Dom Światła • Mikolaj Nowak

Dom Światła • Mikolaj Nowak Dzielę się wiedzą, praktyką i światłem w Polsce. Mikolaj Nowak

RLT (Red Light Therapy), czyli Red Light + Near Infra Red (terapeutyczne światło: czerwone i bliska podczerwień) - własna praktyka i doświadczenia.

01/04/2026

Miałem taki moment żalu, że tak późno odkryłem RLT. Już w 2022 roku chciałem kupić panel, ale odwlekałem to aż do 2025. Gdybym wcześniej dopuścił do siebie tę możliwość, to ja, moja rodzina w tym nasza sunia szybciej byśmy zaznali ulgi.

Sunię wyprowadziliśmy w 2025 roku właśnie światłem czerwonym i NIRem z uporczywych problemów skórnych. Uporczywych do tego stopnia, że po nocach nie spała, próbując się drapać. Dopiero kosztowne zastrzyki pomagały. Dziś nie mam pretensji do wetów, że nie powiedzieli nam o RLT - oni rzadko podnoszą swoje kwalifikacje w kwestii wychodzenia poza paradygmat leczenia tylko znaną im medycyną.

Dziś w sumie ten żal już odpuszcza, bo z miesiąca na miesiąc widzę, że RLT ma potencjał, by odwracać skutki nadużywania zastrzyków czy innych tematów związanych z med. akademicką. Uważam, że ten sektor będzie starał się najpierw zakrzyczeć branżę RLT, a dopiero później zrozumie, że tej siły już nie zatrzyma. Zakrzykiwanie może polegać na rozpuszczaniu w przestrzeń fałszywych informacji o RLT. Wszyscy, którzy korzystają z paneli, masek, mat wiedzą, że efektów tak zwanych ubocznych praktycznie nie ma - chyba, że ktoś poleci naprawdę daleko z sesją, nie pilnuje czasu i nie słucha ciała. Ale i tak nie będzie to katastrofa.

Dlatego warto kupić swój panel lub inne urządzenie do RLT z NIR najszybciej jak to możliwe. Ceny są jeszcze okej, znośne, a nawet dla każdego. Nie trzeba od razu wydawać 10k na panel; można zacząć - jak ja - od małych, po 50 / 80 LEDów. Ważne, by były to co najmniej dwie fale: 850 i 660 nm. Ważna jest bliska podczerwień, ważny jest wybór, by móc włączyć ją jako dodatek do RLT lub solo. Ja używam najczęściej trybu kombinowanego (RL + NIR), ale przed zaśnięciem jednak wolę sam RL, żeby nazbyt nie bodźcować komórek.

Widzę jak u mnie, a mam 40 lat:
- nie ma mowy o chorobach, bolączkach, zaś przesilenie wiosenne (bardzo dla mnie zawsze odczuwalne) w tym roku przeszło łagodnie

- zmniejszyły mi się zakola na czole, zaś włosy zgęstniały (używam RLT regularnie od 16 miesięcy, co najmniej co dwa-trzy dni)

- skóra jest wyraźnie w lepszej kondycji, zauważają to szczególnie osoby, które dłużej mnie nie widziały, choć najczęściej słyszę o gęstszych włosach

- pamiętamy, że RLT nie zastąpi zdrowego trybu życia i diety, więc po prostu odżywam się najzdrowiej jak umiem i ćwiczę nadal 3x w tygodniu co najmniej

- jak mam ochotę na pizzę lub frytki to po prostu je jem...

Co ważne, jak wyżej wspomniałem RLT cofa mi czas, ale cofa też skutki wcześniejszych, niezbyt udanych terapii... Nie mogę o nich tu napisać, bo zablokują mi profil. Generalnie byłem kiedyś na terapiach opartych o to co każdy lekarz lubi przepisywać. Efekty uboczne - kosmos. Widzę jak moje ciało stopniowo naprawia się i czyści z tamtego syfu. Widzę jak malutkie ciało naszej suni czyściło się z zastrzyków na niedrapanie. (BTW jeden zastrzyk na miesiąc kosztował tyle co jedna mata do RLT.... mamy ją już rok)

Mogę powiedzieć tak: nie ma sensu żałować, a RLT pozytywnie wpływa też na procesowanie emocji, widzę to bardzo po sobie i na sobie. Kojące światło otacza ochroną - to oczywiście wrażenie, ale ważne. Kolor czerwony u starożytnych oznaczał właśnie ochronę, osłonę, dziś zaś oznacza niemal wyłącznie alerty, ostrzeżenia, strach... I fajnie, że branża RLT może ten mit odczarować, by przywrócić barwie wcześniejszą funkcję.

