AD VITAM Gabinet Psychoterapii i Dietetyki Małgorzata Mróz

AD VITAM Gabinet Psychoterapii i Dietetyki Małgorzata Mróz Kontakt pod numerem tel. +48 661 033 392
email:
mroz.psychoterapeuta@gmail.com
m.mroz@psychoterapeuta-slask.pl

Prowadzę psychoterapię indywidualną osób dorosłych, terapię par i nastolatków od 15 roku życia. Moje wykształcenie w zakresie psychoterapii oparte jest na:

* całościowym 4-letnim szkoleniu z psychoterapii systemowej w Ośrodku Psychoterapii Systemowej w Krakowie (akredytowanym przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne i przygotowującym do certyfikatu Polskiego Towarzystwa Psychologicznego)

* MBT -

psychoterapii opartej na mentalizacji - ukończyłam drugi, zaawansowany stopień szkolenia MBT współorganizowanego i certyfikowanego przez Anna Freud Centre w Londynie, Laboratorium Psychoedukacji oraz Pracownię HUMANI.

* ukończyłam także Akademię Mentalizacji, pierwszą edycję w Polsce zaawansowanego programu szkoleniowego poszerzającego uprzednio zdobyte kompetencje z zakresu MBT, które prowadziła Anna Król-Kuczkowska. Z potrzeby zrozumienia złożoności świata wewnętrznego człowieka, jego osobistego i indywidualnego cierpienia, czerpię również z bogactwa podejścia psychoanalitycznego - cyklicznie biorę udział w konferencjach naukowych, szkoleniach i seminariach, w tym także z zakresu psychotraumatologii. Zarówno podejście systemowe jak i MBT są nurtami psychoterapeutycznymi o potwierdzonej naukowo skuteczności. MBT początkowo opracowane z myślą o osobach z zaburzeniem osobowości bordenline (BPD) z powodzeniem jest dzisiaj stosowane w psychoterapii pozostałych zaburzeń osobowości, zaburzeń jedzenia, terapii par, rodzin, C-PTSD - traumy relacyjnej, terapii grupowej. Studia magisterskie ukończyłam na Uniwersytecie Śląskiem w Katowicach na kierunku Resocjalizacja i profilaktyka społeczna. Ukończyłam także studia podyplomowe w Śląskiej Wyższej Szkole Medycznej w Katowicach na kierunku Dietetyka i praktyka planowania żywienia, co bywa pomocne w pracy z pacjentami z zaburzeniami jedzenia oraz chorymi somatycznie. Staż kliniczny odbyłam w Siemianowicach Śląskich w Samodzielnym Publicznym Zespole Lecznictwa Psychiatrycznego na Dziennym Oddziale Psychiatrycznym, gdzie później pracowałam w ramach wolontariatu. Jestem członkiem Polskiego Towarzystwa Psychologicznego oraz Sekcji Psychoterapii PTP oraz członkiem Naukowego Towarzystwa Psychoterapii Psychodynamicznej. Swoją pracę poddaję regularnej superwizji u superwizorów Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.

15/04/2026

"Mądrość jest absolutnym darem; wykształcenie, wiedza nie mają tu nic do rzeczy i nie zawsze przecież przekładają się na mądrość. Prawdziwą mądrością nazywam zdolność odczuwania swojego istnienia, a tym samym świadomość swojego istnienia wśród innych, w historii i w samym sobie – w tej codziennej szarości, pospolitości, trywialności".
Wiesław Myśliwski

Miłość sprawia, że czujemy się bardziej żywi. Gdy jej nam brakuje, mamy wrażenie, że równie dobrze moglibyśmy nie żyć; w...
05/04/2026

Miłość sprawia, że czujemy się bardziej żywi. Gdy jej nam brakuje, mamy wrażenie, że równie dobrze moglibyśmy nie żyć; wszystko w nas jest milczące i nieruchome. Nic nas nie porusza. „Morderstwo duszy” – tak psychoanalitycy nazywają ten stan. Pobrzmiewa w tym echo biblijnego stwierdzenia, że „kto nie miłuje, pozostaje w śmierci”.
Bell Hooks

