operacji, niewydolność limfatyczna) i wtedy warto robić go u dobrze przeszkolonego terapeuty. U osoby zdrowej może dawać uczucie lekkości i relaksu, ale brakuje solidnych dowodów, że „oczyszcza limfę z toksyn” czy w magiczny sposób wzmacnia odporność – do tego dużo ważniejsze są ruch, sen, nawodnienie i leczenie chorób przewlekłych.

25/04/2026

Wszelkie podobieństwo do prawdziwych komentarzy w internecie zupełnie NIEprzypadkowe 😅

Też trafiliście na ten "argument"?

Ilustracja:

Bardzo ważne
25/04/2026

Bardzo ważne

Gabinet, który krzywdzi dwa razy.

- Słyszę, że to dla Pani bardzo trudne. Ale żebyśmy mogli pracować skutecznie, musimy spojrzeć na tę relację z obu stron. Co Pani wnosi do tej dynamiki?

Kasia milknie. Przyszła na czwartą sesję. Przez trzy poprzednie opisywała: jak mąż izoluje ją od rodziny, kontroluje finansowo, opowiadała o tym, jak ją upokarzał publicznie krzycząc na nią przy ludziach, a potem jechał z nią na lody jakby nic się nie stało. Opisywała, że nie może wyjść z domu bez podania dokładnego planu. Że od czterech lat nie ma własnego konta w banku, bo przecież wszystko co zarabia jest wspólne. Mąż ma.

- Mówi Pani, że jest ofiarą. Ale w każdym konflikcie są dwie strony.

Drodzy psychospecjaliści - dziś z cyklu przemoc po cichu wrzucam kamyczek do Waszego ogródka. Tekst jest długi. Zaparz sobie ziółka 😉

Victim blaming - obwinianie osoby doświadczającej przemocy - kojarzy się nam zwykle z reakcjami nieświadomego otoczenia. Z ciotką, która pyta “a czemu nie odeszłaś?”, albo z sąsiadką, która mówi “sama go sprowokowała”. Z policjantem, który przy interwencji mówi „Czy nie możecie się po prostu dogadać? To zwykłe nieporozumienie jest”.

Rzadziej mówimy o tym, że te same mechanizmy pojawiają się w gabinecie psychospecjalisty. I że tam są szczególnie niebezpieczne bo padają z ust osoby, której osoba doświadczająca przemocy właśnie zaufała, i w przestrzeni, która miała być bezpieczna.

Skąd się bierze problem 🤔

Większość podejść terapeutycznych została zbudowana wokół założenia symetrii. W podejściu systemowym zakłada się, że każdy członek systemu rodzinnego lub relacyjnego wnosi coś do jego funkcjonowania i że zmiana jest możliwa tylko wtedy, gdy pracujemy z całym systemem. W podejściu psychodynamicznym zakłada się, że trudności w relacjach są wypadkową wzajemnie oddziałujących na siebie historii przywiązania i nieświadomych wzorców obojga partnerów. W podejściu poznawczo-behawioralnym zakłada się, że problemy relacyjne wynikają z dysfunkcyjnych przekonań i schematów poznawczych i że warto je eksplorować u każdej ze stron.

Każde z tych założeń ma swoje uzasadnienie 👉 w kontekście KONFLIKTU! W kontekście przemocy każde z nich może stać się narzędziem wtórnej wiktymizacji jeśli psychospecjalista będzie je stosował bez wcześniejszej diagnozy przemocy. Dlaczego? Po prostu - bo przemoc nie jest konfliktem i nie powinna być leczona narzędziami zaprojektowanymi do pracy z konfliktem 🤷🏻‍♀️

Przyjrzyjmy się najczęstszym błędom popełnianym przez specjalistów ⤵️

📍Błąd pierwszy: fałszywa ekwiwalencja

Najczęściej pojawia się w nurtach systemowym i humanistycznym i polega na traktowaniu relacji przemocowej jak sporu między równymi stronami. Terapeuta (często działając zgodnie z założeniami swojego nurtu) próbuje zrozumieć “obie perspektywy”, nie oceniając wcześniej, czy mamy do czynienia z konfliktem, czy z przemocą.

W podejściu systemowym jest to szczególnie widoczne: skoro system jest całością i każdy element wpływa na pozostałe, to trudności w relacji są zawsze współtworzone. To założenie jest metodologicznie uzasadnione w pracy z dysfunkcyjnymi, ale SYMETRYCZNYMI relacjami, ale przestaje takie być, gdy jedna osoba w systemie sprawuje kontrolę nad drugą. I tu jest szalenie ważna rola specjalisty, aby używał technik danego podejścia adekwatnie do sytuacji.

