13/09/2024
No "niegrzeczne" dzieci nie istnieją. W sensie że złych, złośliwych i "niedobrych" dzieci po prostu nie ma. Tak pośród naszych dzieci. Tak pośród nas, gdy my byliśmy dziećmi. I tak pośród naszych rodziców, dziadków, przodków - oni wszyscy też kiedyś byli małymi dziećmi swoich własnych rodziców. I to co tam zebrali dali w jakiejś formie nam.
Wszystkie te dzieci, gdy były nazywane "niegrzecznymi" po prostu na swój dziecięcy sposób coś sygnalizowały.
Że są smutne i nie potrafią sobie z tym same poradzić. Bo są dziećmi...
Że są zmęczone i nie reagują na to jak dorosły po prostu idąc odpoczywając. Bo są dziećmi...
Że mają jakieś niezaspokojone potrzeby które manifestują rodzicowi w ten sposób, bo inaczej nie potrafią. Bo są dziećmi...
Że są głodne, spragnione, przestraszone i nam to właśnie pokazują. Bo nie znają innego sposobu. Bo są dziećmi...
Bo są przebodźcowane tym co dookoła, gwarem, elektroniką, nami, sobą, innymi dziećmi, żłobkiem, przedszkolem, szkołą.
Dzieci do drugiego roku życia swoje niezaspokojone potrzeby manifestują światu płaczem. A potem nadchodzi ten słynny "bunt dwulatka" kiedy to dziecko zaczyna zauważać że ma moc sprawczą, która przejawia się między innymi w negacji, stawianiu oporu i mówieniu "nie". I w ten sposób dziecko zaczyna mówić o swoich potrzebach. Jest "niegrzeczne". A my dorośli mamy zdekodować ten ich zaszyfrowany przekaz i to co za tym stoi i to zaspokoić albo chociaż o tym porozmawiać. W końcu jesteśmy dorośli.
Choć i tak w każdym z nas jest także malutkie wewnętrzne dziecko. I ono też potrafi dokazywać. I nim też mamy się zaopiekować. Ukochać. Uznać. Zaakceptować :D
----------------------------