24/01/2020
JĘZYK, JĘZYK, JĘZYK… od jakiegoś czasu mocno się na nim zafiksowałam😁 Moje dzieci by raczej powiedziały „sfiksowałam" 🤣🤣🤣 (anegdotka o mich dzieciach na końcu🙃). Odkrywam po prostu jak niesamowitą rolę odgrywa właśnie ten niepozorny JĘZYK.
Chciałabym Wam coś uświadomić 😊 Coś, co nie ukrywam, było dla mnie ogromnym odkryciem, a obecnie niezwykle mnie fascynuje i wciąga… Czy zdajecie sobie sprawę z tego, że ten nasz JĘZYK ma wielki wpływ na cały organizm? Nawet na pozycję stóp 😱 Wiem, wiem, niejeden powie - no bez przesady. Ale pozwólcie, że wejdę głębiej w temat…
Na pewno znacie takie dziecko, jakie zaraz opisze… Nie mam na myśli żadnej konkretnej osoby – to będzie raczej kwintesencja problemów moich małych pacjentów. Taki przerysowany, wyimaginowany mały człowiek. Na potrzeby tego wpisu nadam mu imię Zdzisław, pseudonim Zdziś.🙃
Dajmy na to Zdzisiu ma lat 7. Wesoły z niego chłopaczyna i w sumie nic mu wielkiego nie dolega. Nawet ładne dziecko z tego Zdzisia, ale jak się uśmiechnie, to jakoś te zęby uroku mu nie dodają 😜Stałe jedynki jakieś takie, co tu dużo mówić - koślawe, zgryz też jakiś taki nie bardzo… Te nowe zęby, co rosną jakby się w tej małej buzi nie mieściły, jakoś się ze sobą nie stykają – coś tu jest ewidentnie nie tak.
Pora wybrać się do DENTYSTY, niech swym fachowym okiem spojrzy na to dziecię i powie czy już się martwić. Pan dentysta bardzo miły – obejrzał Zdzisia, jakieś dziury w zębach znalazł, powyznaczał terminy wizyt na leczenie, ale rzekł, że z takim zgryzem to koniecznie do ORTODONTY.
Ortodonta przyznał racje, no i jest diagnoza - ZGRYZ OTWARTY. Uff pomyśleć by można, że teraz to już z górki- wyprostujemy zęby Zdzisława. Zdziś dostał aparat, więc zostawmy na razie zęby biedaka w spokoju. Pora na kolejnych specjalistów.
Nie, nie - nie to żeby ze Zdzisławem coś było nie tak, po prostu tak się skumulowały różne drobne problemy. W szkole pani zauważyła, że Zdziś taki dość nerwowy, mało skoncentrowany, ciągle zaspany - warto byłoby to skonsultować z PSYCHOLOGIEM, żeby nic nie przeoczyć i jakoś dziecku pomóc. Zaraz tam psycholog potrzebny - pomyślała mama - przecież Zdzichu to od urodzenia nerwus (na pewno po tatusiu albo po teściowej🤣). Przecież on ciągle ryczał i przy piersi i przy butli - normalka. Fakt, że teraz w szkole to już by wypadało w miejscu usiedzieć spokojnie… Ok- zapiszemy Zdzicha do psychologa 🥴
Tylko kiedy by tą wizytę wcisnąć w harmonogram zajęć? Przecież jeszcze LOGOPEDA w poniedziałki. Tak, tak - Zdziś już chodzi parę ładnych lat do logopedy, ale jakoś to „R” mu nie chce wskoczyć 🤔
A i kontrola u ORTOPEDY we wtorek, bo przecież te kostki miał tak do środka, ale nosi wkładki to pewnie się wyprostuje😳
No i najważniejsze w piątek wizyta u LARYNGOLOGA, bo Zdzisiowi trzeba migdały wyciąć - przecież on ciągle choruje, ileż można ciągle te gile wycierać 🤢 Czasem to już ledwo dyszy, a w nocy biedak jak się męczy – chrapie, prycha, a jak nie prycha to zgrzyta zębami, rzuca się po tym łóżku chłopaczyna, może mu się coś śni. Z tym to chyba do PEDIATRY…🥵 i tak dalej, i tak dalej…
O co mi tu w ogóle chodzi? Biednego Zdzisława się czepiłam! No właśnie, o to chodzi, że czepia się każdy z osobna, a często efektów terapii/leczenia brak. Dlaczego? Bo najpierw trzeba by było wyeliminować przyczynę i na dziecko spojrzeć CAŁOŚCIOWO - co tam u tego małego Zdzisia się zadziało od samego urodzenia. Bo możecie wierzyć lub nie, ale pierwotnym winowajcą tego czarnego scenariusza może (nie musi) być nieprawidłowe położenie i funkcja języka i skrócone wędzidełko podjęzykowe 😱😱😱
Niestety przez 7 lat życia tego małego człowieka, to już te ”drobne” problemy zaczęły się nawarstwiać i przeplatać i sprawa oczywiście nie jest taka prosta.
