Anka Hostyńska - W relacji z ciałem

Anka Hostyńska -  W relacji z ciałem Trening to rozmowa z ciałem, a nie wydawanie rozkazów
Zapisy ankahostynska.pl/zarezerwuj
(1)

Zamykamy stopy w ciasnych, sztywnych butach, odcinamy je od czucia… a potem dziwimy się, że pojawiają się napięcia, bóle...
10/04/2026

Zamykamy stopy w ciasnych, sztywnych butach, odcinamy je od czucia… a potem dziwimy się, że pojawiają się napięcia, bóle stawów, kręgosłupa i brak stabilizacji.

A tak naprawdę tak wiele w ciele zaczyna się od stóp.

To, czy mają możliwość naturalnej pracy, wpływa na kolana, biodra i całą postawę ciała. To one są fundamentem ruchu i stabilizacji ciała.

Ja osobiście poczułam ogromną ulgę w całym ciele od momentu, kiedy zaczęłam chodzić, ćwiczyć, biegać i chodzić po górach w barefootach, czyli w butach minimalistycznych. Zakochałam się w nich od pierwszego założenia.

I mam takie małe marzenie i misję jednocześnie, żeby jak najwięcej osób zaczęło chodzić w butach, które pozwalają stopom pracować, dzięki czemu więcej ludzi będzie mogło zmniejszyć dolegliwości w ciele, a przede wszystkim skutecznie im zapobiegać.

Jeśli jesteś tu ze mną już jakiś czas, to pewnie wiesz, że od lat promuję chodzenie w barefootach i pracę ze stopami. Ale teraz postanowiłam pójść o krok dalej.

Stworzyłam Bosy Newsletter!

Zarówno dla osób, które dopiero myślą o barefootach i nie wiedzą, od czego zacząć, jak i dla tych, którzy już chodzą w butach minimalistycznych i chcą robić to mądrze, wspierając swoje ciało w tej zmianie. No i dla wszystkich, którzy po prostu chcą lepiej zrozumieć powiązania między stopami, a stabilizacją i amortyzacją ciała i zadbać o nie na co dzień.

W newsletterze będę dzielić się konkretnymi ćwiczeniami, wiedzą o biomechanice chodu i tym, jak stopy wpływają na całe ciało. Pokażę praktyczne wskazówki ale również zaprezentuję marki produkujące buty minimaliczne, jak również konkretne modele barefootów, ze wskazówkami dla kogo są i na co zwrócić uwagę przy zakupie.

Na start mam dla Ciebie coś jeszcze.

Zapisując się do Bosego Newslettera, dostajesz dostęp do nagrania, w którym pokazuję proste ćwiczenia wspierające stopy i całe ciało w barefootowej przygodzie. I nawet jeśli jeszcze nie chodzisz w minimalistycznych butach, te ćwiczenia i tak będą dla Twojego ciała ogromnym wsparciem.

Link do zapisu na Bosy newsletter wklejam w komentarzu.

Dlaczego siedzenie przy biurku tak bardzo szkodzi Twoim plecom… i co możesz z tym zrobić na co dzień?Jeśli dużo siedzisz...
09/04/2026

Dlaczego siedzenie przy biurku tak bardzo szkodzi Twoim plecom… i co możesz z tym zrobić na co dzień?

Jeśli dużo siedzisz i już czujesz dyskomfort albo ból w plecach, albo po prostu chcesz zadbać o siebie tak, żeby ten ból się nie pojawił, to warto spojrzeć na to szerzej.

Bo to nie jest tylko kwestia „jednego ćwiczenia”.

To jest to, co robisz regularnie w trakcie pracy… i to, co robisz po pracy.
W ciągu dnia Twoje ciało potrzebuje ruchu. Nie siedzenia bez przerwy przez kilka godzin w jednej pozycji.

Potrzebuje wiercenia się, zmiany pozycji, wstawania co jakiś czas. Nawet wyjście do toalety czy przejście się po biurze już robi różnicę.