Judith Herman w Trauma and Recovery pisała wprost: neutralność terapeutyczna ma sens wyłącznie tam, gdzie obie strony mają porównywalną pozycję. Gdy ta równowaga jest zaburzona strukturalnie (jak w relacji z przemocą) neutralność nie jest postawą etyczną. Ja uznaję ją jako porzucenie osoby słabszej w tej asymetrii.

📍 Błąd drugi: redukcja do dynamiki relacyjnej.

Najczęściej pojawia się w nurtach systemowym i psychodynamicznym i polega na
redukcji doświadczenia do dynamiki relacyjnej. To opisywanie przemocy językiem schematu, wzajemnego zranienia, nierozwiązanej potrzeby, tańca dwojga. Ten język pochodzi z teorii przywiązania i modeli systemowych i jest wartościowy w wielu kontekstach. W kontekście przemocy nie, bo rozmywa odpowiedzialność.

W podejściu psychodynamicznym szczególnie łatwo wpaść w pułapkę interpretowania zachowania osoby stosującej przemoc jako objawu jej własnej niezabliźnionej rany i skupiania się na tym, jak historia obu partnerów “spotyka się” w destrukcyjny sposób. To nie jest tak, że z założenia jest to fałszywe stwierdzenie: osoby stosujące przemoc często mają własne trudne historie. Ale wyjaśnienie nie jest usprawiedliwieniem, a rozumienie mechanizmu nie zdejmuje z tej osoby odpowiedzialności za jej działanie. Tu specjalista powinien szczególnie uważać.

Lenore Walker, opisując cykl przemocy, nie mówiła o „tańcu dwojga” tylko o przewidywalnym schemacie zachowania sprawcy/sprawczyni, który służy utrzymaniu kontroli. Kiedy terapeuta sprowadza ten schemat do “wzajemnych zranień”, zmienia definicję całego zjawiska. Zamiast zachowania osoby przemoc stosującej, widzi problem relacyjny.

Dla osoby skrzywdzonej ta zmiana ma konkretne konsekwencje: wychodzi z gabinetu z przekonaniem, że może to nie jest tak, że partner robi jej krzywdę, ale że oboje mają w tym udział. Może to jest przydatna interwencja gdy pracujemy z osobą w ROLI „ofiary” ale nie gdy faktycznie nią jest!

📍Błąd trzeci: mit neutralności terapeutycznej 😎

Najczęściej doświadczycie go w nurcie psychodynamicznym, ale moim zdaniem obecny jest ponadnurtowo. No i zanim poleje się fala oburzenia ze strony psychoterapeutów, pozwólcie, że wyjaśnię.

Neutralność terapeutyczna jest w psychoanalizie i psychoterapii psychodynamicznej pojęciem technicznym i oznacza powstrzymanie się od narzucania klientowi własnych wartości, interpretacji i celów. W klasycznym ujęciu freudowskim terapeuta jest “lustrem”: nie ujawnia siebie, nie ocenia, nie kieruje. I osobiście uważam to za bardzo cenną umiejętność. Ale…

Terapeuta, który odmawia nazwania przemocy przemocą, bo “nie zajmuje stanowiska” absolutnie nie utrzymuje neutralności. On jak najbardziej zajmuje stanowisko: po stronie narracji, w której osoba doświadczająca przemocy i osoba przemoc stosująca są równymi uczestnikami trudnej relacji.

Wytyczne ISTSS (International Society for Traumatic Stress Studies) wskazują wyraźnie: praca z osobą po doświadczeniu przemocy wymaga od terapeuty aktywnej walidacji (niezależnie od nurtu). Walidacja nie oznacza bezkrytycznego potwierdzania wszystkiego tylko uznanie, że doświadczenie klienta jest realne. Dla osoby krzywdzonej, której rzeczywistość była przez lata systematycznie podważana, ta walidacja jest jednym z ważniejszych momentów interwencji.

📍 Błąd czwarty: retraumatyzacja przez eksplorację “wkładu ofiary”

Najczęściej w podejściu poznawczo-behawioralnym i terapii schematów praca polega na identyfikacji dysfunkcyjnych przekonań i schematów, które podtrzymują trudne wzorce. To wartościowe narzędzie (sama je stosuje w pracy z klientem z doświadczeniem przemocy) ale nieodpowiednio użyte może zrobić wiele złego.

