AD VITAM Gabinet Psychoterapii i Dietetyki Małgorzata Mróz

AD VITAM Gabinet Psychoterapii i Dietetyki Małgorzata Mróz Kontakt pod numerem tel. +48 661 033 392
email:
mroz.psychoterapeuta@gmail.com
m.mroz@psychoterapeuta-slask.pl

Prowadzę psychoterapię indywidualną osób dorosłych, terapię par i nastolatków od 15 roku życia. Moje wykształcenie w zakresie psychoterapii oparte jest na:

* całościowym 4-letnim szkoleniu z psychoterapii systemowej w Ośrodku Psychoterapii Systemowej w Krakowie (akredytowanym przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne i przygotowującym do certyfikatu Polskiego Towarzystwa Psychologicznego)

* MBT - psychoterapii opartej na mentalizacji - ukończyłam drugi, zaawansowany stopień szkolenia MBT współorganizowanego i certyfikowanego przez Anna Freud Centre w Londynie, Laboratorium Psychoedukacji oraz Pracownię HUMANI.

* ukończyłam także Akademię Mentalizacji, pierwszą edycję w Polsce zaawansowanego programu szkoleniowego poszerzającego uprzednio zdobyte kompetencje z zakresu MBT, które prowadziła Anna Król-Kuczkowska. Z potrzeby zrozumienia złożoności świata wewnętrznego człowieka, jego osobistego i indywidualnego cierpienia, czerpię również z bogactwa podejścia psychoanalitycznego - cyklicznie biorę udział w konferencjach naukowych, szkoleniach i seminariach, w tym także z zakresu psychotraumatologii. Zarówno podejście systemowe jak i MBT są nurtami psychoterapeutycznymi o potwierdzonej naukowo skuteczności. MBT początkowo opracowane z myślą o osobach z zaburzeniem osobowości bordenline (BPD) z powodzeniem jest dzisiaj stosowane w psychoterapii pozostałych zaburzeń osobowości, zaburzeń jedzenia, terapii par, rodzin, C-PTSD - traumy relacyjnej, terapii grupowej. Studia magisterskie ukończyłam na Uniwersytecie Śląskiem w Katowicach na kierunku Resocjalizacja i profilaktyka społeczna. Ukończyłam także studia podyplomowe w Śląskiej Wyższej Szkole Medycznej w Katowicach na kierunku Dietetyka i praktyka planowania żywienia, co bywa pomocne w pracy z pacjentami z zaburzeniami jedzenia oraz chorymi somatycznie. Staż kliniczny odbyłam w Siemianowicach Śląskich w Samodzielnym Publicznym Zespole Lecznictwa Psychiatrycznego na Dziennym Oddziale Psychiatrycznym, gdzie później pracowałam w ramach wolontariatu. Jestem członkiem Polskiego Towarzystwa Psychologicznego oraz Sekcji Psychoterapii PTP oraz członkiem Naukowego Towarzystwa Psychoterapii Psychodynamicznej. Swoją pracę poddaję regularnej superwizji u superwizorów Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.

Ważne osiągnięcia minionego roku, o których warto wiedzieć żeby w obecnym z nich skorzystać
04/01/2026

Ważne osiągnięcia minionego roku, o których warto wiedzieć żeby w obecnym z nich skorzystać

Mam taką towarzyszącą mi nie od dziś refleksję, że nie w narzędziu problem, ale w tym jak używamy. Przepięknie, z głębią...
03/01/2026

Mam taką towarzyszącą mi nie od dziś refleksję, że nie w narzędziu problem, ale w tym jak używamy. Przepięknie, z głębią, po ludzku o nadziei i nie tylko - polecam całość poniżej w załączonym poście.

"Bywają momenty, w których rezygnacja z podtrzymywania nadziei jest kapitulacją.
Ale bywają też takie, w których staje się aktem odwagi -
zdetronizowaniem wysiłków ku nadziei na rzecz spotkania ze sobą i światem oraz regulowania siebie w tym spotkaniu.
Przestaniem obiecywania sobie więcej, niż można unieść.
Zgodą na ograniczenie.
Na to, że coś jest nie tak.
Że jest, jak jest."

Na styku

Styczeń. Po wybuchu.

