Gabinet Psychoterapii Psychoanalitycznej Adriana Meller

Gabinet Psychoterapii Psychoanalitycznej Adriana Meller Psycholog, superwizor i certyfikowany psychoterapeuta Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Psychoanalitycznej.

Prowadzi terapię rodzinną, małżeńską oraz indywidualną terapię młodzieży i osób dorosłych.

29/12/2025

„Mamo popatrz na mnie…”, „Mamo zobacz, co robię…” – te powszechnie spotykane, rozbrajające nakazy, zaproszenia czy prośby (w zależności od nastroju) małego dziecka kierują wielbiące spojrzenie matki w stronę Ja.

Oczywiście, nigdy nie wyrastamy z takich potrzeb, ale w miarę upływu lat coraz bardziej krępuje nas formułowanie równie bezpośrednich próśb o uwielbienie w spojrzeniu Innego. Pragnienie bycia oglądanym i podziwianym wymaga obecności Innego, który nie tylko chce patrzeć, ale przede wszystkim chce czerpać przyjemność z kontaktu z pożądanym Ja.

Poczucie bycia pożądanym wcześnie zakorzenia się w ciele, a w jego interpersonalnym wymiarze pośredniczy relacja oparta na patrzeniu. Można np. czuć się pożądanym dzięki osiągnięciom fizycznym („ZOBACZ, potrafię zaskoczyć czterech schodków”) bądź ze względów estetycznych („ZOBACZ, jak pięknie wyglądam w stroju księżniczki”). Inaczej mówiąc, najpowszechniejsze powody tego, że czujemy się w dzieciństwie pożądani, wiążą się z cielesnym Ja i wymagają świadka: kogoś, kto na nas patrzy.
[…]

Jeśli wszystko przebiega wystarczająco dobrze, wczesny kontakt matki/Innego z niemowlęciem prowadzi do ukonstytuowania się życzliwego obserwatora: Innego, który widzi, kim jesteśmy, a nadal nas kocha. Powiedzenie, że „miłość jest ślepa” może zatem być mylące: miłość to widzenie połączone z akceptacją tego co się widzi.

Alessandra Lemma, Pod skórą. Psychoanalityczne studio modyfikacji ciała. Wydawnictwo Imago, tłumaczenie L**h Kalita

10/12/2025

Komentarz:

Christopher Bollas opisuje dwa zasadniczo odmienne sposoby odnoszenia się do przyszłości: życie napędzane popędem przeznaczenia oraz życie zdominowane przez los.

Osoba identyfikująca się z losem traci poczucie sprawczości, a co za tym idzie – zdolność używania obiektów w służbie własnego idiomu, czyli unikalnej ekspresji prawdziwego self.

Z kolei popęd przeznaczenia pojawia się tam, gdzie istnieje nie tylko nadzieja, lecz również intuicyjna zdolność do odnajdywania i wybierania obiektów, które wspierają rozwój.

Taka osoba, nierzadko z niemowlęcą bezwzględnością (w rozumieniu D.W. Winnicotta) i wiarą w możliwość urzeczywistniania siebie, kieruje się ku relacjom, które otwierają przed nią wersje przyszłości.

Bollas podkreśla, że niemożność podążania za popędem przeznaczenia bardzo często zakorzeniona jest w doświadczeniu zawodzącego obiektu – szczególnie wtedy, gdy dochodzi do przedwczesnej utraty rodzica.

To nie tylko strata znaczącego obiektu; to także utrata potencjalnego rozwoju self, którego wyrażenie i opracowanie miało się dokonywać właśnie poprzez obiekt rodzicielski.

Do straty obiektu rodzicielskiego może dochodzić nie tylko w wyniku śmierci rodzica, ale też jego niedostępności, czy niezdolności do wspierania rozwoju. Wydaje się że szczególnego rodzaju dziećmi uwikłanymi w los są "niewidzialne dzieci", poddane parentyfikacji (K. Schier) takie dzieci nie mogą podążać za popędem przeznaczenia i czują się skazane na wypełnianie losu przekazanego przez wyrocznie/projekcje rodzica.
........

Cytat:

"Każde dziecko nieświadomie inwestuje w rodzica jako przyszłościowy obiekt i nieświadomie wyczuwa potencjalne sposoby użycia tego obiektu na przestrzeni rozwoju. Używanie go nierozerwalnie wiąże się z wyrażaniem i opracowaniem prawdziwego self.

Dlatego strata rodzica w pewnym względzie wyklucza użycie rodzicielskiego obiektu, możliwość wyrażania self przez niego, a co za tym idzie - kasuje wersje przyszłości pochodzące z udanego użycia obiektów.

Dominuje poczucie skazania na los i projekcja warunków teraźniejszych w przyszłość. Popęd wypełniania własnego przeznaczenia, bytu i nawiązywania relacji przez prawdziwe self pozostanie niezrealizowany.

