03/01/2026
Wczoraj odwiedziłam redakcję Telewizji MAX w Koszalinie, żeby porozmawiać o postanowieniach noworocznych i o tym, dlaczego tak często kończą się one frustracją, poczuciem porażki i zdaniem: „ze mną się nie da”.
„Nowy rok, nowa ja”,
plan maksimum,
słomiany zapał,
kolejna dieta, kolejna rozpiska, kolejne suplementy.
A potem… życie.
Z perspektywy psychologicznej zmiana nawyków to proces, a nie jednorazowy zryw. To nie jest kwestia silnej woli ani idealnej motywacji, tylko uważnej pracy nad sobą i zrozumienia, dlaczego coś działa tak, jak działa.
W pracy z pacjentami nie zaczynamy od zakazów.
Zaczynamy od analizy codzienności.
Przyglądamy się zapiskom – temu, co, kiedy i w jakich okolicznościach się pojawia. Sprawdzamy, czy trudność dotyczy podjadania, jedzenia emocjonalnego, czy kompulsywnego objadania. Szukamy momentów napięcia, przeciążenia, automatyzmów.
Równolegle analizujemy mocne i słabe strony – to, co już działa, oraz to, co realnie utrudnia zmianę. Nie po to, by się oceniać, ale by oprzeć plan na faktach, a nie wyobrażeniach.
Kolejnym krokiem jest ocena psychologiczna – m.in. testy osobowości i samooceny. Bo masa ciała bardzo często nie ma nic wspólnego z „lenistwem”, a dużo z perfekcjonizmem, niską samooceną, impulsywnością, schematami z przeszłości czy trudnością w regulowaniu emocji.
Na tej podstawie budujemy plan SMART – konkretny, realistyczny i dopasowany do życia, a nie do idealnego scenariusza. I co najważniejsze – plan minimum, który można wykonać nawet w gorszy dzień. Bo to właśnie on utrzymuje zmianę wtedy, gdy motywacja spada.
Pracujemy także na schematach – powtarzalnych wzorcach myślenia i działania, które sabotują zmiany szybciej niż brak wiedzy o diecie.
To nie jest kolejna dieta.
To nie jest presja, że „od teraz wszystko albo nic”.
To proces budowania relacji ze sobą, krok po kroku, z uważnością, łagodnością i realną szansą na trwałą zmianę.
Jeśli chcesz zobaczyć, jak o tym rozmawialiśmy –
👉 włącz odbiornik i obejrzyj.