03/04/2026
Ciąg dalszy repostowanego. Równie nie przeterminowany.
wśród fanów
[O PRZEKROCZENIU KRZYWDY CIĄG DALSZY]..
Po bezpodstawnym odebraniu wolności - bezsensowne, jałowe dyskusje z Kajfaszem, Annaszem… kto z nas nie toczył kiedyś nierównej walki z osobami solidnie do nas uprzedzonymi i mającymi władzę? Kogo nie zabolało poczucie, że bierze udział w jakieś farsie czy w pokazówce, bo karty zostały już dawno rozdane za plecami? Wyobraźmy sobie zażenowanie, jakiego musiał doświadczyć Odkupiciel…
Następnie u Piłata, agresja faryzeuszy i tłumu. Faryzeusze to ci, którzy od dawna mieli na niego oko, ale tłum przed chwilą nazywał go Królem… Jak krzywdząca jest nagła zmiana nastawienia otoczenia do nas. Jak bolesne jest doświadczenie skutków zmanipulowania innych, “dorobienia mi gęby”, na które nie dość, że się nie zasłużyło, to jest kompletnie odwrotne od moich intencji i od tego, kim jestem naprawdę…
Biczowanie, czyli ordynarna przemoc fizyczna, i to jeszcze zaproponowana w ramach “mniejszego zła”. “Polecimy Go ubiczować, to może faryzeusze zmiękną i im przejdzie”. Mam nadzieję, że czytający te słowa przemocy nie doświadczyli, ale to się cały czas zdarza - najoczywistszy rodzaj krzywdy, bezpośrednie naruszenie granic fizycznych z widocznymi śladami na ciele.
Jeszcze bardziej jednak musiało zaboleć, tak po ludzku, milczenie tego, który niby mi sprzyja, niby jest po mojej stronie, mógłby coś zrobić - a milczy. Pojawia się w tym dramacie cień dobrego charakteru, który szuka rozwiązania (proponując mniejsze zło), a który finalnie nie daje rady wyjść na pierwszy plan przez ludzką lękliwość, strach o swój stołek, zasadę “nie wychylaj się”... rozczarowanie zaniechaniem kogoś, kto miał wpływ - a nic nie zrobił. Umył ręce. Zawiedziona nadzieja na odwagę tego, kto być może nawet był dobry, a w każdym razie mógł pomóc…
A po drodze krzyżowej, drodze przez mękę, która przechodzi wszelkie znane nam granice okrucieństwa - na dobicie, obnażenie z szat. Czyli - odsłonięcie, wystawienie na pośmiewisko, publiczne upokorzenie i poniżenie. Pręgierz. Doprowadzenie do stanu kompletnej bezbronności, gdzie każdy może zrobić z takim człowiekiem, co chce - z czego rzymscy żołnierze skwapliwie skorzystali, włącznie z kradzieżą mienia - szat. Każdemu z nas na myśl o upokorzeniu czy publicznym wyśmianiu robi się słabo - a jak coś takiego znieść właściwie na koniec serii cierpień i krzywd?
No i śmierć, złożenie do grobu. Czyli coś, co wygląda jak wielka przegrana, totalna porażka, pozamiatane. Tragiczny finał, ludzie się rozchodzą, “nic tu po nas”, czyli - opuszczenie. Po czym następuje tajemnica wielkiej ciszy, która jest najbardziej nieoczekiwanym zwrotem akcji…
Zdrada. Pozbawienie wolności. Zażenowanie “pokazowym procesem”. Agresja werbalna. Nagła zmiana nastawienia osób wcześniej przychylnych. Przemoc fizyczna. Zawiedziona nadzieja - milczenie kogoś, kto mógł pomóc - a nie pomógł. Pręgierz upokorzenia. Opuszczenie i porażka.
Czemu może służyć to wypunktowanie krzywd Jezusa?
…Ano temu, że jeśli wierzę w Niego (i Jemu), jeśli ciążą mi na sercu doświadczone krzywdy a chcę się od nich uwolnić, to mogę Go dziś poprosić, żeby tego doświadczyć - SKORO ON JE WSZYSTKIE PRZEŻYŁ I PRZEKROCZYŁ!
Może, jeśli chcę poważnie przeżyć ten czas, warto złożyć swoje własne krzywdy w Jego grobie, i POCZEKAĆ na ożywczą moc zmartwychwstania… bo po złożeniu do grobu jeszcze jest potrzebny czas ciszy…