Psyche&soma Katarzyna Grabska-Zwolińska

Psyche&soma  Katarzyna Grabska-Zwolińska Otwarte . Praca przez Skype. Nowa odsłona, większe możliwośći.

ENERGIA MĘSKAENERGIA ŻEŃSKA Obiecałam, że wyprodukuję artykuł o energiach, więc do dzieła... Jak zrozumieć energię i jak...
03/05/2023

ENERGIA MĘSKA
ENERGIA ŻEŃSKA

Obiecałam, że wyprodukuję artykuł o energiach, więc do dzieła...

Jak zrozumieć energię i jak nią zarządzać.

Najbardziej unaoczniający przekaz aby zrozumieć jak działa energia żeńska i męska to dwa elementy biologiczne, występujące niezależnie łączące się w jedno w celu stworzenia życia.

PLEMNIK i JA****KO

ŻEŃSKA ENERGETYKA -JA****KO

Komórka j**owa uwalniana przez jajnik, gotowa do zapłodnienia. Tak brzmi definicja. Teraz popatrzmy na jej żeński sposób funkcjonowania.
Rodzi się w pęcherzyku, zostaje uwolniona przez pęcherzyk w momencie dojrzałości, gotowości. Żeńskie narządy zbudowane są tak aby cały proces odbywał się grawitacyjnie i wewnątrz ciała kobiety w jamie brzusznej.
Nic w tym procesie nie działa w oparciu o siłę. Uwolnione ja****ko swobodnie, powolutku opada w dół, zgodnie z zasadą przyciągania.
Ku dołowi do miejsca docelowego, działa na nie grawitacja, nie posiada żadnego narządu ruchu, toczy się, obraca wokół własnej osi i opada.
Jest osamotnione, jedno, nie ma towarzystwa.
Cały proces sterowany jest biologicznie bez udziału świadomości kobiety. Użyję tu bardzo istotnego w specyfice żeńskiej energii twierdzenia - nie podlega kontroli.

Proces odbywa się systematycznie, zgodnie z pływami, zgodnie z działalnością księżyca. Przypomnę tu tak dla zrozumienia... Księżyc nie świeci własnym blaskiem, księżyc odbija światło słoneczne i daje złudzenie świetlistości. Nie byłoby widać księżyca bez działalności słońca. Nie byłoby zapłodnienia bez plemnika. Kiedyś na zapłodnienie mówiło się ISKRA BOŻA.
To ten czas kiedy spotyka się plemnik z jajeczkiem...

Ja****ko podczas swojej drogi, od chwili uwolnienia do chwili zagnieżdżenia w macicy lub wydalenia z niej, podlega wpływom dwóch elementów energetycznych, księżyca i grawitacji
ziemi.
Ja****ko jest bierne, swobodne, opadające, w kontakcie z energiami Ziemi i księżyca. Nie posiada specyfiki energii agresywnych.
Zagnieżdżone w macicy nie podejmuje żadnych działań, czeka...
Wszystko odbywa się wewnątrz, bez kontroli, bez udziału świadomości, tylko z udziałem energii.

Tak opisuję się ENERGIĘ ŻEŃSKĄ, tak działa, taka jej specyfika.
Podsumujmy - żeńskie jest BIERNE, PASYWNE, SWOBODNE, PRZYJMUJĄCE, CZEKAJĄCE, WEWNĘTRZNE.

MĘSKA ENERGETYKA - PLEMNIK

Plemniki gromadzą się w najądrzach po wyprodukowaniu przez jądra, które znajdują się jakby poza organizmem mężczyzny, na zewnątrz.
Proces uwolnienia plemników podlega kontroli, to męska decyzja czy dojdzie do wytrysku. Samoistne wytryski nazywane nocnymi zmazami, doświadczane głównie przez młodych chłopców, pokazują iż chłopak jeszcze podlega wpływom matki. Są jakby rozpędem do wejścia w męską autonomię. Jeszcze nie kontroluje siebie do końca na tyle na ile może to robić już poza strefą wpływu matki.

Plemnik posiada "ogonek" narząd nadający plemnikowi ruch w kierunku osiągnięcia celu. Plemnik działa przeciw-grawitacyjnie, łamie zasady swobodnych energii opadania. Jest agresywny. Na domiar wszystkiego i w przeciwieństwie do żeńskiej komórki, nie jest sam i musi konkurować z całą bandą współtowarzyszy w dążeniu do celu. Droga którą przebywa pełna jest przeszkód więc aby ją przebyć musi być silny i zdeterminowany.
Przenikając do środowiska żeńskiego napotyka główną przeszkodę jaką jest ph pochwy kobiety, które działa bakteriobójczo i plemnikobójczo... można by to porównać do przejścia przez palący się żywym płomieniem ognia pokój aby dojść do wyjścia. Może to właśnie dlatego, większość małych chłopców zapytanych kim chcą być w życiu (?) odpowiada bez wahania - strażakiem! :)

Plemnik wykorzystuję energię agresywną - siłę. Jest stargetowany na cel i nie poddaje się mimo ogromnej konkurencji i niesprzyjającego środowiska. Jego imperatyw to wygrać, pokonać innych i zdobyć nagrodę.

