05/01/2026
"Że też drzewa nie męczą się, trzymając tak cały czas ręce w górze!" Zatrzymało mnie to zdanie, z tak zwanej "lekkiej książki" z biblioteki. W moim wnętrzu pojawił się bunt i protest - nawet powiedziałam do siebie na głos: "to nie są ręce, to są włosy, drzewa nie mają rąk".
A potem pomyślałam, że drzewa nie mają ani rąk, ani nóg, nie są ludźmi i nie mają też włosów. Mają gałęzie i korzenie, bo są drzewami. Czemu zaraz musimy personifikować otaczające nas Istoty i tłumaczyć świat dookoła?! Zamiast przyjąć bezsprzecznie fakt, że drzewo to drzewo.
Poczułam się lepiej z tym manifestem na ustach. Drzewo to drzewo, człowiek to człowiek, ptak to ptak, myśli to myśli, choroba to choroba, oddech to oddech. Tak to właśnie jest. Odetchnęłam głęboko ustalając to wszystko ze sobą.
Ten zlepek swobodnie przelatujących przeze mnie myśli, doprowadził mnie do puenty: nie trzeba się ze wszystkim zgadzać, ani we wszystko wierzyć, najważniejsze, by zgadzać się ze sobą.
Jednocześnie nie oznacza to wcale, że ma się rację. Oznacza to jednak, że żyje się w zgodzie ze swoim wnętrzem i postrzeganiem świata, ze sobą. I nie ma jednej prawdy, ale to jest prawda, nawet jeśli ktoś powie, że to g***o prawda.
A ty kiedy oddychasz swobodnie? Jakie myśli, spostrzeżenia, podszepty intuicji sprawiają, że czujesz się swobodnie?