Korzystajcie. Nie dajcie sobie wmówić, że to tylko bajer, bo tak nie jest. Efekty są, o ile będziecie regularni i nie odpuścicie. Czyli, jak ze wszystkim...... :)

Powodzenia!

28/03/2026

Zegarki do przodu! ⏰ Dziś w nocy przechodzimy na czas letni i oficjalnie tracimy całą godzinę snu 🛌

Dla naszego wewnętrznego zegara to zawsze małe wyzwanie i odczucie wiosennego "mini jet-lagu". Skoro jednak śpimy dziś krócej, zadbajmy o to, by ten sen był maksymalnie jakościowy i wspierał naszą regenerację! 🌙

Zamiast fundować sobie dziś przed snem dodatkowe przebodźcowanie niebieskim światłem z ekranu, zrób świadomy reset. Kilkanaście minut w kojącym czerwonym świetle to dla Twojego organizmu powrót do natury 🟥✨

Dlaczego to działa? To dokładnie to samo pasmo światła, które występuje naturalnie podczas zachodu słońca. Ewolucyjnie nasz mózg odczytuje tę barwę jako jednoznaczny sygnał: dzień się kończy, czas odciąć bodźce i wyciszyć się 🌇

Czerwień wspiera wieczorny relaks i pomaga organizmowi łagodniej wejść w nowy, letni rytm. To domowy komfort, który zaprocentuje u Ciebie jutro rano ☕

Gotowi na zmianę czasu? Kto z Was zazwyczaj najmocniej odczuwa utratę tej jednej godziny? Dajcie znać w komentarzach! 👇

 - polska firma Mitowell - Lampy do terapii światłem czerwonym jako pierwsza w PL wprowadza super widget jakim jest kalk...
10/03/2026

- polska firma Mitowell - Lampy do terapii światłem czerwonym jako pierwsza w PL wprowadza super widget jakim jest kalkulator fluencji. Dzięki niemu można dokładniej dopasować sesje do siebie. Super sprawa!

W mądrym budowaniu nawyków często chodzi o mierzalność. Wiemy, że część z Was uwielbia precyzję 🎯

Każdy model Mitowell przechodzi pomiary profesjonalnym spektrometrem, więc wiemy dokładnie, ile światła i jakiego spektrum dostarcza każda z naszych lamp. I właśnie na tych danych jako pierwsi na rynku zbudowaliśmy narzędzie, które oddajemy w Wasze ręce. Przedstawiamy Kalkulator Fluencji Mitowell 👇

Wybieracie model lampy, tryb pracy i odległość, a kalkulator wylicza dokładną dawkę energii (J/cm²) i czas sesji dopasowany do Waszego urządzenia. To świetna opcja, jeśli chcecie świadomie sterować swoimi sesjami i dopasowywać je pod konkretne, bardzo indywidualne cele.

Zanim jednak zaczniecie liczyć, mamy dla Was małe przypomnienie - spokojnie, to tylko opcja! 🧘‍♀️

Dla zdecydowanej większości z nas optymalnym, w pełni wystarczającym i najwygodniejszym czasem naświetlania pozostaje ten, który znajdziecie w instrukcji dołączonej do Waszego urządzenia 📖 Kalkulator to po prostu nasz ukłon w stronę osób, które lubią wchodzić na wyższy poziom optymalizacji i chcą wiedzieć wszystko "co do sekundy" 🚀

Chcecie przetestować i sprawdzić swoje dawki? Link czeka! 👇
https://mitowell.pl/kalkulator-fluencji/

Do którego teamu należycie? Wolicie pełną kontrolę z kalkulatorem, czy po prostu włączacie panel i chłoniecie relaks z instrukcją w ręku? Dajcie znać!