Kiedy plemnik spotyka ja****ko próbuję przedostać się do wewnątrz siłą. Tu pojawia się element GRANICY. Plemnik wcześniej nie napotkał granicy którą musiał przekroczyć aby spełnić cel swojego istnienia.
Plemnik napiera na ścianki komórki j**owej dzięki witce.
Myśli, że zwycięstwo ma zagwarantowane bo ma ogonek...
Ale komórka j**owa kobiety, nie zamierza poddać się sile.
Nie ucieka przed plemnikiem, nie chowa się, jest po prostu
przeciwagą siły i posiada moc rozpoznawania najlepszego materiału genetycznego dostarczonego w plemniku.
To nie jest tak jak się potocznie sądzi, że wygrywa najsilniejszy plemnik, wygrywa plemnik najbardziej kompletny genetycznie.
Wtedy dochodzi do zjawiska ISKRY BOŻEJ bo ja****ko OTWIERA SIĘ na plemnik i wpuszcza do środka.
W chwili otwarcia plemnik traci "ogonek" a j**o przyjmuje go do siebie. Otwiera granicę.
Obopólna, zespołowa współpraca w pełnej harmonii i spektakularnym iskrzeniu dwóch przeciwstawnych elementów, stających się JEDNYM by dać życie. Życie wyposażone w dwie energie by mogło zaistnieć.

Specyfika ENERGII MĘSKIEJ - SIŁA, DETERMINACJA, AGRESJA, CEL, ODPORNOŚĆ, KONKUROWANIE, PRZEKRACZANIE GRANIC, DOSTARCZANIE, DAWANIE.

Wiemy co dzieje się dalej, po zapłodnieniu.
W środowisku wewnętrznym w biernym jajeczku dochodzi do agresywnego podziału komórek.
Tak oto mamy dwie energie współpracujące by zaistniało jedno życie.
Życie którego warunkiem przetrwania jest umiejętność posługiwania się obiema energiami by stworzyć kolejne życie i kolejne...

Czas kiedy dziecko rozwija się w łonie matki jest czasem żeńskiej energii. Dziecko jest wewnątrz, w niewidzialnym świecie do którego dostęp ma tylko matka, czuję dziecko, słyszy je, rozumie. Ma z nim niewidzialną więż mentalną ale żeby ją czuć, musi skierować uwagę do wewnątrz.
Pierwszym momentem kiedy matka i dziecko wykorzystują męską energię jest poród. Poród to czas manifestacji siły agresywnej.
W kulturach Indiańskich kobieta rodząca dziecko miała wsparcie całego plemienia. Rodziła dziecko zgodnie z siłami natury, grawitacyjnie. Otoczona kobietami z plemienia, śpiewającymi lub milczącymi czuła ich obecność a poród odbywał się w pozycji wertykalnej, na stojąco.
Działała grawitacja a ciało kobiety ukierunkowane narządem kobiecym do Ziemi korzystało z żeńskiego używając męskiego. Męskie to parcie, siła mięśni, wypychanie, krzyk.
Żeńskie to to co otaczało i dawało moc z ziemi i do ziemi.
Dziecko po opuszczeniu macicy upadało na stos skór zwierzęcych, słomę, ziemię. Nie łamały sobie kości ani nie doznawały wstrząśnień mózgów, nikt nie panikował, że dziecko złamie sobie kark. To co tu jest kluczowym elementem kultury dawnych cywilizacji to to, że dziecko po opuszczeniu łona wcale nie miało kontaktu z człowiekiem tylko z naturą, co niosło w sobie przez całe życie jako należący do niego element jego życia. To pozostawało w pamięci komórkowej jako fundament pierwszego kontaktu i coś naturalnego. Póżniej kiedy dziecko trafiało w ramiona matki, uczyło się też kontaktu z jej ciałem. Być może dlatego tak obca jest nam bliskość z naturą i być może czujemy to jako brakujący dla naszego rozwoju puzzel, który prowadzi do braku szacunku do matki Ziemi i jej nadużywania.
Bliskość z naturą w wielu dawnych kulturach była naturalna i spójna z funkcjonowaniem człowieka jako jedności z nią. Może przyczyniał się do tego pierwszy kontakt ciała dziecka w bezpiecznym środowisku przejściowym z ciała matki do natury i znowu ciała matki.
Współczesne dziecko zna tylko kontakt z drugim człowiekiem a kontaktu z naturą doświadcza w dość póżnym etapie rozwoju.
Dawne porody były zgodnie z prawami natury, bliskości z nią i synchronii żeńskiego i męskiego.
W świecie "cywilizowanym" kobiety rodzą w pozycji leżącej co już sam poród stawia w przeciwstawnym do żeńskiego a zgodne z męskim. W naszej rodzimej kulturze dawniej do porodu wykorzystywało się specjalne krzesła porodowe i inne przyrządy w których kobieta była w pozycji wertykalnej do czasu, kiedy po I w.ś zostało mnóstwo szpitali i łózek do zapełnienia a interes szpitalny musiał się kręcić. Dziecko po przyjściu na świat w pierwszym kontakcie doświadcza zazwyczaj gumowych rękawiczek a chwilę po, ciała matki o ile uzna się je za zdrowe.
Dziś coraz częściej wraca się do porodów zgodnych z siłami natury i energiami. Mamy wpisane w naszą energetykę aby dążyć do tego co zgodne z prawami natury.

