01/09/2025
Wybyłam.
Wietrzyłam głowę, ile się da.
Z opowieści i oczekiwań. Z naleciałości i przyzwyczajeń. Z przekonań i schematów.
To takie ważne i potrzebne.
Ale już jestem.
------
Kilka tygodni temu Krzysiek zapytał mnie, co myślę o takim nowym nurcie terapeutycznym, który nazywa się IFS (Internal Family System). Wówczas złapał mnie na lotnisku, tuż przed wyłączeniem telefonu, odpowiedziałam więc zdawkowo. Dziś jemu, ale także i Wam chcę opowiedzieć bliżej o tym, co w tym nurcie, którego nadal się uczę, lubię.
Pamiętacie bajkę "W głowie się nie mieści"?; Radość, Smutek, Gniew, Odraza i Strach kłócą się o kierownicę w głowie Riley - każda z tych emocji chce dla niej czegoś innego, każda walczy o wpływ, każda próbuje ją chronić. Zdarzyło Wam się kiedyś powiedzieć: "Jedna część mnie chce, a druga się boi"? Albo też: "Wiem, że to dla mnie dobre, ale coś mnie powstrzymuje"?
To nie tylko metafora.
W nurcie IFS (Internal Family Systems) naprawdę pracuje się z tymi częściami. Traktuje się je jak wewnętrznych członków rodziny - z ich emocjami, obawami, strategiami i... dobrymi intencjami.
W nurcie IFS mówimy też w sumie o tym samym… tylko że nie jako o bajce, ale jako o realnym, wewnętrznym świecie człowieka. Bo każdy z nas ma w sobie różne części.
🔹 Perfekcjonista, który wciąż nas pogania, bo "musi być idealnie, inaczej nas skrytykują",
🔹 Wewnętrzny Krytyk, który nie spuszcza z tonu: "I tak ci nie wyjdzie",
🔹 Luzak, który wszystko olewa i włącza serial, gdy coś boli,
🔹 Małe Dziecko, które nadal czeka, aż ktoś je zobaczy, przytuli i powie: "Jesteś wystarczając_",
🔹 Zawstydzona Nastolatka, która nie chce wychodzić do ludzi, bo "na pewno się wygłupi",
🔹 Strażak, który gasi ból… papierosem, alkoholem, pracą po godzinach...
W IFS te części nie są złe; one tylko "zamarły" w czasie, uwierzyły, że muszą działać tak, a nie inaczej, żeby nas chronić. IFS nie chce się ich pozbywać; chce ich wysłuchać. Bo każda z nich czegoś ważnego pilnuje.
Ale pod spodem tego wewnętrznego gwaru jest coś jeszcze:
🧘♀️ Self - spokojna, współczująca, obecna część ciebie: nie wchodzi w dramaty, nie walczy. Słucha. Kocha. Uspokaja. Uzdrawia.
🎬 "Inside Out" kończy się sceną, w której wszystkie emocje zaczynają współpracować - nawet Smutek, która wcześniej była "niepotrzebna", a okazuje się kluczowa. W IFS właśnie o to chodzi. O wewnętrzną współpracę. Nie o dominację jednej części nad innymi, ale o wewnętrzną harmonię i nową hierarchię - z Self jako liderem.
IFS to nie tylko terapia. To sposób bycia w relacji ze sobą. To ulga z tego, że niczego w Tobie nie trzeba się pozbywać - nawet jeśli jakaś część wydaje się trudna, "niszcząca", wstydliwa. Ona też próbuje pomóc - tylko czasem zapomniała, że Ty już dorosłaś/dorosłeś. Że Self jest gotowe przejąć stery.
Chcesz poczuć ulgę, nie dlatego, że "naprawisz się", ale dlatego, że wrócisz do siebie? To właśnie daje IFS.
IFS to dla mnie więcej niż metoda. To język współczucia wobec samego siebie.
I chyba każdemu z nas przydałby się dziś ktoś, kto mówi do nas takim językiem. Nawet jeśli tym kimś… jesteśmy my sami.
Nieprecyzyjny i bardzo poglądowy rysunek zawdzęczamy EjAjowi ;)