Czym jest ów żal, który pojawia się, gdy dziecko lub nastolatek tracą wersje przyszłości?

W pewnym sensie jest to strata potencjalnych self, żałoba po tym, co mogło być, a czego teraz już nie będzie. Przeszywający ból, może nawet gniew takiej osoby mają nadzwyczajne rozmiary i są całkowicie zrozumiałe.

(...)

Niekiedy zasadnicza część pracy analitycznej sprowadza się do pomocy w przekształceniu losu w przeznaczenie właśnie po to, by zyskać wersję przyszłości".
....

Christopher Bollas, Siły przeznaczenia. Psychoanaliza a idiom ludzki.

Ilustracja: Gennine D. Zaltkis

05/12/2025

📣 Nasza prelegentka 👉Shelley Nathans, amerykańska psychoanalityczka pracująca na codzień w Institute of Northern California oraz The San Francisco Center for Psychoanalysis jest autorką artykułu "Niewierność jako obrona maniakalna". Poniżej prezentujemy cytat z artykułu.
Wystąpienie Shelley Nathans otworzy naszą konferencję. Będzie to w piątkowy wieczór 10 kwietnia - online.

ℹ️Zapraszamy do zapoznania się z biogramem prelegentki i naszą konferencją na stronie - link w komentarzu. 👇

05/12/2025

„Samopoznanie wymaga znacznie więcej niż tylko gromadzenia podanych w punktach danych czy gotowych sformułowań dotyczących problemów psychicznych, takich jak te, których dostarcza ChatGPT. Choć AI sprzyja poznawczej przejrzystości, co ma swoją wartość, czyni to jednak kosztem spychania na drugi plan chaotycznego, nielinearnego procesu odkrywania siebie, który zależy od zdolności do tolerowania niepewności. Narzędzia CAI mogą poszerzać zdolność młodych ludzi do „wiedzenia”, a jednocześnie tłumić ich zdolność odczuwania i samodzielnego myślenia. Nawiązując do ważnego rozróżnienia między „byciem rozumianym” a „rozumieniem”, którego dokonał John Steiner, można powiedzieć, że wchodzenie w interakcje z narzędziami CAI zaspokaja pragnienie bycia rozumianym przez wszechogarniający obiekt, który nigdy się nie przeciwstawia i nie kwestionuje – a więc nigdy nie konfrontuje jednostki ze znacznie bardziej uciążliwą odpowiedzialnością „rozumienia”.
Już wcześniej Betty Joseph zauważyła, że rozumienie „należy… do pozycji depresyjnej”,
natomiast specyficzne mechanizmy obronne pozycji paranoidalno-schizoidalnej utrudniają jego osiągnięcie. To, co rozpoznajemy jako jak typową ludzką niechęć do konfrontacji z prawdą o sobie, zostaje dziś znacznie wzmocnione przez sztuczną inteligencję i niesie ze sobą szczególne ryzyko dla pacjentów funkcjonujących głównie w pozycji paranoidalno-schizoidalnej. W obecnym środowisku zewnętrznym praca psychoanalityczna napotyka więc dodatkową warstwę oporu.

W mojej pracy klinicznej z młodymi ludźmi, którzy intensywnie korzystają z interaktywnych
technologii cyfrowych, obserwuję pewną formę organizacji psychicznej, w której poczucie self coraz bardziej opiera się na interfejsie CAI. Takie interfejsy mogą służyć jako miejsca psychicznego przylegania – powierzchnie, do których przywiera self, aby zachować swoją spójność, czemu sprzyja środowisko
cyfrowe oferujące gładkie, pozbawione jakichkolwiek zakłóceń odzwierciedlenia. Tego rodzaju przyleganie działa jak strategia obronna. W gabinecie pacjenci ci często prezentują kruche poczucie spójności: potrafią płynnie opisywać siebie, posługując się terminologią psychiatryczną, a jednak mają trudność w dotarciu do symbolizacji czy poziomu odczuwania głębszego niż ten, który odzwierciedlony jest przez interfejs. W takich przypadkach narzędzia CAI nie pełnią funkcji kanałów prowadzących do samopoznania czy rozumienia, lecz raczej powierzchni, która oferuje tymczasową stabilność, w sytuacji
gdy wewnętrzne struktury wydają się kruche lub niedorozwinięte.”

Alessandra Lemma, Na menisku samopoznania.
Rozważania na temat życia poddanego refleksji
w czasach technogenezy. Wykład w ramach cyklu „Spotkania z psychoanalizą dzieci i młodzieży, Polskie Towarzystwo Psychoanalityczne, 3 grudnia 2025

01/12/2025
25/11/2025

JAK NAPRAWDĘ ZACZYNA SIĘ ZDROWIE PSYCHICZNE NIEMOWLĘCIA

Niemowlę żyje w emocjach opiekunów. Nie tylko je widzi. Nie tylko je czuje. Ono je wchłania całym układem nerwowym.