Narcyz jako wiosenny kwiat jest symbolem odrodzenia, nadziei i nowego początku i tego Wszystkim życzę nie tylko w świątecznym czasie 🌞

03/04/2026

Jeśli nie potrafisz cierpieć, nie potrafisz kochać. Jeśli nie odróżniasz odcieni szarości, to i odcienie słońca będą dla ciebie wszystkie takie same. Warto stawać się coraz wrażliwszym, a nie – jak namawiał mnie ktoś po śmierci Tygrysa – znieczulić się już na zawsze, obudować pancerzem, założyć maseczkę i rękawiczki, i przyłbicę chroniąca mnie przed światem.

Agnieszka Passendorfer "13 lekcji miłości"
fot. Tom Fisk

"OSTATNI WIKING" - film o tym, co ważneW ubiegłym roku obejrzałam w kinie duńsko-szwedzki film "Ostatni Wiking" w reżyse...
21/03/2026

"OSTATNI WIKING" - film o tym, co ważne

W ubiegłym roku obejrzałam w kinie duńsko-szwedzki film "Ostatni Wiking" w reżyserii Andersa Thomasa Jensena wyprodukowany i wprowadzony do kin w 2025 roku. Film jest komediodramatem, w nietuzinkowy sposób przedstawiono trudną, traumatyczną historię rodzeństwa, są w nim też sceny zabawne i zaskakujące, przy tym nie odbiera to nic z głębszego przekazu jaki ten film w sobie niesie. W rolach głównych zagrali rewelacyjny w roli Manfreda Mads Mikkelsen i Nikolaj Lie Kaas jako Anker. To dwaj bracia, Manfred cierpi na dysocjacyjne zaburzenia osobowości, a przynajmniej tak twierdzą w szpitalu do którego trafia. W tej historii jest również ich starsza siostra opiekująca się w dorosłym życiu Manfredem, który właściwie od dziecka uważany jest za dziwaka przebierającego się za Wikinga przynoszącego ojcu wstyd. Anker po napadzie na konwój i kradzieży dużej sumy pieniędzy trafia do więzienia na 15 lat, a gdy z niego wychodzi trzeba się będzie zmierzyć z trudną przeszłością łączącą rodzeństwo i jego konsekwencjami. Przestępcza przeszłość także da o sobie znać. Tak zaczyna się ta historia, reszty nie zdradzę żeby nie spoilerować.

