01/12/2025
Ostatnio podczas rozmów z klientami coraz częściej wraca temat… cenników masaży. A właściwie – cenników, ocen i terminów, które czasem żyją własnym życiem.
Kiedy tworzyłam swoją przestrzeń do masaży, marzyłam o jednym: żeby ludzie w końcu zaczęli dbać o siebie, o swoje ciało i o swój wewnętrzny dobrostan. Chciałam, żeby masaż był dostępny dla każdego a nie „dla wybranych”. Ceny układałam tak, aby każdy mógł sobie pozwolić na inwestycję w swoje zdrowie. Sama korzystałam latami z masaży, nawet w ciąży – wiem, ile potrafi zdziałać zrelaksowane, bezbolesne ciało.
Ale… no właśnie – rozmowy z klientami ujawniły pewien fenomen🤔…
Podobno jeśli coś kosztuje dużo, to znaczy, że musi być dobre. A jeśli kosztuje bardzo dużo, to jest wyjątkowe i dla lepszych. I wtedy – oczywiście – wszyscy chcemy się do tych lepszych „podciągnąć”.
Wygląda więc na to, że żyjemy w kraju, gdzie zwykły masaż można nazwać tak, że człowiek trzy razy sprawdza, czy to na pewno usługa dla ludzi, a nie dla istot międzygalaktycznych😂😂. I gdzie cennik „oficjalny” to jedno, a cena „bo tak wypada” – drugie. Może to efekt tego, że prawie 20 lat mieszkałam za granicą… a może po prostu mam inne spojrzenie na świat niż reszta.
Narzekamy, że drogo.
Że ceny szalone.
A potem… sami nakręcamy tę spiralę, bo „dwa razy drożej” brzmi jak „dwa razy lepiej”.
Dlatego postanowiłam, że chyba wprowadzę u siebie dwa cenniki:
Normalny – dla tych, którzy cenią ciało i intencję😅
Oraz Ekskluzywny – dla tych, którzy mierzą jakość długością nazwy i wysokością kwoty😅
Koniec końców – każdy znajdzie coś dla siebie. A ja pozostanę wierna temu, po co w ogóle zaczęłam tę drogę: żebyście mogli czuć się dobrze w swoim ciele. Bez bólu, bez stresu… i bez konieczności brania kredytu na masaż 😉😂😂😂
Pięknego czasu adwentowego kochani🎄🌟💝😘