18/12/2025
Kiedy dziecko zabija dziecko? Co takiego innego jest w nowym pokoleniu!
W Jeleniej Górze doszło do tragedii: zginęło dziecko, a w sprawie zatrzymano inne dziecko. To nie jest temat na „sensację” i internetowe sądy – to temat na bardzo poważne pytanie: czy my w ogóle rozumiemy świat współczesnych dzieci i mamy narzędzia, żeby im realnie pomóc?
Jest dyskusja czy MEN ma odpowiednie narzędzia i czy tylko pudruje problem? Wszystko opiera się na tym, że trudno znaleźć antidotum, jeśli nie zna się świata dziecka, w którym ono realnie żyje — świat, który w ostatnich latach zmienił się szybciej niż szkoła i system zdążyły to zauważyć.
To są zupełnie inne dzieci. Z mózgami „rozpędzonymi mediami”, przyzwyczajone do bodźców, skoków uwagi, natychmiastowej gratyfikacji. I potem nagle każemy im się zatrzymać, wyciszyć, skupić na jednostajnym przekazie i siedzieć bez ruchu — jakby ich układ nerwowy funkcjonował tak samo jak 20 lat temu. A nie funkcjonuje. To nie jest kwestia „złej woli” czy „braku wychowania”, tylko realnie innych warunków rozwoju.
Tymczasem szkoła w dużej mierze się nie zmienia, mimo zmieniającego się pokolenia. Co gorsza: często dokłada do pieca — kolejnymi wymaganiami, tempem, presją ocen, przeładowaniem treści, porównywaniem i ciągłym sprawdzaniem.
Jeśli chcemy realnej pomocy, muszą powstać nowe narzędzia diagnostyczno-terapeutyczne. Takie, które nie mierzą dzieci starą miarą, tylko rozumieją współczesny profil funkcjonowania: przeciążenie bodźcami, przebodźcowanie, trudności z zatrzymaniem, z regulacją, z nudą, z koncentracją w warunkach „bez dopalaczy”. Potrzeba nam języka i metod, które opisują to, co dziś naprawdę dzieje się w głowach młodych ludzi — zamiast wciskać ich w kategorie sprzed epoki smartfona. I przede wszystkim trzeba „nauczyć” się życia współczesnego młodego człowieka. Wejść w ten świat, zobaczyć go od środka, zrozumieć jego logikę, napięcia i pułapki. Dopiero stamtąd można szukać odpowiedzi. Nie z gabinetu, nie z tabelki, nie z podręcznika sprzed dekady — tylko z realnego kontaktu z tym, jak wygląda dzisiejsze dzieciństwo. Bo bez tego będziemy dalej „diagnozować” nie dzieci, tylko własne niezrozumienie.
Zanim zaczęliśmy tworzyć własne narzędzia i książki terapeutyczne, zrobiliśmy coś, co powinno być oczywiste, a wcale nie jest: weszliśmy w internetowy świat dziecka.
Nie z pozycji „kontroli”, nie z moralnej paniki, nie z tezą, że „to wszystko przez telefon”. Tylko z ciekawością i szacunkiem. Graliśmy z nim. Scrollowaliśmy TikToka. Słuchaliśmy, co ogląda, co zapisuje, co wysyła znajomym. Patrzyliśmy, czym żyje i dlaczego to jest dla niego tak ważne.
Bo dopiero wtedy zobaczyliśmy prawdę: to nie jest dodatek do życia – to jest życie społeczne, język, tożsamość, przynależność, regulacja emocji. Tam dziecko szuka ulgi, sensu, uznania, bodźców, kontaktu. Tam uczy się, co jest „normalne”, jak wygląda relacja, jak wygląda siła, wstyd, przemoc, popularność. I dopiero kiedy to rozumiesz, możesz zadać właściwe pytanie: co to dziecko próbuje sobie tym światem załatwić? czego mu brakuje poza nim?
Jeśli nie znamy tego świata, to nie tworzymy narzędzi – tylko wymyślamy odpowiedzi do pytań, których dzieci w ogóle nie zadają. A później dziwimy się, że to nie działa.
Zapraszamy do naszego sklepu i zapoznania się z ofertą. Za chwilę zupełnie nowe narzędzie oparte o ramy językowe. Zapraszamy na webinar nowego narzędzia RFT- 29.12.2025r o godzinie 19.00. Zapraszam do śledzenia naszej strony.