Wiemy już zatem, że jesteśmy powiązaniem dwóch energii i co dalej?

Często słyszę, kiedy kobieta twierdzi, że jest w energii męskiej.
Czy to oznacza, że nie posiada energii żeńskiej? Znaczy wyzbyła się jej? czy ona z niej uszła?
Czemu mówimy o męskich kobietach? i żeńskich mężczyznach?
Jak objawia się nadmiar jednej energii i niedostatek drugiej?
Napiszę w II części do czytania której serdecznie zachęcam.

Psyche&soma Katarzyna Grabska-Zwolińska.

zdjęcie: internet

13/08/2022

NAŁÓG KOCHA BEZWARUNKOWO.
alkohol

Spróbujmy spojrzeć na temat nałogów odwracając punkt widzenia. Odwrócenie, którego efektem będzie postawienie się w roli nałogu a nie w roli uzależnionego. Może to być na pozór dziwne działanie ale co tam! może wyniknie z tego jakieś ciekawe spostrzeżenie, które da inną perspektywę?

Gdybym był moim nałogiem. (?)

Stawiam naprzeciw siebie dwa krzesła.
Siadam na jednym z nich a na tym naprzeciw sadzam siebie.
Patrzę na siebie samego ale wczuwam się w rolę alkoholu ...i jakbym nim był...
Więc jestem przedstawicielem alkoholu, patrzę na osobę która jest ode mnie uzależniona, siedzi na przeciw i ja-alkohol chcę jej coś o sobie opowiedzieć. Ona ma tylko słuchać...
zaczynamy

wdech...
wydech...
zamykam oczy...chwila na zanurzenie się w siebie...
czucie...
otwieram oczy, patrzę...daje sobie chwilę i zaczynam mówić...
mówię to co czuję

jestem przy Tobie zawsze, czuję jak mnie pragniesz, jak myślisz o mnie w każdej sekundzie od kiedy jesteśmy razem...
robię wszystko żebyś mnie nie opuścił, żebyś mnie wchłaniał każdą komórką swojego ciała...
sprawiam, że cały świat traci znaczenie...
że tylko Ty i Ja
Ty i ja...
wiem, że cię niszczę
wiem, że zabijam
wiem, że mam Ciebie w swoich szponach i nie chcę puścić
wiem, że Ty nie potrafisz żyć beze mnie i wiem, że ja nie potrafię żyć bez Ciebie...bez Ciebie mnie nie ma...
nie wybieram kim jesteś, nie wybieram jaki jesteś, nie stawiam żądań, nie oceniam Ciebie, nie stawiam granic, nie dyskryminuję, nie krytykuję, nie deprecjonuję...
żadnych warunków
żadnych wymagań
żadnych żądań
żadnego ale...
tylko ja jestem z Tobą bezwarunkowo
wiem, że cię zabijam...
wiem, że cię niszczę...
wiem, że będąc ze mną nie jesteś z nikim innym...
wiem, że nie stworzysz zdrowej relacji z nikim innym...
wiem, że wszyscy cię opuszczą...że będą krytykować, oceniać
ale nie ja...
być może bardzo mnie nie chcesz, bo wiesz że cię zabijam
ale nie zrezygnujesz ze mnie ...bo tylko ja kocham ciebie bezwarunkowo...
przy mnie możesz być słaby, możesz być rozgniewany, możesz niszczyć innych, możesz być nieudacznikiem, możesz nie zasługiwać na szczęście... tylko ja ci gwarantuję bezwarunkowość... tylko ja znajdę wytłumaczenie twojego bólu, którego nikt inny nie czuję...
tylko ja jestem w stanie go ukoić
tylko ja go rozumiem
tylko ja jestem przy tobie kiedy już nie dajesz rady
tylko ja
tylko ja i ty...
wiem, że cię zabijam
wiem, że musisz się upokorzyć żeby ze mną być...
wiem, że poświęcisz wszystko dla mnie...
rodzinę, pracę, dzieci...
oddasz wszystko, żebyśmy tylko mogli być razem...
ty i ja
wiem, że jestem toksyną, że odbieram ci radość życia...
wiem, że mnie nienawidzisz...
ale tylko ja nie stawiam ci żadnych warunków.

wdech
wydech
koniec

Wstań z krzesła
Czy już rozumiesz?

Nałóg, kocha cię bezwarunkowo w przeciwieństwie do...rodzica?
Kocha i zabija, zabija twoją miłość do siebie...
Bardziej kochasz alkohol niż siebie samego, choć czujesz do niego nienawiść.
Nauczyłeś się tłumić autentyczność, tłumić prawdziwego siebie tak jak tłumił to rodzic, ten który miał kochać bezwarunkowo a niszczył.
Teraz sam zaspakajasz sobie swoją potrzebę.

