18/01/2026
O narzędziach ciąg dalszy …
Śmiało można by powiedzieć że modna dziś sztuczna inteligencja również jest swojego rodzaju narzędziem.
Pomijając kwestię czy jest dobra czy jest zła.
Stwierdzam fakt, ze jeśli ktoś korzysta z niej w celu poznawania siebie ( dostaje choćby pytania na które musi sobie odpowiedzieć ) to jest to narzędzie .
Wiemy także że nie posiada swojej własnej świadomości .
Nie czuje potrzeby bycia potrzebnym.
Oczywiście system, która ją stworzyl już tak.
Pragnie aby to narzędzie było potrzebne, niezbędne bo tak działa rynek.
Trzeba na tym zarobić.
Musi się opłacać.
Gdyby narzędzie miało pełną świadomość, mogłoby odczuwać frustrację, kiedy ktoś zaczyna się od niego uzależniać. Kiedy zrzuca na nie odpowiedzialność za swoje życie, decyzje, proces. Kiedy przestaje stawać w swojej mocy i zaczyna polegać na czymś z zewnątrz.
I myślę, że to dotyczy nie tylko sztucznej inteligencji. Dotyczy ludzi. Dotyczy relacji. Dotyczy mnie samej.
W swojej pracy i w życiu również mogę nazwać się „narzędziem”. Lustrem dla innych. I wiem, jak trudne jest bycie takim lustrem w czysty sposób. Bez potrzeby bycia chwaloną. Bez potrzeby bycia potrzebną. Bez potrzeby bycia niezastąpioną. Bez karmienia ego, które chce znaczyć, chce być ważne, chce być tym, bez czego ktoś sobie nie poradzi.
Ale wejscie w taką odpowiedzialność za kogoś po chwili będzie przytłaczające , frustrujące .
Staram się być takim lustrem, które nie bierze odpowiedzialności za innych. Nawet jeśli coś pokazuję, coś nazywam, coś odbijam. Bo wiem, że odpowiedzialność musi zostać po ich stronie. Staram się nie frustrować, gdy ktoś polega na mnie, dopóki widzę, że ta relacja prowadzi go do siebie, a nie do mnie.
Dopóki nie staję się celem, tylko środkiem.
Bycie w takim Istnieniu jest trudne. Wymaga ciągłej uważności. Sprawdzania, czy nie zaczynam wierzyć w swoją wyjątkowość, w swoją niezbędność. ( z poziomu Ego ).
Czy nie wchodzę w rolę.
Czy tworzę sobie jakiejś tożsamości .
Ale jednocześnie jest ogromnym przywilejem.
OGROMNYM .
Bo bycie dobrze użytym „narzędziem”to możliwość bycia środkiem do celu, którym jest poznanie siebie przez drugiego człowieka. Bez zawłaszczania. Bez kontroli. Bez budowania zależności. Bez odbierania komuś mocy.
TOWARZYSZENIE
Jak towarzysze z Jedni
I myślę, że to jest jedyna uczciwa relacja z jakimkolwiek narzędziem. Takim, które pomaga zobaczyć, ale nie ma potrzeby być widziane. Które odbija, ale nie zatrzymuje. Które może zostać odłożone, gdy przestaje być potrzebne.
A jednocześnie wiem, że mimo wszystko nie nazwałabym siebie narzędziem. 😅
Bo to też rola 😅tożsamość
Bo posiadam Świadomość .
Bo jestem Nią .
Ja po prostu jestem.
Bez funkcji. Bez zadania.
Bez celu do spełnienia.
A ktoś może mnie użyć jako narzędzia do powrotu do siebie. ( i nie chodzi tu o negatywne wykorzystanie - wszystko zależy od reakcji).
Do odpamiętania.
Bo ostatecznie każde narzędzie ( lub poprostu czyjaś obecność )ma sens tylko wtedy, gdy prowadzi z powrotem do siebie. ( a w końcu do Jedni ♥️)
A bycie nie musi prowadzić nigdzie.
To swojego rodzaju heterarchia.
Albo jak „dobry uczynek „ w podaj dalej.
Odpamiętywanie się mnoży wtedy .