Napiszę o czymś innym - początek i koniec filmu to krótka kreskówka, ale bardzo wymowna i nośna jako metafora. Opowiada o wiosce Wikingów, w której żyli ludzie różniący się zdrowiem, urodą, mądrością i wieloma innymi cechami. Pewnego dnia wioska została zaatakowana i młodszy syn Wodza ucierpiał uciekając przed napaścią "Baldur stracił rękę i jego życie całkowicie się zmieniło. Poczucie, że jest inny mocno go gnębiło. Wkrótce Baldur zapomniał kim kiedyś był. Nie czuł się już ani zdrowy, ani mądry, ani piękny. Nie był już wart tyle, co inni." - Baldur stracił siebie, bo gdy nie można przeżyć straty, smutku, żałoby, to miejsce zajmuje depresja pod którą ukryta jest trauma. Żałoba samotna, to żałoba nieprzeżyta, a syn Wodza został sam ze swoim smutkiem i żalem, ojciec nie był w stanie mu towarzyszyć. Wódz niezdolny do współdzielenia straty i smutku "Postanowił, że każdy chłopiec, mężczyzna, starzec, noworodek w królestwie poświęci swoją lewą rękę, bo kiedy każdemu brakuje ręki, to jakby nikomu jej nie brakowało. A ponieważ nie można było zmienić rzeczywistości Baldura, trzeba było zmienić świat wokół niego.". To "jakby" oddaje iluzoryczne i omnipotentne przekonanie, że tak można osiągnąć równość i szczęście, nie ma jednak szansy na spełnienie. Baldur nadal nie ma ręki a ci, którzy mogliby stanowić dla niego oparcie w jego niedoli musieli się dostosować tracąc własne. Celem było, aby "wszyscy byli szczęśliwi i wszyscy równi, wszyscy po równo szczęśliwi", tylko, że równości i szczęścia nie da się osiągnąć dostosowując otoczenie i innych do siebie, czas bolesnej konfrontacji i tak przyjdzie. Wizja Wodza i sposób jej realizacji, niedostrzeganie coraz większych ograniczeń mieszkańców wioski miało swoje konsekwencje - "Wiadomo powszechnie, że ludzie bez kończyn mają problemy z równowagą i nie powinni rzucać toporami w swoją stronę, ale to ich nie powstrzymywało. Wiedzieli, że jeżeli nikt nie jest w stanie utrzymać równowagi, to jakby wszyscy trzymali równowagę". Niestety, w trakcie rzucania toporem ktoś w końcu stracił głowę. Jak się pewnie domyślacie Wódz podjął decyzję, że wszyscy dadzą głowy pod topór "Wielu się bało, ale nikt nie odważył się tego powiedzieć." Tym sposobem Wódz doprowadził ludzi, o których szczęście chciał tak bardzo zadbać do śmierci - dawca opieki oraz bólu i grozy w jednym.
Sam Wódz poczuł spokój sekundę przed śmiercią zanim topór spadł na jego szyję "bowiem wszyscy - nieprzystosowani, wyrzutkowie, dziwacy, słabi, chorzy, bogaci i biedni, ładni i brzydcy, mężczyźni i kobiety oraz wszyscy ci, którzy nie wiedzieli kim są osiągnęli niezwykłą harmonię i spokój i wreszcie wszyscy byli równi.". I to jedyny moment, w którym rzeczywiście wszyscy byli równi, bo w obliczu śmierci tacy właśnie jesteśmy. Jednak realne życie wygląda tak, że "Świat jest pełen ludzi. Niektórzy są zdrowi nie chorzy, są mężczyznami nie kobietami, są mądrzy nie głupi, piękni nie brzydcy. Są też tacy, którzy mają wszystko." i oczywiście tacy, którym wiele brakuje. Tak było na początku w wiosce, później zmieniło się wszystko, a poświęcanie części siebie, żeby ktoś inny nie czuł się gorszy i odmienny jako strategia mająca przynieść szczęście i spokój wszystkich doprowadziły do śmierci. To też jest brak zdolności współdzielenia bólu, straty i smutku, a więc wspólnego przeżywania żałoby. Dysocjacja to mechanizm, który znieczula ból, ale ma też duże koszty. Można odcinać różne części siebie i potrzeby, np. własną kruchość, potrzebę budowania więzi i także bycia ważnym dla kogoś żeby nigdy już nie cierpieć z powodu straty. To ma swoje konsekwencje, ograbia też z czegoś pięknego i cennego, co można dostać od drugiego człowieka.