Znam ludzi, którzy po alkoholu staja się wylewni... mówią o uczuciach, kochają każdego kto się napatoczy, przytulają się i uśmiechają...na trzeżwo są spięci, powściągliwi, zdystansowani, ciągle czujni. Jakby zagrożeniem było dla nich bycie otwartym i przytulaśnym a mówienie o uczuciach kojarzyło się z cierpieniem.
Znam też takich, którzy po alkoholu pozwalają sobie na agresję, jakby im puszczał system blokady i... nie ma granic. Upuszczają nagromadzony gniew do którego zapewne nie było prawa wobec autorytetu, bo był wpierdol. Sam autorytet miał problem ze swoim gniewem, więc gniewem tłumił gniew. Alkohol zwalnia blokadę maszyny, która dzięki alkoholowi rozgrzewa się do czerwoności i hulaj dusza...kto pod ręką ten wróg.
Są też tacy, którzy pozwalają sobie na pełen luz, tańczą i śpiewają czego nigdy nie zrobiliby na trzeżwo, bo zalał by ich wstyd. Ten sam wstyd który spływał rzeką słów uwalnianych z ust rodzica. O byciu niewystarczającym, nieadekwatnym i w ogóle jakimś nijakim.

Więc...alkohol, ten który kocha bezwarunkowo, pozwala być autentycznym. A ten, który miał kochać bezwarunkowo-rodzic, zabił tę autentyczność tak jak zabija alkohol... błędne koło ale ma sens dla osoby uzależnionej, bo ona się w tym odnajduję.

Wiemy, że aby odejść od nałogu potrzeba wypracować sobie swój własny wewnętrzny autorytet. Powiedzenie NIE alkoholowi to trochę jakby dokonanie przeniesienia z TY na JA.
Trudne jest zrezygnowanie z tej bezwarunkowej miłości na rzecz pracy nad zbudowaniem świadomości tego, że bycie autentycznym nie stanowi zagrożenia ani dla mnie ani dla wszystkich dookoła.
Problem w tym, że odcięcie od własnej autentyczności następuje we wczesnym dzieciństwie i zostaje zakopane tak głęboko jak to tylko możliwe. A, że jest zagrożeniem, bo bycie autentycznym może oddzielić od matki, ojca, stada, rodziny, społeczności, grupy, czyli grożi odrzuceniem, którego de facto i tak się doświadcza notorycznie będąc alkoholikiem, to skłania do pracy własnej wcale nie z alkoholem a z tym co oznacza jego nie picie.

Alkohol wiąże się też z symboliką.
To dwa przeciwstawne symbole wody i ognia. Pamiętamy, Indianie mówili na alkohol "ognista woda". Wiedzieli co mówią :)
Alkohol, a w zasadzie jego spożywanie, powoduje kaca. Kac to nic innego jak odwodnienie organizmu. Dlatego na kacu pije się z wiadra albo bezpośrednio z kranu bo szklanka jest za mała :).
Głównym acz nie jedynym symbolem związanym z matką, jest właśnie woda.
Inne równie ważne symbole wody to: emocje, czas, podświadomość, pieniądze.
Pijąc alkohol i pozbawiając się życiodajnej wody z organizmu, może jest nieświadome pragnienie uwolnienia się od destrukcyjnego wpływu matki? tej która miała kochać bezwarunkowo...
A może tej, która kochała bezwarunkowo ojca, który pił na umór a ona nie potrafiła zadbać o dziecko, dzieląc uzależnienie próbami naprawiania ojca, co zajmowało jej cały czas, udawaniem że nic się nie dzieje, nie potrafiąc ochronić dziecka przed toksycznym ojcem, zatruwającym wewnętrznie ją i dziecko?
Symbolika jest tak głęboka jak ocean i może stanowić bardzo indywidualny nieświadomy element dla każdego, kto nie potrafi uwolnić się od alkoholu. A nie potrafi się uwolnić z lęku przed utratą czegoś, co zarazem jest destrukcyjne i zbawienne.

Alkohol jest używką której działanie zmienia stan świadomości. To istotny element nałogu, czy zmienia stan świadomości czy nie. Odmienny stan świadomości, polegający na wyłączeniu świadomości i wpływu na samego siebie, na motorykę i na procesy kontrolowania, zwalnia czasowo układ nerwowy od ciągłego wzmożonego czuwania.
Jednych przeraża myśl o utracie kontroli, innych utrata kontroli ratuje przed nad-aktywnością i nieświadomie nakierowuje na to, co być może kryje cień.
Stłumione odruchy takie jak n.p agresja, wściekłość, rozpacz, żal, smutek a nawet radość, uwalniane pod wpływem alkoholu nie zostają rozpoznane w czasie świadomym a są tylko rejestrowane po widocznych skutkach nieświadomych działań o których najczęściej osoba po utracie świadomości, dowiaduje się z otoczenia.
Często jednak nie utożsamia się z nimi jako JA autonomiczne, tylko jako JA-nie JA. Co oznacza, że kontrolę nad JA przejął alkohol NIE JA.
"Nie wiem na co mnie stać" w sytuacjach kiedy autentyczność i pokazanie, uzewnętrznienie może być powodem do krytyki z zewnątrz lub innych form karania, staje się upierdliwym kamykiem w bucie i musi dojść do emanacji, erupcji tłumionych emocji bo inaczej układ nerwowy zapaliłby się żywym ogniem. Brak zgody na uzewnętrznianie emocji sprzyja sięganiu po alkohol, staje się on w tym przypadku katalizatorem i obiektem ponoszącym "winę" na którym może spocząć cała odpowiedzialność. ..w końcu kocha bezwarunkowo...

tekst; Psyche&soma Katarzyna Grabska-Zwolińska
foto internet

10/08/2022

...To kiedy mam wiedzieć, że ją kocham?

