25/01/2026
WYCHODZĄ MI KAWAŁKI, ALE NIE CAŁOŚĆ...
Przyszedł na warsztat ostatni. Wszedł, gdy już mówiłem o metodzie, i pokazywałem jak „chodzi” system, prawa systemowe, jak to przekłada się na obraz, który wyłania się z wiedzącego pola. Wiedzące pole to święta wiedza ludzkości. Hellinger przywiózł nam porządki systemowe, i zobaczył dzięki wielu wglądom, o co chodzi w rodzinie, firmie, zdrowiu, szczęściu.
Wszedł po cichu. Przeprosił, i usiadł na wolnym krześle.
- Wolno się spóźniać – powiedziałem. Wiem, że każdy dociera na warsztat we właściwym momencie. Czasami to, jak docieramy na ważne dla nas wydarzenia, ma bezpośredni związek, z tym, w jaki sposób przyszliśmy na świat. Niektórzy się spóźnili. Przyszli po terminie. Rodzice być może się niepokoili. Może mama się martwiła, czy z ciążą wszystko w porządku. Nie tak dawno, bo w latach 50, 60, 70 nie było USG. Dziecko było niespodzianką. Nie było wiadomo, czy dziewczynka czy chłopiec, czy zdrowe, czy chore. To naprawdę była niespodzianka.
Usiadł sobie cichutko, i przypatrywał się uważnie. Słuchał. A nie wszyscy słuchają. Niektórzy siedzą cały warsztat jak na szpilkach, czekając na swoje ustawienie. A czasami ustawienia innych osób wnoszą więcej, albo przygotowują do naszego. Na warsztaty nie przychodzisz tylko ze sobą. Pole działa tak, że każda grupa czasami można mieć wrażenie – jakby została zwołana całkowicie nie przypadkowo. Do reprezentacji babci z Canady, jest wybierana kobieta, która 20 lat mieszkała w Canadzie, i ma tam babcię. Klienci wybierają oczywiście intuicyjnie. Nikt, tu nie zna swoich życiorysów, często zdarza się, że wszyscy na sali widzą się po raz pierwszy w życiu. Na reprezentantkę matki pielęgniarki, jest wybierana kobieta, która pracuje w szpitalu – nie inna, niż dziewięć pozostałych, ale właśnie ta. Tak działa na warsztacie większa siła. Od czasu do czasu pokazuje nam, że jest tuż obok, że nie jesteśmy sami.
Sporo płakał. Dużo czuł, a potem spokojnie wracał na swoje krzesło, i czekał. Przyszła jego pora. Miał trochę ponad 40 lat. Wysoki. Szczupły. Zapamiętam go.
- Przyszedłem tu, bo za co się nie wezmę, to mi wychodzi.
- To chyba dobrze? – zapytałem.
- Tak. Ale jak się za coś wezmę, to umyka mi całość. Tak bardzo się angażuje. Jak wychodzi mi relacja, to nie wychodzi mi praca. Jak wychodzi mi praca, to nie wychodzi mi zdrowie. Angażuje się zawsze na 120 %, w to co robię, ale zawalam wtedy resztę. Mam wrażenie, jakby to co jest w moim życiu. Ta cała treść, która napływa, te informacje, zdarzenia, że musiałoby być mnie dwoje, aby to ogarnąć, poskładać w całość, i ułożyć tak, aby powstał pełen dobrze funkcjonujący aparat, który działa i nie ma dysfunkcji. Nie umiem tego wszystkiego pogodzić.
- Słyszę pomiędzy słowami, że to bardzo Cię spina. Twój głos stał się wyraźny, trochę jakbyś krzyczał – popatrzcie co ja muszę robić. Ile mam na głowie.
- Tak się właśnie czuje. Czuję, jakbym już nie miał siły. Jest tego za dużo. Żona chce, abym zarabiał dużo, ale był jednocześnie wypoczęty, i aktywny. Dzieci potrzebują ojca, który jest obecny. W pracy wymagają ode mnie najwyższych standardów, bo zajmuje wysokie stanowisko. Ostatnio lekarz powiedział, że muszę zwolnić, bo już nie mam 25 lat.
- Już wystarczy. Już wszystko powiedziałeś – stwierdzam, i kładę mu rękę na ramie – już wystarczy – powtarzam. Jak się z tym masz ? Z tym zdaniem ?
- Chcę Ci powiedzieć, że nie rozumiesz. Że nie masz pojęcia. Że, abyś zrozumiał, to musiałbym Ci to opowiedzieć. Opowiedzieć jakie jest moje życie.
- Czuję, to. Nic więcej nie musisz mówić. Zrób tym razem inaczej. Jak będziesz chciał powiedzieć kolejne zdanie, to po prostu nic nie mów. Ilość użytych do opisu tej sytuacji słów, w tym miejscu nic nie zmienia. Po prostu poczuj to, na co nie chcesz patrzeć. My jako ludzie nie chcemy czuć. Chcemy mówić, opowiadać, gadać, opisywać. To taki mechanizm pozwalający unikać czucia. Ci, którzy tak dużo mówią, mają mało spokoju. Mają mało porządku w sobie. Coś w nich cały czas buzuje. Jak nie mówią, to mają czasami wrażenie, że zwariują. Masz tak ? – zapytałem.
- Skąd wiesz? – zapytał zdziwiony.
- To nic wielkiego. To widać. Czuć to przy Tobie. Ta informacja fruwa wokół Ciebie, w powietrzu. Jak na Ciebie patrzę, to czuję przymus mówienia. Zobacz jak dużo już powiedziałem – sala w śmiech.
- Co z tym mam zrobić ? – zapytał.
- Miałeś nic nie mówić – przypominam. Po prostu poczuj to, i oddychaj. I nic nie mów – wziął głęboki oddech, para poszła mu z uszu. Trochę było widać się wściekł, ale to zrozumiałe, proszę go, aby zrobił inaczej niż zawsze robił. Mam świadomość, że to dla niego trudne, ale mu nie popuszczę.
- Yhhhh
- Cicho. Siedź i oddychaj. I po prostu czuj. Niech fala tego napięcia wpłynie w Ciebie, nie zatrzymuj jej, i niech przepłynie przez Ciebie. Tak jak Twój oddech – wpływa, i odpływa. Nie zatrzymujesz tego rytmu, po prostu jest on naturalny. Tak samo zrób tutaj.
Zaciska zęby, i pięści. Automatycznie zaczyna spinać się miednica. Nagle płacz. Łzy ciekną mu po policzkach. Oczy zamknięte.
Przychodzi do mnie obraz kobiety z dzieckiem na rękach. Sama z tym dzieckiem. Smutna. Czeka na kogoś.
- Czy Twój tato, ma drugą rodzinę? – pytam.
- Nie.
- Ok. ustawmy to.
Wybieramy reprezentanta mamy, taty i klienta. Ojciec patrzy gdzieś w dal, jest nieobecny. W miejsce gdzie patrzy Tato stawiam kobietę. Ojciec zaczyna się do niej uśmiechać. Ona do niego.
- Czy Twój tata, miał jakąś partnerkę przed mamą? – pytam.
- Nie wiem, ale chyba nie.
Coś mi tu nie gra. Idę za obrazem. Dostawiam dziecko, koło kobiety, na którą patrzy tato. Ojciec rusza w kierunku kobiety. Wita się z nią, i z dzieckiem. Po jakimś czasie żegna się, i wraca do żony. Żona jak mąż idzie do tej kobiety z dzieckiem odwraca się. Zamyka oczy, i uszy. Jak mąż wraca to odwraca się do niego, zaczyna płakać i rzuca mu się na szyję. To trwa jakiś czas, i ojciec znów zwraca się do kobiety z dzieckiem.
- Czy Twój tato prowadzi podwójne życie? – pytam klienta.
- Nic mi o tym nie wiadomo – odpowiada zdziwiony – ale przeszedł mnie potężny dreszcz – stwierdza.
- Powiedz do taty. Tato ten ciężar niosłem za Ciebie, z miłością. Nie mam już siły tego poskładać w całość. To Twoje. Szanuje Twoje tajemnice.
Napięcie schodzi z klienta. Płacze. Wpada w ramiona taty. Odwraca się do swojej rodziny, i życia. Już z lekkością.
Kurtyna w dół.
Po 4 miesiącach dostałem maila.
„Mirek, nie wiem czy pamiętasz mnie i moje ustawienie. Wyszło na nim, że mój ojciec prowadził podwójne życie. Wczoraj podczas jazdy samochodem z tatą, powiedział mi że mam brata. Zdębiałem. Mój brat ma 32 lata. Dzisiaj się z nim spotkałem. To była tajemnica. Mama o tym wiedziała, ale nic nie mówili przez tyle lat. A ja to niosłem. Płakaliśmy oboje jak się zobaczyliśmy. Jest architektem. Ma żonę, i małego synka. Tato płakał. Zrzuciłem ciężar, i zyskałem brata........"
Dziękuję, że czytasz. A jak uważasz, że warto to proszę udostępnij ❤
Mirek Piotr Czarko Wasiutycz
www.czarko.pl
Zapis na sesje indywidualne SKYPE we wtorki przez link
https://czarko.pl/spotkania-indywidualne
Wypełnij firmularz i poczekaj na maila zwrotnego.
Nowe terminy warsztatów, już na www.czarko.pl w zakładce NADCHODZĄCE WYDARZENIA. Tam też możliwość rejestracji. Zapraszam ❤