Polecam bardzo ten film, jest nietuzinkowy, potrafi zaskoczyć, rozśmieszyć, poruszyć głęboko i wzruszyć. Uprzedzę, że są w nim też sceny przemocy, realne, ale jednocześnie z elementami czegoś abstrakcyjnego. Ten film mówi moim zdaniem o tym, że można ze sobą współistnieć mimo różnic, niedostatków, trudnych doświadczeń. Mówi także o tym, że życie bywa przewrotne i nie da się przewidzieć przyszłości, nie da się skontrolować w pełni teraźniejszości, ale można się starać żyć z tym co jest tu i teraz dzieląc to życie z innymi ludźmi. Żeby to było możliwe czasami każdy musi się zmierzyć ze stratą i przeżyć ją, ważne jednak czy ma z kim przeżyć swój ból, bez doświadczania deprywacji i zaprzeczania. Bez spoilerowania dodam tylko, że kreskówka jest dopełnieniem przekazu filmu, stanowi pewnego rodzaju klamrę, która go spina i dodaje znaczenia i głębi, ale nie jest zapowiedzią treści i finału. Raczej nośną metaforą, której znaczenia nie wyczerpałam, zachęcam żeby stworzyć własną interpretację. "Ostatni Wiking" jest obecnie dostępny na kilku platformach i można wykupić do niego dostęp za niewielką kwotę - uważam, że warto.
M.M.

15/03/2026

Czasami w pracy terapeutycznej widzimy paradoks, który na pierwszy rzut oka może być trudny do uchwycenia. Rodzic, który sam doświadczył traumy, często bardzo kocha swoje dziecko i chce dla niego dobrze, a jednocześnie może mieć ograniczoną zdolność do pomieszczania jego stanów emocjonalnych. Trauma bywa doświadczeniem, które uszczupla zasoby psychiczne potrzebne do regulowania silnych emocji, zarówno własnych, jak i cudzych. W takich sytuacjach rodzicowi trudno wytrzymać intensywność przeżyć dziecka, nazwać to, co ono czuje, czy pomóc mu zrozumieć różnice między emocjami. Tymczasem właśnie w relacji z dorosłym dziecko uczy się stopniowo rozpoznawania własnego świata wewnętrznego. Dzięki temu może odkrywać, że smutek, wstyd, zażenowanie czy lęk są różnymi stanami psychicznymi, które można zauważyć, nazwać i regulować.

Jeśli jednak rodzic sam żyje w stanie chronicznego napięcia lub nadwrażliwości na emocje, nawet stosunkowo niewielkie pobudzenie może być przez jego układ nerwowy odbierane jako zagrożenie. Wówczas pojawia się trudność w tym, co w psychologii rozwoju nazywa się odzwierciedlaniem stanów dziecka. Dziecko potrzebuje bowiem zobaczyć swoje emocje „odbite” w twarzy i reakcjach opiekuna, aby stopniowo budować rozumienie siebie. Gdy tego doświadczenia brakuje, jego stany wewnętrzne pozostają mniej zrozumiałe i trudniejsze do uporządkowania. Właśnie dlatego tak ważne jest, aby w pracy z traumą myśleć nie tylko o pojedynczym człowieku, lecz także o relacyjnych warunkach rozwoju emocjonalnego. To w relacji z drugim człowiekiem uczymy się bowiem, kim jesteśmy i jak możemy obchodzić się z własnymi emocjami.

Fot. Isaac Quesada / Unsplash

LECZENIE OTYŁOŚCILeczenie otyłości powinno mieć charakter interdyscyplinarny, to choroba przewlekła o charakterze nawrac...
20/02/2026

LECZENIE OTYŁOŚCI

Leczenie otyłości powinno mieć charakter interdyscyplinarny, to choroba przewlekła o charakterze nawracającym i nieleczona często skutkuje przykrymi konsekwencjami dla zdrowia takimi jak cukrzyca typu 2, nadciśnienie tętnicze, miażdżyca, zawał serca, udar mózgu, zwyrodnienia stawów czy depresja. Znacząco więc wpływa na jakość życia i nie jest to problem wyłącznie z BMI. Przyczyny często są mocno złożone tak jak konsekwencje, a to, że ich nie widać na pierwszy rzut oka nie oznacza, że to wynik lenistwa czy celowego zaniedbania. Nie wszystko widać gołym okiem a surowe oceny i krytyka w niczym nie pomagają. Pomaga zrozumienie siebie i odzyskanie sprawstwa, rozwinięcie zasobów, które pozwolą na radzenie sobie w sposób służący zdrowiu.

