29/12/2025
Złość bardzo rzadko dotyczy tego, na co wygląda.
Najczęściej nie jest „emocją pierwotną”, tylko sygnałem wtórnym.
Pod spodem bywa lęk, wstyd, bezradność, poczucie niesprawiedliwości albo dawne doświadczenie przekroczenia granicy. Złość pojawia się wtedy, gdy system nerwowy nie widzi innej drogi obrony. Jest szybka, głośna, skuteczna. Chroni dostęp do czegoś znacznie bardziej wrażliwego.
Mało kto wie, że złość nie zawsze chce zmiany na zewnątrz. Czasem jej jedynym celem jest przywrócenie wewnętrznej integralności. Zatrzymanie dalszego naruszania siebie. Odzyskanie poczucia „jestem”.
Dlatego tłumiona złość nie znika. Przechodzi w ciało. W napięcie szczęki, barków, żołądka. W zmęczenie, cynizm, dystans. W relacje, w których ktoś „niby jest spokojny”, ale nieobecny emocjonalnie.
Jest jeszcze jedna rzecz, o której rzadko się mówi:
złość u osób bardzo empatycznych często wcale nie bywa gwałtowna. Bywa cicha, wstydliwa, racjonalizowana. Ubrana w rozsądek, dojrzałość i „rozumiem, dlaczego on tak ma”. I właśnie ta złość bywa najbardziej wyniszczająca, bo nie dostaje prawa istnienia.
Złość nie jest przeciwieństwem miłości ani dojrzałości.
Jej przeciwieństwem jest brak granic.
Znalezione w sieci .