Zawsze dziwnie rozładowany po sztucznych obietnicach końcówki grudnia.
Fajerwerki spalone. Ich powłoki na śniegu - drażliwe resztki po czymś, co miało połączyć, a tylko wybuchło.
Po jednej stronie trzask i przerażenie.
Po drugiej - kiczowate, maniakalne maziaje na niebie.

Jakby na styku noworocznych pożegnań i przywitań trzeba było coś symbolicznie rozdzielić.
Jakby środek był niedostępny, niechciany.
Moment martwy, choć tak głośny.

Po tej eskalacji zostaje szum w głowie.
I automatyczne pytanie: co teraz?
Postanowienia. Plany. Cele. Entuzjazm.
Od teraz. Bardziej. Lepiej.
Świat jest coraz mniej zachęcający, a my wciąż mamy przeć do przodu.

Na początku roku nadzieja wraca jak obowiązek.
Jak wymóg.
Bumerang.
Jest w powietrzu jak dym po petardach i brud na śniegu.
W pytaniach zadawanych nachalnie: co dalej, i dalej.

Coraz częściej nadzieja działa jak kulturowa norma regulująca przynależność do tego świata.
Trzeba ją mieć, okazywać, podtrzymywać - żeby pozostać w obiegu „radzących sobie”.
W tym sensie bywa agresywna.
Może nie z powodu dawania złudzeń, lecz bardziej dominacyjnej współczesnej natury skłaniającej do odwracania wzroku od tego jak jest.

Zasłania realne osadzenie. Odsuwa od osobistego przeżycia.
Rozmywa punkt osiowy, od którego mogłaby zacząć się jakakolwiek zmiana.
Zamiast kontaktu z aktualnym położeniem oferuje ruch - byle do przodu.
Jakby zatrzymanie groziło czymś ostatecznym.

Narasta zmęczenie.
Może nie życiem, lecz koniecznością nadawania mu sensu ciągle na kredyt.
Utrzymywaniem nadziei mimo braku oparcia. Zabieraniem miejsca temu co w nas czujące. Może mało entuzjastyczne.
Produkowaniem znaczeń, które nie mają już gdzie się zakotwiczyć.

Bywają momenty, w których rezygnacja z podtrzymywania nadziei jest kapitulacją.
Ale bywają też takie, w których staje się aktem odwagi -
zdetronizowaniem wysiłków ku nadziei na rzecz spotkania ze sobą i światem oraz regulowania siebie w tym spotkaniu.
Przestaniem obiecywania sobie więcej, niż można unieść.
Zgodą na ograniczenie.
Na to, że coś jest nie tak.
Że jest, jak jest.

Są chwile, w których nadzieja nie trzyma doświadczenia, lecz je rozprasza.
Przenosi spojrzenie dalej niż tu.
Odsuwa kontakt z tym, co realnie trwa:
z codziennością, z aktualnym punktem życia, z relacją.

Wtedy ważniejsze od podtrzymywania nadziei staje się coś mniej efektownego:
rytm, obecność, ciągłość, spójność.
Teraźniejszość bez przymusu, by prowadziła dokądkolwiek.
Taka, jaka jest.

Krok za krokiem.
Poranek. Praca. Sen.
Oddech za oddechem.

Początek roku taki nieobiecujący nic.
Trwanie - żywe, ale nie jaskrawe.

Czas kalendarzowy nie jest czasem psychicznym.

Może to nic takiego.
Może do przeżycia.
Zmęczenie, niechęć, zwyczajność.
My.
Świat.
Bez wielkich słów.
Bez gwałtownych gestów.
Bez konieczności zaczynania od nowa.

ŻYCZLIWOŚĆ ..nie tylko z życzeniami na Nowy RokPrzytaczam na początku fragment rozmowy Bereniki Steinberg z Anną Król-Ku...
31/12/2025

ŻYCZLIWOŚĆ ..nie tylko z życzeniami na Nowy Rok

Przytaczam na początku fragment rozmowy Bereniki Steinberg z Anną Król-Kuczkowską, która ukazała się w najnowszym wydaniu Tygodnika Powszechnego pod tytułem "Rozejm bożonarodzeniowy. Dlaczego warto uruchomić w sobie życzliwość.":

"Berenika Steinberg: No właśnie, jak opisać życzliwość?