W komentarzu po postem znajduje się link do wywiadu z Panią Ewą Przeworską, lekarką i mamą trójki dzieci z autyzmem, która opowiada o leczeniu u siebie choroby otyłościowej. Zdecydowała się podzielić swoją historią żeby dać innym nadzieję, pokazać, że można sobie pomóc a otyłość warto i można skutecznie leczyć. Co ważne, zrobiła to pod własnym imieniem i nazwiskiem, ta historia ma twarz konkretnej osoby. Fragment brzmi:

"...jej problemem stało się "jedzenie emocjonalne". - Kiedy czułam się przeciążona i zmęczona, próbowałam dodać sobie energii słodyczami i tzw. comfort food (jedzenie, które ma zapewnić psychiczny komfort, często to posiłki kaloryczne, bogate w tłuszcze i węglowodany proste, zjadane na poprawę nastroju - red.) - przyznaje 39-latka. - To był chwilowy zastrzyk energii, żeby dotrwać do wieczora i nie zasypiać - a w praktyce błędne koło. Rosła masa ciała i pogarszały się parametry metaboliczne - dodaje."

Analogi GLP-1 w leczeniu otyłości bywają bardzo pomocne w odzyskaniu kontroli nad ilością jedzenia, nie rozwiązują natomiast problemu jego jakości czy zdolności regulacji emocji w sposób konstruktywny dlatego dobrze jest skorzystać z czasu, który dają i wypracować to, co nazywa się zdrowymi nawykami, czy inaczej jeszcze zdrową relacją z jedzeniem. Moim zdaniem trzeba przede wszystkim zbudować zdrową i dobrą relację z samym/samą sobą, jedzenie ma prawo być przyjemne, ale może też służyć zdrowiu i być narzędziem troski o siebie. Zdolność regulacji emocji nie musi się wtedy odbywać poprzez objadanie, podjadanie czyli kojenie trudnych emocji jedzeniem i poprawianie sobie nastroju. Efekt zwykle i tak jest krótkotrwały, później zwykle przychodzi wstyd, obwinianie i szereg trudnych emocji łącznie z obrzydzeniem, wstrętem i pogardą do siebie. Ile tutaj jest bólu i cierpienia, którego nikt nie widzi, wiedzą tylko osoby, które zmagają się z problemem. Ja opisałam mały wycinek. Tu nie ma miejsca na dobrą relację ze sobą i odzyskanie własnego życia.

Coś, co staje się głównym i sztywnym sposobem radzenia sobie w dłuższej perspektywie zwyczajnie nie ma prawa działać, doprowadza do frustracji i bezsilności. Brakuje po prostu innych opcji-narzędzi sprawdzających się w zależności od potrzeb i sytuacji, czyli elastyczności. W psychoterapii wiemy, że to właśnie elastyczność jest adaptacyjna. Ze sztywnością natomiast jest trochę tak, jakby próbować uprawiać warzywa w ogródku mając do dyspozycji jedynie grabie - to trudne. Łatwiej uprawia się warzywa w ogródku gdy ma się do dyspozycji poza grabkami także szpadel, motykę, łopatę i taczkę. Psychoterapia, idąc za tą metaforą, pozwala zbudować różne narzędzia, z którymi żyje się łatwiej i bez szkody dla siebie i innych. W psychoterapii opartej na mentalizacji ważne jest bowiem rozpoznanie własnych potrzeb i zaspokajanie ich w sposób służący zdrowiu a ono to przecież nie tylko brak choroby czy niepełnosprawności, ale dobrostan biopsychospołeczny - mamy tu zdrowie obejmujące nasze ciało, psychikę i relacje oraz funkcjonowanie w społeczeństwie.