A jeszcze lepiej, jeśli w ciągu dnia dasz sobie krótkie przerwy na kilka prostych ćwiczeń, które rozruszają ciało i zdejmą napięcie z barków i pleców.

I teraz pytanie: co dokładnie robić?

Bo samo „ruszaj się więcej” niewiele daje, a nawet może zaszkodzić, jeśli nie wiesz, jak to zrobić tak, żeby faktycznie odciążyć kręgosłup.

I tutaj z pomocą przychodzi moduł na platformie BODY RESTART: „Jak pracować bez bólu kręgosłupa”.

Znajdziesz tam nie tylko teorię, czyli zrozumienie, co tak naprawdę dzieje się z Twoimi plecami podczas siedzenia i jak temu przeciwdziałać. Ale przede wszystkim masz gotowe rozwiązania.

Masz 16 krótkich treningów trwających 4–8 minut, które możesz zrobić w przerwie w pracy, zarówno w biurze, jak i w domu. Takich, które pomagają rozruszać ciało i zmniejszyć napięcie.

Do tego masz 4 dłuższe nagrania (kilkanaście minut), które możesz zrobić po pracy, żeby rozluźnić ciało i „zdjąć” z siebie cały dzień siedzenia.

A jeśli czujesz, że chcesz pójść krok dalej i zadbać o kręgosłup bardziej kompleksowo, to na platformie znajdziesz również moduł „Zdrowy kręgosłup”.
To 12 półgodzinnych treningów, które działają holistycznie: pomagają rozluźnić zbyt napięte mięśnie, ale też wzmacniają stabilizację kręgosłupa, żeby łatwiej było utrzymać lepszą postawę na co dzień.

I wiesz, co jest najważniejsze?

Nie musisz się zastanawiać, co robić.
Po prostu włączasz nagranie… a ja prowadzę Cię krok po kroku przez cały trening. Nawet przypominam, żeby oddychać ;).

Link do platformy BODY RESTART znajdziesz w komentarzu.

Samo ćwiczenie mięśni dna miednicy może nie przynieść efektów, jeśli przez większość dnia siedzisz!Siedzący tryb życia, ...
08/04/2026

Samo ćwiczenie mięśni dna miednicy może nie przynieść efektów, jeśli przez większość dnia siedzisz!

Siedzący tryb życia, a nawet po prostu praca siedząca, czyli spędzanie większości dnia w tej pozycji, wpływa na mięśnie dna miednicy na trzy sposoby.

Z jednej strony długotrwałe siedzenie osłabia mięśnie wewnętrzne, czyli mięśnie stabilizacyjne. Nasz organizm bardzo szybko adaptuje się do warunków, jakie mu serwujemy przez większość dnia. A do siedzenia nie potrzebujemy stabilizacji.

Żeby mięśnie stabilizacyjne były aktywne, potrzebują wyzwań, chodzenia po niestabilnym podłożu, stania na jednej nodze, ćwiczeń na piłce czy dysku. To są sytuacje, w których ciało musi reagować i się stabilizować.

A mięśnie dna miednicy, szczególnie te głębiej położone, należą właśnie do mięśni stabilizacyjnych. Dlatego jeśli większość dnia spędzamy siedząc i nie dajemy ciału bodźców do stabilizacji, te mięśnie po prostu się osłabiają.

Z drugiej strony pojawia się jeszcze jeden aspekt.

Długotrwałe siedzenie sprzyja powstawaniu napięć w obrębie miednicy i wokół niej. Mięśnie w tym obszarze zaczynają się napinać tak, żeby utrzymać nas w tej pozycji i sprawić, żeby siedzenie było łatwiejsze.

Tylko że później, kiedy wstajemy, to napięcie zostaje. I okazuje się, że coraz trudniej przyjąć prawidłową postawę, bo miednica jest ustawiona nie do końca tak, jak powinna.

