Opieka dietetyczna Twojego Konia 4 Pory Roku

Opieka dietetyczna Twojego Konia 4 Pory Roku Komponowanie indywidualnych diet i ziołolecznictwo.

🌿🌟ZŁOTO, MIRRA i KADZIDŁO🌟🌿🌟ZŁOTO🌟Złoto nosi wiele imion. Ostryż długi, ostryż żółty, szafran indyjski, kurkuma. Każda z...
27/12/2025

🌿🌟ZŁOTO, MIRRA i KADZIDŁO🌟🌿

🌟ZŁOTO🌟
Złoto nosi wiele imion. Ostryż długi, ostryż żółty, szafran indyjski, kurkuma. Każda z tych nazw prowadzi do tego samego korzenia- ciepłego w kolorze, intensywnego w działaniu, rozpoznawalnego po złotej barwie, którą nadaje mu kurkumina. To ona odpowiada za żółty pigment, ale też za właściwości, które od dawna przyciągają uwagę opiekunów koni.
Jej działanie przeciwzapalne swoim mechanizmem bywa porównywane do niesteroidowych leków przeciwzapalnych, choć kurkuma nimi nie jest. Nie niesie ze sobą takiego ciężaru skutków ubocznych, a mechanizm jej działania polega na hamowaniu syntezy prostaglandyn- związków odpowiedzialnych za proces zapalny i ból. Dzięki temu dobrze sprawdza się jako wsparcie aparatu ruchu, szczególnie u koni z przeciążeniami, sztywnością czy stanami zapalnymi stawów. Często łączona jest z imbirem, który wzmacnia jej efekt rozgrzewający i poprawiający komfort ruchu.
Jednocześnie kurkuma nie jest surowcem neutralnym. Choć w niewielkich, sponsorowanych badaniach nie wykazano, by pogarszała stan żołądka u koni, doświadczenia wielu właścicieli mówią coś bardziej złożonego. Na forach i w grupach dyskusyjnych regularnie pojawiają się relacje, że u koni wrzodowych kurkuma w dawce 20 g dziennie potrafi pogorszyć samopoczucie, nasilić objawy lub przyczynić się do nawrotu problemów. Coraz wyraźniej widać, że kluczowe znaczenie ma tu nie tyle sama roślina, co jej dawka i forma podania.
Bezpieczną granicą wydaje się 10 gramów dziennie- ilość, która pozwala korzystać z jej właściwości przeciwzapalnych, a jednocześnie nie przeciąża wrażliwego układu pokarmowego. Kurkuma powinna być zawsze podawana w meszu lub z olejem, najlepiej z gotowanym siemieniem lnianym. Działa ono osłonowo na żołądek, a zawarty w nim tłuszcz dodatkowo poprawia przyswajanie kurkuminy. To połączenie nadaje kurkumie łagodniejszy charakter i wpisuje ją w rytm trawienia, zamiast stawiać ją w opozycji do żołądka.
Często pojawia się pytanie o pieprz i piperynę. U ludzi to właśnie piperyna zwiększa biodostępność kurkuminy, jednak u koni nie jest ona konieczna. Szczypta pieprzu najprawdopodobniej nie zaszkodzi, ale doświadczenie wielu opiekunów pokazuje, że nawet czysta kurkuma- podawana bez pieprzu- potrafi wyraźnie poprawić jakość ruchu i obniżyć odczuwanie bólu. To sugeruje, że koński organizm radzi sobie z jej przyswajaniem lepiej, niż często się zakłada.
Poza aparatem ruchu kurkuma działa ochronnie na wątrobę, wspierając jej miąższ i funkcje detoksykacyjne. Pobudza wydzielanie żółci, soków trawiennych, poprawiając trawienie i wykorzystanie składników odżywczych. Wpływa także na gospodarkę lipidową- pomaga utrzymać prawidłowy poziom cholesterolu i trójglicerydów, co może mieć znaczenie u koni metabolicznych, z tendencją do zaburzeń tego typu.
Ciekawym, choć wciąż otwartym wątkiem, jest jej potencjalne działanie neuroochronne. U ludzi wykazano, że kurkumina wspiera funkcjonowanie układu nerwowego i hamuje procesy neurodegeneracyjne. Choć u koni nie przeprowadzono jeszcze takich badań, trudno nie zadać pytania, czy w przyszłości kurkuma mogłaby znaleźć swoje miejsce także przy chorobach o podłożu neurodegeneracyjnym u koni, takich jak Cushing.
Kurkuma jest więc złotem wymagającym wyczucia. Może wspierać ruch, wątrobę i metabolizm, ale tylko wtedy, gdy traktuje się ją z uważnością. Nie jako cudowny środek, lecz jako narzędzie, które działa najlepiej w małej ilości, we właściwej formie i z pełnym szacunkiem dla wrażliwego organizmu konia.