Obraz: Adriana Laube

ZBLIŻENIA"Przez lata musiałem żmudnie ćwiczyć ukazywanie się innym w swoim bólu. Na początku udawało mi się to rzadko. B...
17/02/2026

ZBLIŻENIA

"Przez lata musiałem żmudnie ćwiczyć ukazywanie się innym w swoim bólu. Na początku udawało mi się to rzadko. Byłem zbyt przyzwyczajony do domyślnych rozwiązań z dzieciństwa polegających na ukrywaniu się lub kamuflowaniu za pomocą używek, kiedy tylko wpadałem w sidła "koktajlu porzucenia". Siłę do wzmożonych ćwiczeń czerpałem z rosnącego niezadowolenia ze społecznego perfekcjonizmu, które charakteryzowało moje uzależnienie od zadowalania innych ludzi. W jakiś sposób wiedziałem, że moja samotność nigdy się nie skończy, jeśli nie podejmę ryzyka i nie sprawdzę, czy dobrze dobrani znajomi zaakceptują mnie we wszystkich aspektach mojego doświadczenia, a nie tylko w tych lśniących."

Pete Walker: "Złożone PTSD. Od przetrwania do pełni życia. Proces powrotu do zdrowia po traumie dziecięcej"
Harmonia Universalis
przekład: Juliusz Okuniewski, Paweł Malinowski

widokówka: Danuta Muszyńska-Zamorska

POTRZEBA WIĘZI"Potrzeba więzi nigdy nie wygasa. Większość ludzi nie znosi oddzielenia od innych, nawet na krótko. Ludzie...
10/02/2026

POTRZEBA WIĘZI

"Potrzeba więzi nigdy nie wygasa. Większość ludzi nie znosi oddzielenia od innych, nawet na krótko. Ludzie, którzy nie potrafią stworzyć więzi przez pracę, przyjaźnie czy relacje rodzinne, zwykle znajdują inne sposoby: poprzez chorobę, procesowanie się albo rodzinne waśnie. Wszystko jest lepsze od poczucia wyalienowania, bycia nikim, zapomnianym przez Boga i ludzi" napisał Bessel van der Kolk w książce "Strach ucieleśniony. Mózg, umysł i ciało w terapii traumy.".
Rzeczywiście potrzeba więzi nigdy nie wygasa, ale my ludzie wybieramy różne strategie jej realizowania i radzenia sobie z nią. Niektórych potrzeba wiązania się i zależność, zobowiązanie przeraża. Są sytuacje, w których więź może być zarówno czymś upragnionym jak i przerażającym, może zwyczajnie boleć, gdy rodzic lub opiekun w dzieciństwie byli dawcami zarówno opieki i miłości jak i cierpienia, odrzucenia, przemocy. Są też ludzie, którzy wybierają samotność i izolację. Nie wiążąc się z nikim nie ryzykują tego, co trudne - zawodu, rozczarowania, smutku i tęsknoty. Nie doświadczą jednak też akceptacji, miłości, szacunku, obecności drugiego człowieka, troski i wsparcia.

zdjęcie: Jacek Stankiewicz

CO DZIAŁA W PSYCHOTERAPII? W komentarzu zamieszczam link do posta, w którym można znaleźć garść aktualnej, rzetelnej wie...
31/01/2026

CO DZIAŁA W PSYCHOTERAPII?

W komentarzu zamieszczam link do posta, w którym można znaleźć garść aktualnej, rzetelnej wiedzy opartej na dowodach naukowych. W psychoterapii opartej na mentalizacji nie walczymy o wgląd, choć jest on ważny, nie pozostajemy przy nim, bo w gruncie rzeczy chodzi o odzyskanie sprawstwa. w poście opisano warunki jakie sprzyjają zmianie z poziomu odkryć neuronauki. Co do wglądu, ten świat jest pełny świadomych ludzi, którzy przeczytali mnóstwo książek, przeżyli przy tym wiele emocji odnajdując siebie, ale nie doświadczyli zmiany niosącej poprawę. Co więcej, można mieć tą wiedzę i cierpieć jeszcze bardziej, bo wiem, ale mam poczucie bezsilności i bezradności, więc co z tego, że wiem.