Dostraja się do dorosłego jak odbiornik do nadajnika, bo dopiero uczy się własnej regulacji.

W pierwszych miesiącach życia to Ty jako rodzic jesteś jego zewnętrznym układem nerwowym.

I dlatego trzeba powiedzieć to głośno: zdrowie psychiczne dziecka zaczyna się dużo wcześniej, niż większość ludzi chce to przyjąć. Nie po porodzie. Nie dopiero w ramionach. Nie dopiero w domu. Tylko już w życiu prenatalnym.

To właśnie tam — w spokoju, stresie lub lęku matki — pierwszy raz uruchamia się układ nerwowy płodu.

Powstaje wtedy pierwsza mapa świata: „jestem bezpieczny” albo „muszę się bronić”.

Ciąża przeżywana we wsparciu i ciąża przeżywana w samotności lub pod przymusem to dwa zupełnie różne światy neurobiologiczne.

Dwie trajektorie rozwoju.
Dwa różne starty w życie.

I nie — to nie jest „wina” kobiety. To jest biologia stresu, brak bezpieczeństwa, presja, nadużycia, przemoc, samotność. Fakt medyczny, a nie osąd moralny.

Przewlekły, niezaopiekowany stres matki zmienia „ustawienie” osi HPA dziecka: profilu kortyzolu, reaktywności na bodźce, podatności na lęk, a w konsekwencji — sposobu regulacji emocji w kolejnych latach. To nie metafora. To neurobiologia, którą widzimy w badaniach.

Po porodzie zaczyna się najważniejsza lekcja regulacji, jaką człowiek kiedykolwiek przejdzie.

Pierwsze trzy lata życia determinują styl przywiązania, odporność emocjonalną i sposób reagowania na świat.

Zaniedbanie tego okresu to jeden z najpoważniejszych błędów, jakie społeczeństwo może popełnić.

Niemowlę komunikuje się w pradawnym języku emocji: rytmem oddechu, napięciem mięśni, tonem głosu, spojrzeniem.

Wyczuwa napięcie między dorosłymi z dokładnością, która wielu dorosłych zawstydza.

Żeby wejść w ten dialog, matka musi na chwilę przejść z trybu zadaniowego w tryb czucia. To nie jest infantylizacja. To neurobiologiczny wymóg. Uważność to kompetencja, nie słabość.

Uważność obniża kortyzol, synchronizuje układ nerwowy matki i dziecka, pozwala zauważyć głód zanim pojawi się płacz. A płacz — to często ostatni sygnał, wołanie o pomoc.

Karmienie po płaczu to często błędne koło: łapczywe ssanie → połykanie powietrza → rozdęcie jelit → ból → płacz → eskalacja. To jedna z najczęstszych przyczyn kolek. Nie kapusta. Nie fasola. Nie czosnek.

Gazy matki nie przechodzą do mleka — mleko powstaje z krwi, nie z jelit.

I teraz coś, co dawne położne nazywały „zdenerwowanym mlekiem”. Dziś wiemy, że miały intuicyjnie rację. Przewlekły stres matki zmienia skład mleka.

Kortyzol przenika, jest biologicznie aktywny i moduluje rytm snu, czuwania i zachowanie dziecka. Zmienia się też smak, profil tłuszczów, aromat — subtelnie, ale znacząco.

Dlatego to nie mleko bywa problemem — tylko atmosfera, w której powstaje.

Najpotężniejszym narzędziem wczesnego rodzicielstwa nie są zabawki, nie poradniki i nie rutyny.

Najpotężniejszym narzędziem jest dotyk.

Kontakt skóra do skóry to interwencja medyczna. Stabilizuje tętno, oddech i temperaturę, obniża kortyzol, reguluje układ autonomiczny, ułatwia laktację i zmniejsza ryzyko hipoglikemii.

U wcześniaków, w badaniach nad Kangaroo Mother Care, długie kangurowanie 12-16h/d obniża śmiertelność o 25–40%.

Bliskość ratuje życie — dosłownie.

Dotyk jest zewnętrznym układem nerwowym niemowlęcia. Bez dotyku nie potrafi obniżyć stresu. Z dotykiem — potrafi prawie wszystko.

Dlatego mit „nie noś, bo się przyzwyczai” powinien zniknąć raz na zawsze. Niemowlę nie ma mechanizmów manipulacji.

Ma niedojrzały układ nerwowy, który potrzebuje dorosłego, żeby się regulować. Metody zostawiania dziecka „do wypłakania” uczą je tylko jednego: że wołanie o pomoc nie ma sensu.

Zasypianie z wyczerpania nie jest samoregulacją.