W skrócie teraz wytłumaczę, co u tego naszego Zdzisia mogło się zadziać (to miał być naprawdę krótki wpis, ale coś mi nie wyszło🤣😂😅).
Kiedy ten mały człowiek przyszedł na świat, jego podstawową, aktywną funkcją życiową było ssanie. O tym już dużo pisałam. Niemowlę, które ma skrócone wędzidełko podjęzykowe nie jest w stanie prawidłowo pobierać pokarmu ani z piersi, ani z butelki. Często jest wtedy bardzo nerwowe, płaczliwe, długo wisi na piersi i trudno je uspokoić, dochodzą bóle brzuszka, gazy, czasem kolki. Ale w końcu z tego wyrasta, mama dziękuje Bogu, że okres niemowlęcy Zdzicha ma już za sobą i z nadzieją patrzy w przyszłość 😁
Jednak język utrwala nieprawidłową pozycję spoczynkową, a rozwijające się łuki zębowe nie mają możliwości wzrostu w odpowiednich kierunkach. U Zdzisia zaczyna kształtować się początkowo niezauważalna wada zgryzu. Z każdym połknięciem śliny język wciska się między zęby, powodując nasilanie problemu. Siła języka jest ogromna, a każda jego dysfunkcja będzie miała odzwierciedlenie w różnych wadach zgryzu.
Nasz Zdzisiu nie może mieć prawidłowej wymowy, jeśli język nie ma pełnej ruchomości. Logopeda może dwoić się i troić, ale wędzidełka nie rozciągnie i terapia może trwać latami…
Jeśli język nie spoczywa na podniebieniu, buzia Zdzisia się otwiera i Zdziś zaczyna nawykowo oddychać przez usta. Wszystkie drobnoustroje kotłujące się w powietrzu przedszkolnej sali, zamiast być zatrzymywane w nosie Zdzicha lądują na migdałach. Są one wtedy pierwszą barierą obronną przed wirusami i bakteriami – w odpowiedzi na nie tkanka limfatyczna się rozrasta i z każdą infekcją migdały stają się coraz większe, blokują drogi oddechowe i wtórnie utrwalają nieprawidłowy ustny tor oddechowy.
Zdziś śpi z otwartą buzią, oddycha płytko i często – krew nie jest odpowiednio wysycana tlenem. Dziecko śpi niespokojnie i często się budzi. Rano wstaje niewyspane, ma problemy z koncentracją i jest nerwowe. Oczy Zdzisia są podkrążone, twarz zmęczona, a buzia uchylona. Napięcie mięśniowe w obrębie jamy ustnej ma wpływ na napięcie mięśniowe całego ciała naszego Zdzicha, co ma odzwierciedlenie w jego postawie ciała i położeniu stóp (o tym więcej wkrótce)
Taaaak, tak to niestety często jest. Takich Zdzisiów jest naprawdę dużo ☹️☹️☹️
Moje motto brzmi:
POKIERUJMY WZROSTEM I ROZWOJEM NASZEGO DZIECKA TAK, BY BYŁ ON JAK NAJMNIEJ ZABURZONY 🤩🤩🤩
A na koniec obiecana anegdotka:
Ostatnio jak oznajmiłam swoim dzieciom, że muszę na 3 dni wyjechać na kongres wędzidełek do Krakowa, wywiązała się taka rozmowa:
- Kochani, mamusia jedzie na parę dni, żeby nauczyć się czegoś nowego.
- Ale czego? O czym? Dlaczego? I po co?
- Jadę dowiedzieć się więcej o wędzidełkach i języku.
- Naprawdę, ciągle tego nie wiesz ??? To już nawet zapomniałaś, że się już o tym uczyłaś ostatnio jak byliśmy we Wrocławiu??? To po co Ty w ogóle jeździsz na te szkolenia…🤣🤣🤭😅😂