Dobra mentalizacja prowadzi do rozwoju zaufania epistemicznego, czyli tego, które pozwala nam się uczyć od innych, a do tego mieć dobre i oparte na zaufaniu relacje, ufać przy tym sobie, daje zdolność do korzystania z zasobów nie tylko własnych, ale i zewnętrznych (w wyszukiwarce u mnie na stronie można zaleźć starszy post o zaufaniu epistemicznym). W psychoterapii opartej na mentalizacji spotykamy się to w żywym kontakcie, we współpracy, w relacji dwojga ludzi. Opowiadanie historii dla samej historii, katharsis i wyzwalanie silnych emocji, czy ekspozycja na przeszłe doświadczenia to za mało żeby doświadczyć konstruktywnej zmiany. Polecam lekturę załączonego posta, wyjaśnia tą kwestię w prosty sposób nawiązując do aktualnych badań naukowych.

obraz: Adriana Laube

WYSOKIE I NISKIE TONY - FILM I KILKA REFLEKSJIObejrzałam ostatnio w kinie francuski film "Wysokie i niskie tony" z kateg...
27/01/2026

WYSOKIE I NISKIE TONY - FILM I KILKA REFLEKSJI

Obejrzałam ostatnio w kinie francuski film "Wysokie i niskie tony" z kategorii komedia i dramat. Trudno mi stwierdzić czym jest bardziej, bo w tym filmie jak w życiu - zysk i strata, radość i smutek idą łeb w łeb. Bracia, którzy nie wiedzieli o swoim istnieniu dowiadują się o sobie w sytuacji poważnej choroby i konieczności przeszczepu szpiku u jednego z nich. Thibaut nie wiedział do czasu choroby, że jest adoptowany, więc poza chorobą musi zmierzyć z tym, z czego nie zdawał sobie sprawy, ale również z nowym obrazem rodziców przez których był wychowywany. Jimmy mieszka w miasteczku, w którym nie jest łatwo przetrwać, znał jednak podstawowe fakty o swoim pochodzeniu, chociaż nie ten, że ma brata. Obaj prowadzą życie na bardzo odmiennych poziomach, więcej ich różni niż łączy, obaj są zaskoczeni sytuacją.
Dla mnie to jest film o budowaniu od podstaw relacji dwóch mężczyzn i odzyskiwaniu tego, co utracili nie z własnej woli. O tym jak stają się sobie bliscy stopniowo budując łączącą ich więź. To jest film mówiący, że życie już na starcie nie jest sprawiedliwie, środowisko też coś daje, a czegoś nie, los dokłada swoje pięć groszy, czasami nawet więcej i niekoniecznie miło zaskakuje. Więzi to kwestia decyzji o ich budowaniu, podtrzymywaniu, troska i zaangażowanie a nie cud dany z nieba. I jeszcze o czymś jest ten film - o tym, że jedyne co pewne w życiu to to, że zysk i strata idą trzymając się za ręce i nie zawsze od nas zależy jaki będzie bilans.

Na zdjęciu kard z filmu "Wysokie i niskie tony"
reżyseria: Emmanuel Courcol
scenariusz: Emmanuel Courcol, Irène Muscari
produkcja Francja

Adres

Ulica Ks. Bpa Herberta Bednorza 1/30
Katowice
40-384

Godziny Otwarcia

Wtorek 10:00 - 13:00
15:00 - 22:00
Środa 15:00 - 22:00
Czwartek 10:00 - 13:00
15:00 - 22:00
Piątek 14:00 - 21:00
Sobota 09:30 - 15:00

Telefon

+48661033392

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy AD VITAM Gabinet Psychoterapii i Dietetyki Małgorzata Mróz umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do AD VITAM Gabinet Psychoterapii i Dietetyki Małgorzata Mróz:

Udostępnij

Kategoria