Gabinet Psychoterapii "Twój Fenomen"

Gabinet Psychoterapii "Twój Fenomen" Psychoterapia indywidualna w nurcie Gestalt dla dorosłych, dostępna stacjonarnie i online

nadzieja na przyjście wiosny jest zawszenawet wtedy kiedy brak ci już siłbo twoje zmęczone oczymienią się tylko kolorem ...
16/03/2026

nadzieja na przyjście wiosny jest zawsze
nawet wtedy kiedy brak ci już sił
bo twoje zmęczone oczy
mienią się tylko kolorem samotności

i kiedy stygnie herbata
a ty nie masz czasu
by odpocząć
odkurzyć serce
odkopać wiosenne uczucia
znaleźć cieplejszy uśmiech

może właśnie wtedy
kiedy już na nic nie czekasz
nadzieja na wiosnę
rozpala w tobie ogień

od nowa

/Pisane Codziennością/

Foto własne

Rodzicielstwo potrafi dotknąć najgłębszych warstw naszej historii.Szczególnie wtedy, gdy sami nie mieliśmy bezpiecznego ...
09/03/2026

Rodzicielstwo potrafi dotknąć najgłębszych warstw naszej historii.

Szczególnie wtedy, gdy sami nie mieliśmy bezpiecznego wzorca.
Gdy nikt nie pokazał nam, jak wygląda spokojna regulacja emocji.
Gdy w dzieciństwie było więcej napięcia niż bezpieczeństwa, więcej czujności niż swobody.

W takich momentach dziecko nie uruchamia w nas tylko cierpliwości i troski.
Uruchamia też pamięć ciała.

Płacz dziecka może wywołać w środku panikę.
Bunt może zostać odczytany jak odrzucenie.
Sprzeciw może obudzić wstyd albo złość silniejszą, niż chcielibyśmy czuć.

I wtedy reagujemy szybciej, niż zdąży zareagować świadomość.
Podnosimy głos. Wycofujemy się. Próbujemy nadmiernie kontrolować. Albo zamieramy, czując bezradność.

A chwilę później przychodzi poczucie winy.

To nie jest brak miłości.
To są nieukojone fragmenty naszej własnej historii, które w rodzicielstwie stają się widoczne jak pod światłem.

Rodzic, który nie miał bezpiecznej więzi, często żyje w napięciu.
Boi się, że powtórzy schemat.
Boi się, że skrzywdzi.
Boi się, że nie wystarczy.

Może być nadmiernie wymagający wobec siebie. Może analizować każdą reakcję. Może przepraszać za dużo albo w ogóle nie umieć przeprosić, bo nikt go tego nie nauczył.

A jednak w tym wszystkim jest coś niezwykle ważnego.

Ten rodzic się zatrzymuje.
Zaczyna zauważać swoje reakcje.
Zaczyna pytać: „Dlaczego tak silnie to przeżywam?”
Zaczyna uczyć się regulować siebie, zamiast tylko próbować regulować dziecko.

I właśnie w tym miejscu zaczyna się zmiana pokoleniowa.

Bezpieczny wzorzec nie zawsze dostaje się w spadku.
Czasem buduje się go od zera.
Poprzez małe kroki.
Poprzez powrót do siebie po trudnej reakcji.
Poprzez zdanie: „To było za dużo. Spróbujmy jeszcze raz.”

Rodzicielstwo po doświadczeniu braku bezpieczeństwa nie polega na byciu idealnym.
Polega na gotowości, by zobaczyć swoje rany i nie pozwolić im nieświadomie rządzić relacją.

Czasem największym darem dla dziecka nie jest rodzic bez błędów,
ale rodzic, który potrafi wziąć odpowiedzialność i uczyć się nowego sposobu bycia.

I to jest ogromna odwaga.