Anna Król-Kuczkowska: Przypomniał mi się wiersz palestyńsko-amerykańskiej poetki Naomi Shihab Nye „Kindness”, czyli właśnie życzliwość. „Zanim zrozumiesz, czym naprawdę jest życzliwość, musisz coś utracić. Poczuć, jak przyszłość rozpuszcza się w jednej chwili jak sól w rozwodnionym bulionie. To, co trzymałeś w dłoni, co liczyłeś i starannie odkładałeś – wszystko to musi odejść. (…) Zanim poznasz życzliwość jako najgłębszą rzecz w sobie, musisz poznać smutek jako drugą najgłębszą rzecz”.

B.S.: Jak Pani to rozumie?

A. K-K.: Że zdolność do podjęcia decyzji o podstawowej życzliwości, względem siebie i innych, płynie z doświadczeń życiowych. Że świadomość kruchości życia, tego, jak boleć potrafią zranienia i że w każdej chwili możemy stracić to, co najcenniejsze, może sprawić, że uznamy to życie za zbyt cenne, aby marnować je na bycie nieżyczliwym. I że czasem najbardziej liczą się małe, codzienne akty życzliwego człowieczeństwa. A więc życzliwość to niełatwa do osiągnięcia postawa wobec siebie, świata i ludzi, która opiera się na próbie zrozumienia i – oczywiście, jeśli to możliwe – zaangażowania się w drugiego człowieka."

Czyli "Zanim zrozumiesz, czym naprawdę jest życzliwość, musisz coś utracić.(...) Zanim poznasz życzliwość jako najgłębszą rzecz w sobie, musisz poznać smutek jako drugą najgłębszą rzecz." Smutek trzeba więc poznać, czy raczej przeżyć wcześniej po to, żeby móc poznać życzliwość i odkryć jej pokłady w sobie. Dodałabym, że także w innych. W dojrzałych relacjach z dorosłymi ludźmi ważna jest wzajemność - dawanie życzliwości i przyjmowanie jej. Żeby docenić jej wartość trzeba jednak przeżyć żałobę po tym kogo lub co utraciliśmy, dopuścić smutek i dać mu miejsce w sobie. Nie wszystko bowiem jest możliwe do naprawienia, do odzyskania, życie to jednak strata jest i ciągły ruch i zmiana.
Zmiana nie zawsze jest czymś złym, zmiany mogą oznaczać też rozwój, bez nich go zresztą nie ma. To przecież jest zmiana ale i sukces nie mieć za priorytet zemsty, rekompensaty czy potrzeby podporządkowania sobie innych, lżej się żyje bez takiego balastu. Bez przeżycia smutku po tym, co się utraciło lub z czym się trzeba pożegnać nie ma na to szans. Trudne doświadczenia wcale nie muszą człowieka wzmacniać, taką wizję miał Nietzsche, ale życie uświadamia, że niekoniecznie tak jest. Zdarza się, że w najlepszym razie nie zabiją, czasami bywa, że zbudują w człowieku surowość, w której życzliwości jest niewiele, nawet dla własnego plemienia i dla samego siebie. Ktoś tak otorbiony ochronnie i obronnie żyje wewnątrz siebie samotnie i uważa, że nie potrzebuje nikogo, a raczej tak mu się wydaje, bo to iluzja. Czasami człowiek nie potrafi przyjąć życzliwości od innych, ponieważ jego doświadczenia nauczyły go, że stwarza tym problem i właściwe jest radzić sobie samotnie, nie zawracać innym głowy. A my ludzie jesteśmy relacyjny i stadni i nie jest to moje odkrycie, bo współcześnie neuronauka potwierdza nam to, co intuicyjnie jako ludzie czujemy - nasze mózgi są społeczne.
Życzliwości wzajemnej Wam wszystkim i sobie życzę, nie tylko z okazji nadchodzącego Nowego Roku

obraz: Adriana Laube

Ważna informacja, w komentarzu link z interpretacją
20/12/2025

Ważna informacja, w komentarzu link z interpretacją

✅ULGA REHABILITACYJNA NA USŁUGI PSYCHOTERAPEUTYCZNE

👉Prywatna psychoterapia (zarówno dzieci, młodzieży, jak i dorosłych) może zostać ODLICZONA OD DOCHODU W RAMACH ULGI REHABILITACYJNEJ PODCZAS ROZLICZENIA PODATKOWEGO.

