30/11/2025
Telefon mógł doprowadzić do ogromnego pożaru.
Jeden z dużych portali strażackich wczoraj kolejny raz opublikował historię, która powinna dać każdemu z nas do myślenia.
„Dzień dobry, widziałam kiedyś na stronie wpisy na temat pożaru baterii. Dziś podobny przypadek spotkał mnie. Telefon ładował się jak zawsze, podłączony był w pokoju i leżał na kanapie. Ja w tym czasie byłam w kuchni. Po jakimś czasie idąc do pokoju właśnie po telefon zobaczyłam, że leci z niego dym, bateria była cała gorąca i napuchnięta. Dopadł mnie ogromny stres i zamurowało mnie nie wiedziałam co mam w tym momencie zrobić, bez pomyślunku wzięłam telefon przez koc i wrzuciłam do ubikacji. Tam przestał dymić. Wyciągając go nie był już gorący, jednak bateria wyglądała jakby miała wybuchnąć. Telefon trafi do utylizacji, razem z ładowarką której końcówka była cała czarna, jakby nadpalona. Sytuacja wydaje się łatwa, jednak widząc coś takiego pierwszy raz w życiu człowiek kompletnie nie wie co ma zrobić. Całe szczęście, że poszłam w tym czasie do pokoju, ponieważ kilka minut później prawie napewno zapaliłaby się kanapa i całe mieszkanie. A mając taką sytuację podczas snu mogłabym się już nie obudzić. Jedno jest pewne, po tym wszystkim już nigdy nie zostawię telefonu pod ładowarką na noc.”
Takie sytuacje nie są wyjątkami. Strażacy opisywali już pożary hulajnóg elektrycznych, telefonów w plecakach dzieci w szkołach, czy ładowarek zostawionych bez nadzoru. Nowoczesne urządzenia mogą zapalić się same z siebie, a bateria litowo-jonowa w momencie awarii potrafi przekształcić się w źródło bardzo gwałtownego pożaru.
I właśnie dlatego tak często powtarzam:
– Nie ładuj telefonu na miękkich powierzchniach (kanapa, łóżko, koce).
– Nie zostawiaj urządzeń podłączonych na noc.
– Zawsze używaj sprawnych ładowarek, najlepiej oryginalnych.
– Gdy urządzenie się przegrzewa, dziwnie pachnie, puchnie lub zaczyna dymić — natychmiast je odłącz i wynieś w bezpieczne miejsce.
– Uszkodzone baterie zawsze oddawaj do utylizacji.
Te historie nie mają straszyć — mają uświadamiać.
Bo czasem wystarczy jedna noc, jedna ładowarka, jedna chwila nieuwagi, żeby stracić wszystko.
Świadomość i profilaktyka naprawdę ratują życie. Nie bagatelizujmy tego.