Tekst : Joanna | I hear You
https://www.facebook.com/share/1HvzDAB4uv/

Seks to przedłużenie więzi.Nie początek. Nie obowiązek. Nie narzędzie.Przedłużenie.Zatrzymaj się na chwilę przy tym zdan...
05/03/2026

Seks to przedłużenie więzi.
Nie początek. Nie obowiązek. Nie narzędzie.
Przedłużenie.
Zatrzymaj się na chwilę przy tym zdaniu. Nie czytaj dalej od razu. Po prostu poczuj, co ono robi w środku.
Bo ile razy słyszałaś — albo mówiłaś sobie — że „trzeba bardziej się starać"?
Że „powinnaś chcieć"?
Że „inne kobiety nie mają z tym problemu"?
I ile to kosztowało?
Seksualność nie jest problemem do rozwiązania. Nie jest tematem do „przepracowania" na kolejnym warsztacie. Ona jest po prostu odbiciem tego, co naprawdę dzieje się między Tobą a drugim człowiekiem.
Nie tego, co deklarujecie. Nie tego, co pokazujecie światu.
Tego prawdziwego. Tego, które czujesz w ciele, kiedy on wchodzi do pokoju. Czy ramiona same się otwierają — czy bezwiednie się spinasz.
Ciało nie kłamie. Nigdy.
Jeśli w relacji czujesz się bezpieczna — ciało się otwiera.
Jeśli chodzi po domu napięcie — ciało się zamyka.
Jeśli boisz się, że jak powiesz „nie", coś się posypie — ciało „daje się", ale Ciebie tam nie ma. Robisz to, ale jesteś gdzieś obok siebie.
I to nie jest Twoja wina. To jest inteligencja Twojego ciała.
Układ nerwowy zawsze wybiera przetrwanie.
Jeśli przez lata — może od dzieciństwa, może przez kolejne relacje — uczyłaś się, że musisz się dopasować, żeby nie zostać opuszczoną. Że Twoje potrzeby są trochę mniej ważne. Że bliskość często boli.
To Twój układ nerwowy zapamiętał jedno zdanie:
Bliskość = niebezpieczeństwo.
I teraz chroni Cię tak, jak umie. Zamraża. Odcina. Znieczula.
Brak ochoty. Suchość. Poczucie pustki podczas czegoś, co miało być intymne.
To nie jest zepsucie. To jest Twoje ciało, które mówi bardzo prosto: nie czuję się tu bezpiecznie. Chcę być zaproszona, nie użyta.
(...)
Z duchowego punktu widzenia seks jest spotkaniem dwóch świadomości w ciele.
Prawdziwym spotkaniem. Nie usługą. Nie dowodem, że kogoś kochasz. Nie ceną za spokój w domu.
Ale jeśli jedna z tych świadomości się poświęca — jeśli jest tam, ale nie ma jej naprawdę — to spotkanie jest puste. Nawet jeśli wszystko wygląda „normalnie".
I ciało to czuje. Nawet kiedy Ty próbujesz sobie wmówić, że jest dobrze.
Dlatego pytanie nie brzmi: jak zwiększyć libido?
Pytanie brzmi: gdzie przestałam być sobą? Gdzie od dawna nie mówię prawdy? Gdzie zgodziłam się na mniej, niż czuję?
Bo energia wraca tam, gdzie wraca prawda.
Rozwiązanie nie zaczyna się od łóżka.
Zaczyna się od rozmowy. Od czułości, która do niczego nie prowadzi. Od momentu, kiedy możesz powiedzieć „nie" i nic się nie posypuje. Od poczucia, że jesteś widziana — nie jako rola, nie jako funkcja, ale jako kobieta.
Kiedy te rzeczy zaczynają być prawdziwe — ciało samo zaczyna się rozmrażać.
Bo ciało nie chce seksu.
Ciało chce relacji. Bezpieczeństwa. Siebie w środku.
I jeszcze jedno — może najważniejsze ze wszystkiego.
Twoja seksualność nie jest do naprawienia.
Ona jest do wysłuchania.
Jest w niej ogromna mądrość. Tyle informacji o tym, czego naprawdę potrzebujesz, czego Ci brakuje, gdzie czujesz się prawdziwie sobą.
Kiedy przestajesz się zmuszać.
Kiedy przestajesz siebie oceniać.
Kiedy zaczynasz być po swojej stronie — nie po stronie relacji, nie po stronie partnera, ale po swojej —
ciało zaczyna ufać.
A kiedy ciało ufa, energia zaczyna płynąć.
Powoli. Delikatnie. Jak wiosna po bardzo długiej zimie.
Nieśpiesznie — ale nieodwracalnie.
I to jest jedyna droga, która naprawdę działa.
Nie przez presję. Nie przez zmuszanie się.
Tylko przez powrót do siebie. 🤍

Tekst: Iwona Grzesik

Po co to wszystko?Nie wiem.Choć po wielokroć wydawało mi się,że TYM razem wiem już na pewno.Ale jest takie jedno niezmie...
02/03/2026

Po co to wszystko?