‼W interpretacja indywidualnej z dnia 18 listopada 2025 r., Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej, sygn. 0115-KDIT2.4011.519.2025.2.MM POTWIERDZA, iż wydatki związane z leczeniem zdrowia psychicznego mogą być traktowane jak wydatki rehabilitacyjne, a tym samym podlegać odliczeniu od podatku.

📌Kiedy psychoterapia może być odliczona?

Psychoterapia może zostać uznana za wydatek rehabilitacyjny, jeżeli:

✅ osoba korzystająca z terapii ma orzeczenie o niepełnosprawności,

✅ terapia jest elementem leczenia lub rehabilitacji,

✅ istnieje uzasadnienie medyczne (np. zalecenie lekarza psychiatry – psychoterapia jest wówczas elementem procesu leczenia),

✅ wydatki są udokumentowane imiennymi fakturami.

W przypadku dzieci i młodzieży odliczenia dokonuje rodzic lub opiekun w swoim zeznaniu podatkowym.

➡Na analogicznym zasadach ULDZE PODLEGA LECZENIE PSYCHIATRYCZNE➡

✅Na czym polega ulga rehabilitacyjna w praktyce?

➡Ulga rehabilitacyjna to możliwość pomniejszenia dochodu do opodatkowania o wydatki poniesione na rehabilitację osoby z niepełnosprawnością lub osoby pozostającej na utrzymaniu podatnika.
📌Oznacza to realnie niższy podatek do zapłaty w rocznym PIT (zgodnie ze progami podatkowymi).
📌W ramach ulgi rehabilitacyjnej NIE OBOWIAZUJE LIMIT WYDATKÓW - odliczeniu podlega pełna kwota poniesionych kosztów (bez limitu rocznego)

Oczywiście w 2025 roku niewiele z tym można zrobić (zwłaszcza, że jeśli Pacjent nie zgłasza, to nie wystawiamy faktur imiennych, tylko zwykłe paragony). Zwłaszcza, że aby skorzystać z ulgi konieczne jest wcześniejsza wizyta u psychiatry i zalecenie w kierunku psychoterapii.

‼Natomiast w roku 2026 warto o tym pomyśleć – zwłaszcza, że psychoterapia to proces długotrwały, stąd koszt roczny jest bardzo wysoki.

Na przykładach:

✅ osoba mieszcząca się w I progu podatkowym (zarabiająca poniżej 120 tys. rocznie brutto) – jeśli na terapię wyda 10 tys. PLN to może odzyskać 12% zapłaconego podatku tj. 1200 PLN

✅ osoba, która „wpadła” w II próg podatkowy (np. zarobiła 150 tys. PLN) to jeśli na terapię wyda 10 tys. PLN to może odzyskać 32% zapłaconego podatku tj. 3200 PLN

➡Ten post nie ma na celu zachęcania do płacenia mniejszych podatków – natomiast większość osób korzystająca z psychoterapii nie ma świadomości, iż może skorzystać z ulgi rehabilitacyjnej.

‼Będziemy też wdzięczni za udostępnienie tego wpisu – bo może on być przydatny nie tylko Pacjentom korzystającym z usług Ośrodka Terapii COGITO, ale również z psychoterapii odbywającej się w każdym innym Ośrodku.
💕

18/12/2025

„Zresztą często sobie myślę, że szarfa, która stale powinna powiewać nad naszymi rozważaniami, miałaby jaskrawoczerwony napis: „Nie mamy uniwersalnych recept”. To, co jednemu się przyda, innego pozostawi obojętnym, a jeszcze innemu może zaszkodzić. Dlatego odpowiedzialnie możemy powiedzieć jedno: głęboki kryzys z dużym prawdopodobieństwem cię dotknie. Być może będzie to kryzys, który będzie wymagał od ciebie całkowitego przeformułowania fundamentów twojego istnienia. Ale nie powiemy ci, w jaki sposób tego dokonać. Możemy tylko zachęcić do otwarcia się na taką przemianę.”
Bartłomiej Dobroczyński „Tańcząc. Rozmowy o kryzysie i przemianie.”
fot. Riste Spiroski