A mięśnie dna miednicy najlepiej pracują wtedy, kiedy miednica jest ustawiona neutralnie i całe ciało ma dobre warunki do stabilizacji.

Do tego dochodzi jeszcze trzeci element.

Praca siedząca bardzo często wiąże się ze stresem, presją czasu, napięciem. A to wszystko dodatkowo wpływa na zwiększenie napięcia w mięśniach dna miednicy.

I w efekcie może dojść do takiego stanu, który jest dla tych mięśni najtrudniejszy, kiedy są jednocześnie osłabione i nadmiernie napięte, o czym pisałam tydzień temu.

Co więc zrobić, jeśli masz pracę siedzącą i nie masz możliwości jej zmienić, a chcesz zadbać o swoje mięśnie dna miednicy?

Po pierwsze: ruch po pracy.

Nie chodzi o wycieńczające treningi, bo one czasami mogą jeszcze bardziej pogłębiać problem. Chodzi o proste rzeczy, takie jak spacer, który rozrusza ciało i okolice miednicy.

Ale równie ważna, a może nawet ważniejsza, jest postawa.

W takiej sytuacji dużo większe znaczenie niż „mocne ćwiczenia” ma regularne rozluźnianie mięśni wokół miednicy i samej miednicy, żeby mogła się ustawić bardziej neutralnie. Do tego wzmacnianie mięśni stabilizacyjnych, które będą tę postawę utrzymywać.

Jeśli chcesz zadbać o rozluźnienie, stabilizację miednicy i nauczyć się aktywować mięśnie dna miednicy w codziennych czynnościach, to zapraszam Cię na platformę BODY RESTART.

W marcu i w kwietniu skupiamy się właśnie na mięśniach dna miednicy i całym obszarze miednicy.

Link do BODY RESTART wklejam w komentarzu.

07/04/2026

Od stycznia testuję barefooty z Edeo.

I tak, wiem, że na pierwszy rzut oka to są zwykłe półbuty, ale zdążyłam już w nich przejść naprawdę sporo. Chodziłam w nich po śniegu, po lesie, po asfalcie, biegałam w różnym terenie… a teraz przyszedł czas na takie ostateczne testy.

Ze względu na ich specyficzną podeszwę, która z jednej strony jest bardzo elastyczna, a z drugiej ma naprawdę dobrą przyczepność, byłam bardzo ciekawa, jak sprawdzą się wiosną w górach, kiedy jest dużo błota.

I dlatego wybrałam się w Beskid Makowski.

Trochę też z powodów logistycznych, bo pojechałam tam w pierwszy dzień świąt, a nie mając samochodu, potrzebowałam miejsca, do którego dojadę i wrócę pociągiem. Zaczęłam w Kalwarii Zebrzydowskiej, czyli dosłownie dwa kilometry od miejsca, gdzie powstają te buty.

I niech Was nie zwiedzie to, że to taki niski Beskid.

Tego dnia zrobiłam około 700 metrów przewyższeń i momentami było naprawdę stromo. Do tego śliskie kamienie, bardzo dużo błota i masa takich małych, upierdliwych kamyczków.

Szczerze mówiąc, miałam wątpliwości, czy te buty sobie poradzą. Dlatego do plecaka spakowałam moje barefootowe trekkingi, tak na wszelki wypadek, gdyby trzeba było się przebrać.

I był moment, kiedy naprawdę rozważałam zmianę.

Ale z drugiej strony pomyślałam: no co to by była za testerka, gdybym się poddała przy pierwszym błocie. Więc stwierdziłam, że dopóki się porządnie nie poślizgnę albo nie wywrócę, to nie zmieniam butów.

No i… nie zmieniłam :). Przyczepność była naprawdę dobra. Może nie idealna, ale całkowicie wystarczająca. Ja, która łatwo się potykam, ślizgam itp. ani razu się nie przewróciłam, ani nawet nie byłam tego bliska.

I chcę tu podkreślić jedną rzecz.

Ja od wielu lat chodzę po Beskidach w niskich butach. Tylko zimą i późną jesienią wybieram wyższe. Wiosną, latem i wczesną jesienią zdecydowanie stawiam na niskie modele, dlatego też zdecydowałam się przetestować właśnie te.

I na ten moment mogę powiedzieć, że barefooty z Edeo spokojnie polecam na mało i średnio wymagające szlaki w Beskidach wiosną i latem.

Choć jeżeli wybierasz się szlak, gdzie są strome zejścia, z dużymi płaskimi kaminiami typu Perć Borkowskiego i pada deszcz, są trudne warunki, to może to nie być idealny wybór. Wówczas lepiej sięgnąć po trekkingi.

Chociaż przyznam szczerze, że jeśli ktoś szuka bardziej sportowego wyglądu, to pewnie lepiej sprawdzą się modele typu Player.

Bo cały czas mam z tyłu głowy, że kiedyś znajdę swoje zdjęcie gdzieś na internecie z podpisem: "szalna/nieodpowiedzialna kobieta chodzi po Beskidach w panterkowych trampkach” :D.

Na koniec przypominam, że z kodem ANKA15 macie 15% zniżki na barefooty z Edeo.

Potrzebujesz rozluźnić lędźwie po całym dniu siedzenia? Na You Tube znajdziesz nagranie z prostym zestawem ćwiczeń
02/04/2026

Potrzebujesz rozluźnić lędźwie po całym dniu siedzenia? Na You Tube znajdziesz nagranie z prostym zestawem ćwiczeń

Po więcej ćwiczeń, nie tylko rozluźniających wpadaj na platformę BODY RESTARThttps://ankahostynska.pl/body-restart/W tym nagraniu nie tylko rozluźniamy, ale ...

Siedzący tryb życia i/lub stres są przyczynami napięć w miednicy, co z kolei objawia się dyskomfortem czy bólem w lędźwi...
31/03/2026

Siedzący tryb życia i/lub stres są przyczynami napięć w miednicy, co z kolei objawia się dyskomfortem czy bólem w lędźwiach i biodrach.

Jednak to nie jedyny skutek tych napięć. Dodatkowo sprawiają one, że mięśnie dna miednicy nie mogą pracować prawidłowo.

Jeżeli chcesz się dowiedzieć jak powstają te napięcia i jak sobie z nimi radzić, tzn. zarówno im zapobiegać, jak i je zmniejszać, to zapraszam Cię na bezpłatny webinar, który poprowadzę w najbliższy czwartek (02.04.) o 17:30.

Link do zapisów wklejam w komentarzu.

P.S. Jeżeli brałaś udział miesiąc temu w webinarze o mięśniach dna miednicy, to jesteś automatycznie zapisana również na ten webinar.

Dużo mówi się o osłabionych mięśniach dna miednicy, tymczasem coraz częściej zauważam, że problemem są… nadmiernie napię...
30/03/2026

Dużo mówi się o osłabionych mięśniach dna miednicy, tymczasem coraz częściej zauważam, że problemem są… nadmiernie napięte mięśnie dna miednicy.

I pojawia się pytanie: co to tak naprawdę oznacza?
I czy to jest przeciwieństwo osłabionych mięśni?

Niestety w praktyce bardzo często spotykam się z tym, że mięśnie dna miednicy są jednocześnie nadmiernie spięte, ale pod tym napięciem są osłabione.

Czyli mamy mięśnie, które cały czas trzymają napięcie, ale jednocześnie nie mają siły i sprawności, żeby dobrze spełniać swoją funkcję.

W takiej sytuacji pierwszym krokiem nie jest wzmacnianie, które może jeszcze pogorszyć objawy. Najpierw trzeba zająć się rozluźnieniem.

Dopiero później można wprowadzać wzmacnianie, z dużą uważnością, takie maksimum na 50%, bo te mięśnie bardzo łatwo wracają do nadmiernego napięcia.

Dlatego tak ważne jest, żeby dbać o ich elastyczność, bo mięśnie dna miednicy najlepiej działają nie wtedy, kiedy są mocne, tylko wtedy, kiedy są elastyczne.

Kiedy potrafią się napiąć, ale też rozluźnić, w zależności od sytuacji i potrzeby.

I zanim przejdę do tego, skąd bierze się to nadmierne napięcie, chcę podkreślić jedną ważną rzecz. Różne problemy z mięśniami dna miednicy, w tym również nietrzymanie moczu, mogą wynikać nie tylko z osłabienia tych mięśni, ale również ze zbyt dużego napięcia. Podobnie jak bóle menstruacyjne czy ból podczas zbliżenia.

Skąd więc biorą się nadmiernie napięte mięśnie dna miednicy?

Tych przyczyn jest sporo, ale najczęściej widzę:
– życie w stresie, w ciągłym pośpiechu i pobudzeniu,
– regularne powstrzymywanie moczu („teraz nie mogę iść do toalety, zacisnę i wytrzymam”),
– zbyt wczesny trening czystości w dzieciństwie,
– chodzenie na co dzień ze stale wciągniętym, napiętym brzuchem,
– zaciśnięte szczęki, bruksizm,
– doświadczenia trudne, w tym nadużycia czy molestowanie,
– oraz różne choroby i schorzenia, które sprzyjają napięciu w tym obszarze.

I teraz najważniejsze – co można z tym zrobić?

Podstawą jest wizyta u fizjoterapeutki uroginekologicznej, która sprawdzi, w jakim stanie są Twoje mięśnie dna miednicy: czy są bardziej napięte, osłabione, czy jedno i drugie.

Taka specjalistka może też dobrać odpowiednią terapię, manualnie rozluźnic mięśnie, jak i pomóc znaleźć przyczynę napięcia.

Ale ogromnie ważna jest też codzienność.

Zwiększanie świadomości tego obszaru.

Zauważanie, kiedy mięśnie dna miednicy są napięte, a kiedy rozluźnione.

Obserwowanie w ciągu dnia, kiedy je nieświadomie zaciskasz.
I bardzo ważna rzecz: regulacja układu nerwowego, ponieważ poziom napięcia mięśni jest bardzo mocno powiązany z tym, w jakim stanie jest Twój układ nerwowy.

Im więcej stresu i pobudzenia, tym większa tendencja do zaciskania.
Dlatego tak ważne jest rozluźnianie, wyciszanie i dawanie ciału przestrzeni na odpuszczenie napięcia.

A jeśli czujesz, że chcesz się tym tematem, nauczyć się zarówno rozluźniać, jak i wzmacniac mięśnie dna miednicy, poczuć je i zwiększyć świadomość tego obszaru, to zapraszam Cię na platformę BODY RESTART.

Już jutro, we wtorek 31 marca, w ramach platformy odbędą zajęcia rozluźniające mięśnie dna miednicy. Jak każde zajęcia, będą nagrane i dostępne później. Ale nie są to jedyne zajęcia odnośnie mięśni dna miednicy, cały marzec i kwiecień pracujemy właśnie z tym obszarem.

Ćwiczymy, zwiększamy czucie i świadomość, a nowe treningi pojawiają się regularnie.

Link do BODY RESTART znajdziesz w komentarzu

Jest nas tutaj już siedem tysięcy🥳🥳🤯.I z jednej strony można by powiedzieć, że w realiach dzisiejszego internetu to wcal...
27/03/2026

Jest nas tutaj już siedem tysięcy🥳🥳🤯.

I z jednej strony można by powiedzieć, że w realiach dzisiejszego internetu to wcale nie jest jakaś wielka liczba. Ale kiedy sobie pomyślę, że w wiosce, w której dorastałam, było dwa tysiące mieszkańców, to nagle okazuje się, że obserwuje mnie 3,5 takich wiosek.

I dla mnie to już naprawdę robi wrażenie.

I muszę przyznać, że ten fanpage jest trochę jak taka świadoma praca z ciałem.