Nie wiem.
Choć po wielokroć
wydawało mi się,
że TYM razem
wiem
już
na
pewno.

Ale jest takie jedno niezmiennie towarzyszące mi rozpoznanie:

Lżej się żyje,
nie łatwo,
bo wyzwania życie wciąż nam wszystkim niesie,
tylko lżej,
gdy opiekuję się
Tym Człowiekiem,

Którym
i
z Którym
tu
kroczę.

Tekst : Katarzyna Sidorowicz

* * *dla miłości mojego życia robię co w mojej mocy by mieć nadziejęzamierzam dalej witać każdy raneksłowem BĘDĘBĘDĘBĘDĘ...
23/02/2026

* * *

dla miłości mojego życia
robię co w mojej mocy by mieć nadzieję
zamierzam dalej witać każdy ranek
słowem BĘDĘ
BĘDĘ
BĘDĘ
BĘDĘ
spotykała dni które mnie roztopią
BĘDĘ szła naprzód i smutek BĘDZIE
spadał z moich ramion
by zrobić miejsce dla radości
BĘDĘ kolorowa
BĘDĘ znowu sięgać nieba
chcę korowodu
chcę muzyki
chcę konfetti
dla tych którzy w milczeniu starają się przetrwać
chcę owacji na stojąco
dla każdej osoby która
budzi się i rusza ku słońcu
gdy wewnętrzny cień
ciągnie ją do tyłu

Rupi Kaur - Dom ciało

Foto własne

POTRZYMAJ MNIEZapytali mnie:- Co robisz?A ja po raz pierwszy od wielu wielu lat ze spokojem w sercu odpowiedziałam:- Nie...
16/02/2026

POTRZYMAJ MNIE

Zapytali mnie:
- Co robisz?
A ja po raz pierwszy od wielu wielu lat ze spokojem w sercu odpowiedziałam:
- Nie robię.

Kultura bycia nieustannie czymś zajętym jest tak wszechobecna, że przypomina krwiobieg.
Nie robisz, to znaczy że Cię nie ma, nie żyjesz, nie biegniesz, Twoje serce musi ciągle robić patataj patataj patataj.
Nie robisz = nie istniejesz.

A ja chcę istnieć. Chcę być.
Nie chcę zasługiwać na prawo do życia.
Nawet odpoczynek jest obecnie jakimś planem, nagrodą za coś, aktywnością.

Jak już się narobię, mogę gdzieś wyjechać.
I tam znowu...
Coś zrobić.
Coś zaliczyć.
Coś zorganizować.

I wtedy mogę odpocząć.
Po czymś.
W nagrodę.
A teraz biegnij, kochana, jest tyle spraw.
Patataj patataj patataj.
Zatrzymasz się później.
Zmęczyłaś się? Jest jeszcze tak dużo do zrobienia, do wyrobienia, do odbębnienia.
Patataj patataj patataj.

Zmęczyłaś się?
Weź tabletkę.
Prześpij się.
I patataj patataj patataj.
Biegnij.
Wyścig trwa.

Zmęczyłaś się?
Odsapnij, ale nie za długo.
Wszyscy bez Ciebie zginą.
Dałaś się wciągnąć w grę "Jest pani nie do zastąpienia."
Chyba że zgon.
Albo atak serca.

Przystaję.
Biorę oddech.
I mimo to nie odpoczywam.

Regeneracja nie następuje. Nie nadchodzi. Nie przydarza się.
Układ nerwowy przyzwyczajony do ciągłej aktywności, pozostaje w ciągłym napięciu, w ciągłym wyczekiwaniu.
Za dwa dni weekend.
Jutro święto.
Za miesiąc wyjazd.
Za chwilę śmierć.
Wtedy mogę.
Wtedy mogę.
Wtedy mogę.