10/03/2026

Maski LED z RLT są modne. Ale czy potrzebne? Mała analiza.

Maskę LED od dr. Dennisa Grossa kupiliśmy w 2019 roku. Wtedy temat RLT raczkował w Polsce. Ta maska nie podobała mi się - uczucie zbroi na twarzy, przylegającego do niej ściśle sylikonu i plastiku nie spełniło moich oczekiwań; było krępujące i nadmiarowe. Dziś tego typu maski są bardziej elastyczne, lżejsze i mają więcej opcji świetlnych, ale nadal pozostaje pytanie - czy są np. lepsze od paneli LED, które to mają uniwersalne zastosowanie (na całe ciało)?

Ponieważ mam różne panele LED - od małych po ogromny - mam porównanie. Różnica jest w pojęciu wszechstronności lub jej braku. Maska LED będzie na twarz, opcjonalnie użytkownicy zakładają ją na bolące kolana - ale to już kombinowanie. Maski, jak nazwa wskazuje, są na twarz. Ale ważne, by podczas naświetlania skóra oddychała - trochę o to ciężko, gdy coś do niej niemal ściśle przylega.

Dość standardowy panel do RLT (jakościowy) będzie wyposażony albo w single-chip albo dual-chip z mocą ok. 4 lub 5 W na diodę. To spora moc. Jeżeli takich diod jest od 40 do np. 80 lub 100 - panel będzie ok do punktowego naświetlania: stawów, pleców, splotu słonecznego (najważniejsze miejsce), czy dekoltu, twarzy i włosów - na raz, podczas jednej sesji.

Czyli jedną sesją działasz na kilka miejsc, nie zaś na jedno (np. twarz). RLT będzie stymulować porost włosów - w moim 40-letnim przypadku ;) zakola się wyraźnie zmniejszyły już po pół roku regularnego stosowania panelu co drugi dzień (po 30 minut naświetlania twarzy, szyi i włosów. Nie osiągnąłbym tego rezultatu naświetlając wyłącznie twarz, co oczywiste.

Maski LED z RLT i innymi barwami to istny BOOM i ... marketing. W bardzo wielu przypadkach. Sprawę mocno rozkręcili influencerzy, którzy mają to do siebie, że referują współprace komercyjne wg tego co się im napisze - często pisze to agencja lub firma z nimi bezpośrednio współpracująca. Na podstawie AI i znajdywanych w jej bazach zmiksowanych rewelacji.

Każda RLT wymaga czasu, a efekty (w zależności od celu) mogą być widoczne - zauważalne od kilku tygodni do kilku miesięcy regularnych naświetleń. To fotobiomodulacja, a nie skalpel... A nawet zabiegi poskalpelowe wymagają czasu. (Regeneracji)

Żebyśmy się zrozumieli - nie neguję istoty i sensu masek LED z RLT. Jeżeli to komuś podnosi komfort psychiczny i fizyczny - okej, go on, śmiało. Po prostu wskazuję dziś, że są rozwiązania o szerszym spektrum działania.

Mam w domu panel LED 100 diod single-chip I jest fantastyczny. A są eksperci, którzy mówią, że single-chip się nie liczy, bo liczy się tylko dual-chip... Co specjalista i użytkownik to inne wrażenia :)

Ja mam jednak wrażenie, że za 2 000 PLN (cena jakościowej maski LED) można zakupić świetny panel LED, który będzie służył wieeeeeele lat i którym wcelujesz idealnie w partie ciała wymagające wsparcia. Czy to plecy, bo wywalił ci kortyzol, czy to urazy, czy po prostu prewencyjnie, dla poprawy jakości zdrowia i wzmocnienia. Maska LED tego nie zaoferuje. Moim zdaniem ogranicza pole widzenia i mitem jest, że możesz swobodnie w niej pełnić domowe obowiązki czy pić drineczki jak to obrazuje wiele influencerek.... To są naprawdę bajki na potrzeby wzmocnienia sprzedaży. Nasza maska LED ładowana miała pasek trzymający na tył głowy, a i tak poruszanie się z nią po domu było kuriozalne.

