25/01/2026
Podjęcie psychoterapii to decyzja, która rzadko przychodzi łatwo.
Zanim podejmie się decyzję o podjęciu terapii, może minąć naprawdę dużo czasu, chociaż sygnały pojawiają się dużo wcześniej. Może zaczynać się zupełnie niepozornie. Różne sytuacje pozostawiają z myślą: „Czemu znowu tak jest?”. Podejmuje się wtedy postanowienie, że to był ostatni raz. Postanowienie, które działa do czasu, kiedy łapie się na tych samych spostrzeżeniach.
Zaczyna tracić się grunt pod nogami. Przestaje się ufać swoim myślom, emocjom i decyzjom. Nagle zauważa się, że ciągle jest się w tym dziwnym stanie, kiedy coraz mniej wierzy się we własne przekonanie o radzeniu sobie. Coraz częściej słyszy się to, co od dłuższego czasu podpowiada ciało. Rozdrażnienie. Napięcie. Zmęczenie. Kolejna choroba. Znowu ból głowy czy brzucha. Podejmuje się wtedy kolejne postanowienie. Muszę coś zmienić.
Znajduje się materiały, podpatruje się, co robią ludzie dookoła. Może sport? Może mniej telefonu? Może muszę wstawać wcześniej? Może medytacje? Może muszę po prostu przestać o tym myśleć i się tym nie przejmować? Przez jakiś czas się próbuje, jednak szybko można się zorientować, że to, co miało tyle zmienić staje się dodatkowym obowiązkiem. Myślą, która zamiast podnieść na duchu staje się batem. Raz jeszcze staje się w momencie, w którym próby zmiany nie przynoszą tak potrzebnych efektów.
Pojawia się myśl: „Czemu innym to wszystko się udaje a mi nie może?” Starając się znaleźć odpowiedź na to pytanie zderza się z dziesiątkami różnych teorii i możliwych diagnoz. Tak bardzo próbuje się dopasować taką, która w końcu odpowie na pytanie: „Co mi jest?”, jednocześnie mierząc się z poczuciem, że żadne z tych stwierdzeń nie jest w stanie wyrazić tego, co się tak naprawdę przeżywa. Coraz mocniej przy tym czując, że czas na znalezienie tych odpowiedzi się wyczerpuje. Że coraz więcej przerażenia budzi wyobrażenie, że stanie się jeszcze jedna rzecz i się rozpadnie. W pewnym momencie okazuje się, że wyczerpało się wszystkie pomysły na to, jak samodzielnie sobie pomóc.