Patataj patataj patataj.
Biegnij.
Nie czuj.
Nie zatrzymuj się.

Oczy mokre od łez i suchość w gardle.
Nie zatrzymuj się, bo poczujesz, że zapomniałaś jak pragniesz żyć.

Pragnę czuć.
Nie mieć klapek na oczach.
Chodzić powolutku po piasku na boso.
Trzymać Cię za rękę.
I patrzeć w niebo.

Bo pragnę tutaj być.

Tym, co można dla siebie zrobić w tym przegranym systemie, jest decyzja o codziennym byciu ze sobą, blisko siebie.
Bez zadań i pomysłów.
Bez atrakcji.

Patrzę w niebo.
Oddycham.
Trzymam Cię za rękę...dawno już nie czułam.
Przypominam sobie, że stanu ukojenia nie da się osiągnąć.
Można mu się tylko poddać.
Dlatego patrzę w niebo.
Wydaje mi się, że to wszystko o co zabiegałam, już dawno czeka na mnie.
Tylko biegłam tak szybko...tak szybko, że przeoczyłam swoje życie.
Dlatego patrzę w niebo.
Jest tutaj nawet, gdy ja nie patrzę.
Oddycham.
Po tych wszystkich latach odkrywam, że moje życie nadal tutaj jest.
Nie zgubiłam go.
Potrzymasz mnie?
Proszę...
Potrzymaj mnie.
Powstrzymaj.
Chcę poczuć, że jestem.

Autorka słów : Maja Wąsala

Foto własne

Są różne sposoby utrwalonego rezygnowania z siebie. Zazwyczaj kojarzą nam się ono z odrętwieniem, znieruchomieniem, zama...
09/02/2026

Są różne sposoby utrwalonego rezygnowania z siebie. Zazwyczaj kojarzą nam się ono z odrętwieniem, znieruchomieniem, zamazaniem swojej obecności w świecie. Są też jednak sposoby na rezygnowanie z siebie bardzo wyraziste, tryskające energią, bardzo dezorientujące (przede wszystkim osobę, która z siebie rezygnuje).

Czasami bardzo wcześnie w dzieciństwie uczymy się, że możemy przetrwać tylko, jeśli będziemy ożywiać (wpół-martwych) ludzi wokół nas. W logice małego dziecka bowiem jego przetrwanie równa się użyczaniu swojej energii osobie, od której zależy jego życie. Nie przetrwa bez swoich opiekunów. Zrobi więc wszystko, by ludzie wokół niego byli żywi, choć tak naprawdę są oni tylko o-żywiani.

Z czasem tak bardzo budzenie drugiego wchodzi nam w krew, że nie zauważamy, jak bardzo w tym trwonieniu energii gubimy się my sami. Nie umiemy być żywotni sami dla siebie, potrafimy jedynie w swoim życiu ożywiać się w służbie budzenia kogoś innego.

Możemy być - po dziesiątkach lat takiego przekraczania siebie - bardzo zmęczeni. Musieliśmy podtrzymać płomień życia u siebie i u tylu innych ludzi, o których opowiadaliśmy sobie opowieść, że sobie bez nas nie poradzą. Wyczerpanie - fizyczne, emocjonalne, relacyjne, a nawet duchowe - to często konsekwencja takiego długoletniego zlewania się z drugą osobą/innymi osobami. To efekt nieumiejętności różnicowania się od innego. I choć kiedyś ratowało nas to przed psychologicznym (a może i fizycznym) unicestwieniem, może samo w sobie nas powoli unicestwiać.

Zostawianie swojej energii dla samego siebie to może być najtrudniejszy i najważniejszy egzystencjalnie krok dla tych z nas, którzy dorastali z ludźmi pogrążonymi w otchłani.
Postawienie granicy między czyimś cierpieniem a naszym potencjałem ulżenia temu cierpieniu to najważniejsze życiodajne różnicowanie.