08/12/2025
07/12/2025

Katarzyna Sroczyńska: Czy ludzie przychodzący na terapię mają poczucie, że emocje, które przeżywają, docierają do nich przez ciało? Mają tego świadomość? Skąd ludzie wiedzą, że się boją, że się cieszą albo że się smucą?
Barbara Józefik: Ciało jest podstawą naszego ja. Na początku, kiedy przychodzimy na świat, mamy tylko je. To, co się wydarza w tym pierwszym okresie, czyli to, czy mamy dobrą relację z rodzicami, jesteśmy przytulani, delikatnie pielęgnowani, karmieni, otoczeni opieką, jest bardzo ważne dla przeżywania naszego ja. W tym procesie ważne jest odzwierciedlanie przez matkę czy, jak współcześnie się to określa, opiekuna pierwszoplanowego. Dziecko ze swoimi odczuciami jest zdane na tę osobę, która stara się je rozumieć: próbuje nazywać, co ono czuje, na przykład że jest głodne, i odpowiada na potrzeby dziecka. Jeżeli ten proces dokonuje się w sposób regularny, odzwierciedlanie jest w miarę trafne, to dziecko w swoim dalszym życiu jest w stanie powiedzieć, co czuje. Bo wcześniej otrzymuje ze strony rodzica pomoc w opisywaniu swoich odczuć. Stopniowo coraz bardziej uświadamia sobie przeżywane uczucia i odczucia. To dzieje się w biegu życia. Im bliżej dorosłości, tym łatwiej jest nam określić, czy czujemy złość, czy bardziej rozczarowanie, czy jesteśmy zawstydzeni, czy może zakłopotani. Jesteśmy w stanie te subtelne emocje odróżnić. Jeżeli jednak nie mieliśmy adekwatnej opieki lub dodatkowo dołączyły się jakieś inne trudności rozwojowe czy chorobowe, to będzie nam trudno rozpoznać i trafnie nazywać nasze odczucia. Ponieważ emocje zachodzą w organizmie, co wiąże się z wydzielaniem kortyzolu, adrenaliny, uruchomieniem osi podwzgórze -przysadka- nadnercza, pobudzone są mięśnie, różne organy inaczej funkcjonują, to my coś czujemy, na przykład coś, co można opisać jako napięcie, ale nie mamy na to języka. Pozostaje to nienazwane i może nam się wydawać, że jest „zewnętrzne” wobec nas. Nie orientujemy się, co właściwie przeżywamy. Jesteśmy zmieszani, mamy trudność w rozumieniu swoich doświadczeń.

„Gender w Gabinecie. Rozmowy o ciele, płci i relacjach”. Prof. Barbara Józefik, Katarzyna Sroczyńska. Wydawnictwo Więź, Warszawa

POCZĄTEK DROGI"Zasadź roślinę w środowisku, które zaspokaja jej potrzeby, a będzie zdrowo rosnąć. Zasadź roślinę w środo...
03/12/2025

POCZĄTEK DROGI
"Zasadź roślinę w środowisku, które zaspokaja jej potrzeby, a będzie zdrowo rosnąć. Zasadź roślinę w środowisku, które tych potrzeb nie zaspokaja, a umrze albo jej wzrost zostanie zahamowany i zniekształcony. Podobnie jest z ludźmi: by móc się zdrowo rozwijać, potrzebują środowiska, które zaspokaja ich potrzeby. Środowisko dziecka może wydawać się odpowiednie, a mimo to nie dawać mu tego, czego ono potrzebuje do wzrostu i rozwoju. (...)
Gdy rodzie, opiekunowie czy nauczyciele niewłaściwie odzwierciedlają jakąś część nas, wtedy nasz rozwój ulega zahamowaniu lub zniekształceniu i w ten sposób wchodzimy w świat traumy. Nie świadomie wyrzekamy się części nas samych nieakceptowanych przez osoby, od których jesteśmy zależni i zaczynamy tworzyć system "fałszywego ja" - nieautentyczny i nieprawdziwy w stosunku do tego kim naprawdę jesteśmy. Porzucamy to, czym moglibyśmy być, by stać się tym, kim - jak sądzimy - powinniśmy być. Wyruszamy w cichą pielgrzymkę desperacji i rozpaczy.(...)
Nieprzepracowany ból pogłębia przepaść, która dzieli nas od samych siebie. Oddzielamy głowę od serca. Oddzielamy myślenie od uczuć. Przecinamy wewnętrzne linie komunikacji, ponieważ pozostawanie w kontakcie jest dla nas zbyt bolesne. Nieprzepracowany ból tworzy linię uskoku, która wypędza nas z naszego emocjonalnego "ja". Rdzeń traumy emocjonalnej stanowią dysocjacja i autoalienacja. (...)
Trauma powoduje też, że gdy znajdziemy się w sytuacji uznanej przez naszą nieświadomość za podobną do tej, w której zostaliśmy zranieni, wyzwala to szereg odruchowych reakcji, przypominających odruch kolanowy. Osacza nas straszna świadomość, że za chwilę znów zostaniemy zranieni. Przestraszeni możemy uciec w stan ostrej dysocjacji, próbując się chronić. Zależnie od osobowości możemy wówczas zastygnąć w bezruchu, rzucić się do ucieczki, zaatakować albo przyjąć postawę uległą. Zazwyczaj w takich przypadkach nasza sytuacja różni się od tej, w której doznaliśmy kiedyś traumy, i nasze reakcje nie mają podstaw w obecnej rzeczywistości. Z powodu naszej przeszłości przerażenie jest jednak realne, a tylko to się liczy dla straumatyzowanej psychiki."
"Jak uporać się z naszą traumą" Daniela F. Sieff (c.d.n.)
Obraz: Adriana Laube

