18/11/2025
Gdy praktyka staje się kolejnym mechanizmem obronnym...Bardzo dobry tekst.
"Bywa tak, że praktyki, które na początku otwierały nas na obecność, po czasie zostają przejęte przez części obronne. To subtelne i niemal każdy na swojej ścieżce spotka te JA-podobne, duchowe figury, które potrafią mówić głosem mądrości, a jednak działają z poziomu lęku.
Warto pamiętać: bardzo często sama motywacja do praktyki wypływa z części, która chce „pozbyć się cierpienia”. Jeśli ta część nie zostanie zauważona, uznana i delikatnie odklejona, będzie stała na drodze do najgłębszego wymiaru praktyki - wymiaru pełnego otwarcia na to, co naprawdę jest."
Jeżeli w Twojej praktyce nie ma miejsce na cierpienie - stała się kolejnym mechanizmem obronnym.
Jeżeli Twoja praktyka umniejsza innych - stała się kolejnym mechanizmem obronnym.
Jeżeli Twoja praktyka maluje wszystko tylko w jasnych barwach - stała się kolejnym mechanizmem obronnym.
Jeżeli Twoja praktyka wymaga od Ciebie bycia „ponad tym” - stała się kolejnym mechanizmem obronnym.
Jeżeli Twoja praktyka sprawia, że dystansujesz się od bliskich i ich emocji - stała się kolejnym mechanizmem obronnym.
Jeżeli Twoja praktyka zamienia doświadczenie w teorię - stała się kolejnym mechanizmem obronnym.
Jeżeli Twoja praktyka chroni Cię przed przyjęciem odpowiedzialności - stała się kolejnym mechanizmem obronnym.
Jeżeli Twoja praktyka realnej nie zmienia życia na lepsze - stała się kolejnym mechanizmem obronnym.
Jeżeli tylko Ty widzisz efekty swojej praktyki… najprawdopodobniej stała się ona kolejnym mechanizmem obronnym.
Bywa tak, że praktyki, które na początku otwierały nas na obecność, po czasie zostają przejęte przez części obronne. To subtelne i niemal każdy na swojej ścieżce spotka te JA-podobne, duchowe figury, które potrafią mówić głosem mądrości, a jednak działają z poziomu lęku.
Warto pamiętać: bardzo często sama motywacja do praktyki wypływa z części, która chce „pozbyć się cierpienia”. Jeśli ta część nie zostanie zauważona, uznana i delikatnie odklejona, będzie stała na drodze do najgłębszego wymiaru praktyki - wymiaru pełnego otwarcia na to, co naprawdę jest.
Jak pracować z duchowymi strażnikami?
Dokładnie tak samo, jak z każdym innym aspektem naszego wewnętrznego systemu.
Najpierw - uświadomić sobie ich obecność, spojrzeć na nie bez oceny.
Później - poznać ich intencje, ich funkcję, to przed czym próbują chronić. Za każdym z nich stoi jakieś nieprzyjęte doświadczenie, rana zepchnięta do podświadomości, historia bólu, który wciąż czeka na przeżycie.
Dopiero kiedy je rozumiemy, naprawdę możemy je przyjąć. A przyjęcie, ta prosta, cicha zgoda na ich istnienie - sprawia, że zaczynają się rozluźniać.
I dopiero rozluźnione potrafią nas zauważyć. Zobaczyć, KIM JESTEŚMY.
A kiedy już nas widzą, możemy im pokazać coś, czego same nigdy nie doświadczyły: że Otwarta Obecność, którą jesteśmy, potrafi być z bólem, nie próbując go zmienić, naprawić ani przegnać.
One zwykle w to nie wierzą od razu.
Potrzebują czasu, wielu doświadczeń, wielu spotkań.
Potrzebują być świadkiem tego, jak my jesteśmy Świadkiem cierpienia - przekonać się, że to jest dobre i bezpieczne.
Potrzebują poczuć, że prawdziwe bezpieczeństwo nie rodzi się ze wzmożonej kontroli, lecz z przestrzeni, która przyjmuje wszystko takim, jakie jest.
Z czasem, krok po kroku, spotkanie po spotkaniu, staje się dla nich oczywiste, że najlepsze, co mogą zrobić, to zrobić miejsce dla autentycznego przeżywania.
Dla czystego bycia.
Dla Ciebie. 🙏🏻✨