🌿MIRRA🌿
Mirra ma w sobie coś pierwotnego. Jest żywicą o ciężkim, głębokim zapachu, który trudno pomylić z czymkolwiek innym. Dawniej towarzyszyła rytuałom przejścia, służyła do balsamowania, konserwowania, ochrony tego, co kruche i narażone na rozkład. Dziś jej miejsce jest także poza obrzędami w bardzo konkretnej, uważnej pracy z ciałem- także ciałem zwierzęcia.
U koni mirra nie jest surowcem do stosowania wewnętrznego. To nie jest żywica do karmienia, ani do „wzmacniania od środka”. Jej siła leży gdzie indziej- na powierzchni, tam gdzie skóra się rozchyla, gdzie powstają rany, otarcia, drobne uszkodzenia. Olejek z mirry przyspiesza gojenie, działa odkażająco, redukuje krostki i stany zapalne skóry, wspiera jej regenerację i przywracanie równowagi. Jest szczególnie cenny tam, gdzie skóra jest podrażniona.
Mirra ma też swoje miejsce w pysku konia. Rozcieńczony olejek może służyć do płukania jamy ustnej, gdy pojawiają się podrażnienia, stany zapalne, problemy w obrębie diastem czy dyskomfort związany z zębami. Działa łagodząco, antyseptycznie, wspierając gojenie błon śluzowych, które- podobnie jak skóra- potrzebują czasu i delikatności.
Jej zapach jest intensywny, głęboki, nieoczywisty. Dla jednych kojący, dla innych niemal zbyt obecny. W aromaterapii działa wyciszająco, uspokaja zmysły, sprzyja koncentracji i rozluźnieniu, dlatego bywa stosowana również w inhalacjach- szczególnie przy problemach z drogami oddechowymi. Tu jednak umiar jest kluczowy. Mirra nie znosi nadmiaru. Zbyt duża ilość może działać przytłaczająco, zamiast wspierać- obciążać.
To żywica, z którą pracuje się powoli i świadomie. Zawsze w małych ilościach, zawsze z szacunkiem do wrażliwości konia. Nie jest wskazana do stosowania u klaczy źrebnych i nie powinna być używana rutynowo, bez wyraźnej potrzeby. Mirra nie jest środkiem „na wszystko”. Jest wsparciem tam, gdzie trzeba oczyścić, zamknąć, uspokoić i pozwolić ciału zrobić resztę.

🌿KADZIDŁO🌿
Boswellia serrata, znana także jako kadzidłowiec, sallaki czy olibanum, jest żywicą, która od wieków zajmowała szczególne miejsce w ludzkiej kulturze. Najpierw towarzyszyła rytuałom religijnym i pogrzebowym, unosząc się w dymie jako symbol oczyszczenia i przejścia. Z czasem jednak jej obecność zeszła z ołtarzy bliżej ciała- tam, gdzie ból, stan zapalny i ograniczenie ruchu domagały się ulgi. I w tej roli boswellia pozostaje do dziś.
Podobnie jak mirra, kadzidłowiec wykazuje właściwości wspierające regenerację tkanek. Stosowana zewnętrznie pomaga przy podrażnieniach skóry, drobnych uszkodzeniach i miejscach wymagających odbudowy. Jej największa siła ujawnia się jednak głębiej- w pracy z układem ruchu i stanami zapalnymi, które towarzyszą przeciążeniom, chorobom zwyrodnieniowym i przewlekłemu bólowi. Boswellia łagodzi dolegliwości stawów, kości i kręgosłupa, poprawia ich ruchomość, wspiera krążenie krwi i pomaga organizmowi reagować w sposób bardziej zrównoważony na mikrouszkodzenia w obrębie tkanki stawowej.
Kadzidłowiec działa również na poziomie jelit, szczególnie wtedy, gdy toczy się w nich przewlekły stan zapalny. Wspiera ich funkcję, przyczyniając się do poprawy komfortu trawiennego i ogólnej kondycji organizmu. Podobnie jak kurkuma, wpływa korzystnie na gospodarkę lipidową- pomaga utrzymać prawidłowy poziom trójglicerydów we krwi, co może mieć znaczenie u koni metabolicznych, u których te parametry bywają zaburzone.
Jedną z mniej oczywistych, a niezwykle cennych właściwości boswellii jest jej wpływ na układ oddechowy. U koni z nadreaktywnością dróg oddechowych czy objawami astmatycznymi potrafi łagodzić stany zapalne, poprawiać komfort oddychania i zmniejszać napięcie towarzyszące dusznościom. Działa także kojąco na układ nerwowy- redukuje napięcie, sprzyja rozluźnieniu i poprawia ogólne samopoczucie, co ma znaczenie szczególnie u koni żyjących w przewlekłym stresie lub bólu.
Boswellia wspiera także serce, poprawiając krążenie i pracę układu naczyniowego, a jej działanie przeciwbólowe i przeciwzapalne czyni ją jednym z częściej wybieranych naturalnych surowców przy długotrwałych problemach aparatu ruchu. Jak każda żywica o silnym działaniu, wymaga jednak umiaru. Przekraczanie dawek nie zwiększa korzyści, a może zaburzyć delikatną równowagę organizmu.
Optymalna dawka boswellii dla konia o masie około 500 kg wynosi do 20 gramów dziennie. To ilość, która pozwala wykorzystać jej potencjał bez nadmiernego obciążania organizmu. Kadzidło, podobnie jak mirra i kurkuma, działa najlepiej wtedy, gdy traktuje się je nie jako cudowny środek, lecz jako element świadomej, spokojnej troski o zdrowie- tej, która słucha ciała i reaguje z wyczuciem.