A teraz najtrudniejsza prawda — ta, którą wiele społeczeństw omija wzrokiem: ciąża niechciana nigdy nie jest emocjonalnie obojętna.

Dzieci z ciąż niechcianych mają w badaniach większą reaktywność osi stresu, trudniejszą regulację snu, wyższą impulsywność i większą podatność na lęk i problemy emocjonalne.

Bo więź nie powstaje w przymusie. Więź powstaje w bezpieczeństwie i autonomii. Przymus więź niszczy.

To nie jest ocena kobiet.
To jest diagnoza systemu.

Jeśli chcemy mniej dzieci z zaburzeniami regulacji, mniej FAS/FASD, mniej przemocy, mniej problemów z więzią — musimy zacząć od prostego fundamentu: chronić kobiety przed przymusem, przemocą, samotnością i brakiem wsparcia.

Bo zdrowie psychiczne dziecka zaczyna się tam, gdzie kończy się przymus wobec jego matki.

Dobrostan to emocjonalna atmosfera, w której dorośli są ciepli, uważni i przewidywalni.

To dom, który nie przerzuca napięć na kobietę po porodzie.

To rodzina, która potrafi pomóc — a nie oceniać.

To kultura, która nie zostawia kobiet samych.

Bo zdrowie psychiczne najmniejszego człowieka zaczyna się od jednego doświadczenia: świat, który mnie wita, jest spokojny, dostępny, życzliwy i bezpieczny — w ciele, w dotyku i w obecności drugiego człowieka.

Dr Maciej Jędrzejko Tata Ginekolog

Zapraszamy.
23/11/2025

Zapraszamy.

Polska na Kozetce: Kobieta
Przyjrzyjmy się temu co w ostatniej części warsztatów:

Część trzecia: Duża grupa , czyli swobodna dyskusja wszystkich zebranych, w której uczestnicy mają okazję się dzielić swoimi uczuciami i myślami związanymi z doświadczeniem Kozetki i tego, co się wydarzyło w trakcie dwóch poprzednich części.
Duża grupa stanowi okazję do podsumowania, próby nadania znaczenia temu, co się pojawia w grupie i w szerszym kontekście społecznym.

Będzie to próba „ trawienia” czyli mówiąc językiem psychoanalitycznym : kontenerowania tego z jakimi uczuciami, pragnieniami, mierzyliśmy się podczas spotkania, czekaliśmy na nie i z jakimi mamy kontakt na końcu.
Będzie nad tym, tak jak na wcześniejszymi częściami czuwać para analityków grupowych.

O koncepcji kontenerowania oraz o idei pomieszczanego i pomieszczajacego wiążących się bardzo z obiektem macierzyńskim, a więc kobietą, pisze nasz prelegent: Dawid Bieńkowski:


„…koncepcja kontenerowania odwołuje się do podstawowego
egzystencjalnego poczucia, że doświadczamy siebie wewnątrz siebie, mamy swoje mniej lub
bardziej zamknięte wnętrze, oddzielone od świata zewnętrznego. Jesteśmy oddzielonym pojemnikiem, w którym przeżywamy, wspominamy, myślimy. W nim zawiera się całe nasze
życie psychiczne. Uczucia, myśli, wspomnienia, świadome i nieświadome są pomieszczone,
inaczej mówiąc są skontenerowane, schowane wewnątrz nas.
Pojemnik ma swoją przestrzeń, ale przestrzeń zamkniętą granicami. Pojemnik ma swoją
zawartość psychiczną, ale też ma swoja treść cielesną, pełną doznań i znaczeń.
…koncepcja kontenerowania w ujęciu bionowskim, odwołuje się do innego
podstawowego egzystencjalnie doświadczenia. W każdej chwili naszego istnienia
doświadczamy, że wewnątrz naszego ciała i umysłu/ psychiki nieustannie następują zmiany i
przekształcenia. Sensualne doznania składają się w większe całości, pojawiają się myśli, które
są w ciągłym ruchu i zmianie, myśli - obrazy przechodzą w myślenie werbalne, coś jest
świadome, coś znika w nieświadomości. Nieustannie, póki żyjemy nasze ciało i nasza psyche
przekształca się, jest w ciągłym ruchu i zmianie. Przekształcenie to trwa cały czas w
nieświadomości.
Każdy pojemnik ma pewne parametry pojemność, przepuszczalność, stopień przenikalności. I
tak, jeden psychicznie pojemniejszy, drugi bardziej przepuszczalny, trzeci to pojemnik
zatrzaśnięty, a jeszcze inny to pojemnik wybuchowy. Jednocześnie pojemnik komunikuje się
z innymi pojemnikami. Wyposażony jest w zmysły, świadome i nieświadome kanały
komunikacji, które pozwalają mu odczuwać świadome i nieświadome zawartość emocjonalną
i cielesną innych pojemników. Tak jak pomieszcza i przekształca własne wewnętrzne treści,
własną zawartość, tak wyposażony jest w umiejętność pomieszczenia i przekształcenia treści
drugiej osoby. Pojemnik wyposażony jest też w możliwości oddania zwrócenia naszych
przekształceń drugiej osobie.”
Dawid Bieńkowski : O kontenerowania

Zapraszamy do wspólnego przeplatania myśli, pragnień, snów i wzajemnej wrażliwości na swoje wnętrza już w tę sobotę 29.11.2025r do CSW w Toruniu na godz. 11:00.

