Miasto Snów

Miasto Snów Przestrzeń rozwoju osobistego i duchowego. Prowadzę terapię holistyczną w nurcie psychologii procesu

“Process is that which is already happening. Not what should be done.”Arnold Mindell “The Dreambody in Relationships”Tra...
15/05/2026

“Process is that which is already happening. Not what should be done.”
Arnold Mindell “The Dreambody in Relationships”

Trafiłam na te słowa na stronie Process Work Institute. Nie da się zwięźlej opowiedzieć idei Psychologii Procesu. To z jednej strony jest klarowne, a jednocześnie nie jest łatwo za tym podążać w praktyce, czy to w pracy z osobą, czy w życiu.
Wymaga treningu wychwytywanie tego, co się wydarza zamiast podążania za wymarzonym “wolałabym”.

Uwielbiam pracę z procesem i jej nieograniczone możliwości, otwartość na wszystkie inne metody (ale nie wszystkie jednocześnie i nie wszystkie dla każdej osoby:). Podoba mi się to połączenie klarownej struktury i wiedzy, która się nieustająco zmienia i rozwija z wolnością rozumianą jako uważność na to, co teraz i podążanie za tym, co teraz.

Ten cytat z książki Mindella przypomina filozofię, która kojarzy mi się z podejściem Gestalt, mam na myśli paradoksalną teorię zmiany, którą sformułował psychiatra Arnold Beisser. Kiedy przestaniemy walczyć z tym, co się wydarza, nawet jeśli to wydarzanie nam się bardzo nie podoba, ale damy temu uwagę, żeby lepiej to poznać, zmiana wydarzy się samoistnie. To dokładnie idea podążania za mądrością Procesu. Jest w nas coś, co wie. Naszą odpowiedzialnością jest to odkrywać. Przydaje się w tej podróży zaciekawienie, umysł początkującego, odrobina brawury, życzliwość, szacunek.

zdjęcie: Andre Morales Kalamar on unsplash

03/05/2026

🔹„NEUROODMIENNY” TO NIE DIAGNOZA.
TO STRATEGIA EMANCYPACYJNA🔹

Termin „neuroodmienny” (neurodivergent) został wprowadzony przez Kassiane Asasumasu - neuroodmienną aktywistkę ze złożonymi niepełnosprawnościami - jako pojęcie identyfikujące sposób funkcjonowania umysłu, który odbiega od bieżącej normy. Od samego początku był to termin społeczno-polityczny, powstały w kontrze do medycznych standardów traktowanych często jako dogmatyczne, niezmienne i oczywiste.

Nie jest to określenie ostateczne ani tożsamościowa etykieta, która ma kogokolwiek zamykać w definicji. To raczej punkt wyjścia - narzędzie do zadawania pytań. Do podważania tego, co uznajemy za normę. Do przyglądania się temu, dlaczego pewne sposoby funkcjonowania uznajemy za właściwe, a inne za odchylenie.

W tym sensie „neuroodmienność” nie służy stygmatyzowaniu. Służy otwieraniu dyskusji. Jest zaproszeniem do krytycznego myślenia o normatywności jako systemie - nie neutralnym, ale ukształtowanym historycznie, kulturowo i politycznie.

Dyskusja o tym, kto jest neuroodmienny, a kto neurotypowy, tylko pozornie jest dyskusją medyczną.
W pewnym zakresie oczywiście dotyczy ona norm zdrowotnych - tego, co uznajemy za funkcjonowanie adaptacyjne, za dobrostan, za zdrowie psychiczne i fizyczne. Ale nawet na tym poziomie widać dziś bardzo wyraźnie, że nie mamy do czynienia z czymś stałym i obiektywnym, tylko z konsensusem, który podlega ciągłym przesunięciom.