Terapeuta pracujący w nurcie CBT lub schematu może zapytać: “Jakie przekonanie o sobie sprawia, że Pani zostaje w tej relacji?” albo “Jaki schemat uruchamia się w Pani, kiedy partner tak reaguje?”. Te pytania mają sens w kontekście autonomicznej pracy klientki nad swoją psychiką. Stają się błędem, gdy są zadawane za szybko lub zamiast (a nie obok) pytania o to, co robi osoba stosująca przemoc.

Retraumatyzacja w gabinecie dzieje się wtedy, gdy osoba krzywdzona trafia na reakcje, które strukturalnie przypominają to, czego doświadczyła od osoby krzywdzącej. Jednym z kluczowych mechanizmów przemocy psychologicznej jest gaslighting - systematyczne podważanie percepcji drugiej osoby. Osoba po przemocy przez miesiące lub lata słyszy: przesadzasz, źle interpretujesz, sama to prowokujesz. Przychodzi do terapeuty z poważnie nadwątlonym kontaktem z własną rzeczywistością. Kiedy terapeuta pyta o jej “wkład w dynamikę” zanim w ogóle oceni, z czym ma do czynienia, to osoba słyszy strukturalnie to samo zdanie. Wychodzi z gabinetu nie z odbudowanym kontaktem z rzeczywistością, ale z pogłębionym przekonaniem, że to ona jest problemem. To jest retraumatyzacja! Owszem niezamierzona, wynikająca z błędu metodologicznego, ale realna.

📍 Błąd piąty: kierowanie na terapię par 🫣

Błąd ponadnurtowy. Terapia par przy czynnej przemocy w związku jest błędem niezależnie od nurtu, w którym pracuje terapeuta.

Terapia par opiera się na kilku założeniach strukturalnych: że oboje partnerzy mogą mówić swobodnie, że żadne z nich nie obawia się konsekwencji tego, co powie w gabinecie, i że oboje są zainteresowani zmianą relacji, a nie jej podtrzymaniem za wszelką cenę. W relacji z przemocą żaden z tych warunków nie jest spełniony.
Osoba doświadczająca przemocy nie mówi swobodnie bo wie, (świadomie lub nie), że za słowa wypowiedziane na sesji zapłaci po powrocie do domu. Osoba stosująca przemoc natomiast uzyskuje w gabinecie coś cennego: przestrzeń, gdzie jej narracja jest traktowana z taką samą powagą co narracja partnera/partnerki. Może prezentować siebie jako odobę skrzywdzoną, niezrozumianą, starającą się. Terapeuta (z założenia neutralny) nie ma “podstaw”, żeby mu zaprzeczyć, skoro nie przeprowadził wcześniej oceny różnicowej.

APA oraz organizacje zajmujące się przemocą domową wskazują jasno: terapia par przy czynnej przemocy jest przeciwwskazana. Nie dlatego, że par po doświadczeniu przemocy nie można leczyć, ale dlatego, że w tym układzie sesja terapeutyczna nie służy leczeniu. Służy wzmacnianiu kontroli jednej osoby nad drugą tyle że w nowej przestrzeni.

Jaka jest moja hipoteza? Błędy opisane powyżej są niestety systemowe i wynikają ze struktury kształcenia terapeutów, w której praca z przemocą domową rzadko jest osobnym, wymaganym modułem, raczej jest wzmiankowana jako kontekst pracy terapeuty lub prowadzona w ramach ścieżki doszkalania. Terapeuta, który nie przeszedł specjalistycznego szkolenia z obszaru przeciwdziałania przemocy i terapii osób po doświadczeniu przemocy, może przez lata pracować z osobami krzywdzonymi, stosując poprawne narzędzia w niepoprawnym kontekście. I co więcej jeśli nie korzysta z superwizji - nigdy się o tym nie dowiedzieć, bo klienci po prostu nie wracają 🤷🏻‍♀️

24/04/2026

Świat się zmienia. Wszystko ewoluuje w zawrotnym tempie. Ale jedno zostaje z nami od zawsze: potrzeba miłości i bliskości.

Nieużywanie w stosunku do dzieci języka miłości to swoista forma zaniedbania - zgadzacie się z tym stwierdzeniem?

| 📖 Czytaj w Newsweek Psychologia Nastolatka ➡ https://literia.pl/czasopismo-newsweek-extra-2-26

24/04/2026

Adres

Łazienki 6
Gorzów Wielkopolski
66-400

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Błękitne Okna Zuzanna Brożek umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Błękitne Okna Zuzanna Brożek:

Udostępnij

Kategoria