06/12/2025

Kucykowe Mikołajki i ranking moich ukochanych zimowych suplementów 🤗🌲
Dlaczego używam tych a nie innych?- Posłuchajcie 😅

☕Czy konie powinny pić herbatki?☕🌿Czyli- zioła zaparzone czy suche?🌿Od lat właścicieli koni dręczy pytanie, czy lepiej p...
01/12/2025

☕Czy konie powinny pić herbatki?☕

🌿Czyli- zioła zaparzone czy suche?🌿

Od lat właścicieli koni dręczy pytanie, czy lepiej podawać zioła w postaci parzonej herbatki, czy też suche, dorzucone do paszy. Jedni twierdzą, że moc tkwi jedynie w naparach i ekstraktach a inni, że koń, stworzenie przystosowane do trawienia włókna, najlepiej przyswaja substancje czynne w formie naturalnej i nieprzetworzonej. I w tym drugim jest ziarnko prawdy. Lecz gdy się głębiej zastanowić, sprawa staje się nie taka prosta. Jeśli pragniemy, aby substancja działała bezpośrednio na błonę śluzową żołądka, należy pamiętać, że mikroflora jelitowa konia obrabia włókno dopiero w jelicie grubym, a nie w żołądku. Oznacza to, że większość substancji czynnych z suchego ziela uwalnia się dopiero tam, gdzie działać może ogólnoustrojowo (jelito grube), a nie miejscowo w żołądku.

Nie dziwi więc nikogo fakt, że gotujemy siemię lniane, aby puściło obfity śluz i osłoniło żołądek. Dlaczego więc miałoby dziwić, że podobnie należy postąpić z guzem brzozowym, korzeniem lukrecji, prawoślazu, a poniekąd także z rumiankiem i nagietkiem w przypadku wrzodów żołądka?

Guz brzozowy, zwany Chagą (Inonotus obliquus), to pasożytniczy grzyb, który wyciąga z brzozy cenne lecznicze skarby. Posiada znaczną ilość beta glukanu. Ten beta glukan stymuluje układ odpornościowy lokalnie (w miejscu zetknięcia) a więc wspomaga regulację reakcji błony śluzowej żołądka, tworzy żelową powłokę pokrywającą żołądek od wewnątrz i przyspiesza regenerację uszkodzeń. Jeżeli koń zje świeżą, surową lub suszoną Chagę, nic z tego nie wyniknie, gdyż beta glukan zamknięty jest w grubych, nierozgałęzionych ścianach komórkowych grzyba, odpornych na kwas solny i enzymy żołądkowe. Ani zimna, ani letnia woda ani ślina końska- nie uwolnią go do działania. Dopiero gotowanie przez co najmniej piętnaście minut rozluźnia ściany komórkowe Chagi, uwalniając beta glukan do roztworu- a wtedy dopiero działa osłonowo i regenerująco, chroniąc żołądek, co szczegółowo opisałam kilka lat temu na moim blogu Dobrostan Koni, gdzie podkreślam, że Chaga to także naturalny suplement z kwasem hialuronowym wielkocząsteczkowym.

Podobnie korzeń prawoślazu i korzeń lukrecji zawierają polisacharydy śluzowe, które tworzą ochronny żel. Sama sucha forma nie wystarczy, gdyż śluz musi mieć kontakt z wodą, by powstał żel osłaniający. Końska ślina tworzy go zaledwie w minimalnej ilości- może wystarczającej dla gardła przy kaszlu, lecz nie dla całego dużego żołądka. Najlepiej więc lukrecję i prawoślaz zaparzać lub moczyć co najmniej dwanaście godzin w zimnej wodzie, a jeśli są zmielone na drobny proszek, powierzchnia kontaktu zwiększy uwalnianie polisacharydów.

Rumianek i nagietek, bogate we flawonoidy i olejki eteryczne, działają łagodząco i przeciwzapalnie, lecz w formie suchej w żołądku konia efekt ich działania jest ograniczony. Zatem, jeśli zależy nam na wsparciu błon śluzowych żołądka to najlepiej przygotować napar, który kontaktuje się bezpośrednio ze śluzówką.

Nie zawsze chodzi tylko o działanie farmakologiczne, lecz także o spokój i komfort psychiczny koni. Moje konie przy łusce babki jajowatej delikatnie marudzą. Wiadra są zawsze puste ale często ich spojrzenia pełne niezadowolenia kierują w moją stronę mówiąc: „nie masz nic lepszego?” A to subtelne rozczarowanie działa na koński żołądek, gdyż dla koni jedzenie jest sprawą jedną z najważniejszych w życiu. Inny smak, nieciekawy, nieinteresujący, inny niż ten sam, znany i lubiany- budzi niepewność, rozczarowanie no i...zabiera poczucie bezpieczeństwa, które z kolei jest sprawą już najważniejszą dla konia! Rozwiązaniem był napar z pędów malin, zwany maliniakiem, połączony z herbatką z owoców maliny. Konie zjadały (pochłaniały z radością!) łuskę w zawrotnym tempie z radością w oczach. A więc herbatki- nie takie złe...a nawet bardzo korzystne!

