24/11/2025
Masz nieprzyjemne doświadczenie sensoryczne, np. w autobusie ktoś głośno przez telefon na głośnomówiącym (brakuje kręgów piekieł dla takiego zachowania) i ten dźwięk powoduje u ciebie silny dyskomfort, może nawet fizyczny ból. To doświadczenie jest na tyle nieprzyjemne, że twój mózg je zapamiętuje. Następnym razem, gdy wsiadasz do autobusu, pojawia się lęk: "A co, jeśli znowu ktoś będzie głośno rozmawiał? I znów poczuję się jakby wbijano mi szpikulec do mózgu przez oczodół?". Wchodzisz do autobusu i mózg automatycznie zaczyna intensywniej monitorować otoczenie. Uwaga nieustannie skanuje przestrzeń, wyłapuje każdą rozmowę, każdy potencjalnie nieprzyjemny dźwięk, ktoś wyjmuje telefon z kieszeni i od razu czujesz większe napięcie w ciele, spinasz się, szukasz słuchawek, a jeżeli muzyka tego nie zagłuszy, czy dojadę na swój przystanek? Wyjść już teraz?
Gdy tak uważnie monitorujesz otoczenie w poszukiwaniu zagrożeń, na pewno je znajdziesz. Zauważysz każdy szelest, każdy dźwięk, każdą rozmowę. Rzeczy, które wcześniej bylyby tolerowalne, teraz stają się jak wybuchy bomb. Wchodzi hiperfokus i jak już coś zauważysz to skupiasz się na tym z całą monotropowa siłą umyslu. I masz potwierdzenie swojego lęku. Przecież wiadomo było, że autobus to wehikuł stworzony do tortur. To wzmacnia lęk przed następną podróżą, co prowadzi do jeszcze silniejszej hiperczujności następnym razem. Koło się zamyka i z każdym obrotem dokręca się mocniej.
To sugeruje istnienie cyklicznego procesu, w którym każdy element nasila następny. Co więcej, znaleźli dowody na tzw. mediację, czyli na to, że efekt jednej zmiennej na drugą może przechodzić przez zmienną pośrednią. Na przykład, hiperfokus może nasilać wysoką reaktywność słuchową, która powoduje lęk, który prowadzi do hiperczujności.
Jeżeli komuś nie chciało się lub zapomniał kliknąć w mój ostatni blogowy post wyciągnęłam najważniejszy fragment i wniosek z badań (Dwyer et al, 2025).