Ten konsensus się zmienia. Ewoluuje. I w przeważającej mierze dzieje się to dzięki wiedzy doświadczeniowej osób samorzeczniczych, które przez lata pozostawały poza głównym nurtem badań albo były w nim obecne wyłącznie jako odchylenie od normy, a nie jako grupa, która wnosi własne, spójne rozumienie funkcjonowania. Coraz częściej okazuje się, że to, co z perspektywy dominującej normy było opisywane jako dezadaptacyjne, w rzeczywistości pełni funkcję głęboko adaptacyjną - tyle że w odniesieniu do konkretnego układu nerwowego, konkretnej osoby, konkretnego sposobu przetwarzania świata.
I to jest moment, w którym medyczne rozumienie normy zaczyna się rozszczelniać.
Bo jeżeli komfort zdrowotny - regulacja, dobrostan, zdolność do funkcjonowania - wygląda inaczej w zależności od profilu poznawczego, sensorycznego, emocjonalnego, komunikacyjnego i behawioralnego, to próba narzucenia jednego standardu wszystkim zaczyna być nie tylko nieskuteczna, ale też przemocowa. W skrajnych przypadkach jest niczym innym jak formą terapii konwersyjnej - czyli próbą dostosowania osoby do normy kosztem jej integralności i dobrostanu.

Dlatego tak ważne wydaje mi się, aby medycyna zaczęła realnie uwzględniać neuroróżnorodność - nie jako margines, ale jako istotny kontekst interpretacyjny. Aby włączała badania prowadzone wśród osób dotychczas pomijanych, aby czytała je nie przez pryzmat deficytu, ale różnicy. Aby dopuszczała możliwość, że istnieją różne trajektorie zdrowia.

Ale nawet jeśli uznamy ten medyczny wymiar za ważny, to nie on jest tutaj najistotniejszy. Bo neuroróżnorodność - w swoim najszerszym sensie - jest kategorią społeczno-polityczną.
Dotyczy tego, jak organizujemy świat. Jakie standardy komunikacyjne uznajemy za właściwe. Jakie zachowania są akceptowane, a jakie dyscyplinowane. Jakie sposoby myślenia są premiowane, a jakie marginalizowane. Jakie formy regulacji emocjonalnej i sensorycznej uznajemy za dojrzałe, a jakie za problemowe.

Dotyczy więc całego spektrum ludzkiego funkcjonowania - poznawczego, komunikacyjnego, behawioralnego, sensorycznego i emocjonalnego - i tego, jak to spektrum zostaje zawężone przez dominujące normy. To zawężenie ma bardzo realne konsekwencje, nie tylko w postaci wykluczenia jednostek, ale też w postaci cywilizacyjnej utraty.

Kiedy zmuszamy tak różnorodne umysły do funkcjonowania w bardzo wąskim zakresie dopuszczalnych sposobów bycia, myślenia, reagowania i komunikowania się, ograniczamy dostęp do ogromnej części ludzkiego potencjału.
W edukacji premiujemy jeden styl poznawczy. Jeden sposób konceptualizowania rzeczywistości. Jeden model komunikacji. Jeden sposób regulacji emocjonalnej. Jedną normę behawioralną. Jedną tolerancję sensoryczną. Reszta musi się dostosować - albo wypada z systemu.
Tymczasem to właśnie w tej „reszcie” bardzo często znajduje się to, co najbardziej twórcze, innowacyjne, nieszablonowe. Nie przypadkiem znani artyści, filozofowie, naukowcy i wynalazcy - bywali ekscentrykami funkcjonującymi na obrzeżach wspólnot ludzkich.

Dlatego tak ważne wydaje mi się, aby nie sprowadzić neuroróżnorodności do poziomu powierzchownej narracji - do pewnej estetyki różnicy czy performatywnego języka inkluzji. Bo w swoim głębszym sensie paradygmat neuroróżnorodności wnosi coś znacznie bardziej radykalnego.
To jest zmiana na poziomie epistemologicznym. Przesunięcie, które można by porównać do przewrotu kopernikańskiego. Nagle okazuje się, że to nie jednostka „odchyla się” od normy, tylko norma okazuje się historycznie ukształtowanym, zawężonym wycinkiem rzeczywistości.
I że to nie ludzie wymagają korekty, tylko systemy, które nie są w stanie pomieścić ich różnorodności.

W tym kontekście warto sobie przypomnieć etymologię słowa „neuroróżnorodność” i jego nawiązanie do bioróżnorodności.
Neuronormatywne podejście przypomina środowisko, w którym próbuje się uprawiać jeden gatunek rośliny - w jednej glebie, w jednym klimacie, według jednego modelu wzrostu. Wszystko, co nie pasuje, jest przycinane, korygowane albo usuwane.
Natomiast myślenie w duchu neuroróżnorodności przypomina raczej tworzenie wielu różnych środowisk - różnych warunków glebowych, klimatycznych - ekosystemów, w których różne formy życia mogą rozwijać się zgodnie ze swoją specyfiką.
I wtedy okazuje się, że to, co wcześniej wydawało się niewystarczające, słabe, gorsze - zaczyna rozkwitać.
Że różnorodność poznawcza, komunikacyjna, behawioralna, sensoryczna i emocjonalna nie jest problemem do rozwiązania - tylko zasobem.
Że bogactwo świata nie bierze się z ujednolicenia, tylko z różnicy.

I to właśnie w tym miejscu znajduje się dziś największy potencjał tej dyskusji. Nie w tym, żeby ostatecznie rozstrzygnąć, kto jest „neurotypowy”, a kto „neuroodmienny”. Ale w tym, żeby spojrzeć na inność z ciekawością i afirmacją, widząc w niej potencjał dla całej ludzkości - zamiast dziwności, którą trzeba utemperować.

🔻

O tym wszystkim będę opowiadać szerzej w moim wystąpieniu otwierającym tegoroczne NeuroShow 2026, organizowane przez Fundacja JiM, które odbędzie się 9-10 października w Warszawie (STACJONARNIE i ONLINE).

To dla mnie bardzo ważny i wzruszający moment - możliwość zebrania kilku ostatnich lat mojej pracy wokół paradygmatu neuroróżnorodności oraz opowiedzenia o tym, co tworzę w DOM NEUROKULTURY.

NeuroShow 2026 zapowiada się jako wielkie święto neuroróżnorodności - przestrzeń spotkania, rozmowy i współtworzenia nowych języków opisu ludzkiego doświadczenia.

Jeśli tylko macie na to zasoby, serdecznie Was zapraszam.
PIMP MY MIND będzie i w tym roku partnerem społecznym tego wydarzenia!

Do zobaczenia 🙂❤️

🌀
28/04/2026

🌀

Quantum physics has been pointing at this for a century! That the act of observation changes what is observed. The boundary between you and the world is far more porous than we were taught. We are interconnected beyond our wildest imagining.

Which means the way you look at your partner, your work, a stranger on the street matters. You aren't just seeing them. You are in some real sense shaping them. And they, you. This is the power of awareness 🔥

What kind of universe are you participating in creating today?

27/04/2026

Rozmowa o książce Hannah Belcher "Zdejmując maskę.
Jak zrozumieć kamuflowanie cech autystycznych i łagodzić jego skutki".

Istotne doświadczenie z obszaru badań neurobiologii ale też psychoneuroimmunologii - neuroinflamacja. Jeśli zajrzymy w ź...
24/04/2026

Istotne doświadczenie z obszaru badań neurobiologii ale też psychoneuroimmunologii - neuroinflamacja. Jeśli zajrzymy w źródłosłów, to mowa tu o "ogniu" w układzie nerwowym.

Neuroinflamacja jest łączona z wieloma schorzeniami neurologicznymi i psychiatrycznymi: choroby neurodegeneracyjne - Alzheimer, Parkinson, stwardnienie rozsiane; zaburzenia nastroju - depresja, szczególnie ta oporna na leczenie; zaburzenia lękowe; mgła mózgowa; schizofrenia i inne stany psychotyczne; niektóre przypadki autyzmu.

Dla osób zainteresowanych, w kontekście terapii traumy, wiedzę łączącą neuronaukę z psychoterapią prezentuje Bessel van der Kolk w książce "Strach ucieleśniony. Mózg, umysł i ciało w terapii traumy". Neuroinflamacja nie jest tu wymieniana z nazwy, ale mechanizmy, które opisuje, są z nią głęboko powiązane - szczególnie dysregulacja układu nerwowego i odpowiedź immunologiczna na chroniczny stres.

Warto też poczytać Petera Levine'a, twórcę Somatic Experience i Gabora Mate, na przykład "Kiedy ciało mówi nie. Koszty ukrytego stresu"

Kiedy mówimy o stanie zapalnym, większość osób od razu myśli o ciele – o bólu, infekcji, gorączce, czymś widocznym i odczuwalnym w bardzo konkretny sposób. Rzadziej pojawia się świadomość, że bardzo podobny proces może zachodzić również w mózgu, choć nie daje tak oczywistych objawów i często pozostaje niezauważony przez długi czas.

Po doświadczeniach traumatycznych organizm nie reaguje wyłącznie na poziomie emocji czy wspomnień. Reaguje jako całość – angażując układ nerwowy, hormonalny i odpornościowy. To oznacza, że doświadczenie, które było przeciążające lub zagrażające, nie kończy się w momencie, kiedy sytuacja się kończy, tylko pozostawia po sobie ślad w biologii ciała.

Jednym z takich śladów może być właśnie neuroinflamacja, czyli stan podwyższonej aktywności zapalnej w obrębie mózgu. W tym stanie zwiększa się aktywność komórek odpornościowych, takich jak mikroglej, oraz poziom substancji prozapalnych, które wpływają na sposób funkcjonowania całego układu nerwowego. Mózg zaczyna działać tak, jakby znajdował się w środowisku wymagającym ciągłej czujności i mobilizacji, nawet jeśli realne zagrożenie już nie istnieje.

To, co jest ważne, to fakt, że nie odczuwasz tego jako „stanu zapalnego” w klasycznym sensie. Nie ma jednego, wyraźnego sygnału. Zamiast tego pojawiają się subtelne, ale bardzo obciążające doświadczenia, takie jak przewlekłe zmęczenie, trudności z koncentracją, spadki nastroju, większa reaktywność emocjonalna albo poczucie, że organizm nie wraca do równowagi nawet w spokojnych warunkach.

Z perspektywy biologicznej ma to głęboki sens. Jeżeli układ nerwowy przez dłuższy czas funkcjonował w warunkach zagrożenia, organizm zaczyna traktować ten stan jako punkt odniesienia. Układ odpornościowy pozostaje aktywny, ponieważ jego zadaniem jest ochrona. Problem nie polega na tym, że ta reakcja się pojawia, tylko na tym, że nie zawsze potrafi się wyłączyć.

W takiej sytuacji mózg funkcjonuje w trybie, który można nazwać ochronnym, ale kosztownym. Neuroprzekaźniki, takie jak dopamina czy serotonina, mogą działać mniej efektywnie, co przekłada się na spadek motywacji, trudność w odczuwaniu przyjemności i większą podatność na obniżony nastrój. Jednocześnie zmniejsza się dostępność czynników wspierających neuroplastyczność, takich jak BDNF, co utrudnia wprowadzanie trwałych zmian i wychodzenie ze starych wzorców.

Coraz więcej podejść do pracy z traumą zaczyna uwzględniać właśnie ten szerszy kontekst. Trauma nie jest już rozumiana wyłącznie jako zapis psychiczny czy emocjonalny, ale jako doświadczenie, które obejmuje całe ciało – jego biochemię, regulację i zdolność do powrotu do równowagi. Układ nerwowy, odpornościowy i metaboliczny nie działają oddzielnie, tylko jako jeden zintegrowany system.

Dlatego samo „zrozumienie” często nie wystarcza. Można bardzo dobrze wiedzieć, co się wydarzyło, mieć świadomość swoich reakcji, a mimo to nadal doświadczać napięcia, zmęczenia czy braku wewnętrznej stabilności. To nie jest brak pracy nad sobą ani brak zaangażowania. To jest ciało, które wciąż funkcjonuje w trybie ochrony, na poziomie, który nie jest dostępny dla samego myślenia.

Właśnie dlatego w procesie zdrowienia tak ważne jest stopniowe budowanie doświadczeń, które nie tylko są rozumiane, ale przede wszystkim odczuwane jako bezpieczne. Takich, które pozwalają układowi nerwowemu i całemu organizmowi powoli zmieniać swój „punkt odniesienia”, zamiast ciągle wracać do stanu mobilizacji.

I to jest dokładnie ten kierunek pracy, który coraz częściej pojawia się również w praktyce – nie skupiony wyłącznie na analizie, ale na regulacji, na ciele, na tworzeniu nowych warunków, w których system może zacząć funkcjonować inaczej, mniej obronnie, a bardziej stabilnie.

To nie jest szybki proces, ale jest możliwy. I zaczyna się od zrozumienia, że to, co czujesz, ma sens nie tylko psychologicznie, ale również biologicznie.

Joanna I I hear YOU

22/04/2026

Psychoterapia nie działa jak szczepionka, bo życie nie jest patogenem, przed którym można się zabezpieczyć raz na zawsze. To, co nas spotyka, nie jest „błędem systemu”, tylko częścią bycia w relacjach, w świecie, w ciele. Utrata, rozczarowanie, konflikt, choroba, zmiana, to wszystko nie jest czymś, co można wyeliminować przez pracę nad sobą.

To, co może się zmieniać, to nie tyle to, czy coś nas zaboli, ale to, jak ten ból jest przeżywany i co się z nim dalej dzieje.

W tym sensie psychoterapia bardziej przypomina rozwijanie zdolności regulacji niż budowanie odporności rozumianej jako „nic mnie już nie ruszy”. Raczej poszerza się to, co bywa opisywane jako okno tolerancji, czyli zakres doświadczeń, które jesteśmy w stanie pomieścić bez poczucia przytłoczenia albo odcięcia. Złość, smutek czy lęk nadal się pojawiają, ale rzadziej prowadzą do zalania, wycofania albo działań, które później jeszcze zwiększają cierpienie.

Psychoterapia nie usuwa cierpienia, raczej zmienia jego miejsce w doświadczeniu. Przestaje ono być czymś, co wszystko definiuje, a staje się jednym z elementów życia. I paradoksalnie, jednym z ważniejszych momentów w terapii bywa właśnie rozczarowanie wizją, że po terapii cierpienie zniknie. To trudne, bo oznacza rezygnację z nadziei na życie całkowicie wolne od bólu. A jednocześnie otwiera przestrzeń na coś bardziej realnego, na życie, w którym dyskomfort się pojawia, ale nie musi niszczyć ani organizować wszystkiego wokół siebie.

Fot. Tim Foster / Unsplash

jestem rzeką, która płynie przeze mnie 🌀
17/04/2026

jestem rzeką, która płynie przeze mnie 🌀

🌊 You are the person with a name, a schedule, a role to play. And you are something that moves, changes, belongs to a larger current. When you live only in the first you deny an essential part of your nature and the nature of the universe.

Process Work is a modality that swims in these waters, bridging our personal psychologies with the flow of the larger field of consciousness and energy.

Learn more at: www.processwork.org

Adres

Kraków

Telefon

+48792077712

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Miasto Snów umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Kategoria