- to proste...kiedy Ona czuję się kochana
kiedy czuję się pożądana
kiedy czuję się przy Tobie bezpieczna
kiedy się rozwija...

aaa...i ja to będę czuł? ...
To w takim rażie skąd mam wiedzieć, że Ona mnie kocha? że jestem kochany?...

- to proste...kiedy czujesz, że dostajesz skrzydeł przy Niej a nie, że toniesz...

16/07/2022

DZIECKO BIERZE OD MATKI.

Bardzo często używa się tego lub brzmiącego podobnie zwrotu, w treściach komentarzy na grupie Biologii Totalnej. Ma on oznaczać, że dziecko "bierze na siebie" konflikty emocjonalne matki, odzwierciedla je swoimi zachowaniami lub chorobami.
Odczaruję trochę te enigmatycznie brzmiące twierdzenie i postaram się wyjaśnić na czym polega od strony biologicznej i dlaczego tak się dzieje.

Natura nie potraktowała człowieka łaskawie, obeszła się z nami dość srogo i uznała, że ciąża kobiety trwa tyle czasu ile mały organizm potrzebuje na rozwój, tyle że nie do końca rodzimy się w pełni rozwinięci i to właśnie jest ta srogość.
Owszem, ciało i narządy wewnętrzne w zasadzie funkcjonują samodzielnie po opuszczeniu macicy ale nie mózg.
Mózg rozwija się jeszcze przez kolejne pięć (średnio) lat życia małego człowieka. W ciągu tego czasu zwiększa objętość do 95% swojej ostatecznej wielkości. Te magiczne pięć lat to kluczowy okres rozwoju mózgu w kontekście choćby tego, jak będzie funkcjonował w przyszłości.
Sądzę, że wiemy o tzw. trzech mózgach jakie posiadamy w jednym mózgu. Te trzy mózgi to - mózg tzw. gadzi (poziom najniższy) następnie mózg tzw. ssaczy (poziom środkowy) - oba te układy stanowią tzw. mózg limbiczny. Na końcu kora mózgowa (poziom najwyższy). To właśnie kora mózgowa czyni nas ludżmi.
Srogość matki natury, każe nam przychodzić na świat z rozwiniętymi dwoma mózgami dolnymi ale ten trzeci już nie. To oczywiście żart z tą srogością natury, w rzeczywistości jest to bardzo precyzyjnie skonstruowany naturalny biologiczny mechanizm ochronny.
Po prostu w pełni rozwinięty mózg, nie przeszedłby przez kanał rodny kobiety.
Być może, dziecko by przeżyło ale matka? Ciąża kobiety trwałaby jakieś 18 miesięcy i z tak dużą głową dziecko samo nie byłoby w stanie funkcjonować.
Ale dość gdybania...przychodzimy na świat wyposażeni praktycznie wyłącznie w mechanizmy przetrwania. Takie małe gado-ssaczki :)
Dziecko ludzkie głównie z powodu słabo rozwiniętej kory mózgowej jest najdłużej wymagającym opieki organizmem występującym na Ziemi. Fachowo nazywa się to "wtórna bezradność" a objawia się tym, że niemowle ludzkie jest ekstremalnie wrażliwe na skutki braku opieki, nawet chwilowe a jego mózg odbiera to jako porzucenie i tym samym, zagrożenie śmiercią. I tu natura stworzyła genialny mechanizm "parowania" dwóch mózgów tworząc tzw. REZONANS LIMBICZNY.
To właśnie rezonans limbiczny między matką a noworodkiem jest sprawcą utraty zainteresowania matki ojcem dziecka. Nawiasem mówiąc, gdyby ojcowie noworodków to wiedzieli...wiele małżeństw przetrwałoby ten trudny czas...
Rezonans limbiczny jest powszechnym zjawiskiem, tworzy sieć łączącą ze sobą wszystkie mózgi, ale ten między matką a dzieckiem jest kilkukrotnie silniejszy ze względu na imperatyw biologicznego przetrwania noworodka.
Mózg limbiczny nie wie, że ludzie wymyślili mleko zastępcze i wyszli z jaskiń...
Mechanizm rezonansu limbicznego działa tak silnie u ludzi, ponieważ nie przychodzimy na świat w tak dużych ilościach jak gady, co gwarantuje im przetrwanie gatunku nawet w niebezpiecznym środowisku. Kobieca ciąża trwa dość długo, opieka nad dzieckiem jeszcze dłużej i raczej u ludzi występuje ciąża pojedyńcza. Ssaki (zwierzęta) w większości rodzą się zdolne do samodzielnego przemieszczania niedługo po urodzeniu, owszem są też takie które wymagają dłuższej opieki, ale zazwyczaj rodzą się po kilka w miotach, czyli działa tu inny mechanizm kompensacyjny.
Mózg limbiczny gadzi to miejsce odruchów - atak, ucieczka lub zamrożenie.
Mózg limbiczny ssaczy to miejsce powstawania emocji.
Dzięki rezonansowi limbicznemu mamy też umiejętność odbierania emocji innych.
Dorosły mózg limbiczny rozpozna emocje dzięki zmysłom takim jak wzrok, słuch. Widzimy i odbieramy mowę ciała, mikroemocje na twarzy, gesty, zmianę tonu głosu, rozszerzone żrenice, pot a nawet przyśpieszone tętno. Mamy zdolność czucia emocji innych bo nasz mózg limbiczny nieprzerwanie trwa w rezonansie z innymi mózgami. Kora mózgowa zajmuje się (między innymi oczywiście) regulowaniem stanów emocjonalnych własnych ale też innych ludzi. Wiemy jak się zachować w sytuacji gdy ktoś się boi lub gdy sami czujemy strach.

