31/03/2026
Z cyklu figury wewnętrzne — Masochistyczny Ninja
Znasz ten samopodważający wewnętrzny głos, który mówi, że miłość to cierpienie, że za wszystko trzeba zapłacić, że własne potrzeby są mniej ważne niż cudze, że bezpieczeństwo płynie z bycia potrzebnym?
Ten cichy ninja, który rezygnuje z siebie dla dobra innych, bierze na siebie nadmiar odpowiedzialności, trwa w relacjach, które ranią, tłumacząc je empatią, lojalnością, zrozumieniem.
Często mówi — wprost lub nie:
dam radę, to nic, inni mają gorzej.
Nieświadomie wybiera partnerów niedostępnych, krytycznych i wymagających, role, w których jesteś wykorzystywanx, sytuacje, gdzie wysiłek nie przynosi uznania.
A gdy robi się spokojnie, bezpiecznie — pojawia się niepokój albo poczucie pustki.
Ten silny głos wewnętrzny szepce:
jeszcze za mało,
nie zasługuję,
gdybyś byłx lepszx, to by się udało.
I czujesz, że każda przyjemność jest sabotowana, obarczona poczuciem winy, nieważna wobec obowiązku i powinności.
Czujesz złość — często skierowaną do siebie.
Paradoksalnie ten sposób funkcjonowania daje pewien rodzaj bezpieczeństwa.
Przynosi przewidywalność, znany schemat, iluzję wpływu:
jak wytrzymam, to będzie dobrze.
Skąd się to bierze?
Najczęściej z wczesnych doświadczeń, gdzie miłość była warunkowa, dziecko było parentyfikowane, jego emocje pomijane, a nagrodą za „bycie grzecznym” była akceptacja.
Dziecko uczy się wtedy:
jeśli będę cierpieć w ciszy — dostanę to, czego pragnę.
To strategia przetrwania, która kiedyś działała.
W dorosłym życiu pojawia się możliwość wyboru.
Kierunek zdrowienia to odzyskiwanie prawa do złości, uczenie się granic bez poczucia winy, doświadczanie relacji bez ceny cierpienia, rozróżnianie empatii od samounieważniania.
I co ważne — bardzo często początkiem tej drogi jest żałoba po tym, czego nie było.
…
A potem, powoli, pojawia się coś jeszcze.
Dawanie sobie prawa do przyjemności.
Uczenie się, że lekkość nie jest zagrożeniem.
Że radość nie musi być okupiona.
To nie dzieje się od razu.
To proces budowania w sobie przestrzeni —
pojemności na spokój, na dobro, na szczęście.
Jeśli czujesz, że to jest Twój moment,
w październiku tworzę przestrzeń, w której można się temu przyjrzeć głębiej — łagodnie, w ciele, w oddechu, w byciu.
Medytacyjno-oddechowy rejs katamaranem.
Jeśli chcesz — odezwij się po szczegóły 🌊