Tekst: Anna Stelmaszyk

💦 Woda dla koni zimą- absolutny priorytet! 💦Zimą niezwykle istotne jest, aby koń miał stały dostęp do wody i aby woda ta...
24/11/2025

💦 Woda dla koni zimą- absolutny priorytet! 💦

Zimą niezwykle istotne jest, aby koń miał stały dostęp do wody i aby woda ta nie zamarzała. Gdy lód pokrywa zbiorniki, należy rozkuwać lód i uzupełniać wodę, a na wybiegach warto stosować znicze pod wannami, które zapobiegają zamarzaniu.

Wielu opiekunów zauważa, że dzikie konie świetnie sobie radzą zimą- potrafią rozkuć lód kopytem lub nosem, aby napić się wody. To zachowanie jest wrodzonym instynktem, który posiadają również konie domowe- często wykazują podobne zachowania. Nie można jednak wierzyć, że dzięki temu koń pozyska wystarczającą ilość wody do strawienia siana.

Różnica wynika z diety: dzikie konie zimą korzystają z tego, co znajdą pod śniegiem lub nad śniegiem- stare wiechy traw, wielokrotnie przemoczone deszczem, oblepione śniegiem czy szronem, które zawierają dużo wody. Siano podawane koniom domowym ma wilgotność około 12%, dlatego naturalny instynkt rozkuwania lodu nie wystarczy, by zaspokoić potrzeby wodne niezbędne do strawienia siana.

Siano wymaga znacznie większej ilości wody do prawidłowego trawienia niż dzika trawa zimowa. Niedostateczny dostęp do wody może prowadzić do upośledzenia trawienia, zaburzeń pasażu jelitowego, a w skrajnych przypadkach nawet do ciężkiej kolki.

Przy minusowych temperaturach konie preferują wodę o temperaturze 15–20°C, a niektóre zbliżoną do temperatury żołądka. Konie starsze lub z problemami układu pokarmowego- np. z wrzodami żołądka czy zapaleniami jelit- powinny otrzymywać wodę letnią, co sprzyja zdrowieniu.

Ze względu na swoją suchą i włóknistą strukturę, siano w jelitach pęcznieje, a brak odpowiedniej ilości wody powoduje zagęszczenie treści pokarmowej, utrudnia wchłanianie składników odżywczych i zaburza pasaż jelitowy.

Dlatego nie możemy porównywać dzikich i udomowionych koni w kwestii poboru wody zimą- ich dieta i potrzeby hydratacyjne są całkowicie odmienne. Stały dostęp do płynnej wody to klucz do zdrowia i komfortu koni udomowionych w zimie, nawet jeśli instynkt podpowiada im, że rozkują lód i sobie poradzą :) 💙

Tekst: Anna Stelmaszyk

20/11/2025

Sprawdzamy czy z końskim brzuchem wszystko ok 😁

🍎DZIKA RÓŻA🍎Rosa caninaRóża psia, polna, głogowaDzika róża, zwłaszcza jej drobno mielona skórka, od dawien dawna niesie ...
13/11/2025

🍎DZIKA RÓŻA🍎
Rosa canina
Róża psia, polna, głogowa

Dzika róża, zwłaszcza jej drobno mielona skórka, od dawien dawna niesie w sobie moc, którą lud prosty i medycy dawni cenili jako wsparcie zdrowia, a którą współczesna nauka dziś potwierdza z wielką dokładnością. W owych cienkich, czerwonych pochwach owocu kryje się bowiem największa obfitość witaminy C, polifenoli oraz szczególnego galaktolipidu o nazwie GOPO. To właśnie on odpowiada za zdolność róży do kojenia stanów zapalnych, uspokajania nadmiernej pracy neutrofili oraz przywracania tkankom ich pierwotnej równowagi.

W badaniach przeprowadzonych na koniach wykazano, iż regularne podawanie proszku z owoców dzikiej róży prowadziło do istotnego zmniejszenia chemotaksji neutrofili, co oznacza, że komórki te w mniejszym stopniu napływały do obszarów dotkniętych przeciążeniem czy mikrouszkodzeniem. Konie poddane suplementacji wykazywały lepszą swobodę ruchu, większą szybkość na torze oraz szybszą regenerację po treningu. Zjawisko to spójne jest z mechanizmem działania GOPO obserwowanym u ludzi: redukcją markerów zapalenia, hamowaniem tworzenia prostaglandyn oraz ograniczeniem stresu oksydacyjnego.

