17/01/2026
Melania Gregorczyk: Odnoszę wrażenie, że paradoksalnie psychoterapia potrafi jednocześnie wzmacniać i odbierać poczucie sprawstwa. Z jednej strony daje nam narzędzia do lepszego samopoznania, a z drugiej tworzy presję nieustannego poprawiania się. Bywa, że prowadzi do zerwania relacji lub używania diagnozy jako usprawiedliwienia swoich zachowań. Jak ją prowadzić, by nie skutkowała nadmierną koncentracją na sobie?
Cveta Dimitrova: Wielu terapeutów zaprotestowałoby przeciwko takiemu twierdzeniu. Naszym celem jest pogłębianie rozumienia siebie i innych, a nie utrwalanie destrukcyjnych skłonności. Być może w wyjątkowo trudnych sytuacjach zerwanie więzi rodzinnych jest dla kogoś najlepszym i wyzwalającym wyjściem, ale dojście do takiego wniosku wymaga rozumienia, w którym terapeuta towarzyszy, ale z pewnością do takich działań nie namawia. Gdy czujemy się bezradni, poczucie odpowiedzialności jest jeszcze bardziej przytłaczające, więc z pomocą przychodzą narracje pop-psychologiczne. A stamtąd płyną wskazówki i szybkie rozwiązania – skoro znajomy ma cechę x i y, to trzeba zerwać relację, bo „źle na nas wpływa”. Tak jakbyśmy nie mogli w ogóle z nim o tym rozmawiać, co więcej, uznać, że ludzie mają rozmaite strony i dobra relacja nie jest rezultatem tego, że druga osoba jest bezproblemowa. Mamy duży kłopot z tolerowaniem ambiwalencji zarówno w opisywaniu rzeczywistości, jak i w kontaktach międzyludzkich i chwytamy się różnych rozwiązań, żeby zracjonalizować własne postępowanie. A przecież kontakty z innymi to nie transakcje.
Odpowiedzialni psychoterapeuci nie utwierdzają pacjenta w przekonaniu, że wszystko, co myśli, jest najsłuszniejsze. Nawet uznając jego uczucia, uczą, że oprócz nich istnieje cały świat, który nie zawsze będzie się do nich dostosowywał. Chodzi również o rozumienie rzeczywistości z perspektywy innych. Nazywa się to mentalizacją, czyli rozpoznaniem, że inni mają swoje potrzeby, myśli, intencje, uczucia. To nie tylko myślenie przez analogię („tak jak ja mam umysł, tak inni mają swój”), ale też w kategoriach „trójwymiarowych”: mój umysł nie jest tożsamy z umysłami innych, choć procesy, które w nich zachodzą mają podobną strukturę. Rozumienie, jak to jest być w czyjejś skórze jest wyzwaniem. Czasem w wyniku różnych niepowodzeń, trudności, czasem traum, rozumienie innych wiąże się ze zbyt dużym wysiłkiem i żeby chronić swojego kruchego poczucia „ja”, sięgamy po uproszczenia.
fragment rozmowy dla czasopisma "Kontakt" 28 października 2025