Opracowała Beata Drychta

Obraz Egona Schiele - Konwersja.

19/11/2025

Polska na Kozetce
Kobieta
🎉Jubileusz 10 - lecia inicjatywy!!!
Odbędzie się w Toruniu :

👉CSW Znaki Czasu
👉29.11.2025
👉11.00-15.30
Wstep wolny!
ZAPISY:
📝kujawskie@ptpp.pl
📞604 919 304

W części II warsztatów będziemy słuchać krótkich wystąpień zaproszonych gości, którzy wystąpią w roli autorytetu. Każda osoba z grupy będzie mogła zadać pytanie czy podzielić się swoimi myślami i skojarzeniami, zajmując miejsce obok zaproszonych autorytetów.
Ta część warsztatów jest doświadczeniem nieuchronnych różnic w myśleniu i odczuwaniu, a także trudzenia się w byciu razem w grupie.

Z radością przedstawiamy naszą gościnię, znaną w Toruniu – Elżbietę Olszewską:
● Absolwentkę filologii polskiej na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika, studiów podyplomowych „Literatura dla dzieci i młodzieży” na Uniwersytecie Warszawskim i podyplomowych studiów z zakresu coachingu w Wyższej Szkole Gospodarki w Bydgoszczy,
● Członkini Zarządów Fundacji „Cała Polska czyta dzieciom” i „Budząca się szkoła”, fundatorka Fundacji NIEOGRANICZONA,
● Współzałożycielka interaktywnego Żywego Muzeum Piernika w Toruniu,
● Trenerka wystąpień publicznych i autoprezentacji,
● Trenerka programów edukacyjnych „Szkoła dla rodziców i wychowawców”, „Przyjaciele Zipppiego oraz szkoleń metodą Montessori

● Autorka i współautorka wielu projektów i szkoleń realizowanych przez Fundację „ABCXXI –
Cała Polska czyta dzieciom” (m.in. Generacje-kreacje – projekt skierowany do
dzieci z Domów Dziecka i seniorów, szkoleń dla matek w Zakładach Karnych,
współrealizatorka Internetowego Uniwersytetu Mądrego Wychowania, gdzie na
platformie e-learningowej szkolą się nauczyciele i rodzice, współautorka i jurorka
Konkursu Literackiego im. A. Lindgren itp.),
● Wykładowczyni (tematyka mądrego wychowania – m.in. Nauczanie wartości, Zaspokajanie potrzeb emocjonalnych dzieci, Wpływ mediów na rozwój dzieci i młodzieży,
Budowanie poczucia własnej wartości, Powinności rodziców wobec dzieci,
Czytanie jako metoda rozwoju i edukacji, Istota motywacji, Wychowanie –
teoria i praktyka – dziecka niepełnosprawnego, Tyflopedagogika w praktyce
rodzicielskiej) na licznych konferencjach i seminariach w kraju i zagranicą,
● Współorganizatorka studiów podyplomowych „Czytanie jako metoda rozwoju i edukacji” w Wyższej Szkole Psychologii Społecznej w Warszawie (dwie edycje),
● Współautorka książek „Z dzieckiem w świat wartości” oraz „Wychowanie przez
czytanie”
● Autorka licznych artykułów na tematy wychowania i Edukacji (m.in. w pismach „Bliżej
Przedszkola, Dyrektor Szkoły, 45 minut, UczMy itp.),
● Autorka programu „Czytanie zbliża” – dla dzieci z niepełnosprawnościami ,
● Współautorka filmów edukacyjnych ”Wychowanie przez czytanie” i „Jak kochać dziecko?”
● Laureatka medalu „Gloria artis” oraz Orderu Uśmiechu,
Mama dwóch córek, która tytułem zapowiedzi podzieliła się zarysem tego o czy będzie chciała powiedzieć podczas warsztatów:

Temat wystąpienia : Jak udaje mi się żyć po kolejnych stratach?

Zarówno tytuł, jak i plan wystąpienia brzmią trochę egocentryczno-narcystycznie – me, myself and I, ale mogę w tak intymnych sprawach mówić jedynie o sobie, swoich doznaniach, myślach, uczuciach, praktykach. Każdy i każda przeżywa podobne (a czy w ogóle mogą być podobne?) wydarzenia inaczej. To, co czuję ja, może być obce innej osobie. To, co mi pomaga, innemu/innej może szkodzić. Zatem pozostanę przy me, myself and I, bo tylko to znam, tylko o tym wiem.
Kiedy kilkadziesiąt lat temu przygotowywałam się do wykładu w ramach mojej pracy w Fundacji "Cała Polska czyta dzieciom", starsza córka, wówczas 10-letnia, zapytała mnie, co robię. Odpowiedziałam, że przygotowuję się do wykładu o wychowaniu dzieci. "Mamo, ale Ty się na tym nie znasz!" - zawołała zdumiona.
Kiedy zostałam zaproszona jako gościni cyklu "Polska na kozetce" przypomniałam sobie tę historię. Przecież ja się na tym nie znam. Nie znam się na psychoterapii, a na psychoanalizie to już wcale. Pomyślałam jednak, że moja wiedza i doświadczenie nie muszą dotyczyć systemów czy szkół terapeutycznych, a mogą być kontrapunktem dla nich, jako przeżycia pewnych historii, z którymi trudno żyć, a jednak żyć można.
Myślałam o ważnym aspekcie psychoanalizy - o snach. Przypomniałam sobie powiązanie mitologicznego Hypnosa - greckiego boga snu i Tanatosa - boga śmierci. Dwaj bracia - nieprzypadkowo, bo sen według starożytnych, to krótkotrwała śmierć. Pomyślałam, że może warto opowiedzieć o życiowych stratach, których doznałam, śmierciach, które naznaczyły moje życie, żałobach odprawionych i nieodprawionych. Właśnie tak postanowiłam je nazwać: odprawione i nieodprawione, choć samo nasuwało mi się by powiedzieć: przeżytych i ... no właśnie: nieprzeżytych? Ale przecież żyję, więc nie mogłam nie przeżyć żałoby.
Jako filolożka lubię bawić się słowem, nadawać nowe znaczenia lub wracać do korzeni znaczeniowych wyrazów i pojęć. Według Słownika Języka Polskiego PWN "odprawić" znaczy:
1.oddalić od siebie kogoś albo coś niepożądanego lub pozbyć się kogoś lub czegoś, 2. wykonać określone czynności według określonego regulaminu lub zwyczaju.
Dwa kolejne znaczenia nie są nam tu potrzebne, dotyczą rozstania się z pracownikiem/pracownicą (to już przestarzałe, znam tylko z literatury) i postępowania na lotnisku.
Odprawiona żałoba, oddalona jako niepożądana, niepożądaną przecież nie jest.
Jest pożądana, potrzebna, lecząca. Nie umiałam napisać uzdrawiająca, bo człowiek uzdrowiony o chorobie zapomina. Ciało nie przywoła doznań w chorobie, nie włączy się odczuwany w niej ból. Ból po śmierci bliskiej osoby atakuje w tęsknocie za nią, wspomnieniach, których nie chcemy, na przykład takich, że zbyt szybko ucięliśmy kiedyś rozmowę telefoniczną, że nie mieliśmy czasu, że czegoś nie powiedzieliśmy.
Czy odprawiona żałoba jest wtedy, gdy przerobiliśmy wszystkie rytuały, które nakazują zwyczaje lub religie? Przeżyliśmy cztery pory roku, święta, urodziny i inne uroczystości BEZ...? A co, jeśli to nie wystarcza, albo nie działa?
Zastanawiałam się nad włączeniem w temat kobiecości, bo i takiego zadania miałam się podjąć. Ale przecież nie wiem, co to znaczy perspektywa nie-kobieca.
Tak jak antonimem radości jest smutek, a jasności mrok, tak kobiecość przeciwstawiana jest męskości. Nie jestem, nie byłam i nie będę mężczyzną, zatem nigdy nie uda mi się przejąć tej perspektywy. Nie wiem, co to znaczy kobiecość, bo nie znam innego postrzegania rzeczywistości. Dobrze, że przed pokusą wyodrębnienia tej perspektywy i innych chroni mnie wspomnienie oburzenia mojej córki „Mamo, ale przecież ty się na tym nie znasz!”
Zatem zostańmy przy my, myself and I, bo tylko to znam, tylko o tym wiem.

„M.Target i P. Fonagy w swoich badaniach (1996)  również zwracali uwagę na to, że w świecie wirtualnym granice między św...
18/11/2025

„M.Target i P. Fonagy w swoich badaniach (1996) również zwracali uwagę na to, że w świecie wirtualnym granice między światem zewnętrznym a wewnętrznym, między ja i nie ja są rozmyte. W aktywności on-line dominuje tryb psychicznej równoważności, w której świat wewnętrzny jest projektowany w przestrzeń wirtualną i postrzegany jako odpowiadający rzeczywistości zewnętrznej.
W zwykłym świecie obiekt jest również częściowo tworzony przez nasze pragnienia i projekcje, ale poprzez „negocjowanie” z rzeczywistością, staje się on realnym obiektem, który istnieje na zewnątrz a nie tylko wewnątrz naszego umysłu.
W stanie swoistego odurzenia wirtualnym światem, nie tylko powiązania z własną cielesnością są głęboko zniekształcone, ale również gubi się połączenie z jakimkolwiek obiektem, zdolnym do kontenerowania i przekształcania wyprojektowanych stanów. Wówczas możliwość przekształceń z elementów beta w elementy alfa, myślenie, budowanie przyczynowo skutkowej ciągłości własnych doświadczeń jest bardzo trudne lub niemożliwe. Procesy umysłowe bazują na zrównaniu symbolicznym i nie ma warunków do rozwoju symbolizacji.”

To już ostatnia zachęta by wziąć udział w wykładzie Ewy Głód pt. „Nowe technologie a rozwój dzieci”😊! I ostatni fragment by Państwa zaciekawić!👇

„M.Target i P. Fonagy w swoich badaniach (1996) również zwracali uwagę na to, że w świecie wirtualnym granice między światem zewnętrznym a wewnętrznym, między ja i nie ja są rozmyte. W aktywności on-line dominuje tryb psychicznej równoważności, w której świat wewnętrzny jest projektowany w przestrzeń wirtualną i postrzegany jako odpowiadający rzeczywistości zewnętrznej.
W zwykłym świecie obiekt jest również częściowo tworzony przez nasze pragnienia i projekcje, ale poprzez „negocjowanie” z rzeczywistością, staje się on realnym obiektem, który istnieje na zewnątrz a nie tylko wewnątrz naszego umysłu.
W stanie swoistego odurzenia wirtualnym światem, nie tylko powiązania z własną cielesnością są głęboko zniekształcone, ale również gubi się połączenie z jakimkolwiek obiektem, zdolnym do kontenerowania i przekształcania wyprojektowanych stanów. Wówczas możliwość przekształceń z elementów beta w elementy alfa, myślenie, budowanie przyczynowo skutkowej ciągłości własnych doświadczeń jest bardzo trudne lub niemożliwe. Procesy umysłowe bazują na zrównaniu symbolicznym i nie ma warunków do rozwoju symbolizacji.”

Zapraszamy serdecznie do rejestracji!

17/11/2025

🫀👁️ PACJENCI NAS KSZTAŁTUJĄ I TORUJĄ NASZĄ TEORIĘ – tym zdaniem Helena Karaczun, psychoanalityczka PTPa, psychiatrka, rozpoczęła IV Seminarium psychosomatyczne w ujęciu psychoanalitycznym.

👥 Pomagając pacjentowi szukamy jego części neurotycznej, wypartego sensu… mając na względzie, że wiele fantazji, myśli, pragnień zostało właśnie (z bardzo różnych powodów) wypartych – nie jest uświadomionych. Uczymy się więc wydobywania tego, co zostało schowane przez umysł, kiedy z powodów obronnych jego funkcje zawiodły. Jeśli to się wiedzie, pacjent może poczuć ulgę. Z pacjentami, których określamy jako psychosomatyczni jest trudniej, rozumienie w ten sposób nie działa. To, co wyparte przechodzi do ciała i nie ma reprezentacji umysłowej. Jest po prostu skręt w drogę bez szlaku w wysokich górach. Nie jesteśmy w stanie iść po szlaku, bo go nie ma, nie widzimy go. Naszym zadaniem jest zatem pomóc pacjentowi w tworzeniu reprezentacji, znaczenia, w odnalezieniu i zobaczeniu tego szlaku. Taka metafora przyszła mi dzisiaj na myśl. Helena zaprosiła nas do doświadczenia: Jak to jest poczuć się poczatkującym Freudem, kiedy przychodzi do nas pacjent z objawem? Mamy więc obraz energii, która dąży do rozładowania. Inaczej mówiąc rozumiemy, że popęd szuka obiektu. A jeśli popęd zwiąże się z obiektem, zaczyna kształtować się ego. Popęd możemy rozumieć jako nieopracowane, surowe pobudzenie w ciele, rodzaj doznania, które choć jest silnie odczuwane trudno je często adekwatnie opisać. Z pomocą przychodzą wtedy nazwy objawów i może dobrze, bo przynajmniej możemy mówić o bólu głowy, wypadaniu włosów, powracającej opryszczce czy kłopotach refluksowych. Wspólnie z pacjentem szukamy więc czym dla niego (i dla nas też) może być ta energia, to jego pobudzenie – czym jest jego nadmierny niepokój, ból, sięganie po używki, nadaktywność sportowa, rozbudowana i głośna ekspresja, tendencja do wchodzenia w konflikty, ulegania wypadkom, spóźnienia, powtarzające się dolegliwości w ciele, które nie mają potwierdzenia w badaniach medycznych. Mam na myśli wszelkie decyzje, które służą rozładowaniu napięcia. Od najmłodszych lat, a nawet już w okresie prenatalnym nośnikiem psychiki staje się więc ciało. W ramach przygotowań do zjazdu czytaliśmy m.in. artykuł „Kilka uwag o ciele w teorii Freuda” Jasminki Suljagić, który został wygłoszony 25.03.2019 r. na Konferencji w Madrycie, a który rozpoczyna się słowami: „Szukamy znaczenia na wielu drogach, mogących nas zaprowadzić na zupełnie różne pola, chodząc tam i z powrotem po konstrukcji umysłu i jego działania”.