Lecz prawdziwa moc dzikiej róży objawia się szczególnie w procesie odbudowy tkanek łącznych. Tworzenie kolagenu- owego zasadniczego rusztowania chrząstki, ścięgien, więzadeł i ścian naczyń- jest procesem złożonym i wymagającym wielu współdziałających czynników. Komórki najpierw wytwarzają prokolagen, którego aminokwasy: lizyna i prolina, muszą ulec hydroksylacji, by możliwe było ich prawidłowe zwinięcie w potrójną helisę. Enzymy hydroksylujące wymagają obecności witaminy C- a ta, w dzikiej róży obecna w ilościach, które niejedną roślinę przewyższają o rząd wielkości, decyduje o sile i trwałości powstających włókien.

Bez niej proces ów ulega zaburzeniu: włókna kolagenowe stają się kruche, niestabilne, a ich zdolność do tworzenia mocnych mostków krzyżowych- ograniczona. Dlatego tak wielką wagę ma łączenie dzikiej róży z żelatyną, dostarczającą aminokwasów budulcowych; z cynkiem i miedzią, które uczestniczą w tworzeniu stabilnych wiązań między włóknami; oraz z kwasami EPA i DHA, które zmniejszają stan zapalny w macierzy stawowej, czyniąc warunki do regeneracji bardziej sprzyjającymi.

Warto także podkreślić, że dzika róża wspiera gospodarkę żelazową organizmu. Jej witamina C zwiększa przyswajanie żelaza roślinnego, przeto w połączeniu z pokrzywą- choć ta tu jedynie wzmiankowana, lecz nie ostatnia w swej wartości- tworzy miksturę, która wspiera krwiotwórstwo i podnosi poziom hemoglobiny u koni w stanach anemii. Takie połączenie bywało cenione jeszcze w wiekach minionych, gdy ludowi znachorzy łączyli owoce róży z ziołami krwi wzmacniającymi, nie znając jeszcze języka biochemii, lecz trafnie rozumiejąc naturę synergii.

Właściwości antyoksydacyjne skórki i miąższu róży przewyższają niejedno znane ziela. Polifenole obecne w niej wygaszają wolne rodniki, chronią błony komórkowe, spowalniają degradację kolagenu przez enzymy MMP i łagodzą skutki stresu oksydacyjnego, który nasila się zarówno podczas intensywnej pracy konia, jak i w stanach zapalnych chrząstki i ścięgien. Tak działa róża- nie gwałtownie, lecz przenikliwie; nie narzuca, lecz prowadzi komórki ku równowadze, jakby w ciszy przypominała im ich pierwotną naturę.

Dlatego też mielona skórka dzikiej róży, zachowująca pełnię jej galaktolipidów, karotenoidów i witamin, pozostaje najcenniejszą formą stosowania tego owocu u koni. Łączy w sobie mądrość zielarstwa dawnych wieków z potwierdzeniem nauk współczesnych: wzmacnia krew, wspiera kolagen, uspokaja zapalenie, chroni chrząstkę, przyspiesza regenerację i dodaje lekkości ruchowi. Jest rośliną, która leczy w sposób cichy, lecz głęboki- tak, jak czyniła to od stuleci, nim jeszcze nadano jej imię w chemicznych rejestrach.

🍎PRZEPIS NA MESZ JABŁKOWO- RÓŻANY🍎
Na czas listopadowo- grudniowego przesilenia, gdy koń potrzebuje więcej ciepła, siły i łagodności dla jelit, stanowi strawę nie tylko pokrzepiającą ciało, lecz i uspokajającą cały jego wewnętrzny ogień.

W tej recepturze łączą się dary późnej jesieni- jabłko i róża- tworząc mieszaninę, która wspiera odporność, kolagen, żołądek i krew.

Aby sporządzić ów mesz, weź:
- 100 g trawokulek,
- 100 g sieczki z lucerny,
- 100 g wytłoków jabłkowych,
- 40 g mielonego siemienia lnianego brązowego,
- 50 g całych nasion siemienia,
- dawkę biotyny z miedzią i cynkiem wedle wyników krwi konia,
- 15 g alg omega EPA/DHA (lub, gdy w stajni chłód przenikliwy, odrobinę oleju rybnego),
- 20 g mielonej skórki dzikiej róży
- oraz dwie czubate łyżki żelatyny spożywczej, która wesprze budowanie tkanek i wzmocni włókna łączące stawy i ścięgna.

Najpierw trawokulki, wytłoki jabłkowe i żelatynę zalej ciepłą wodą, nie wrzącą, lecz taką, co parą ledwo oddycha (40 stopni). Zawartość ta winna napęcznieć, jak ziemia wilgotniejąca po pierwszym jesiennym deszczu.
W osobnym garnuszku nasiona siemienia lnianego zagotuj i trzymaj na małym ogniu przez kwadrans, aby oddały swą śluzową moc, która koi jelita i wygładza cały przewód pokarmowy.

Kiedy kleik ów będzie gotów, wlej go do napęczniałych trawokulek z jabłkiem. Gdy zaś całość ostygnie do temperatury nie wyższej niż 38 stopni, by nie zniszczyć delikatnych dobrodziejstw róży, alg i witamin, dodaj mielone siemię lniane, skórkę dzikiej róży, EPA i DHA, dawkę cynku i miedzi, a na koniec sieczkę z lucerny, która doda struktury i sprawi, że mesz stanie się treściwy.

