24/04/2026
Uczę się życia na nowo...
Ostatnio mam wiele przemyśleń, kiedy obserwuję rozwój moich dzieci. Te zwykłe sytuacje pokazują mi wyraźnie, w jakiej kulturze WSTYDU przyszło mi żyć… i wychowywać.
Idę na zajęcia tańca. Widzę dzieci czekające na swoją kolej. Słychać muzykę dobiegającą z wcześniejszych zajęć. Dzieci stoją gotowe do ruchu, z bidonami w rękach, i… czekają. Słyszą rytm, czują go w ciele, a jednak pozostają w bezruchu.
Czekają, aż będzie wolno. Aż ktoś pozwoli im wejść. Aż nadejdzie „ich moment” na ruch, taniec i zabawę.
Więc zaczynam powoli — jeszcze w szatni — rozkręcać ruch. Zapraszam dzieci do małej rozgrzewki. Nieśmiało dołączają do mnie i do mojej córki. W oczach rodziców pojawiają się półuśmiechy. Trochę zdziwienia, trochę rozbawienia.
Naprawdę?
Można tak po prostu tańczyć?
Tu?
Teraz?
Czy naprawdę ruch, radość i swoboda mają swoje wyznaczone miejsce i czas? Czy poza nimi stają się czymś… wstydliwym?
A może to my rodzice dopiero uczymy się, że nie muszą?
Wyjdźmy ze stanu zamrożenia.
Czas odzyskać sprawczość ❤️