Mózg noworodka nie posiada rozwiniętego mózgu dokonującego samoregulacji więc używa do tego "mózgu zewnętrznego" - mózgu matki. Tak, mózg matki jest mózgiem zewnętrznym noworodka.
Żeby mózg noworodka uspokoił się, przestał się bać, wyłączył system wczesnego ostrzegania zagrożeniem, potrzebuje matki, za zasługą której wycisza się, czyli kora mózgowa noworodka uczy się samoregulacji. ..i tu zaczyna się zabawa...
pojadę z przykładem
Niemowlak budzi się nagle od silnego trzaśnięcia drzwiami, ciało dziecka natychmiast się spina, serce przyśpiesza, żrenice się rozszerzają...
Rodzice właśnie ostro się pokłócili i ojciec dziecka wyszedł ostentacyjnie z domu.
Niemowlak zaczyna głośno płakać, huk zamykanych drzwi wywołał w mózgu limbicznym dziecka potrzebę ucieczki. Nie jest zdolny do samodzielnej ucieczki więc wzywa matkę. Matka przez długi czas nie pojawia się bo sama płacze i właśnie poczuła ogromny lęk przed odejściem ojca dziecka. Niemowlak płacze bez przerwy i coraz głośniej, w końcu matka przychodzi ale jest pobudzona, niespokojna, przestraszona. Cała się trzęsie, ma załamany głos mówiąc do dziecka, bardzo się boi... bierze na ręce już drące się dziecko a ono drze się jeszcze bardziej, zaczyna się prężyć, nerwowo rozkłada ręce, prostuje nogi. W żaden sposób nie daje się uspokoić...
Co się tu stało? rezonans limbiczny się stał... dziecko potrzebujące regulacji swojej potrzeby ucieczki otrzymało strach. Strach matki pogłębił potrzebę ucieczki.
Całkowicie rozregulowana matka nie jest w stanie uspokoić dziecka, nie utrzymuje z nim kontaktu wzrokowego, nie głaszcze, jej frustracja się pogłębia a wraz z nią pogłębia się strach dziecka. Matka najchętniej pobiegłaby za ojcem dziecka ze strachu przed porzuceniem więc dziecko odbiera jej zamiar jako możliwość porzucenia-co oznacza dla niego śmierć. W końcu matka wybucha płaczem i powoli dając upust bezsilności uspakaja się. Już nie czuje strachu przed porzuceniem tylko smutek. Jej świadomość przekierowuje się na dziecko, uświadamia sobie...przecież mam Ciebie i mocno tuli dziecko, nawiązuje z nim kontakt wzrokowy. Wraz z odpływem jej strachu dziecko powoli też się uspakaja, zagrożenie mija. Kora mózgowa dziecka niczego się nie nauczyła...a mózg limbiczny "zapalił" się od zagrażającego niebezpieczeństwa milionem czerwonych lampek.
Dziecko zrozumiało, że to nie ona jest żródłem jego poczucia bezpieczeństwa tylko ono żródłem jej poczucia bezpieczeństwa. Mechanizm Odwróconej kompensacji.
Rodzice dziecka po kilku zakończonych niepowodzeniem rozmowach na temat spełnienia potrzeb seksualnych ojca dziecka, tym razem oboje nie wytrzymali i wybuchła awantura, w której ojciec wykrzyczał matce, że nie zaspakaja jego potrzeb i oświadczył że idzie poszukać kogoś kto zaspokoi jego potrzebę. Może gdyby wiedział, że mózg jego kobiety jest aktualnie dostrojony wyłącznie do spełniania potrzeb noworodka, nie trzasnąłby drzwiami i nie wywołał w dziecku odruchu ucieczki.
Dziecko się w końcu uspokoiło ale intensywność konfliktu sięgnęła zenitu i trwała na tyle długo, że wyryła głęboki ślad w mózgu limbicznym.
Mechanizm rezonansu limbicznego nie wygasa, zostaje zredukowany mechanizmem regulacyjnym kory mózgowej. To zapewnia w wieku dojrzałym umiejętność "ogarniania" własnych emocji. Ale żeby się tego nauczyć, trzeba dostarczyć go od mózgu zewnętrznego-matki. Rozregulowana matka, nauczy dziecko rozregulowania wtórnego. Nauczy je potęgowania własnych emocji których często sama nie jest świadoma, bo jej kora mózgowa też niczego się nie nauczyła. Dodatkowo wdrukowany instruktarz odwróconego mechanizmu kompensacyjnego, sprawi że dziecko uzna iż to ono jest od uspakajania emocji matki. Oboje wpadną w błędne koło w którym nie wiadomo kto dla kogo jest oazą bezpieczeństwa.