BADANIA NAD SZCZĘŚCIEM„Nieprzerwanie od 84 lat w ramach harwardzkiego Badania śledzimy losy tych samych osób. Zadajemy i...
20/11/2025

BADANIA NAD SZCZĘŚCIEM

„Nieprzerwanie od 84 lat w ramach harwardzkiego Badania śledzimy losy tych samych osób. Zadajemy im tysiące pytań i dokonujemy setek pomiarów, aby dowiedzieć się, co tak naprawdę sprawia, że ludzie czują się zdrowi i szczęśliwi. Przez wszystkie lata studiowania życia uczestników projektu stale i konsekwentnie wyróżniał się jeden kluczowy czynnik, wpływający zarówno na zdrowie psychiczne i fizyczne, jak i na długowieczność. Wbrew temu, co wiele osób może pomyśleć, nie chodzi tu o sukcesy zawodowe, ruch fizyczny ani zdrowe odżywianie. Nie zrozumcie nas źle: te kwestie też mają duże znaczenie. Jednak czynnik, który nieustannie potwierdza swój silny i trwały wpływ na nasze życie, jest jeden.
Prawdę mówiąc, dobre relacje odgrywają na tyle ważną rolę, że gdybyśmy mieli sprowadzić 84 lata harwardzkiego Badania do jednej zasady życiowej, do jednej porady, którą potwierdzałyby podobne wnioski płynące z rozmaitych innych badań, to brzmiałaby ona następująco:
Dobre relacje czynią nas zdrowszymi i szczęśliwszymi. Kropka".

cytata z książki „Dobre życie, Lekcje z najdłuższego na świecie badania nad szczęściem". - Robert Waldinger, Marc Schulz, Tłumaczenie Mariusz Gądek, Wydawnictwo Znak

Od siebie dodam, nawiązując do załączonego obrazu, że herbata wspólnie wypita nie tyle ma magiczną moc rozwiązywania problemów, co właśnie fakt, że jest okazją do bycia razem i dzielenia życia przy herbacie, którą można podmienić na coś innego. To ma wartość nie dlatego, że można rozwiązać wszystkie problemy, ale dlatego, że mimo tego, że nie można czasem ich rozwiązać nie zostaje się w problemach samemu i samotnie.

Obraz: Adriana Laube

ŚMIERĆ I ŻYCIE1 listopada jest w polskiej kulturze ważnym świętem związanym z wspomnieniami osób bliskich, które zmarły ...
01/11/2025