Niech każdy wybierze zgodnie ze sobą. Warto dociekać, sprawdzać samodzielnie, badać temat - bo na rynku RLT pojawia się wiele obietnic i mitów... Od paneli dekoracyjnych (światło dekoracyjne, ambientowe LED) imitujących RLT, po gadżety o niskiej mocy, dające efekt psychologiczny - ale nie wolno negować tego efektu, bo może on być kluczowy dla wspomagania zdrowia psychicznego i fizycznego.

Jednak ja lubię i stawiam na rozwiązania możliwie kompleksowe, by naprawdę wycisnąć z RLT jak najwięcej, bo to po prostu możliwe. I maski LED już dziś drugi raz bym nie zakupił - nie ważne co obiecuje producent i tym bardziej - influencer, który najczęściej o RLT nie ma zielonego ;) pojęcia.

Udanych sesji - czymkolwiek. Pamiętaj, że co zasilasz wiarą to też takie będzie!

"Nie ma tam nic ponieważ nikt tam nic nie zasadził. Ciekawi mnie dlaczego - „to nie moja rola”, „nie mamy tu ogrodnika”,...
26/02/2026

"Nie ma tam nic ponieważ nikt tam nic nie zasadził. Ciekawi mnie dlaczego - „to nie moja rola”, „nie mamy tu ogrodnika”, „każdy ma swoje sprawy”, „panie, nie ma czasu na takie pierdoły”
Istotnie. Ale to właśnie „te pierdoły” są przyprawą życia. Właśnie dzięki nim karmimy zmysły i wpływamy na nasz oraz innych nastrój."

Troska to nie tylko Red Light Therapy, ale ogółem światło. Dziś chciałbym doświetlić temat estetyki miejskiej. Przez pryzmat jej braku. Zobacz uważnie zdjęcia.

Nie ma rośliny, bo nikt jej nie posadził.
I nikt tego nie zrobi, każdy zajmuje się sobą. A zadań mamy wszyscy coraz więcej.

Zobaczyłem to, uświadomiłem sobie i postanowiłem się wypowiedzieć. Bo „to” jest wszędzie; w każdym polskim mieście, na wsi oraz tam, gdzie nie dotyczy nikogo. A tak naprawdę wszystkich. TO straszy wszędzie tam, gdzie udajemy, że TEGO nie ma. TO nazywa się IGNORANCJA. I kosztuje nas zdecydowanie więcej, niż wydatki na estetykę. Bo kosztuje nas niepokój, lęk, napięcie - kiedy dojrzewamy, dorastamy i obcujemy w brzydocie, to tracimy wiarę w istotę piękna, radości, uśmiechu.

Estetyka i jakość estetyczna nie są obowiązkami. Są za to niezbędnymi dodatkami harmonii do życia. Urozmaicają, sprawiają, że wokół dzieje się ładniej i milej. Chodzi o elementarne pojęcie w praktyce materializujące się jako: ład, estetyka i przeciwdziałanie. Należy przeciwdziałać narzucającej się betonowej, ciężkiej i topornej rzeczywistości miast, gdzie panuje anarchia projektów.

‼️ Jeżeli chcemy harmonii i piękna to musimy dziś o nie zatroszczyć się sami! ‼️ Służby miejskie nie są tak liczne, by zadbać o każdy ziemny pustostan i dlaczego miałyby to robić na prywatnym terenie? Nie wolno im tak ingerować. Ale nawet gdyby mogły, to służby skupią się i tak na najbardziej reprezentatywnych miejscach - oczywiście historycznych, a nie na całym mieście. Biznes woli dziś ładować miliardy w rozwój sztucznej inteligencji, zupełnie jakby dodatkowa inteligencja była teraz potrzebna. Dla estetyki zostaje już niewiele środków, zasobów i dusz pielęgnujących ją poprzez zaciskanie jej braku w otoczeniu. Tak już mamy, że gdy gdzieś jest nam sucho - pragniemy wody. A co robimy gdy jest nam za brzydko... ?

Czy kilkudziesięciu klientom na dzień (ma ona mocny przebieg) w tej myjni nie zrobiłoby się milej, gdyby czekając 15 minut na umyte auto mieli choć trochę koloru w surowym otoczeniu? Najwidoczniej nikt w tamtejszym biznesie tego nie uwzględnił. Można też powiedzieć: chcesz natury? To myj auto nad rzeką - pewnie! :) Tyle, że przez brak myślenia panoramicznego o zasobach - i w rzekach wód ubywa. Stąd nasze pragnienia... Chcemy choć namiastkę życia w zdominowanym automatyzacją i optymalizacją świecie!

Choć namiastkę czegoś żywego, choć na chwilę. I nie musi to być sezonowy bratek 🌸 może to być cokolwiek, co trwa wszystkie 4 pory roku. Świat botaniki, przyrody i zielonych możliwości jest dziś nasycony.
Jakakolwiek roślinka tam sprawiłaby, że ta betonowa donica już by nie straszyła. Nie musiałaby też być regularnie zasłaniana tablicą z napisem "myjnia"...

Nie ma tam, w tej donicy jak i dziesiątkach tysięcy podobnych - nic. Czarnoziem, o ile czarny, bo w większości tych „pustostanów” w Polsce i całej Europie jest po prostu piach lub hulająca wietrzna nicość. I staje się symbolem zapomnienia o podstawach: estetyce, ładzie, pielęgnacji i idei bazowej Human To Human (człowiek dla człowieka).

Nie ma tam nic ponieważ nikt tam nic nie zasadził. Ciekawi mnie dlaczego - „to nie moja rola”, „nie mamy tu ogrodnika”, „każdy ma swoje sprawy”, „panie, nie ma czasu na takie pierdoły”
Istotnie. Ale to właśnie „te pierdoły” są przyprawą życia. Właśnie dzięki nim karmimy zmysły i wpływamy na nasz oraz innych nastrój.

Ale dziś nie ma komu, bo „nie ma ogrodnika” - tyle, że każdy z nas może nim być. Ale nikt nie jest, bo to „nie nasza sprawa” - kapitalizm sprawił, że gdy nie widzimy zmonetyzowanego i namacalnego interesu w czymś - po prostu tego nie robimy. Porzucając samą myśl, że moglibyśmy coś zmienić. Tak działa większość ludzi. Człowiek leży na ulicy? "Pewnie się nachlał to ma" albo "Zaraz ktoś do niego podejdzie, ja się śpieszę". Nikt nie chce się dziś brudzić, gdy nie musi. Ale czy świat intencji i idei jest od tego czysty?

Tak narodziła się gospodarka, w której każdy miał funkcję i znał swój miejsce. Funkcje się mnożyły, miejsc przybywało. Bytów przybywało, a wraz z nią szła pewność siebie i - niestety - pewna nieunikniona bezduszność.

Aż DWIE dekady temu nastąpiło przeciążenie systemu. Akurat wypadło na Milenium, symbolicznie.
Nastał czas szalonych optymalizacji; okazało się, że nawet najbogatszych nie stać na niepohamowany dobrobyt - co dobitnie pokazał im kryzys ekonomiczny w 2008 roku. Był jedynie zwiastunem. Najbogatsi i bogaci sami siebie zmusili do optymalizacji, zwolnień, redukcji i mieszczenia kilku funkcji w jednej (kompresja profesji). A klasy niżej bezwiednie akceptowały ten wariant, zgadzając się na więcej; milionom wtórowało przekonanie "nie wychylam się, zajmuję się sobą, to najbezpieczniejsze dla mnie i mojej rodziny" - wobec czego interwencje estetyczne w miastach spadły - dziś niemal do minimum i to w kolektywach. Solo? praktycznie zapomnij. Niewiele osób chce się dziś wychylić poza toksyczny schemat. Nosowska śpiewa: w szambie można długo i bezpiecznie żyć.

Dziś jedna osoba pracuje na co najmniej dwóch, trzech lub nawet czterech stanowiskach - uważając to za normalne. Bo etat jeden. Na tej samej stacji, z której pochodzi zdjęcie - kasjerka musi przyjąć płatność, zrobić hot doga i kawę, posprzątać obiekt, wyjaśnić reklamację sama, bo nie ma managera, musi dbać o konserwację maszyn (np. ekspresów do kawy) i wiele innych - spoza dawnego pola obowiązków kasjera. Nie ma już kto zasadzić i utrzymać kwiatka, bo nikt za to dodatkowo nie zapłaci. A kwiatka trzeba doglądać, jak i te domowe.
Dziś zapłata należy się za wszystko. Nie ma czasu na dodatkowe zadania - nawet, gdy zaowocują estetyką. Nie ma, bo estetyka to nadal wrażenia - nie przekonuje nas nawet to, że te wrażenia płyną z namacalnych kapitałów. Może kiedyś firma zatrudniała jakiegoś ogrodnika, który jeździł ze stacji do stacji i doglądał roślinności - dziś ten ogrodnik może zadowolić się co najwyżej własną działką, bo "konieczność optymalizacji" dojechała i jego.

Czy rezygnujemy z delikatności i estetyki tylko dlatego, że nie mamy czasu? I nadal - ot tak - zasilamy toksyczny kapitalizm? Nie schylamy się do donicy, bo "nam nie wypada"? A może właśnie wypada nam to zrobić, zanim to ziemia się schyli po nas, hm?

Czy przestaliśmy wierzyć w jakikolwiek sens łagodzący, kojący i niezbędny dla prawidłowego funkcjonowania? Mieszkania, domy i rancza chcemy mieć wymuskane, najpiękniejsze, możliwie najczystsze i najszlachetniejsze.

Dbamy o najbliższe otoczenie, ale to za płotem i rogiem, to poza naszymi głównymi drzwiami nie interesuje nas praktycznie nic, a nic.

„Ktoś się tym zajmie, kiedyś” - i tym sposobem myjnia ma z 30 lat, doniczka stoi, straszy. A i okazyjnie zamienia się w popielniczkę, zupełnie okazyjnie w jeżyka, który gubi „peto-kolce”. I to wszystko odzwierciedla symbiolicznie kondycję psychiczną naszego społeczeństwa. To są drodzy te słynne "PETUNIE", które od dekad straszą w Polsce, niemal z każdego rogu dzielnicy mniej "reprezentatywnych". A właśnie takie są większością w naszym kraju. Kraju, o zgrozo, jak na ironię, pełnym przyrody - pięknej! Od morza po same szczyty gór. Skoro udajemy, że tego nie widzimy, to coś i tak o pragnieniu estetyki nam przypomni...

Tak, dosłownie robi to ta jedna doniczka i sytuacje, gdy się po prostu nad nią zastanowimy.

To może być wspaniała droga uważności na nas i otoczenie.
To może być też dla mnie po prostu wycieczka po coś żywego, co tam się przyjmie, ale nie załatwi to równie ważnego aspektu - ktoś musi co jakiś czas roślinkę doglądać, podlać ją, otoczyć ją troską... Ktoś musi pałeczkę przejąć. I na tym polega udany maraton gatunku w dziejach - na współpracy i bez zastanawiania się na temat zysków.

Albo na tym polega wymieranie.

Majeczka  już od roku stosuje regularnie RLT i efekty są SPEKTAKULARNE. Warto przypomnieć jej historię. Maja to 3,5 kg p...
23/02/2026

Majeczka już od roku stosuje regularnie RLT i efekty są SPEKTAKULARNE. Warto przypomnieć jej historię. Maja to 3,5 kg piesek maltipoo. Bardzo wrażliwa, delikatna ale pełna życia. Od szczeniaka cierpiała na różne bardzo nieprzyjemne dolegliwości skórne. Drapała się niemal całą dobę. Nie chodziło o pchły, a odporność. Weci zalecali bardzo drogi lek w zastrzyku przyjmowany regularnie co miesiąc. Koszt jednej dawki - ok. 250 zł + „fee” weterynarza. Całość jakieś 300+ PLN co miesiąc. I tak lecieliśmy przez trzy lata. W międzyczasie Maja nie drapała się ale też nie miała się najlepiej. Eliminowaliśmy jedno- przychodziło drugie. Byliśmy w pętli. Nawet nie chodziło o wydatki. Chodziło o to, że wskazywano nam je jako coś, co eliminowało jeden problem, ale narastały kolejne. Majce spadła odporność, a włos był kiepskiej jakości. Mimo bardzo dobrego żywienia - Maja jest na specjalnej diecie. Ponad rok temu kupiłem matę ze światłem czerwonym terapeutycznym i bliską podczerwienią. Sunia chętnie na niej leżała. Zaczęliśmy testować różne protokoły. Najlepiej przyjął się 3x w tygodniu po 20 minut. Po trzech miesiącach sunia zaczęła wracać do normy. Po kwartale stwierdziliśmy, że próbujemy odstawić zastrzyki, których sunia się bardzo bała i były bolesne. Skóra zareagowała ok na odstawienia a wigor oraz energia stopniowo wzrastały. Włos zaczął gęstnieć. Po pół roku pies zamienił się w pełnego zdrowia, mega żywego i pozytywnie nastawionego do życia i pełnym radości stworzeniem. Sami również stosujemy RLT od ponad roku - nie chorujemy. Wybór należy do nas, każdego dnia. Albo idziemy w najprostsze rozwiązania albo w te, które znamy. Często są jedyne, a inne leżą obok. W naszym przypadku skuteczna okazała się mata za 300 zł, następnie lampa, którą widzicie na zdjęciu. Maja chętnie do niej podchodzi i sama pilnuje ile się naświetlać, z jakiej odległości. Inteligencja jej organizmu została przywrócona i działa doskonale. A piesek cieszy się życiem - bez drapania całą dobę. Dlatego zdecydowanie polecamy wszystkim właścicielom psów, które borykają się z problemami skórnymi innymi zdrowotnymi. Poczytajcie o Red Light - oczywiście chodzi o te terapeutyczne a nie ledy dekoracyjne

Korzyści będące efektem regularnej terapii światłem (fotobiomodulacja) jest bardzo wiele. Ciekawie opisuje je firma Mito...
23/02/2026

Korzyści będące efektem regularnej terapii światłem (fotobiomodulacja) jest bardzo wiele. Ciekawie opisuje je firma Mitowell - Lampy do terapii światłem czerwonym - , jeżeli szukacie sprawdzonych i rzetelnych informacji na temat tego - nadal myślę nowego - tematu, to zdecydowanie polecam artykuły na stronie tej firmy:

Korzyści z terapii światłem czerwonym: poprawa skóry, wsparcie komfortu ciała, regeneracja mięśni i lepszy sen. Odkryj naukowe dowody na RLT.

Hej! Dziś 15 minut z bliskiej odległości. Samo RL. Pozdrawiamy przygody mitochondrialne! Fajsonik
27/12/2025

Hej! Dziś 15 minut z bliskiej odległości. Samo RL. Pozdrawiamy przygody mitochondrialne!

Fajsonik

W tym wideo znajdują się pomocne informacje o działaniu światła, nie tylko czerwonego
25/12/2025

W tym wideo znajdują się pomocne informacje o działaniu światła, nie tylko czerwonego

Elite Neurosurgeon Instantly Banned After Disclosing Controversial Findings to the Public.Dr. Jack Kruse is a neurosurgeon who specializes in physics, light,...

〰️ Dwie fale (660 nm i 850 nm) to dziś podstawa RLT. Czy cztery fale i więcej to za dużo?Na rynku spotkamy urządzenia z ...
02/12/2025

〰️ Dwie fale (660 nm i 850 nm) to dziś podstawa RLT.
Czy cztery fale i więcej to za dużo?