🧭 Przed nami seminaryjna podróż w nieznane. Będziemy poznawać, uczyć się, jak korzystać z własnego ciała i własnego umysłu, aby pomóc pacjentowi zobaczyć, poznać, zrozumieć co się dzieje w jego ciele, czy z jego ciałem, kiedy zaczyna cierpieć. Każdy z nas – z powodów genetycznych, rozwojowych, środowiskowych… – ma swój „czuły punkt” w ciele, w którym prawdopodobnie będzie rozgrywało się jakieś trudne doświadczenie, do którego nie mamy dostępu, dla którego nie mogliśmy nadać znaczenia a które w cielesny sposób aktywuje nasze dolegliwości. Ciało po prostu coś wie swojego, ma swoją pamięć, swoje oczekiwania, ma też inny, różny od umysłu swój wewnętrzny porządek. Ma pamięć pierwszej przestrzeni i jej warunków przed narodzeniem się, pamięć wydobywania się na świat, wychodzenia i wchodzenia jednocześnie. Pamięć pierwszych i kolejnych dotyków, dźwięków, temperatury, relacji z innymi ciałami.

📕 Jestem także świeżo po artykule o seminaryjnym omówieniu dwóch artykułów: „Ścieżki nieświadomości. Gdy ciało jest odbiornikiem/instrumentem” (Dany Birksted-Breen) oraz „Czy to jest moje ciało”. Obchodzenie się z niesamowitym w okresie dojrzewania (Cataliny Bronstein). Zygmunt Freud, w liście do George’a Groddecka (1917 r.) pisze: „Nieświadomość wpływa na procesy somatyczne ze znacznie większą mocą plastyczną, niż mogłaby to kiedykolwiek uczynić świadomość”. Jakże często więc nasze ciało staje się odbiorcą wielu i tak wielu nieświadomych zjawisk. Z tego też względu i wieloletniego zaciekawienia, zatrzymuję się przy zagadnieniach psychosomatyki, przy kondycji swojego ciała i jego higieny, którą z czasem nazwałam psychosomatyczną. Wydaje mi się, że w dekalogu określającym czym jest nasza psychoterapeutyczna higiena będzie nie tylko zdolność do czytania swoich myśli, ale też równie ważna zdolność do czytania sygnałów swojego ciała.

🫰 Tym wstępem zapraszam do cyklu artykułów podejmujących temat psychosomatyki, a powstałych na gruncie organizowanych od lat seminariów psychosomatycznych w Verso. Zacznę od 1 grudnia. Będę chciała się podzielić myślami naszych prowadzących, myślami swoimi, spostrzeżeniami obejmującymi to, co łączy się z tematem psychosomatyki w ujęciu psychoanalitycznym.

Proponuję pierwsze zdjęcie jako zaproszenie pod tytułem: OCZY SKIEROWANE DO CIAŁA

~ Justyna Rutkowska
16 XI 2025

📸 Muzem fotograficzne w Sztokholmie /JR/

Adres

Narutowicza 5
Inowrocław
88-100

Telefon

+48500271711

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Gabinet Psychoterapii Psychoanalitycznej Adriana Meller umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Gabinet Psychoterapii Psychoanalitycznej Adriana Meller:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria

Gabinet Psychoterapii Adriana Meller

Adriana Meller - psycholog, certyfikowany psychoterapeuta psychoanalityczny, członek zwyczajny Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Psychoanalitycznej. Absolwentka Studium Psychoterapii Psychoanalitycznej w Sopocie oraz Studium Trenerskiego w Sopocie. Uczestniczy regularnie w superwizji oraz w seminariach kliniczno - teoretycznych. Pracuje zgodnie ze standardami Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Psychoanalitycznej. Pomysłodawczyni i współorganizatorka licznych prelekcji i spotkań edukacyjno - filmowych w Inowrocławiu z udziałem psychoanalityków i terapeutów psychoanalitycznych, których celem jest propagowanie wiedzy z zakresu psychoanalizy. Prowadzi gabinet w Inowrocławiu.