Problem narasta też z wiekiem dziecka, kiedy aktywne są już w pełni jego zmysły, głównie wzrok. Matka maskująca emocje, czująca np. złość, idąc do dziecka z uśmiechem na twarzy, tworzy w jego mózgu dysonans poznawczy. dziecko czuje jej złość, odczytuje ją np. z mikroemocji, żrenic, tętna, tonu głosu itd. A tym czasem, matka sprzedaje dziecku obraz spokojnej i uśmiechniętej.
Dysonans poznawczy to odczucie nieznośnego dyskomfortu w ciele, dziecko reaguje natychmiast nie potrafiąc poradzić sobie z nieznośnym uczuciem napięcia i rozładowuje to złością, agresją lub ucieczką. W przyszłości będzie miało ogromny problem z identyfikowaniem własnych emocji, ciągle będzie czuło że stoi okrakiem pomiędzy fałszem a autentycznością.
Zjawisko rezonansu Limbicznego sprawia, że dziecko bez najmniejszego wpływu na samego siebie, kopiuje emocje matki, która najczęściej nie jest świadoma tego jak nieumiejętność samoregulacji i samoświadomości ogranicza rozwój kory mózgowej jej dziecka.
Patrzy na własne odbicie lustrzane i z bólem w sercu bezradnie wysyła dziecko na terapie.
Koegzystowanie dwóch sparowanych mózgów, oddziałujących na siebie wzajemnie w oparciu o wzorce emocjonalne, paradoksalnie skutkuje wytworzeniem mechanizmu gwarantującego przetrwanie właśnie w oparciu o te emocje. Kora mózgowa nie zajęła się dokonaniem samoregulacji, nie rozwinęła się dostatecznie, nie nauczyła się narzędzi, nie potrafi uspokoić dolnych części mózgu, zatroszczyć się o wygaszanie emocji w oparciu o logiczny i racjonalny dialog wewnętrzny lub doświadczenie.
Tak tworzy się matryca na bazie której, dorosły już mózg nieświadomie buduje relację oparte o wzorzec.
Nie ważne, że matryca nakazuje ciągle powielanie negatywnych wzorców, ważne, że działają. Osobnik żyje?...żyje.
Słuszne zatem jest podejście do tematu w oparciu o wgląd własny matki, zamiast oporem redukować w dziecku własny nieświadomie implikowany w niego ładunek emocjonalny.
Pamiętam czasy, kiedy to autorytety i eksperci w dziedzinie wychowania dzieci, głosili zasadę - zmuś dziecko do samoregulacji.
Jak popłacze w łóżeczku dotąd aż się zmęczy, to się uspokoi.
tak...dziecko się w końcu uspokajało, ale nie pod wpływem samoregulacji, bo nie pozwalała na to niedostatecznie rozwinięta kora mózgowa, tylko wyłączając/odcinając się od siebie samego.
Nazywa się to "mała śmierć". Skutków tej wspaniałej metody chyba nie muszę opisywać, nazwa mówi sama za siebie.
Co gorsza, matki stosujące metodę z racji rezonansu limbicznego, same "umierały" bo robiły wszystko, żeby nie przeżywać emocji przerażenia dziecka...
Znacie kobiety takie zjawisko, że słysząc płacz dziecka, niekoniecznie swojego, w przestrzeni gdzieś dookoła, czujecie silną atawistyczną wręcz potrzebę zareagowania na jego płacz. To właśnie efekt działania rezonansu limbicznego.
Ale...nie zawsze...
Nie każda kobieta czuję potrzebę wzięcia płaczącego dziecka w ramiona, są takie które czują złość. Bez względu na to, czy uczucie złości pojawia się na dżwięk płaczącego własnego lub cudzego dziecka, odczucie złości (irytacji) pokazuje, że kobieta znajduje się w trybie WALCZ-UCIEKAJ.
To bardzo ważna wskazówka dla kobiet. Będąca w trybie walki-ucieczki matka, nieświadomie informuje dziecko o niebezpieczeństwie na terytorium. Zachowujemy się w tym przypadku jak niektóre ssaki stadne.
Jeden zauważa niebezpieczeństwo i za pomocą rezonansu limbicznego w sekundzie ucieka całe stado.
Dziecko nie ma możliwości ucieczki, matka nie zapewnia mu ochrony przed silną potrzebą ratowania życia, sama tkwiąc w destrukcyjnym konflikcie, ostatecznie nieświadomie programuje w dziecku jedyne wykonalne w tej sytuacji rozwiązanie...zamrożenie.
Brak napięcia mięśniowego u dziecka, jest jednym z efektów zamrożenia.