Na rynku spotkamy urządzenia z falami 660 (terapeutyczne światło czerwone) i 850 (głęboka bliska podczerwień) - to np. Kala, i-thera-u (producenci). Są też lampy z czterema długościami fal: 630, 660, 830, 850 nm (Mitowell - Lampy do terapii światłem czerwonym- polska firma!) czy MITO LIGHT, które oferuje nawet sześć długości fal (zdjęcie - fot. Mito Light z ich www)

🤔 Im więcej, tym lepiej?
Niekoniecznie - raportują użytkownicy. Warto podkreślić, że każda fala to różna długoś penetracji w ciało. Za tym idzie różne odczuwanie. Dwie podstawowe fale (660 i 850) to dwa dodatkowe bodźce dla ciała. W moim przypadku - ledwie wyczuwalne; choć NIR (gł. bliska podczerwień) jest wyczuwalna, bo może podnieść temperaturę ciała, ale nieznacznie (gdy to 850).

Cztery fale, które oferuje np. MitoWell🇵🇱 to 2x RL + 2x NIR, co zwiększa odczuwanie - nadal pozostając w komfortowej dla użytkownika strefie odczuć.

Doświadczyłem tego - korzystałem z największej lampy MitoWell i sesja była naprawdę przyjemna, mocna i wyczuwalna, czyli taka jak lubię.

Użytkownicy wrażliwi (np. HSP) moim zdaniem tolerują max. 4 długości fal. I takie też opinie do mnie docierają. Sam jestem HSPerson :)

Kiedy dorzucimy do całości jeszcze dwie fale (głębsze), to mamy sześć stopni odczuwania. Każde z nich rejestruje nasze ciało, ponieważ jest ono wielkim czujnikiem dla naszej świadomości. Kiedy odczuwanie staje się nieprzyjemne, dyskomfortowe i za mocno się nad nim zastanawiamy - moim zdaniem to niedobrze.

Może działać tu zasada analogiczna jak w saunie:
- jeżeli zastanawiasz się czy zostać czy wyjść - wyjdź natychmiast.

Sauny zwiększają odczuwanie temperatury o wielokroć, takie jest ich działanie.

Lampy emitujące wyżej opisane fale również mogą zwiększyć odczuwanie, ale sesje powinny być przyjemne i możliwe do zakończenia, w czasie wcześniej wybranym, np. 20 minut.

Moim zdaniem każda sesja RLT powinna być przyjemnym seansem, w którym czujemy ukojenie, łagodność i radość. Jeżeli jest inaczej - redukowałbym fale, które mogą się okazywać zbędnymi. Producenci również prześcigają się na "ja mam więcej"; czy więcej = lepiej?

Jeżeli mamy własne urządzenie to możemy jedną dłuższą sesję podzielić na dwie krótsze, np. 30 min. dzielimy na po 15 min. rano i wieczorem. To rozsądny podział.

Każdy użytkownik RLT określa to indywidualnie, bo każde ciało jest inne.

Dla mnie cztery długości fal są okej, ale ja używam RLT od roku i moje ciało jest przyzwyczajone. Sześciu długości fal nie używałem - jednak z raportów w sieci może wynikać, że tak wiele długości (penetracji) może zwiększyć bodźcowanie, a nawet prowadzić do przebodźcowania.

Czy to dobrze? Czasami potrzebujemy szoku, ale stoi to w opozycji do mojego wniosku, że sesje RLT w domowym zaciszu powinny być przyjemne, komfortowe i dawać nam efekt ukojenia.
Dla mnie sesje z terapeutycznym światłem czerwonym określa doskonale jedno słowo: RELAKS.

Następnie: wspomaganie, radość i troska (o siebie).

Ze światłem,

Dom Światła • Mikolaj Nowak
• •

27/11/2025

🔴 Ważny film: ŚWIATŁO, które (wy)leczy TARCZYCĘ oraz wiele innych schorzeń - jak działa światło podczerwone - tłumaczy fenomenalny Bartek Czekała - linka znajdziesz wiesz gdzie ⬇️

| | |

25/11/2025

Ważny apel w sprawie uproszczeń i generalizacji w kampaniach anty-mobbingowych w Polsce:

Send a message to learn more

Adres

Gorzów Wielkopolski

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Dom Światła • Mikolaj Nowak umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij