13/05/2026
Powiedz mi… kiedy ostatni raz naprawdę poczułaś, że masz siłę?
Nie taką siłę, że "dałaś radę", bo przecież dajesz radę od lat. Wstajesz, ogarniasz dom, pracę, rodzinę, problemy innych ludzi, uśmiechasz się wtedy, kiedy trzeba, i jeszcze próbujesz wszystkim wmówić, że wszystko jest w porządku. Chodzi mi o taką prawdziwą siłę… kiedy budzisz się rano i czujesz, że życie Cię nie przygniata. Że ciało nie boli od samego otwarcia oczu. Że nie masz ochoty usiąść i rozpłakać się ze zmęczenia, chociaż dzień dopiero się zaczął.
Bo ja spotykam dziś coraz więcej kobiet, które mówią do mnie niemal tym samym głosem:
-"Ja już nie poznaję samej siebie. Jeszcze kilka lat temu miałam energię, a ostatnio jestem ciągle zmęczona, nic mi się nie chce, budzę się bardziej zmęczona niż wtedy, kiedy kładłam się spać."
I wiesz co jest w tym wszystkim najtrudniejsze?
Że bardzo często otoczenie tego nie rozumie. Bo przecież wyglądasz normalnie. Funkcjonujesz, chodzisz do pracy, robisz zakupy, gotujesz obiad, odpowiadasz na wiadomości. A ponieważ uśmiechasz się do ludzi, nikt nie widzi, ile Cię kosztuje każdy dzień i jak bardzo Twoje ciało jest już przeciążone.
W końcu idziesz do lekarza, czy psychologa i słyszysz, że to menopauza, taki wiek, musisz się przyzwyczaić, że każda kobieta tak ma, że to potrwa kilka lat...
Nie. Nie każda kobieta ma żyć w permanentnym zmęczeniu, bólu, napięciu i poczuciu, że powoli gaśnie.
Twoje ciało nie zwariowało. Ono po prostu od bardzo dawna próbuje sobie poradzić z ogromnym przeciążeniem. Z latami stresu, napięcia, tłumionych emocji, życia na wysokich obrotach, ciągłego dawania siebie wszystkim wokół. I przychodzi taki moment, szczególnie po 45 roku życia, kiedy organizm przestaje już udawać, że wszystko jest dobrze.
Wtedy pojawia się ciężkość, ból, bezsenność, rozdrażnienie, wewnętrzny niepokój. Czasami kołatanie serca, czasami płacz bez powodu, a czasami kompletna pustka i poczucie, że zgubiłaś gdzieś samą siebie.
Owszem, jednym osobom kuracja hormonalna pomaga, ale dla wielu to moment, w którym przestajesz panować nad własnym ciałem.
I właśnie wtedy wiele kobiet trafia do mnie.
Nie dlatego, że chcą kolejnej „cudownej metody”. Wręcz przeciwnie. Najczęściej są już zmęczone szukaniem. Zmęczone tabletkami, które miały pomagać. Zmęczone słuchaniem, że wyniki są dobre, skoro one czują, że ich ciało woła o pomoc coraz głośniej.
I wiesz, co słyszę bardzo często po terapii Bowena?
"Pierwszy raz od dawna poczułam spokój."
"Jakby moje ciało w końcu odpuściło."
"Przespałam noc."
"Czuję lekkość."
"Znowu czuję siebie."
Bo ciało kobiety nie zawsze potrzebuje kolejnej walki z objawami.
Czasami najbardziej potrzebuje tego, żeby ktoś wreszcie je usłyszał i pozwolił mu wejść w stan regeneracji.
Jeśli czytasz ten tekst i czujesz, jakby ktoś opisywał właśnie Ciebie… to być może to nie jest przypadek.
Może Twoje ciało już od dawna próbuje Ci powiedzieć, że nie musisz tak dalej żyć.
Jeżeli szukasz pomocy w okolicach Żywca, lub w Krakowie -napisz do mnie, spróbuję Ci pomóc.
A jeżeli mieszkasz daleko ode mnie-też napisz, powiem Ci, jaki jest inny sposób, żebym i Tobie mogła pomóc. 🙌
Klarysa Nikiel
❤️