Nie było tutaj żadnych nagłych wystrzałów, wiralowych postów z milionowymi zasięgami. Ten fanpage istnieje prawie 13 lat, więc ktoś mógłby powiedzieć, że „powinien być większy”.

Ale dla mnie dużo ważniejsze jest to, że to wszystko budowało się powoli, krok po kroku. Dodając kolejne posty, szukając swojej drogi, czasem trafiając w ślepe zaułki i próbując różnych kierunków.

I gdzieś po drodze tworzyła się ta relacja z Wami.

I naprawdę bardzo się cieszę z tej społeczności, która tutaj jest na Facebooku. Mam do tego miejsca, do naszej społeczności dużą słabość, bo to właśnie tutaj mamy najwięcej rozmów. Ciekawych dyskusji pod postami, w wiadomościach prywatnych, a później często też na żywo.

Ten fan page zmienia się razem ze mną. Przyznaję, że przez pierwsze lata wszystko było bardziej na pokaz. Takie typowo instagramowe, pokazanie że jestem idealna.

Potrzebowałam z jednej strony dojrzeć, z drugiej strony procesu TRE i psychoterapii, żeby odważyć się pokazać autentyczną mnie. Moje podejście do ciała, do ćwiczeń, do układu nerwowego, do życia, ale też nie udawać, że jestem super fit, slim itp.

I jestem przeszczęśliwa, że okazuje się, że gdzieś po drodze odnaleźliśmy się wspólnie w tych odmętach internetu. Super, że najbardziej lubicie właśnie takie treści, jakie ja lubię tworzyć. Czyli dłuższe, pisane posty, moje przemyślenia z pracy z ciałem.

Bo ja po prostu lubię pisać to, co mi w duszy i w ciele 😉 gra.

I dokładnie taka jak ten fan page, jest też świadoma, uważna praca z ciałem. Nie dzieje nagle. Nie ma jednego momentu, w którym wszystko się zmienia.

To jest proces, który buduje się latami, małymi krokami. Czasem człowiek pójdzie nie w tę stronę, czasem się potknie, czasem coś nie wyjdzie.
Ale najważniejsze jest to, że nalet jak upadnie i poleży 😉, w końcu się podnosi i idzie dalej. Po swojemu, we własnym tempie.

I ta regularność, te codzienne małe kroki naprawdę robią ogromną różnicę.

I na koniec chciałam Ci podziękować.

Jeśli jesteś osobą, która tylko czyta moje posty, nie lajkuje, nie komentuje, to wiedz, że ja wiem, że jesteś. Bo później spotykamy się na warsztatach albo rozmawiamy w innych okolicznościach i okazuje się, że „obserwuję Cię od dawna”.

I to jest dla mnie niesamowite.
Dziękuję Ci za to, że jesteś, że czytasz i że korzystasz z tego, co tworzę.

Dziękuję też wszystkim, którzy odzywają się, piszą, komentują albo dzielą się swoimi doświadczeniami na żywo.

Dzięki Wam to nie jest tylko fanpage, tylko naprawdę żywa społeczność.
I za to jestem Wam ogromnie wdzięczna.

26/03/2026

Oddychasz w trakcie treningu czy co chwilę łapiesz się na tym, że wstrzymujesz oddech?

Ostatnio zrobiło się głośno wokół wypowiedzi pewnego ginekologa, który zarzucił trenerom personalnym, że robią krzywdę k...
25/03/2026

Ostatnio zrobiło się głośno wokół wypowiedzi pewnego ginekologa, który zarzucił trenerom personalnym, że robią krzywdę kobietom. Chodziło o to, że każą im podnosić ciężary, robić martwe ciągi z obciążeniem większym niż 5 kg, co według niego ma prowadzić do osłabienia mięśni dna miednicy i nietrzymania moczu.

I pojawia się pytanie: ile jest w tym prawdy?

Czy rzeczywiście ćwiczenia siłowe aż tak bardzo obciążają mięśnie dna miednicy?

Odpowiedź, jak to często bywa, brzmi: to zależy.

Bo z jednej strony trafiały do mnie kobiety, które regularnie ćwiczyły pilates, czyli metodę, która w założeniu ma wzmacniać mięśnie dna miednicy, a mimo to doprowadziło je to do nietrzymania moczu.

Z drugiej strony miałam też klientki, które właśnie dzięki ćwiczeniom z obciążeniem zmniejszyły problem nietrzymania moczu.

Jak to się dzieje, że efekty mogą być tak różne?

Nie chodzi tylko o to, jaka to metoda ani jakie ćwiczenia wykonujemy, ale przede wszystkim o to, jak je wykonujemy. O świadomość ciała, o sposób pracy i o to, czy w ogóle wiemy, co robimy w trakcie ruchu.

Bardzo ważne jest, żeby nauczyć się najpierw angażować mięśnie dna miednicy i nie chodzi tylko o zwieracze, ale o całe dno miednicy. I żeby umieć je aktywować niezależnie od innych mięśni.

Bardzo często widzę u kobiet, że kiedy próbują zaangażować mięśnie dna miednicy, jednocześnie napinają wszystko wokół czyli pośladki, brzuch i uda. A kluczowe jest to, żeby umieć to rozdzielić.

Kolejna rzecz to zdolność pracy zarówno na włóknach szybkokurczliwych, które odpowiadają za szybkie, mocne napięcia, jak i wolnokurczliwych, które utrzymują delikatne napięcie przez dłuższy czas.

I teraz przejdźmy do tego, co dzieje się podczas podnoszenia ciężarów.

Jeżeli podnosisz coś z podłogi, czy to na treningu, robiąc martwy ciąg, czy w domu podnosząc zakupy albo dziecko, ogromne znaczenie ma sposób, w jaki to robisz.

Najpierw należy przyjąć odpowiednią pozycję i ustawienie ciała.
Następnie świadome zaangażowanie mięśni dna miednicy.
I do tego oddech, bez wstrzymywania go, podnoszenie na wydechu, który pozwoli jeszcze bardziej zaangażować zarówno dno miednicy, jak i mięśnie brzucha.

Jeśli te elementy są zachowane, takie podnoszenie nie obciąża dna miednicy, tylko je wzmacnia i wspiera.

No chyba, że ćwiczysz z bardzo dużym obciążeniem, na granicy swoich możliwości. Wówczas zwiększa się ciśnienie w jamie brzusznej i z czasem może to doprowadzać do osłabienia mięśni dna miednicy i popuszczania moczu podczas wykonywania takich ćwiczeń. Aczkolwiek mówimy o znacząco większych obciążeniach, a nie 5kg.

To, co może prowadzić do przeciążenia, a w konsekwencji z czasem do nietrzymania moczu:
ćwiczenia wykonywane na bezdechu,
– nieprawidłowa postawa,
– wchodzenie w maksymalne obciążenia, czyli 100% swoich możliwości,
– brak świadomego zaangażowania mięśni stabilizujących i mięśni dna miednicy.

No i nie byłabym sobą, gdybym nie dodała jeszcze jednej rzeczy.
Zdecydowanie łatwiej i skuteczniej angażujemy mięśnie dna miednicy podczas ćwiczeń, kiedy możemy aktywować stopy i kiedy ruch zaczyna się właśnie od nich. Czyli na boso albo w barefootach.

A jeśli chcesz nauczyć się, jak bezpiecznie angażować mięśnie dna miednicy podczas treningu i jak pracować z nimi świadomie, zapraszam Cię na treningi indywidualne oraz na platformę BODY RESTART, gdzie w marcu i w kwietniu skupiamy się właśnie na mięśniach dna miednicy. Link wklejam w komentarzu.

Adres

Ładna 4-6
Kraków

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Anka Hostyńska - W relacji z ciałem umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Anka Hostyńska - W relacji z ciałem:

Udostępnij