To ważne, by móc w sobie ten relacyjny schemat rozpoznać, opłakać, nie uwodzić się, że jest to czymś więcej niż jest (choćby wszyscy mówili, jak wspaniale im przy nas jest, jak bardzo cenią sobie naszą energię, sposób bycia, ten moment wspólnoty, w którym - de facto - oni rozbłyskują, a my dla siebie samych giniemy).
Jeszcze ważniejsze jest, by nie pozwolić sobie zupełnie pogrążyć we wstydzie, gdy zdecydujemy przerwać tę starą - może jak całe nasze życie - strategię ratowania własnego życia. Ten wstyd ma nas chronić przed psychologicznym rozpadem i - choć chce dobrze - przynależy do przeszłości, a nie teraźniejszości.

Zdrowe granice dla naszej energii, dla naszej troski, dla rozbłyskiwania fajerwerkami dla kogoś innego to dla wielu osób fundament zdrowego bycia ze sobą i w relacjach.

Sabina Sadecka

Są słowa,Które grzeją bardziejNiż wełniana czapa.Roztapiają zaspyŻalów, niedomówień.Po których jest słońce,A nie brzydka...
02/02/2026

Są słowa,
Które grzeją bardziej
Niż wełniana czapa.

Roztapiają zaspy
Żalów, niedomówień.

Po których jest słońce,
A nie brzydka chlapa.

Chciałbym być dla Ciebie
Właśnie takim słowem,
W takie dni jak dzisiaj

Zimne i zimowe.

/Michał Matejczuk – Zaspy/

Grafika: Wydawnictwo Ilustris

„Ciało nie traci zaufania bez powodu. Ono nie kieruje się logiką ani deklaracjami, ale doświadczeniem zapisanym w układz...
27/01/2026

„Ciało nie traci zaufania bez powodu. Ono nie kieruje się logiką ani deklaracjami, ale doświadczeniem zapisanym w układzie nerwowym. Jeśli w przeszłości relacje z innymi ludźmi wiązały się z bólem, chaosem, brakiem ochrony albo nagłym odrzuceniem, organizm uczy się, że bliskość może być niebezpieczna i zaczyna się chronić.
Dla ciała nie ma znaczenia, czy ktoś zranił świadomie, czy „nie umiał inaczej”. Liczy się tylko to, co zostało przeżyte. Jeśli w ważnych momentach nie było wsparcia, stabilności albo przewidywalności, układ nerwowy zapamiętał, że trzeba być czujnym. Ta czujność często zostaje na długo, nawet wtedy, gdy zagrożenie już nie istnieje.
Dlatego wiele osób po doświadczeniach relacyjnych czuje rozdźwięk. Rozum mówi, że dana osoba jest w porządku. Serce chce bliskości. A ciało reaguje napięciem, dystansem albo potrzebą wycofania. Pojawia się wewnętrzne „coś”, co nie pozwala się rozluźnić. To nie jest autosabotaż ani brak gotowości do relacji. To pamięć biologiczna, która wciąż próbuje zapobiec kolejnemu zranieniu.
Ciało szczególnie mocno zapamiętuje sytuacje, w których nie miało wyboru. Gdy było zależne od kogoś nieprzewidywalnego. Gdy musiało dostosować się, zamarznąć albo zrezygnować z własnych potrzeb, żeby przetrwać. W takich warunkach czujność staje się strategią ochronną. Z czasem zaczyna działać automatycznie, bez udziału świadomej decyzji.
Z tego powodu zaufanie nie wraca poprzez postanowienie ani racjonalne argumenty. Nie da się go przyspieszyć przekonywaniem siebie, że „teraz jest inaczej”. Układ nerwowy uczy się tylko przez doświadczenie. Potrzebuje wielokrotnych sygnałów, że bliskość nie prowadzi do zagrożenia, a relacja może być stabilna i przewidywalna.
Często oznacza to wolniejsze tempo budowania relacji, potrzebę granic, a czasem dystans, który z zewnątrz bywa mylony z chłodem. W rzeczywistości jest to sposób sprawdzania, czy druga osoba potrafi uszanować przestrzeń, czy reaguje spokojnie na emocje i czy zostaje obecna także wtedy, gdy nie jest idealnie.
Bardzo ważne jest jedno. Jeśli Twoje ciało nie ufa ludziom, to nie znaczy, że coś jest z Tobą nie tak. To znaczy, że kiedyś było zbyt trudno, zbyt chaotycznie albo zbyt samotnie. Twoje reakcje miały sens w tamtych warunkach.
Proces zdrowienia zaczyna się nie od zmuszania się do zaufania, ale od uznania własnych reakcji. Gdy ciało przestaje być zawstydzane za swoją ostrożność, może powoli zacząć uczyć się nowego doświadczenia. Bez presji. Bez pośpiechu. We własnym rytmie.”