ŚMIERĆ I ŻYCIE

1 listopada jest w polskiej kulturze ważnym świętem związanym z wspomnieniami osób bliskich, które zmarły oraz refleksjami nad przemijaniem i śmiercią, chyba też oswajaniem się z nią. Starzenie się, przemijanie i śmierć są częścią naszego życia i nie da się temu zaprzeczyć, zmiany jakich doświadczamy przypominają nam o tej części naszej ludzkiej egzystencji. Przeżywamy je jednak na różnych etapach życia na swój własny sposób i z perspektywy osobistych doświadczeń. To, co jest pewne, to że nasze życie gdzieś ma swój kres i wszyscy kiedyś umrzemy i że życie pod tym względem nie jest sprawiedliwe, bo nie każdemu już na starcie daje tyle samo.
Ludzie tłumnie odwiedzają dzisiejszego dnia cmentarze, stroją groby swoich bliskich, czasami również te, których już nikt nie odwiedza wyrażając tym samym szacunek i pamięć o tych, którzy odeszli. Niektórzy przeżywają właśnie żałobę, inni pogodzili się już ze śmiercią bliskich, jeszcze inni świadomi, że przemijamy patrzą na siebie i innych zastanawiając się ile wspólnego czasu jeszcze im zostało. To, co ja uważam za ważne, to pamięć o tym, że życie wciąż trwa i póki trwa warte jest starania. Z przeżycia żałoby rodzi się przecież też zdolność dostrzegania wartości życia, uznanie, że póki ono trwa warte jest starania. Tęsknota za bliskimi jest trudną ale i piękną emocją. Filip Cembala powiedział kiedyś, że to podatek od ważnych relacji. Jeśli można czuć tęsknotę to znaczy, że kimś kiedyś połączyła nas więź. Może jednak warto przy okazji wspominania tych, którzy odeszli wziąć od nich to, co dobrego nam dali i co stanowi wartość oraz zachować tą miłość na resztę życia i do życia z nią pójść? W Krytyce Politycznej można przeczytać artykuł, który także porusza ten temat, link w komentarzu, niżej fragment:

"Miłość sprawia, że czujemy się bardziej żywi. Gdy jej nam brakuje, mamy wrażenie, że równie dobrze moglibyśmy nie żyć; wszystko w nas jest milczące i nieruchome. Nic nas nie porusza. „Morderstwo duszy” – tak psychoanalitycy nazywają ten stan.(...)
Thomas Merton wyjaśnia: „Psychoanaliza uczy, że dzisiejszy świat jest przeniknięty pragnieniem śmierci. Nasze dostatnie społeczeństwo cierpi na poważne uzależnienie od miłości do niej. […] Choć w takim świecie oficjalnie może wiele się mówić o wartościach humanistycznych, za każdym razem, gdy rzeczywiście trzeba wybrać między tym, co żywe, a tym, co martwe – między ludźmi a pieniędzmi, ludźmi a władzą, ludźmi a bombami – wybór zawsze padnie na śmierć, bo stanowi ona koniec i cel życia”. Nasza obsesja na punkcie śmierci pochłania energię, która mogłaby zostać poświęcona sztuce kochania.(...)
W naszej kulturze kult śmierci jest tak intensywny, że stoi na przeszkodzie miłości. Umierający Erich Fromm pytał ukochanego przyjaciela, czemu przedkładamy miłość do śmierci nad miłość do życia, czemu „rasa ludzka woli nekrofilię zamiast biofilii”. W jego ustach było to po prostu pytanie retoryczne – przez wiele lat wyjaśniał, dlaczego nasza kultura nie zdołała w pełni przyswoić sobie faktu, że miłość nadaje życiu sens."

zdjęcie: Karlos Jiménez - brama wieczoości

31/10/2025

Berenika Steinberg: Wolałabym jednak czuć szczęście niż ból.

Anna Król - Kuczkowska: Daniel Haybron, amerykański profesor filozofii badający zagadnienie szczęścia i dobrostanu, twierdzi, że my – zwłaszcza w zachodniej kulturze – właściwie nie rozumiemy pojęcia szczęścia.

Skłonni jesteśmy myśleć, że to jasno określony stan, który można osiągnąć. Tymczasem osoby, które określiłyby siebie jako generalnie w życiu szczęśliwe, rzadko kiedy odczuwają takie mityczne szczęście. Ich poczucie, że jest okej, polega na czymś zupełnie innym, a mianowicie na doświadczeniu zaangażowania w życie, które to doświadczenie Haybron nazywa vitality. To przekonanie, że nasze życie jest żywe i wartościowe, i my jesteśmy w nim żywi i wartościowi. Właśnie owo poczucie witalności, żywotności i dobrego funkcjonowania w świecie – zarówno z innymi, jak i w swojej skórze – jest tym, co można nazwać szczęściem. Tylko że to inne szczęście niż takie, o którym mówi tzw. poppsychologiczny wellness.

Berwnika Steinberg: W pogoni za dobrostanem raczej nie myślimy o swoim funkcjonowaniu z innymi. W cenie jest robienie czegoś dla siebie – a nie dla świata czy społeczności. Nawet budowanie relacji ma przede wszystkim przynieść korzyść nam samym.

Anna Król - Kuczkowska: To również obietnica poppsychologii – że człowiek idealnie może funkcjonować osobno, że jest samokszałtowalnym, odrębnym bytem. Odpowiada tylko za swoje uczucia i, oczywiście, nie ponosi żadnej odpowiedzialności za uczucia innych.

Tymczasem to sprzeczne z tym, jak w rzeczywistości funkcjonujemy – na poziomie psychicznym, emocjonalnym, ale też neurologicznym. Nasze ciała są niezwykle społecznymi konstrukcjami. Mózg od dawna nazywany jest wręcz organem społecznym. Potrzebujemy innych, aby móc stawać się sobą, aby się rozwijać, dzielić radości, ale też ból i nieszczęścia.

Berenika Steinberg: „Sądzę, że gdy kryzys klimatyczny się nasila, ziemia pod nami faluje, a wokół nas płonie, wielu z nas będzie nadal szukać pocieszenia w drobnych aktach posłuszeństwa, do jakich możemy nakłonić swoje ciało. To przynosi ulgę” – twierdzi Naomi Klein w „Doppelgängerze”. Czym jest ta ulga?

Anna Król - Kuczkowska: Mogę powiedzieć, jak ja to rozumiem, odwołując się do wiedzy psychologicznej i terapeutycznej.

Bardzo silne ukierunkowanie u pacjenta na ciało – mam tu na myśli np. uszkadzanie ciała czy objadanie się – służy niezajmowaniu się emocjami, które mogą być związane z trudnymi doświadczeniami. A człowiek jest istotą, która musi sobie opowiadać świat i samą siebie. Gdy np. głodząca się pacjentka anorektyczna z powodu swoich doświadczeń nie ma dostępu do umożliwiającego to języka – trudno jej powiedzieć, że czegoś się bardzo bała albo że czuje złość – wtedy polem do snucia opowieści będzie dla niej własna relacja z ciałem. Będzie starała się je kontrolować, żeby już nigdy nie czuć się tak bezradną czy tak przestraszoną.

Nie chcę teraz wchodzić w skomplikowane i indywidualne interpretacje terapeutyczne, ale wydaje mi się, że możemy tę zależność przełożyć na poziom bardziej społeczny i w analogiczny sposób wytłumaczyć popularność wellnessowych działań ulepszających nasze ciała.

Berenika Steinberg: Czyli jak?

Anna Król - Kuczkowska: Te działania pozwalają nam radzić sobie z poczuciem kruchości świata. Wydarzenia ostatnich lat bynajmniej nie przynoszą ulgi. Opinia, że w Europie żyjemy w najbezpieczniejszym ze światów, jest już nieaktualna. I bardzo trudno nam mówić o tym, co nienamacalne, o naszym lęku i o tym, że niełatwo jest żyć w kruchym świecie.
Schopenhauer powiedział, że człowiek chce wykorzystać swoje życie tak, jakby dmuchał bańkę mydlaną – stara się, żeby była jak najbardziej okazała, a i tak wie, że ona w końcu pęknie.

Życie boli, a nieuniknionym ludzkim doświadczeniem jest samotność – nie uciekniemy od niej, choćbyśmy byli w bardzo dobrych relacjach. To są podstawowe doświadczenia, z którymi każdy z nas musi umieć sobie radzić i je znosić. I być może w tym tkwi kusząca obietnica wellnessu.

Że można od tego bólu, samotności i dyskomfortu się uwolnić. Jeśli tylko się wystarczająco sprytnie zorganizuje swoje życie.

Link do całej rozmowy naszej przewodniczącej Anny Król - Kuczkowskiej z Bereniką Steinberg, która ukazała się niedawno w Tygodnik Powszechny w komentarzu.

Adres

Ulica Ks. Bpa Herberta Bednorza 1/30
Katowice
40-384

Godziny Otwarcia

Wtorek 10:00 - 13:00
15:00 - 22:00
Środa 15:00 - 22:00
Czwartek 10:00 - 13:00
15:00 - 22:00
Piątek 14:00 - 21:00
Sobota 09:30 - 15:00

Telefon

+48661033392

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy AD VITAM Gabinet Psychoterapii i Dietetyki Małgorzata Mróz umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do AD VITAM Gabinet Psychoterapii i Dietetyki Małgorzata Mróz:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria