11/07/2025
Wzruszająca historia. Przeczytajcie do końca💛
„Mam raka szukam pracy.
Dzień dobry. Mam raka złośliwego nie do odratowania, brak możliwości leczenia, prócz paliatywnego. Poszukuje jakieś firmy na terenie Dąbrowy Górniczej która dała by mi parę godzin pracy bym mógł dorobić sobie do marnej renty. Bym mógł pożyć godnie ostatnie lata, bo w tej chwili brakuje mi na życie,i jest ciężko związać koniec z końcem. Mam nadzieję że znajdzie się jakiś przedsiębiorca na terenie Dąbrowy Górniczej.”
Dokładnie tak brzmiał wczorajszy post Pana Krzysztofa, 46 latka, który wrócił do Polski by pomóc chorej mamie. Wcześniej przez kilkanaście lat sumiennie pracował na budowie w Anglii.
Był mężczyzną silnym, sumiennym i nie bał się żadnej pracy.
Gdy pomagał mamie, okazało się, że musi ratować siebie. Rak trzustki, przerzuty do węzłów chłonnych i wątroby. 8 cyklów chemii, rozpoczęcie leczenia paliatywnego.
Podczas leczenia Pan Krzysztof stracił brata.
Gdy przeczytałem wczoraj ogłoszenie o pracę, postanowiłem zaprosić Pana Krzysztof w trybie natychmiastowym do fundacji.
Jesteśmy po spotkaniu, mnóstwo łez, to naprawdę smutna historia, normalnego, spokojnego mężczyzny.
Pan Krzysztof opowiadał, że ma zasiłek z MOPSU 250 zł i…tyle.
Walczy o rentę, ale po powrocie z Anglii czuł ogromną bezradność, został z niczym, stracił wszystkie świadczenia, które przysługiwałyby mu w Wielkiej Brytanii - ale decyzji nie żałuję, wrócił dla mamy i drugiego brata. Pierwszy raz jednak znalazł się w życiu w sytuacji w której musi prosić o pomoc by mieć na podstawowe wydatki.
Pan Krzysztof ostatnie 9 lat spędził z kochającym psem, z którym się nie rozstaje. Ich galeria zdjęć w telefonie…tego nie da się opisać słowami.
Dziś walczy dla niego i mamy. Gdy o nich opowiada… miłość i oddanie.
Zaproponowaliśmy dziś Panu Krzysztofowi pracę w Fundacji Team Litewka. Bez okresu próbnego, na czas nieokreślony.
Zadaniem Pana Krzysztofa będzie… wysyłanie nam zdjęć ze spacerów z swoim psem. To nie żart, uważamy, że to ważne.
Chcemy by mężczyzna skupił się na sobie, miłości do mamy, ukochanego psa i chwili spędzonych z nimi.
Oby było ich jak najwiecej.
Panie Krzysztofie, dziś rano, to była ogromna lekcja dla nas.
Trzymamy za Pana kciuki i czekamy na zdjęcia 🙂