03/03/2026
Możemy to nazywać różnie. Mówić o poświęceniu, o etapie, czy zmianie priorytetów.
Żeby wychować zdrowe emocjonalnie dziecko, potrzebny jest emocjonalnie obecny rodzic. I jako rodzice mamy określony czas na to zadanie – wczesne dzieciństwo naszych dzieci. Prawda jest taka, że „realizowanie się” graniczy z cudem, kiedy mamy małe dzieci! (Choć bycie z dzieckiem to też rozwój!).
Obecność rodzica w pierwszych 3 latach życia to nie luksus, tylko potrzeba rozwojowa. Dla małego dziecka obecność nie oznacza tylko „posiadania rodzica”, ale jego dostępność, regulację i bliskość ciała. To nie jest kwestia ideologii, ale biologii i neurofizjologii.
W tym wieku dziecko:
- buduje podstawowe poczucie bezpieczeństwa („świat jest bezpieczny”) wyłącznie przez obecność bliskiej osoby,
- tworzy więź uzależnioną od jakości relacji z rodzicem,
- nie potrafi samo regulować emocji – uspokaja się przez dorosłego,
- uczy się relacji przez powtarzalne doświadczenie bliskości,
- rozwija mózg w oparciu o kontakt, dotyk i responsywność.
Czy zatem rodzicielstwo, a szczególnie macierzyństwo to poświęcenie? Oczywiście, że tak! Choć pogląd ten jest skrajnie niepopularny i mogą płynąć do nas przekazy, o tym, że „wszystko jest kwestią organizacji”. Nie da się jednak być w wielu miejscach i robić kilku rzeczy jednocześnie: wychowywać małe dzieci, pracować aktywnie zawodowo, realizować swoje pasje, poszerzać kompetencje zawodowe i jeszcze dbać o swój wygląd.
Poświęcenie, czyli skupienie się na potrzebach małego dziecka, jako tych priorytetowych, nie znaczy jednak, że samorealizacja nigdy nie będzie dostępna. Znaczy, że odkładamy pewne swoje potrzeby oraz aspiracje na później. Bo wychowanie dziecka zakłada, że na pewnym etapie życia jego potrzeby stają się tymi, wokół których buduje się życie dorosłej osoby.
Ciekawe jesteśmy waszego zdania w tym (ryzykownym;) temacie.
-----
"Połóg. Pierwszy rok życia rodzica" - książka, która opisuje jak jest naprawdę, po urodzeniu dziecka. Znajdziecie ją na natuli.pl –––>>> https://natuli.pl/produkt/Polog