22/10/2025
Aleksandra Adamiec:
Śmiech, gwizdy, cisza, szmer, dyskusje… właśnie to było słuchać z perspektywy sceny i wejścia między młodych ludzi zgromadzonych na Hali Stulecia w ramach akcji HejTY Reaguj.
Hejt otrzymał aplauz. Dlaczego?
Bo przekleństwa, realny hejt stał się dla nas tak powszechny, że zamiast wzbudzić oburzenie wzbudza śmiech lub kpinę. Nauka empatii jest niezbędna, bo tą zdolność ograniczyły nam ekrany. Uświadomienie dorosłym jak dzisiejsza młodzież widzi świat i reaguje na to, co czyta, widzi i niestety też powiela lub sama tworzy.
Na sali były też głosy refleksji, głosy zrozumienia i osób, które w obliczu hejtu „były uważne”, słuchały i były realnie zaangażowane.
Nie jest łatwo dotrzeć do wszystkich, ale chcemy by Ci młodzi a także nauczyciele zauważyli, że problem jest. Młodzi ludzie pytali w anonimowej ankiecie: Jak mam sobie poradzić z hejtem? To głos dla nas, aby działania były systemowe i obejmowały ten temat od najmłodszych klas.
Weronika Kowal:
Z perspektywy widowni nie było lepiej.
Jako psycholog biorący udział w późniejszym panelu dyskusyjnym, mogłam przyglądać się reakcji młodzieży będąc wśród niej na sali. Niepokojący był fakt, że mimo ujawnienia formuły wydarzenia po pierwszym ringu, śmiechy nie milkły. Niestety sprzyjały temu warunki. Ogromna przestrzeń Hali Stulecia i półmrok pozwalały nadal zachować częściową anonimowość. Jak w Internecie.
Moją uwagę przykłuł stos samolocików zrobionych przez kilku uczniów z ulotek informujących o tym, gdzie można zwrócić się po darmową pomoc psychologiczną. Rozumiem, że takie obrazy są krzykliwsze i przez to mogą zaburzyć percepcję młodzieży jako grupy, w końcu w badaniach 70% dzieci przyznało, że miało do czynienia z hejtem.
Po wrocławskim evencie pozostaje pewien dysonans i pytanie do kogo powinniśmy kierować hasło akcji HejTY reaguj - do dzieci?
Czy jednak do nas, dorosłych?