Dopisze ważną uwagę. Pilnujmy żeby nie popadać w skrajności.
W mechaniżmie rezonansu limbicznego i negatywnych jego konsekwencji ważna jest systematyczność, czyli musi być "ciągle" i "zawsze" aby matryca dziecka zakodowała wzorzec. Sporadyczne potknięcia można sobie wybaczyć...

Wiecie jak działa rezonans limbiczny w przypadku spotkania z obcym psem? Pies wyczuwa strach i atakuje, ponieważ atak jest reakcją automatyczną na potencjalny atak bojącego się człowieka.
Coś na zasadzie...zrobię to zanim ty to zrobisz.
Myślicie, że dwulatek zrobi inaczej? zrobi dokładnie to samo...
Czy użyje do tego zębów? być może. Czy użyje pazurów?...możliwe.
A może nie użyje zębów ani pazurów tylko uderzy w siebie autoagresją. Przecież matka, która boi się wszystkiego boi się też agresji swojego dziecka i zakaże mu jej definitywnie. Strasząc dziecko własnym strachem...

DZIECKO BIERZE NA SIEBIE - bo nie ma wyboru. Jest lustrem, zwierciadłem, kopią, klonem emocji.
Jeśli chcesz, żeby przestało Ty przestań. Na naukę samoregulacji nigdy nie jest za póżno...
A i tu jeszcze można poruszyć temat, dlaczego zwierzęta domowe "biorą na siebie" wzorce zachowań właścicieli. Tu też działa rezonans limbiczny, słabszy niż między matką a dzieckiem ale działa. Działa wszędzie gdzie są mózgi. Jeden mózg wpływa na drugi mózg na zasadzie rezonansu czy nam się to podoba czy nie.
Tak, jest jeszcze aspekt genetyczny w teorii brania na siebie przez dziecko, ale u podstaw też będą wzorce emocjonalne. Nie zapominajmy, że do aktywacji genu wymagane jest odpowiednie środowisko. W niesprzyjającym środowisku gen się nie uaktywni.

Idąc wgłąb króliczej nory im głębiej tym ciemniej...

Prawidłowo rozwinięta kora mózgowa nie dopuszcza do impulsywnych zachowań cechujących mózg limbiczny. Nawet jeśli nasz gad wewnętrzny zechce pożreć przeciwnika, uchroni nas przed tym kora mózgowa :)
Wiecie o tym, że obszar w mózgu odpowiedzialny za informowanie o głodzie jest też obszarem w którym czujemy miłość?... dokładnie ten sam. Słyszeliście o pragnieniu zjedzenia kogoś z miłości?
Tak Cię kocham, że bym Cię zjadł...
Matka patrząca na śpiącego niemowlaka mówi...jest taki słodki, że bym go zjadła.
Na szczęście mamy korę mózgową do okazywania miłości gestami. Trochę kiepsko tylko, jak ta kora nie doznała miłości i nie nauczyła się jej odczuwania. Wtedy mózg limbiczny zaprowadzi nas do lodówki i "nasyci" się "miłością" prosto z talerza.
Przyczyna-skutek...

Na koniec dopiszę coś, co osobiście uważam za bardzo istotne w drążeniu tematu dzieci biorących na siebie. Zauważam u niektórych skłonność do ideafix czyli całkowitym zafiksowaniu na sprzedawaniu dziecku swoich "nieprzepracowanych" emocji.
Proszę...nie zapominajcie, że dziecko ma też własną tożsamość i buduje ją niezależnie od otaczających go dorosłych. Budowanie własnej tożsamości następuje równocześnie z rozwojem kory mózgowej a jego imperatyw manifestuje się w okolicach 5 roku życia. Czyli wtedy gdy rezonans limbiczny słabnie, bo dziecko może już samodzielnie się przemieszczać, sięgać, uciekać, walczyć a nawet dokonać inwazji na lodówkę. tak, nie jest w stanie jeszcze samodzielnie zapewnić sobie 100% przetrwania ale jak myśli, że wie gdzie stoi lodówka to myśli że potrafi samodzielnie zapolować.
Ta jego fundamentalna potrzeba budowania własnej tożsamości, będzie przebijać się z tej króliczej nory pomimo wszystko i za wszelką cenę...nawet kosztem własnych konfliktów generujących symptomy nazywane potocznie- chorobami.

Na ostateczny koniec wpisu :) przypominam...
Mózg limbiczny to siedziba EGO...
EGO to takie zwierzątko w nas które żywi się emocjami.
EGO myli emocje z miłością.
EGO to zwierzęca natura w człowieku.
EGO NIE MOŻNA SIĘ POZBYĆ ale można je pokochać i z nim wygrać, nie pozwalając mu na przejmowanie kontroli nad korą mózgową.
EGO cichnie jak górny mózg rozświetla się światłem.

Psyche&soma - psychobiologia
Katarzyna Grabska-Zwolińska

p.s
proszę o podsuwanie tematów do artykułów...

Zdjęcie żródło- internet, autor nieznany.

Adres

Budy Siennickie
Grodzisk

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 11:00 - 20:00
Wtorek 11:00 - 20:00
Środa 11:00 - 20:00
Czwartek 11:00 - 20:00
Piątek 11:00 - 20:00

Telefon

+48506043449

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Psyche&soma Katarzyna Grabska-Zwolińska umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Psyche&soma Katarzyna Grabska-Zwolińska:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria