23/02/2026
Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją- 23.02.2026 r.
W gabinecie często spotykam dzieci i nastolatki, których cierpienie długo było interpretowane jako bunt, lenistwo albo „trudny charakter”. Lub -w przypadku nastolatków - „hormony”. Tymczasem bywa to depresja, która u młodych osób nie wygląda tak samo, jak u dorosłych. Jej obraz zmienia się wraz z rozwojem.
U najmłodszych dzieci możemy obserwować obniżoną aktywność ( nadspokojne, mniej ruchliwe), mniejszą ekspresję emocji, trudności w reagowaniu na bliskich w tym ubóstwo interakcji ( nie dopominają się o kontakt) czy zaburzenia snu i karmienia. W literaturze opisano zjawisko depresji niemowlęcej, szczególnie w kontekście poważnej deprywacji relacyjnej. Czynnikiem ochronnym jest bezpieczna więź z rodzicem.
W wieku przedszkolnym częściej widzimy utratę radości z zabawy, wycofanie, nasilony lęk separacyjny, regresy rozwojowe czy przewlekłą drażliwość. Dziecko nie powie, że czuje beznadziejnosc , ale może przestać się bawić i przestać czekać na coś z ciekawością, przejawiać zaburzenia snu, utratę apetytu, bóle brzucha.
W młodszym wieku szkolnym depresja często przybiera formę drażliwości, spadku motywacji, trudności z koncentracją, wycofania z relacji rówieśniczych. Pojawiają się bóle brzucha i głowy bez uchwytnej przyczyny medycznej. Dziecko jest mocno krytyczne względem siebie, wstydliwe, ma obniżoną samoocenę.Szacuje się, że kliniczna depresja dotyczy około 1-2 procent dzieci przed okresem pokwitania.
W okresie adolescencji ryzyko wyraźnie rośnie. Obniżony nastrój, poczucie beznadziejności, izolacja, utrata zainteresowań, zaburzenia snu, trudności z podejmowaniem decyzji, fizyczne zmęczenie, myśli samobójcze- to objawy, które wymagają pilnej uwagi. Do 18 roku życia epizodu depresyjnego doświadcza istotny odsetek młodych osób ( nawet 20%), częściej dziewczęta, niż chłopcy.
Najważniejsze: jeśli widzimy wyraźną zmianę funkcjonowania dziecka trwającą co najmniej dwa tygodnie, nie ignorujmy jej. Wczesna pomoc naprawdę ma znaczenie. Nie bójmy się też leków, jeśli specjalista uzna je za niezbędne - nieleczona depresja pociąga za sobą dużo gorsze skutki, niż ewentualne niepożądane objawy farmakoterapii, które najczęściej mają charakter łagodny i przemijający. Rozumiem rodziców, którzy boją się dla swojego dziecka „chemii”, ale czasem pytam, czy podobną rozmowę toczylibyśmy, gdyby dziecko chorowało na inną chorobę przewlekłą - cukrzycę, astmę czy epilepsję? W medycynie zawsze ważone są: ryzyko i korzyści. Tak samo postępuje się w przypadku cukrzycy, padaczki czy astmy. Nikt z nas nie lubi podawać dziecku insuliny czy leków przeciwpadaczkowych, ale robimy to, ponieważ wiemy, że nieleczona choroba niesie większe zagrożenie niż kontrolowane leczenie.
Farmakoterapia w depresji dzieci i młodzieży jest decyzją podejmowaną indywidualnie, w oparciu o nasilenie objawów, funkcjonowanie dziecka i ocenę specjalisty. Często łączy się ją z psychoterapią.
Najważniejsze jest to, czy cierpienie dziecka jest traktowane poważnie i czy otrzymuje adekwatną pomoc. Tak, by mogło zdjąć czarne okulary smutku i widzieć świat we wszystkich jego odcieniach…