Wymieszaj wszystko powoli, aby składniki połączyły się jak żywioły w równowadze, i podawaj lekko ciepłe, tak aby rozgrzać wnętrze konia, nie naruszając jednak subtelności zawartych w różanym proszku i rybich olejach.

Tak przygotowany mesz niesie ze sobą zarówno spokój, jak i siłę: jabłko wspiera jelita, lniany śluz osłania, żelatyna odbudowuje, lucerna daje białko, omega koi stany zapalne, a dzika róża- zwłaszcza jej najcenniejsza, drobno mielona skórka- wzmacnia krew, tkanki i odporność, jak czyniła to od wieków.

Tekst: Anna Stelmaszyk, Opieka Dietetyczna Twojego Konia 4 Pory Roku

HIT‼️To historia, która wydarzyła się na prawdę i nawet wzięłam w niej udział, a mimo wszystko trudno w nią uwierzyć.Koń...
06/11/2025

HIT‼️

To historia, która wydarzyła się na prawdę i nawet wzięłam w niej udział, a mimo wszystko trudno w nią uwierzyć.
Koń Welness- wrażliwy, emocjonalny i bardzo delikatny- przez wiele miesięcy zmagał się z chorobą wrzodową żołądka oraz początkami astmy.

W lipcu 2024 roku gastroskopia wykazała liczne owrzodzenia w części bezgruczołowej, głównie na krzywiznach.
Rozpoczęto standardowe leczenie: omeprazol + sukralfat, jednak nie przyniosło ono pełnej poprawy.
Od razu powtórzono terapię i dodano sok z aloesu trzy razy dziennie.

W grudniu 2024 roku gastroskopia pokazała częściową poprawę w części bezgruczołowej, ale za to dramatyczne zmiany w odźwierniku. Zalecono kontynuację leczenia i wykonanie panelu alergii pokarmowej.

Wynik? Prawdziwy przełom, ale i szok.
Okazało się, że Welness jest uczulony na owies, lucernę, pszenicę, jęczmień, kukurydzę i soję- czyli praktycznie na większość podstawowych składników typowych pasz.

Mimo tej wiedzy, alergeny nie zostały wykluczone z diety- koń nadal je otrzymywał każdego dnia.
Stosunkowo niedawno zmieniono ściółkę ze słomy na lnianą, a pod spód położono maty bez lateksu, ponieważ Welness wykazywał również reakcję alergiczną na roztocza i lateks.

We wrześniu 2025 roku właścicielka, Pani Karolina Stefańczyk, zgłosiła się do mnie z prośbą o pomoc w ułożeniu nowej diety.
Przygotowałam więc kompletną modyfikację żywienia, w której wyeliminowałam wszystkie wykryte alergeny, by wreszcie odciążyć żołądek i układ odpornościowy.

Jednak… mimo mojej rekomendacji, moja dieta nie została wprowadzona.
Koń dalej jadł dokładnie to samo, czyli paszę zawierającą lucernę i inne składniki, na które był uczulony.
Jedyne, co zostało zastosowane, to moja suplementacja wspierająca procesy naprawcze i równowagę organizmu.

W jej skład wchodziły:
🍇 flawonoidy i przeciwutleniacze owocowe,
🐟 kwasy tłuszczowe omega-3 morskiego pochodzenia,
🍊 witamina C naturalnego pochodzenia,
🌿 naturalne związki o działaniu przeciwzapalnym,
🦠 probiotyk drożdżowy i naturalne prebiotyki wspierające mikrobiotę jelitową,
🌻 fosfatydy słonecznikowe, które wspierają regenerację błon śluzowych i układu nerwowego.

I oto efekt:
W poniedziałek, 3 listopada 2025 wykonano kontrolną gastroskopię- a żołądek i odźwiernik okazały się całkowicie zdrowe!!!
Bez leków. Bez omeprazolu. Bez sukralfatu.

A przecież Welness do dziś je alergeny, na które ma udokumentowaną nadwrażliwość pokarmową.

To był moment, w którym pomyślałam: „to się nie dzieje naprawdę…”
Trzykrotnie nie udało się go wyleczyć lekami, a teraz, bez farmakoterapii i mimo kontaktu z alergenami, koń ma idealny żołądek.

Usiadłam wtedy spokojnie i pomyślałam:

„Ej a czego nauczyły mnie moje własne konie?”
Że ciało konia zdrowieje wtedy, gdy jego dusza czuje się bezpieczna.
Że prawdziwa opieka, relacja i troska działają silniej niż jakikolwiek lek.

Welness to koń wyjątkowo wrażliwy.
Wszystko przeżywa głęboko, wszystko „bierze do serca”.
Jedna nieudana wizyta horsemanshipa, zbyt intensywna i pozbawiona wyczucia, skończyła się paniką i stresem, który tylko pogłębił problemy zdrowotne.
Ale Pani Karolina, właścicielka Welness- postawiła na intuicję, empatię i zaufanie oraz stopniową habituację. Poleciłam jej również mój skrypt.

💫 Ta historia to dowód, że kiedy koń czuje się naprawdę widziany, kochany i zaopiekowany, jego organizm potrafi dokonać niemożliwego.
Tam, gdzie jest miłość i szacunek, tam ciało samo wybiera zdrowie.

Ogromne gratulacje dla Pani Karoliny Stefańczyk i Welness! ♥️♥️♥️

Praca dietetyka - To praca pełna wyzwań i skrajnych emocji. Są dni, kiedy skaczę z radości w kosmos- jak dziś. Gdy dowia...
05/11/2025

Praca dietetyka - To praca pełna wyzwań i skrajnych emocji.

Są dni, kiedy skaczę z radości w kosmos- jak dziś. Gdy dowiaduję się, że moi podopieczni wychodzą z wrzodów, że koń całkowicie się wygoił, nawet w części gruczołowej, a u drugiego proces gojenia rozpoczął się samoistnie- serce rośnie. To są te momenty, dla których warto pracować.

A potem przychodzi druga strona tej pracy. Koń dostaje ochwatu- i nagle czujesz się bezradnie, masz ochotę usiąść i płakać razem z właścicielem. Kolejny przypadek- słupkowce. To są te chwile, które bolą najbardziej.

Są pensjonaty, w których konie trzymają się zdrowo, bo stajenni naprawdę się starają. Sprzątają padoki, równają, dokładają siano na bieżąco, pilnują czystej wody, nie mają problemów z podaniem suplementów. Ale są też miejsca, z których trzeba uciekać jak najdalej.
Jak to możliwe, że w XXI wieku koń nie ma siana na padoku? Że rzuca się później na wszystko, dławi jabłkiem i zatyka przełyk? To jest dramat. Ból i bezradność- moja i właściciela- dopóki nie znajdzie się lepsze miejsce.

Pytacie mnie, dlaczego nie ma mnie na Instagramie.
A widzicie, o której kończę pracę? Jest 1:30 w nocy. ...

Czy przyjmuję nowych klientów? Tak- głównie z polecenia.

Czy konsultacje odbywają się od razu? Nie- każdą umawiam z wyprzedzeniem, bo każdy koń wymaga indywidualnego podejścia i czasu. Czasem wielu wielu godzin.

Czy zdarza mi się odmówić konsultacji? Tak- jeśli wiem, że nie będę w stanie pomóc, bo właściciel woli życzeniowe myślenie zamiast realnych zmian.

Nie działam w szybkim tempie, bo koń to nie „projekt” do zrobienia. Nie wystarczy zrobić kopiuj wklej diety. Każdy przypadek wymaga analizy, zrozumienia i czasu.

Czy mam czas na własne konie?- tak, mam czas na własne konie. Bo to właśnie one uczą mnie najwięcej- cierpliwości, pokory, spokoju i słuchania. To dzięki nim wiem, że prawdziwa praca z koniem zaczyna się wtedy, gdy zaczynamy naprawdę go rozumieć i poświęcamy mu CZAS. 🐴💚

Dziękuję wszystkim, którzy słuchają, uczą się i działają razem ze mną ❤️

31/10/2025

🌸 Nadmiar białka a zdrowie jelit 🌸

🔸Dlaczego współczesne siano coraz częściej szkodzi, a nie odżywia?

Coraz częściej u koni diagnozuje się stany zapalne jelit, zaburzenia mikroflory i przewlekłe problemy trawienne, które jeszcze dekadę temu należały do rzadkości.
Obecne czasy koniom po prostu nie służą. Intensywna produkcja pasz objętościowych, szybkie pokosy, nawożenie azotowe i wysiew wysoko białkowych odmian traw często z udziałem koniczyny sprawiają, że nawet zwykłe siano staje się surowcem o zupełnie innym składzie niż dawniej.
Zamiast naturalnej paszy bogatej we włókno, coraz częściej mamy do czynienia z sianem o podwyższonej zawartości białka i zbyt małej ilości włókna strukturalnego.

W praktyce wygląda to tak, że koń jedzący „tylko siano” może mieć zaburzenia typowe dla diety zbyt bogatej w białko: wzdęcia, nerwowość, nieprzyjemny zapach kału i moczu, a nawet okresowe kolki.

Obecnie mamy możliwość coraz dokładniejszej analizy mikrobioty jelit koni.
Takie badania wykonuje m.in. firma Hippovet, która w swoim raporcie z badania kału potrafi wykazać proporcje poszczególnych grup bakterii- zarówno tych rozkładających włókno, jak i tych rozkładających białko.

U części koni, które jedzą tylko siano i witaminy z minerałami, wyniki badań kału pokazują zbyt duży rozrost bakterii proteolitycznych (rozkładających białko) oraz niedobór bakterii celulolitycznych, odpowiedzialnych za fermentację włókna.
Efektem są gazy, dyskomfort, zmiany nastroju, a często też pogorszenie wyglądu sierści i kondycji.

🔸Dlaczego tak się dzieje?

Problem zaczyna się już na łąkach. Dzisiejsze trawy, uprawiane w warunkach intensywnego nawożenia azotowego i koszone wcześnie, mają wysoką zawartość białka i zbyt niską zawartość włókna surowego.
Kiedyś siano z późnego pokosu miało 6–8% białka, dziś nierzadko przekracza 12%.
Dla konia to ogromna różnica- układ trawienny zdecydowanej większości koni nie jest przystosowany do trawienia tak dużych ilości białka, zwłaszcza jeśli pasza dostarcza mało ligniny.

🔸Co dzieje się w jelitach konia?

Białko powinno być rozłożone i wchłonięte w jelicie cienkim, gdzie działają enzymy trawienne.
Jednak gdy w paszy jest go za dużo, część niestrawionych resztek trafia dalej- do jelita ślepego i okrężnicy, gdzie normalnie fermentuje włókno.
Tam, w obecności nadmiaru azotu i niewielkiej ilości włókna, zaczyna dominować fermentacja proteolityczna, czyli rozkład białka przez bakterie gnilne.

W jej wyniku powstają:

amoniak (NH₃)- toksyczny dla komórek nabłonka jelita,

aminokwasy rozgałęzione (BCFA)- zakwaszają środowisko i zaburzają równowagę mikroflory,

aminy biogenne (histamina, putrescyna, kadaweryna)- powodują wzdęcia i podrażnienie błony śluzowej,

fenole i indole- produkty rozpadu tyrozyny i tryptofanu, które uszkadzają barierę jelitową,

siarkowodór (H₂S)- powstaje z metioniny i cysteiny, blokuje procesy energetyczne w komórkach jelitowych.

Badania (m.in. Saastamoinen i wsp. 2021; Trottier i wsp. 2016) wykazały, że nadmiar białka w diecie koni prowadzi do zwiększonego wydalania azotu i zmian w składzie mikrobioty, sprzyjających tym właśnie niekorzystnym procesom.

🔸Skutki dla zdrowia

Długotrwałe przeciążenie jelit białkiem skutkuje:

przewlekłym stanem zapalnym błony śluzowej,

zwiększoną przepuszczalnością jelita („leaky gut”),

częstszymi kolkami gazowymi,

wzdęciami i nadpobudliwością,

słabszym wchłanianiem składników mineralnych,

a także pogorszeniem wyglądu sierści i kopyt.

Konie z takim problemem często „puchną”, mają zmienny nastrój, stają się nerwowe lub ospałe- to efekt toksyn produkowanych przez bakterie rozkładające białko.

🔸Nadmiar białka to nie tylko problem jelit

Zbyt duża ilość białka w diecie oznacza również nadmiar azotu, który organizm musi wydalić z moczem w postaci mocznika.
Jak pokazali Jansson i Dahlborn (1999) oraz Saastamoinen i in. (2021), konie żywione paszami o wyższej zawartości białka wydalają nawet dwu- lub trzykrotnie więcej azotu.
To obciąża nerki, zwiększa pragnienie, potliwość i może pogarszać wydolność u koni sportowych.
Dodatkowo amoniak z moczu pogarsza mikroklimat stajni i wpływa negatywnie na drogi oddechowe koni i ludzi.

🔸Co można zrobić?

Najczęstsze zalecenie- „ograniczyć białko w diecie”- brzmi prosto, ale w praktyce jest trudne do wykonania.
Jeśli koń je wyłącznie siano, a to siano jest zbyt bogate w białko, możliwości są ograniczone.
Wtedy rozwiązaniem może być częściowe zastąpienie siana słomą, szczególnie owsianą- ma ona niską zawartość białka i wysoką zawartość włókna strukturalnego, co wspiera florę jelitową.

Niestety, nie każdy koń może jeść słomę- zwłaszcza te z wrażliwym żołądkiem lub problemami z uzębieniem.
W takich przypadkach warto poszukać siana bez nawożenia azotowego, lub zastosować trawokulki o niskiej zawartości białka i wyższym udziale włókna.

Nadmiar białka w diecie koni to dziś cichy, ale powszechny problem.
Nie wynika on często z nadmiaru pasz treściwych, lecz z samej jakości siana- które przez intensywną produkcję stało się bogatsze w białko, a uboższe we włókno.
To zaburza równowagę w jelitach, zwiększa fermentację białka, a z czasem prowadzi do stanów zapalnych i pogorszenia samopoczucia konia.

Zrozumienie, że „siano sianu nierówne”, to dziś klucz do profilaktyki zdrowia jelit.
Jeśli koń ma wzdęcia, gazy, nerwowość, luźny kał lub problemy z koncentracją, warto wykonać badanie mikrobioty jelitowej i ocenić proporcje bakterii trawiących włókno i białko.
Bo nawet najlepsza dieta nie pomoże, jeśli trawy, z których powstało siano, są po prostu zbyt bogate w białko.

Adres

84-223
Linia
84-223

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Opieka dietetyczna Twojego Konia 4 Pory Roku umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Opieka dietetyczna Twojego Konia 4 Pory Roku:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria