Gabinet Psychoterapii - "PoWracając do Siebie"

Gabinet Psychoterapii - "PoWracając do Siebie" Jestem terapeutą traumy (SE, EMDR, NARM, Brainspotting), psychologiem i psychoterapeutą.

26/09/2024

Drodzy 🤓

Ciepło witam w okresie jesiennym. 🍃🍂
Reorganizacja mojego czasu pracy trwa. Z końcem sierpnia po 5 latach zakończyłam współpracę w pięknym mieście Myślenice, w Centrum Zdrowia Psychicznego, gdzie, przez te wszystkie lata, miałam przyjemność poznać cudownie różniących się ludzi i rozwijać się w ramach wybranego przez siebie zawodu.

🛜 W najbliższym czasie, cokolwiek to znaczy, moja strona www, może być czasowo niedostępna. Od momentu założenia nie była przeze mnie aktualizowana, a wiem, że wymaga tego bardzo.
I tak wiem, że moje zdjęcie także muszę zaktualizować 🤭

✍🏻 Z dniem dzisiejszym mój Umysł ma w końcu dużo więcej przestrzeni na ubieranie myśli w słowa, więc mam w planach, w niedługim czasie, wrzucić tutaj kilka tekstów, które (być może) staną się inspiracją dla Czytających.

W planach, mam nadzieję - wcześniej niż później:
🔜 Opisy terapii w nurtach: EMDR, Somatic Experiencing, Brainspotting i NARM, które są skoncentrowane w szczególności na leczeniu traumy (PTSD i cPTSD).

🔜 Rozkminy na temat tego jak wybrać dla siebie terapeutę, po czym poznać, że terapia działa i kiedy (oraz czy) szkodzi. Kiedy to dobry pomysł, aby udać się do psychoterapeuty, a kiedy niekoniecznie (!)

🔜 Dla ciekawych luźne rozkminy od strony kuchni (jak wygląda szkolenie terapeuty, czemu można zawierzyć i komu przy wyborze specjalisty i wiele innych)

🔜 Luźne rozkminy w formie wywiadów z prawdziwymi ludźmi i nie tylko 😉🤭

🔜 Pod lupą: Złożony Zespół Stresu Pourazowego czyli cPTSD, Dysocjacja

🔜 Coś dla specjalistów - na co patrzeć i jak patrzeć, aby widzieć to co może być niewidoczne, jak dbać o siebie w swojej pracy

🔜 Jak sobie jeszcze pomóc, aby wesprzeć proces leczenia

🔜 O co w ogóle chodzi z tym całym "przepracowaniem" w terapii? Co to właściwie znaczy - przepracować problem/traumę?

🔜 Luźno i na luzie, czyli doświadczenia ujęte w nieprzypadkowe słowa

Przesyłam uściski! 💙

04/05/2024

Drodzy 🤓

Za oknem czuć i widać już wiosnę, a to idealny moment na zmiany, na ruch w kierunku Nowego i reorganizację tego co dotychczas, aby bardziej Dziś mogło wspierać Zdrowie i Życie. Tak po prostu.

Mam świadomość, że mocno zaniedbałam stronę i nie zrealizowałam wielu z moich pomysłów, które chodzą mi po głowie, ale mam nadzieję, że już niedługo pojawiają się tutaj nowe treści, które być może będą mogły być inspiracją, źródłem wsparcia czy rozeznania, także w temacie różnego rodzaju terapii traumy.

Ostatni czas był i nadal jeszcze jest dla mnie intensywny, ale Zmiana widoczna jest już na horyzoncie.

Przechodząc do konkretu 😃
Otrzymuje od Was bardzo wiele zapytań odnośnie wolnych terminów na terapię, a ich ilość przekracza moje wyobrażenia, a ponieważ jestem jedna, więc zajmuję się także swoim życiem, co aktualnie jest mocno angażujące. Z tego miejsca bardzo chciałabym przeprosić osoby, którym nie odpisałam na wiadomości, a napływają do mnie różnymi kanałami. Staram się to robić na tyle na ile mam czas, ale mam go niewystarczająco. W związku z czym, żeby wprowadzić trochę jasności, na ten moment sytuacja wygląda tak:

❗ Przypominajka ➡️ Pracuję tylko z osobami pełnoletnimi ❗

➡️ regularna terapia co tydzień, stały termin - aktualnie nie posiadam wolnych miejsc. Ta sytuacja zmieni się po wakacjach;
➡️ konsultacje - jak najbardziej są możliwe;
➡️ sesje terapii traumy - jeśli istnieje ku temu wskazanie i będzie to pomocne, możliwe są terminy co dwa tygodnie lub w nieregularnych odstępach czasowych.

Trochę wyjaśnienia ⤵️
Konsultacja jest zawsze naszym pierwszym spotkaniem. Celem jej jest poznanie się wzajemnie i rozeznanie. Jest to okazja do sprawdzenia przykładowo ⤵️
🔀Dla Was:
✅ Czy dobrze się czuję w kontakcie z tą kobietą?
✅ Czy jej przestrzeń wspiera moje poczucie bezpieczeństwa?
✅ Czy czuję się przy tej kobiecie na tyle swobodnie, aby móc mówić o sprawach trudnych albo o tym, co mi nie odpowiada w naszym kontakcie?
✅ Czy to co ma mi do zaoferowania może być dla mnie na ten moment pomocne?
✅ Czy forma pomocy, którą ta kobieta oferuje będzie wspierać mój proces zdrowienia czy lepiej będzie skorzystać z innej formy pomocy (inny rodzaj terapii, inna częstotliwość itd.)

🔀Dla mnie:
✅ Czy dobrze się czuję z tym Człowiekiem, który do mnie przychodzi i czy czuję, że mogę wesprzeć jego proces zdrowienia?
✅ Czy ten rodzaj trudności, z którą zmaga się ten siedzący przede mną Człowiek, może być zaopiekowany w ten sposób jaki oferuję, czyli tymi metodami, którymi pracuję?
✅ Co miałoby być celem naszych spotkań w perspektywie długoterminowej?
✅ Jaka forma terapii i częstotliwości spotkań mogłaby być na ten moment tutaj najbardziej pomocna?

Chociaż obecnie pracuję różnymi metodami z szeroko rozumianą traumą, staram się patrzeć holistyczne. Ucząc się różnych metod pracy z traumą i szukając jednej i idealnej metody, zauważyłam, że każdy z nas potrzebuje czegoś innego i nie ma jednego cudownego sposobu, który zawsze będzie dobry, bo każdy z nas ma inną historię, inne zasoby, inną sieć wsparcia płynącą od osób bliskich, inną relację ze swoim ciałem i inne swoje aktualne Życie, które dodatkowo narzuca tempo pracy i możliwość zaangażowania w proces leczenia. I tutaj, na szczęście, mądrość w nas, zawsze potrafi nam wskazać kiedy coś jest dla nas dobre, kiedy jest za szybko albo za dużo i zawsze trzeba to uszanować z czułością i miłością. A to z kolei skłania mnie do wniosku, że oczekiwania szybkich efektów są bardziej odpowiedzią na czasy, w których żyjemy niż potrzebą naszego ciała, naszego ja i możliwościami jakie aktualnie mamy. I tutaj jasne, zmiany mogą być spektakularne, ale im więcej mamy zranień w naszej przeszłości i im bardziej nasze życie Tu i Teraz jest skomplikowane, tym dłużej będzie trwał cały proces.

W związku z tym może się okazać, że nawet jeśli ktoś zapisze się na sesję brainspotting, oczekując błyskawicznej zmiany to będzie ona jednak powolna i stopniowa, bo czasami powoli oznacza szybko. I wówczas może się pojawić rozczarowanie czy nawet złość, bo efekt miał być od razu, a tutaj go jednak nie ma.

No i się rozpisałam, a miało być krótko i treściwie 😅
Być może to, co powyżej, nie jest do końca jasne, ale jak zacznę opisywać metody pracy z traumą to tam postaram się wyjaśnić to wszystko klarowniej. 💙

Tymczasem uściskuję 🤍
Pięknego czasu w ucieleśnianiu dobrych momentów! 🍀

💙
15/09/2023

💙

Ciało nie rozumie nakazów moralnych, nie da się oszukać słowami, tak jak się to dzieje z naszym umysłem. Ciało jest strażnikiem naszej historii, pamięta bowiem wszystkie nasze życiowe doświadczenia i troszczy się o to, abyśmy byli w stanie z naszą prawdą żyć. Stara się zmusić nas za pośrednictwem różnych dolegliwości do uświadomienia sobie naszej historii, abyśmy potrafili zrozumieć tkwiące w nas wykorzystywane i upokarzane kiedyś dziecko.

Alice Miller - Bunt ciała (tłum. Anna Gierlińska)

17/06/2023

Nakazanie dziecku czy dorosłemu zaprzestania płaczu to wobec niego olbrzymia niesprawiedliwość. Płaczącego można pocieszyć, co powoduje rozluźnienie się; upokorzenie płaczącego dziecka oznacza natomiast zarówno zwiększenie jego cierpienia, jak i umocnienie jego sztywności. Wolimy, żeby inni przy nas nie płakali, bo nie możemy znieść dźwięków, jakie przy tym wydają, ani ruchu ich ciał. Zagrażają one naszej sztywności. Budzą w nas podobne uczucia, których sami nie mamy odwagi wyrazić i rezonują w naszych ciałach, czemu stawiamy opór.

Alexander Lowen - Głos ciała. Rola ciała w psychoterapii (tłum. Paweł Luboński)

💙 utulmy dziś
01/06/2023

💙 utulmy dziś

O NAJWAŻNIEJSZYM DZIECKU NA ŚWIECIE...
Część I: „ODDZIELENI OD MIŁOŚCI” - już tradycyjnie w tym dniu, ten artykuł...

Jest taki rodzaj rany, którą większość z nas nosi w sercu. Skrywana przed oczami innych, schowana głęboko w środku, przykryta warstwą racjonalizacji i zaprzeczeń, a przez to bardzo trudna do leczenia. To rana, o której chcemy zapomnieć i której nie chcemy czuć, co zresztą często się udaje. Im więcej wysiłku wkładamy w to, by bronić się przed jej istnieniem, tym bardziej kosztowną staje się ta iluzja, prowadząca nas do nieustannych, bolesnych powtórzeń z przeszłości, które nie pozwalają na proces gojenia i powstanie blizny.

CZYM JEST RANA NARCYSTYCZNA?
Jest rodzajem zranienia dotyczącym samych fundamentów konstrukcji psychicznej człowieka. Jego poczucia własnej WARTOŚCI.
Może przejawiać się ono w tym:
• na ile czuję się wartościową i pełną osobą?
• na ile czuję się bezpiecznie w świecie pokazując siebie?
• na ile czuję, że to kim jestem jest wystarczające?
• na ile pozwalam sobie być takim jakim jestem?
• na ile czuję radość i spokój, że mam siebie?
• na ile cenię swoją obecność?
• na ile czuję, że przynależę do świata ludzi i wymian toczących się między nimi?
…by ostatecznie sprowadzić te pytania do rdzenia:
NA ILE CZUJĘ, ŻE JESTEM WART(A) MIŁOŚCI I POZWALAM SOBIE BYĆ KOCHANYM I KOCHAĆ?
Tekst ten jest próbą uchwycenia bardzo powszechnego zranienia, które przez skalę jego zaprzeczenia wydaje się bardzo opuszczone. Dotyka niezwykle bolesnych i lękowych przestrzeni w nas, zawartych w takich pytaniach, jak: „czy jestem wart miłości?”, „czy to kim jestem, jest wystarczające?”. Obszary te, sparaliżowane lękiem, często zawstydzone, obśmiane, umniejszone czy upokorzone, dodatkowo kojarzone są ze słabością i byciem obnażonym. Sprawiają, że bardzo trudne jest DOPUSZCZENIE I UZNANIE PRZED SAMYM SOBĄ, że „to mnie dotyczy”, „to mnie boli”.
W związku z tym pierwotne zranienie pozostaje zepchnięte w głąb podświadomości i przysypane szeregiem kompensacji, a w efekcie pominięte na rzecz wytworzonych zastępczych treści pobocznych, które skutecznie uniemożliwiają leczenie.
ZACIEMNIENIE to słowo, które bardzo dobrze pasuje do tego zjawiska. Jest na tyle skuteczne, że sporo trudu zajmuje zobaczenie własnego, pełniejszego obrazu siebie. W ten sposób ukryta rana narcystyczna trwale oddziela nas od możliwości czerpania ze świata:
UPOŚLEDZAJĄC NASZĄ MOŻLIWOŚĆ CZUCIA SIĘ KOCHANYM, CHCIANYM WIDZIANYM i PRZYJĘTYM,
jak również
NASZĄ MOŻLIWOŚĆ KOCHANIA, ANGAŻOWANIA SIĘ, PUSZCZANIA KONTROLI I BYCIA ODSŁONIĘTYM W SYTUACJI BLISKOŚCI.
Pod wpływem rany obieramy jedną z dwóch wyczerpujących i destrukcyjnych strategii:
STARANIE SIĘ (świadome lub nie): „kim mam być, byś mnie kochała?”, „co mogę dla Ciebie zrobić?”, „co jeszcze mogę Ci dać?”…
PODWAŻANIE (świadome lub nie): „na pewno mnie nie kochasz”, „mnie nie da się kochać”, „gdybyś wiedział(a), kim jestem nie kochał(a) byś mnie”, „co z tobą nie tak, że mnie kochasz?”, „udowodnię Ci, że nie wytrzymasz i mnie opuścisz”.
Te strategie prowadzą do nieustającego, nieświadomego zwykle otwierania rany pierwotnej: „trzeba się na starać i być kimś innym, by dostać”. A kiedy już dostaję, nieufność i oczekiwanie zawodu nie pozwalają przyjąć: „jak taka osoba, jak ja, może dostać coś dobrego”, „nie jestem tego wart”.
Obie taktyki skutecznie CHRONIĄ przed miłością, wymuszając stałe zadowalanie innych, a tym samym opuszczanie siebie z nadzieją: „może w końcu ktoś MNIE pokocha”. Kiedy równocześnie to MNIE jest wycofane z kontaktu jako marne i nie dość warte, by zadowolić innych. Sam AKT STARANIA jest więc nieuświadomionym, powtórzeniowym AKTEM ODRZUCANIA siebie z poczuciem, że kiedy pokażę siebie takim, jakim jestem, nie mam szans na cokolwiek.
Równocześnie stała niewiara w to, że jestem wart miłości i opieki powoduje PODWAŻANIE tego, co dostaję, nie pozwalając często na przyjęcie tego albo w znacznym stopniu ograniczając możliwość czerpania z dobrego.
Metaforycznie przypomina to sytuację świata pełnego żywności dostępnej dla wszystkich, tylko nie dla mnie. Bo albo nie wierzę, że mogę zrobić ruch KU I DOSTAĆ albo boję się, że to jednak mi ZASZKODZI. A może, co gorsze, poczuję już smak i zostanie mi to WYRWANE z gardła lub okaże się, że nie mam enzymów, które pozwoliłby mi PRZYJĄĆ treści, NAPEŁNIĆ SIĘ nimi i wejść w wymianę ze światem.
W efekcie powstaje stałe poczucie ODDZIELENIA I NIEDOSTĘPNOŚCI – w obu kierunkach: i ja wobec świata i świat wobec mnie. Oczywiście w zależności od głębokości rany będzie to rzutować małym cieniem na codzienne życie lub stanie się wielką przepaścią oddzielającą od świata i ludzi.

CZERPANIE NIE UŻYWANIE.
Czerpanie zakłada pewien poziom ufności, że świat ma dla MNIE coś dobrego, wobec tego ma sens skierować się do… i zaczerpnąć. Jeśli jestem w stanie uznać, DOSTĘPNE DOBRO DLA MNIE w świecie, w jakimś stopniu UZNAJĘ istnienie tego dobra również w sobie. Otwiera to przestrzeń wymiany i wzajemności. Mogę zaczerpnąć OD KOGOŚ, przyjąć W SOBIE i pozwolić temu stać się częścią MNIE. POZWALAM ZAISTNIEĆ WE MNIE, co oznaczałoby w tym kontekście uznanie, że ludzie widzą mnie i chcą mi dać, a ja jestem tego wart i pozwalam sobie wziąć. Powstaje wymienna łączność światów.
Używanie zaś oznacza widzenie świata i innych przez użyteczne dla mnie funkcje, z których okresowo mogę skorzystać, po czym odsunąć, gdy tę użyteczność tracą. Jestem gotowy również zaoferować jakieś swoje działanie, ale bez potrzeby wymiany światów czy ich połączeń, bez konieczności wpuszczania czegoś w siebie. Takie bezpieczne działanie użytkowe pozwala na korzystanie bez otwierania się i wzajemnego przenikania. Ma jednak jeden minus, nie napełni pustki.
Kiedy wobec relacji ustawiamy się głównie użytkowo, brak przenikania się światów i jedynie wymienianie się usługami nie pozwala na budowanie WSPÓLNEGO między nami. Związek staje się niczym wpłatomat, do którego wkładamy i wyjmujemy pieniądze, ale nawet zakładając równość wkładów, nie pozwalamy sobie wspólnie z nich coś stworzyć. Brak AKTU KREATYWNOŚCI doprowadzi do znajomej martwoty i pustki towarzyszących ranie narcystycznej: „coś tu jest dla mnie niedostępne”. I kiedy nie widzimy oddzielającego wpływu własnego zranienia ruszamy na poszukiwania nowego wpłatomatu.

TO, KIM JESTEM, TO ZA MAŁO
Zasługiwanie na miłość jest przewlekłym procesem, niszczącym miłość własną i godność małego człowieka. Kiedy jesteśmy kochani, za to jacy jesteśmy, a nie kim jesteśmy. Dochodzi do wewnętrznej sprzeczności, gdzie poczucie SELF ulega rozszczepieniu na to, które zasługuje na warunkową miłość i na to, które jest odrzucane przez świat. Oczywiście dziecko zidentyfikuje się z tą częścią, która jest pożądana, a zepchnie w głąb tę, która została porzucona. W ten sposób dochodzi do najbardziej bolesnego poczucia: „JA to za mało”; i do przekonania: „Gdybyś wiedział kim naprawdę jestem, od razu byś mnie zostawił”. Powstaje sytuacja, w której nie dość, że ktoś zadał nam ranę, to musimy zaprzeczać jej istnieniu, by nikt, nigdy jej nie zobaczył:
„RANA TA MNIE NIE DOTYCZY, TO NIE JESTEM JA!”

Strategie, które w przeszłości były znakomitą obroną, dziś są taflą szkła oddzielającą od miłości. Pierwsza złożoność tej obrony polega na tym, że przede wszystkim jesteśmy wewnętrznie oddzieleni sami od siebie. Zepchnięta i odrzucona część mnie, staje się tą, którą Ja sam odpycham i z którą ja sam nie chcę mieć łączności. Tą, którą obwiniam i utożsamiam ze złem. Mały, odrzucony człowiek w nas nie miał szansy dojrzeć, jest dalej głodny, przerażony i zagubiony wobec oczekiwań. Jest też wściekły i zrozpaczony. Dobija się na różne sposoby, by ten dorosły w końcu go zobaczył. Uznał. Przyjął. Wewnętrzne dziecko marzy o tym samym, o czym marzyło po prostu dziecko 30, 50, 60 lat temu. Chce łączności i opieki. Chce przestrzeni na JEGO potrzeby i JEGO kreatywność. Chce JEGO tempa, by móc dojrzeć.

CZEGO W SOBIE NIE CHCĘ WIDZIEĆ?
Proces rozpoznawania swoich części i budowania relacji z nimi jest najważniejszą ścieżką do odzyskania siebie: „To też Ja. Oj i to Ja. Wow! To też Ja! O nieee, to też Ja”. Oczywiście wymaga odwagi, zaangażowania i CZASU. Ale przyjęcie SIEBIE jest najistotniejszą częścią umożliwiającą leczenie.
Umieszczanie trudnych treści w tzw. „wewnętrznym dziecku” jest antytezą przyjęcia. Bo najpierw zapraszamy Je do relacji, ciekawimy się nim, obiecujemy, że pozostaniemy przy nim, po to, by przy najbliższym kryzysie obarczyć je winą: „no nie, to z dziecka mi idzie”. Z dziecka czyli z kogo? I czy na pewno z niego, czy z nieumiejętnej reakcji DOROSŁEGO na nie?
Kiedy w trudnych momentach ODRZUCAMY nasze wewnętrzne dziecko obwiniając winą za to, że jest nie takie, nie dość i w ogóle nie, jest ponownym otwieraniem narcystycznej rany. Staje się ono wygodnym koszem na wszystkie nasze niezadowolenia: „To nie ja, to ono, ciągle niedojrzałe”.
W kryzysie właśnie te odrzucone części nas wymagają szczególnej uwagi, przyjęcia i troski. I ZOSTANIA przy nich właśnie wtedy! „Po co mam się wyłaniać, kiedy ponownie zostanę odrzucony?” Kiedy DECYDUJEMY się skierować ku dziecku, pierwsze co ustalmy ze sobą, niech będzie zapewnienie, że zostaniemy z nim (ze sobą), gdy nadejdą ciężkie czasy. A nadejdą. Nie używajmy uzyskanej wiedzy, by ponownie odrzucać siebie. Właśnie wtedy ZOSTAŃMY ZE SOBĄ, WŁAŚNIE WTEDY BĄDŹMY SZCZEGÓLNIE DLA SIEBIE DOBRZY.
PS. Przed nami część druga: „Gojenie”, czyli o tym jak relacja z ciałem wesprze nas w procesie leczenia.
Marzena Barszcz

Więcej znajdziecie Państwo w książce "Psychoterapia przez ciało": https://sklep.instytutanalizybioenergetycznej.com/shop

Warto reagować. Trudno reagować. Bo brudy się pierze we własnym domu, bo może to tylko jednorazowo, bo może ten rodzic m...
11/05/2023

Warto reagować.
Trudno reagować. Bo brudy się pierze we własnym domu, bo może to tylko jednorazowo, bo może ten rodzic ma problem, więc raz nie wytrzymał. W końcu czyż nie każdy chociaż raz nie wytrzymuje? Szarpnie. Uderzy. Nakrzyczy.
Bo co ludzie powiedzą. Oj tam. Nic takiego się nie stało. Wydaje mi się. Jestem przewrażliwiony. Jestem przewrażliwiona.

Trudno reagować. Warto reagować, bo MY WSZYSCY dorośli jesteśmy odpowiedzialni za KAŻDE dziecko.

Trudno reagować, gdy SYSTEM nie działa, jest obojętny, zwleka, bagatelizuje, szydzi czy wyśmiewa, unieważniając powagę sytuacji.

Po prostu to trudne. Dla mnie uczucia bezsilności i bezradności wobec SYSTEMU były tak trudne, że podjęłam zawodową decyzję o rezygnacji z pracy z nieletnimi. Niestety doświadczenia związane z pracą w Telefonie Zaufania i OIKu zmusiły mnie niejednokrotnie do odczuwania tych emocji bardzo wyraźnie.
Dlatego. Dziękuję wszystkim, którzy Pomimo podejmują wszelkie wspierające działania dotyczące nieletnich i w trosce o ich dobro. Wiem, czuję, że to bywa trudne, ale jest to tak bardzo ważne. Dziękuję Wam, że jesteście. Piszecie. Dzwonicie. Rozmawiacie. Nie rezygnujecie w szukaniu rozwiązań. 🍀💙 Dziękuję, że jesteście!

W Polsce rocznie ginie z rąk własnych rodziców lub opiekunów kilkadziesiąt dzieci. Nie każdej śmierci da się zapobiec, bywają przyczyny zbrodni w rodzinie, których nie dało się przewidzieć lub byłoby to ogromnie trudne. ALE. Wielu zbrodni i tortur, którym podlegają dzieci dałoby się zapobiec. A czego doświadczają w Polsce dzieci LATAMI? Przypalania, obdzierania, tłuczenia, skopania, polewania lodowatą wodą, polewania wrząca wodą, wyrywania włosów, lania kablem, duszenia, gwałtów przeróżnymi przedmiotami itd. Dlaczego? Dlatego, że system państwowy ani nie jest zainteresowany stworzeniem monitoringu przemocy i zbrodni wobec dzieci ani nie jest zainteresowany ingerencją w “rodzinę” na pierwszych etapach rozkręcania się koszmaru niczym z obrazów Boscha lub Beksińskiego. Politycy również nie są tym zainteresowani: ani jednej opcji, w tym tych opcji tzw. prodziecięcych. Rzecznik Praw Dziecka również nie jest tym zainteresowany: śpi od lat (przyznaję, siedziba jest w miłym miejscu, blisko można iść na wspaniały spacer i chyba z tego korzysta, bo legislacją się nie zajmuje). Przez kilka lat miałam styczność z systemem pracując dla organizacji pozarządowych i dla tego systemu (praca dla sądu i praca urzędniczki). Wiele lat szkoliłam policjantów zajmujących się uciekającymi z domów dziećmi, żeby nie traktowali tych ucieczek jak dodatkową robotę, “ bo gówniarzowi zachciało się przygód”. Tylko, by bardzo ale to bardzo poprzyglądali się tej rodzinie. Napisałam ponad sto opinii dla sądu w sprawie dzieci, w tym przemocy. I ta praca była ostatnią kroplą, by pożegnać się stopniowo z systemem. Poziom mojej bezradności wobec obserwowanego przyzwolenia sądów rodzinnych na wieloletnią przemoc wobec dzieci (w tym zaniedbanie) osiągnął swój szczyt. Ania, lat 6, zamieszkująca z rodzicem w najbogatszej dzielnicy Warszawy. Przedszkole kilkanaście razy wzywało policję, gdyż rodzic przychodził po dziecko pod wpływem alkoholu (1,5, 2 promile to była przeciętna wartość), drugi rodzic był nieosiągalny. Kilka wniosków do sądu o wgląd w sytuację dziecka kierowanych przez przedszkole, potem szkołę, policję, opiekę społeczną, lata mijają. Wreszcie Ania trafia do mnie i koleżanki na badanie, bo drugi rodzic postanowił przejąć opiekę nad Anią. Po 30 minutach badania staje się dla nas jasne, że badanie musi przekształcić się w badnie nad zgwałconą Anią przez “wujka”, który przychodził do domu.
16 letni Adrian, kolejne badanie rodziny na potrzeby sądu, bo już dziecko samo napisało wniosek do sądu, że chce do domu dziecka. Zresztą mi też to na badaniu powiedziało. Lata pism szkoły Adriana do sądu, lata OPS-u który szybko zorientował się, że ojciec wszystko przepija i bije, a matka zajmuje się głównie tuszowaniem przemocy ojca. Chłopiec w imieniu rodzeństwa prosi o umieszczenie ich w pieczy zastępczej, jest świadomy, że nikt z rodziny pochodzenia nie zajmie się nimi. Nie płacze. Twarz maskowata. Poziom zaufania do dorosłych bliski zeru, ale jeszcze się tli.
Imiona dzieci zostały zmienione, a historie połączone z historii różnych dzieci.
Jeśli chcesz coś zmienić pisz, gdzie się da, by wreszcie rząd zajął się monitoringiem zbrodni wobec dzieci. Projekt został opracowany przez Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę. O chorym systemie pisze w bardzo jasny sposób pani Anna Krawczak (szkoda, że nie została Rzeczniczką Praw Dzieci, ale chyba system się jej boi).

20/01/2023

Jeśli w sytuacji utraty nie czujemy gniewu, to nie możemy również doświadczyć prawdziwego żalu, a wtedy nie może dojść do przeżycia zdrowej żałoby. W naturze ludzkiej leży protest przeciwko cierpieniu, ale nie masochistyczne tłumienie tego uczucia. Wydaje się więc dziwne, że w naszej kulturze zasługuje na podziw człowiek, który potrafił po stoicku znieść stratę, nie pokazując emocji. Jakąż to cnotą jest tłumienie uczuć? Takie zachowanie zdradza, że ego danej osoby dominuje nad ciałem i nadzoruje je, a to z kolei oznacza, że osoba ta jest pozbawiona pewnego ważnego aspektu człowieczeństwa.

Alexander Lowen - Depresja i ciało (tłum. Paweł Luboński)

28/12/2022

Nie jest łatwo przyjąć życie takim jakie jest, ze wszystkim, co przynosi. Jeśli się na to zdecydujemy, będziemy musieli patrzeć, jak nasze złudzenia chwieją się w posadach, załamują, rozsypują w proch. A to boli. Potrzeba emocjonalnej odwagi, żeby znieść ten ból, powstrzymać chęć ucieczki albo skrycia się za zasłoną wyjaśnień i usprawiedliwień.

Jon Frederickson - Kłamstwa, którymi żyjemy. Jak zmierzyć się z prawdą, zaakceptować siebie i zmienić swoje życie (tłum. Maria Nowak)

💙
24/12/2022

💙

Choć dla wielu z nas to niełatwe, w naszym odpoczynku powinno być także miejsce na uwolnienie od działania. Ten obszar naszego życia również jest sensowny - sensownie jest poświęcić czas na niedziałanie. Mam wrażenie, że sensownie działa ten, kto potrafi sensownie nie działać. Warto pielęgnować w sobie przeświadczenie, że jestem wartościowy również wtedy, gdy nie działam.

Krzysztof Grzywocz - Na początku był sens

Adres

Ulica Szlak 65/218
Kraków
31-153

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Gabinet Psychoterapii - "PoWracając do Siebie" umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Gabinet Psychoterapii - "PoWracając do Siebie":

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria