04/12/2025
Marcela, którą znacie z koncertów relaksacyjnych wystartowała z empatycznym projektem. Warto zajrzeć 🤗
Rodzice często przychodzą do mnie z "problemem":
„Moje dziecko jest niegrzeczne. Nie słucha. Nie wykonuje poleceń.”
A ja za każdym razem słyszę w tym coś zupełnie innego:
„Moje dziecko pokazuje mi coś, czego ja sam(-a) a nie umiem unieść”.
Bo „niegrzeczne dziecko” nie istnieje. Istnieje dziecko, które pokazuje nam emocję, z którą dorosły nie potrafi "być". To, co widzimy, to tylko czubek góry lodowej (pisałam już o tym post).
Na dole są: niewyrażone emocje dorosłego, schematy, w których sam był wychowany, presja, której nie potrafi nazwać, lęk, którego nie dopuszcza do siebie.
Dlatego pierwszym krokiem NIE jest „naprawa dziecka”. Pierwszym krokiem jest zatrzymanie siebie. Bo jeśli chcemy przerwać traumę rodową, jeśli chcemy powiedzieć „stop” temu, co płynie z pokolenia na pokolenie, to nie zaczynamy od dziecka.
Zaczynamy od swojego JA.
Od pytania:
⁉️„Co ja czuję, kiedy moje dziecko krzyczy?”
⁉️„Dlaczego ta emocja we mnie tak boli?”
⁉️„Co to mi przypomina z mojego dzieciństwa?”
⁉️„Czy na pewno reaguję na dziecko… czy na własną historię?”
Dziecko jest lustrem, nie problemem. Kiedy dorosły zaczyna to widzieć, następuje największa zmiana:❗przestajemy programować dzieci,❗a zaczynamy prowadzić je przez emocje.❤️
A żeby to zrobić, potrzebujemy nowego języka. Bo ten stary – kar, ocen, etykiet i wstydu – tworzył traumy, nie więź.
Dlatego warto zamienić:
❌ „Przestań, bo mnie denerwujesz”
✔ „Widzę, że jest Ci trudno. Jestem obok.”
❌ „Nie przesadzaj, nic się nie stało”
✔ „Widzę, że to dla Ciebie ważne. Opowiedz mi.”
❌ „Bądź grzeczny, zachowuj się normalnie”
✔ „Masz prawo czuć. Ja pomogę Ci zrozumieć, co się dzieje.”
❌ „Nie płacz”
✔ „Możesz płakać. Ja jestem.”
❌ „Zrób to, bo tak mówię”
✔ „Zatrzymajmy się. Co Ty teraz czujesz?”
To nie są „ładne zdania”. To jest język, który nie zostawia RAN. To jest język, w którym dziecko rozumie, że:
– emocje są bezpieczne,
– bliskość nie rani,
– dorosły nie znika, kiedy jest trudno.
A my, dorośli, przestajemy REAGOWAĆ automatycznie. Przestajemy powtarzać stare wzorce. Przestajemy przekazywać dalej to, co bolało nas.
Zaczynamy tworzyć nową linię emocjonalną rodu. Taką, w której dziecko może zaufać sobie — i światu.
To jest prawdziwa zmiana.
Nie w dziecku.
W nas.