Tekst: – I hear You by Joanna, Głos emocji o których się nie mówi
Facebook/Instagram: https://www.facebook.com/rozmowyterapeutyczne.by.Joanna

Jeśli jesteś zmęczony — odpocznij.Świat poczeka, aż znów otworzysz oczy.Jeśli nic cię nie cieszy — odpocznij.Czasem cisz...
20/01/2026

Jeśli jesteś zmęczony — odpocznij.
Świat poczeka, aż znów otworzysz oczy.

Jeśli nic cię nie cieszy — odpocznij.
Czasem cisza leczy bardziej niż słowa.

Jeśli życie wydaje się smutne — odpocznij.
W ciemności też można odnaleźć oddech.

Jeśli łzy przychodzą bez powodu — odpocznij.
Niech spłyną, jak deszcz po szybie,
a ty zostań chwilę w bezruchu.

Rozumiesz?
Nie musisz walczyć bez końca.
Nie musisz udawać, że wszystko jest dobrze.

Czasem największą odwagą
jest zamknąć oczy
i po prostu
odpocząć.

/Paweł Szamborski - Odpocznij/

Foto własne

Odwiedził mnie spokój.Rozsiał ciszę po kątach,nie zadając pytań.„Burza minie” – szepnął,i zniknął bez śladu.Odwiedziła m...
02/01/2026

Odwiedził mnie spokój.
Rozsiał ciszę po kątach,
nie zadając pytań.
„Burza minie” – szepnął,
i zniknął bez śladu.

Odwiedziła mnie cierpliwość.
Usiadła w kącie, nie ponaglając.
„Nie wszystko od razu” – powiedziała,
i zamilkła na długo.

Odwiedziła mnie nadzieja.
Zapukała nieśmiało,
zostawiła ślad na parapecie.
„Zawsze wracam” – napisała
i odpłynęła w dal.

Odwiedziła mnie pokora.
Nie spojrzała w lustro,
nie czekała na pochwały.
„Jestem, kiedy mnie nie widać” – rzekła,
i wyszła bez hałasu.

Odwiedziła mnie życzliwość.
Zasunęła firankę przed wiatrem,
poprawiła książki na półce.
„Bądź delikatna” – dorzuciła
i wyszła, nie trzaskając drzwiami.

Odwiedziła mnie pewność siebie.
Nie kłaniała się nisko,
ale też nie wspinała na palce.
„Jesteś” – oznajmiła krótko,
i nie czekała na odpowiedź.

Odwiedziła mnie miłość.
Nie prosiła, nie żądała.
„Jestem” – szepnęła,
i została.

/Wioletta Kinal/

W tym Nowym 2026 , otwartych drzwi, na przyjęcie Odwiedzających ❤️

W tym Świątecznym czasie życzę Tobie, wystarczająco dobrych chwil, bez presji idealnego obrazka. Wolniejszego oddechu.  ...
24/12/2025

W tym Świątecznym czasie życzę Tobie, wystarczająco dobrych chwil, bez presji idealnego obrazka.
Wolniejszego oddechu.
Ciepłego uśmiechu.
Trochę mniej "tego co muszę", a więcej " tego co chcę".
Niech te dni będą takie, jakie są, zatrzymane w tu i teraz.
Bez poprawiania ich na siłę.
A jeśli w sobie poczujesz wołanie o spokój... posłuchaj i otul się nim jak ciepłym kocem ❤️

Rys. Agathe Sorlet

Adres

Ulica Złotoryjska 140/1
Legnica
59-220

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 21:00
Wtorek 09:00 - 21:00
Środa 09:00 - 21:00
Czwartek 09:00 - 21:00
Piątek 09:00 - 21:00

Telefon

+48665177708

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Gabinet Psychoterapii "Twój Fenomen" umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Gabinet Psychoterapii "Twój Fenomen":

Udostępnij