Prywatny Gabinet Logopedyczny Agnieszka Szulc

Prywatny Gabinet Logopedyczny Agnieszka Szulc "Oswajanie słów jest trudniejsze niż oswajanie tygrysów"
H. Poświatowska

Fińskie społeczeństwo z okazji 100 lecia odzyskania niepodległości wypowiedziało się w referendum , że najwspanialazym  ...
15/03/2026

Fińskie społeczeństwo z okazji 100 lecia odzyskania niepodległości wypowiedziało się w referendum , że najwspanialazym prezentem dla Finów z tej okazji byłoby otwarcie narodowej BIBLIOTEKI i tak się stało. Ot, to tylko taka wisienka na torcie świadczącą o jakości kształcenia w Finlandii i poziomie szkolnictwa fińskiego.

Pani Ela w jednym z komentarzy.

Proszę pozwolić, że dołożę kilka informacji o systemie szkolnictwa fińskiego (opisywał go przed laty „The New York Times” oraz analizowały amerykańskie telewizje na potrzeby weryfikacji własnych pomysłów edukacyjnych). Aby otrzymać prestiżową w Finlandii pracę nauczyciela, należy naleźć się w 10% najlepszych studentów na roku. Pensja nauczyciela porównywalna jest do pensji lekarza z II stopniem specjalizacji.

Na pytanie dziennikarzy skierowane do rodziców uczniów, czy interesują się lub wpływają przez swoich przedstawicieli (w PL to byłyby komitety rodzicielskie) na sposób nauczania swoich dzieci… rodzice wykazywali zdziwienie i odpowiadali: NIE, bo przecież oni nie są specjalistami w tej dziedzinie, a nauczyciele są.

Na pytania dziennikarzy o standaryzowane testowanie uczniów (szczególnie tych najmłodszych), nauczyciele fińscy tłumaczyli, że przecież każde dziecko rozwija się we własnym tempie, więc oni skupiają się na wyrównywaniu poziomu wiedzy i umiejętności uczniów. Jesli się nie mylę to dopiero w 6 klasie zaczynają przeprowadzać jakieś testy. Do tego czasu jest wiele zajęć wyrównawczych, bo przecież to nauczyciele i dyrekcja wiedzą, czego uczniom potrzeba.

Uczniowie spędzają na świeżym powietrzu czas codziennie - bez względu na pogodę, bo wiadomo, że rozwój fizyczny poprzedza (szczególnie u najmłodszych), towarzyszy i wspiera rozwój społeczny i intelektualny. Reformy systemu nie są drastyczne, ale wprowadza się modyfikacje i monitoruje ich skutki. Jeśli coś nie przynosi oczekiwanych rezultatów, szuka się innych rozwiązań.

Jako ciekawostkę dodam, że z okazji 100 niepodległości Finlandii, zrobiono referendum, jaki „prezent” sprawiłby obywatelom największą przyjemność i najlepiej uczciłby te rocznicę. Społeczeństwo wybrało zbudowanie nowoczesnej, atrakcyjnej dla wszystkich pokoleń… BIBLIOTEKI w stolicy kraju. Zbudowano ją w terminie i uroczyście otwarto 2018r.

15/03/2026

Kartka z życia nauczyciela matematyki

Dziś przeczytałem takie sformułowanie: "Nauczyciele przerzucili się z prac domowych na kartkówki (te nie zostały zakazane). Zamiast więc motywować dzieci do utrwalania wiedzy, do czego służą zadania wykonywane w domu, nauczyciele zaczęli masowo egzekwować wiedzę przy pomocy minisprawdzianów, obejmujących materiał od jednej do trzech lekcji."

Czy wiecie, że prace domowe nie są zakazane? Są nieobowiązkowe.
To tak na marginesie.

Mnie zatrzymało słowo "motywować". Znów cofam się pamięcią do czasów szkolnych, kiedy sam byłem uczniem.
Wchodziłem do sali, nauczyciel pisał na tablicy temat, tłumaczył, opowiadał, dał zadania do pracy samodzielnej lub w grupach, omawialiśmy je i na końcu zadawana była praca domowa.
Prace domowe były z wielu przedmiotów.

Dodam, że jestem osobą neuroatypową. W szkole bywało różnie. Miałem trudności w nauce, choć byłem osobą "dobrą". Miałem średnie w przedziale 4.0 - 4.5. Nigdy nie miałem świadectwa z paskiem. Nie należałem do osób, które rozumiały wszystko na lekcji i zapamiętywały materiał bez treningu.

Do zadań domowych siadałem codziennie. Serio. Nawet w weekendy. Poświęcałem godzinę dziennie na zadania domowe.
Dzięki temu nie musiałem zakuwać do sprawdzianów. Trenowałem wiedzę, ona się utrwalała i do sprawdzianów byłem w miarę dobrze przygotowany.

Czy nauczyciele mnie MOTYWOWALI do odrabiania prac domowych? Absolutnie NIE. Ich odrabianie było moim obowiązkiem. Czy zawsze je odrabiałem? Absolutnie NIE. Zdarzało się, że zapomniałem. Albo że mi się nie chciało.
Wtedy wjeżdżała adrenalina, bo to moja praca mogła być sprawdzona przez nauczyciela. Czasami mi się upiekło. Czasami wpadła gała do dziennika.

Mnie do nauki w domu motywowała MAMA.
Pewnie dlatego, że była OBECNA.
Nie pracowała. Miała skromną emeryturę i alimenty. Motywacja jest zawsze tylko na chwilę. Ona szybko zanika.
Samodyscyplina jest kluczem powodzenia w dążeniu do każdego celu. Zamiast motywować uczniów do otwarcia zeszytu wolę uzbrajać je w samodyscyplinę. Ale w tych czasach nam - nauczycielom - przy obecnej narracji mediów i różnych nurtów edukacyjnych, ciężko to robić.
Nauka w domu - nie.
Sprawdziany - nie.
Kartkówki - nie.
Wiele osób mówi - za dużo nauki.
Moim zdaniem - za dużo telefonów, mediów i ekranów.

Jedni chcą zadawać prace domowe. Inni nie. Jedni chcą sprawdzianów, inni nie. Jedni chcą odpytywać, inni nie.
Jedni pozwalają jeść na lekcji, inni nie. Jedni pozwalają wychodzić do toalety, inni nie.

Zaczynam uważać, że to NIEMOŻLIWE, aby w tym kraju powstał system edukacji, który wszystkim dogodzi. I niestety - nikt nie wie jak zrobić, aby było dobrze.

Jako nauczyciel jestem pogubiony. Gdybym dopiero rozpoczynał swoją przygodę z byciem nauczycielem, to nie wiedziałbym kompletnie, od kogo czerpać wiedzę i inspirację.

A co do sprawdzania wiedzy - kartkówki robię co lekcję. Moi uczniowie już to wiedzą. Nawet nie muszę mówić "proszę wyciągnąć karteczki". Grunt w tym, że oni rozumieją, po co to robimy.

Na koniec powiem Wam jedno. Prawie wszyscy mnie pytają o to, co trzeba robić, aby być dobrym z matematyki.

Odpowiadam: CODZIENNIE TRENOWAĆ chyba, że jesteś geniuszem :) Nikt, kto jest dobry w matmie nie powie Ci inaczej. A najwięcej o edukacji matematycznej piszą Ci, którzy jej nie uczą. Zabawne:)

Jeśli ktoś chciałby obalić tę tezę, to zapraszam i życzę powodzenia.

Mr Pi

15/03/2026

Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina…

Wychyla się z różnych zakamarków… Wychodzi w niespodziewanych momentach… Nie daje spokoju… Ciągle o sobie przypomina…

Raz czujesz się winna wobec „głównego rozgrywającego” – dziecka z wyzwaniami – że robisz za mało, że się wydarłaś, że nie masz siły…
Innym razem wobec pozostałych dzieci – że za mało im dajesz uwagi, że za dużo wymagasz, że się wydarłaś, że jesteś zajęta, że nie masz siły…

Przypominasz sobie te wszystkie sytuacje, kiedy musieliście wyjść z urodzin zaraz po tym, jak przyszliście… kiedy się rozdzielaliście z mężem, bo „główny rozgrywający” wymagał zostania w domu… kiedy nie poszłaś do pozostałych po ugaszeniu pożaru… kiedy nie wytłumaczyłaś… kiedy wydarłaś się wściekła, że nie rozumieją, bo przecież powinni rozumieć… kiedy musiałaś skończyć rozmowę w pół słowa, bo trzeba było interweniować… kiedy byli uczestnikami zdarzeń ponad ich siły… kiedy Cię nie było, bo byłaś gdzie indziej…

Pytasz siebie, jak masz to wszystko ogarnąć…

Pytasz siebie, jak masz o nich wszystkich zadbać, zaopiekować ich potrzeby…
Pytasz siebie, jak to zrobić…

Porozmawiajmy o tym. Zróbmy coś z tym.
Oszczędźmy Twoim pozostałym dzieciom tak dużo, jak się da.
Minimalizujmy koszty wyrastania w rodzinie atypowej.

„A co z RODZEŃSTWEM?” to mój najnowszy program online, w którym zajmujemy się bohaterami drugiego planu – bratem, siostrą dziecka z autyzmem czy innymi życiowymi wyzwaniami.

RODZEŃSTWO to ci, których najłatwiej przeoczyć w codzienności.

Bo nie krzyczą głośno.
Bo nie narzekają.
Bo nie robią kłopotów.
Bo sobie sami „świetnie” radzą.

A potrzebują Ciebie tak samo jak „główny rozgrywający”, a może nawet bardziej…

Startujemy 25 marca
Link znajdziesz w komentarzu

09/03/2026

Zastanawiałaś się, kto najbardziej dostaje po plecach w rodzinie, w której jedno z dzieci ma autyzm?
Nie jest to człowiek z autyzmem, choć jego życie z całą pewnością obfituje w wyzwania. Nie są to rodzice, choć doświadczają skrajnego zmęczenia.

Najtrudniej mają cisi bohaterowie drugiego planu – brat, siostra osoby z autyzmem.
To oni zbierają największe bęcki.

Człowiek z autyzmem swoje dostanie, bo nie może nie dostać. Uwagę, zaangażowanie, czas, siły, emocje. Ciebie, Rodzica, nikt nie pytał, czy Ci się chce robić to wszystko, co robisz, bo to nie jest pytanie z kategorii chcenia – po prostu robisz, co jest do zrobienia. Natomiast brat, natomiast siostra niejednokrotnie usuwają się w cień, bo na nich już nie wystarcza w rodzinie zasobów.

Nie da się, moim zdaniem, wyrosnąć w rodzinie z autyzmem, nie ponosząc kosztów tej sytuacji, niemniej można próbować je minimalizować. Powodzenie tego przedsięwzięcia zależy, przede wszystkim, od kompetencji dorosłych w „autystycznej” rodzinie i tego, na ile naprawdę potrafią być dorosłymi.

Dlatego stworzyłam program „A co z RODZEŃSTWEM?”.

Startujemy 18 marca.

Napisz w komentarzu RODZEŃSTWO, a wyślę Ci link do dołączenia.

Podziel się tą informacją z tymi, o których wiesz, że potrzebują.

09/03/2026

Wróciłem dziś z trzygodzinnej pracy z dziećmi. Muszę kupić sobie takiego czarnego mercedesa karavana, którym jeżdżą trumny. To dobre auto do wracania z pracy z dziećmi. 😉
W grupach dziecięcych fizycy mogliby badać teorie chaosu , a teolodzy snuć rozważania nad koncepcją czyśćca.
Dwadzieścia małych stworzeń w sensie matematycznym , a w ontologicznym od pięćdziesięciu dwóch do stu osiemnastu tysięcy.
Jeden przychodzi Ci powiedzieć, że ma w domu chomika, drugi że musi do wc, dwóch się popycha, ktoś płacze, ktoś je kanapkę, choć umawialiśmy się, że czekamy na przerwę, dwójka rysuje coś poza kręgiem pracy, jeden gra na telefonie, mimo zasad, że telefony odkładamy, kilkunastu rozmawia. Instrukcja do zadania, które proponuję dociera do grupy w momencie, w którym kończy się czas na realizację zadania.
To się da opanować. Trzeba użyć siły, opanować ich mocą przemocą. Krzyczeć , aby struchleli. Wziąć strachem. Wtedy zamilkną i wezmą się do roboty, byle nie czuć ponownie strachu promieniującego z Twego pedagogicznego ciała. Ale wtedy ktoś przyjdzie i powie, że stosujesz przemoc. I będzie miał rację. A jeśli ich nie opanujesz, ktoś przyjdzie i powie, że nie radzisz sobie w tej robocie. I też będzie miał rację.
Stoję wśród nich z uczuciem bezradności i rodzącą się frustracją. Ale nie obawiam się tych uczuć. Przepracowałem setki godzin w takich sytuacjach i akceptuję ten stan. Zrobię tyle ile mogę i na tym się skupiam. Nie obwiniam dzieci, nie obwiniam siebie.
Zagraliśmy w dwie gry przerywane kilkanaście razy, narysowali kolorowe postaci i nagraliśmy z tego film, a potem go oglądaliśmy. Wyszło słabo w porównaniu z tym jaki był plan.
Trochę to jest tak w tej pracy jakby gotować posiłek w okopach , gdy biją granaty wokół. Da się. Potem jesz zimną kaszę czując posmak prochu w ustach, ale z głodu nie padniesz.
Gdy jednak myślę o młodych nauczycielach, pedagogach zastanawiam się , co robią im takie uczucia w podobnych sytuacjach. A tych sytuacji w pracy z dziećmi są tysiące dziennie w wielu szkołach.
Masz plan wspaniałych zajęć, który po trzech minutach realizacji okazuje się niemożliwy do zrobienia i włączasz tryb przetrwania. I w głowie głos; ja się do tego nie nadaję. Czekaj, czekaj, dlaczego zastanawiam się nad losem młodych nauczycieli i ich emocjami na polu walki, skoro ich nie ma w szkole?
Zostaliśmy my weterani, z bliznami, kulawi, z żołdem , co wystarcza na kilka kolejek w marnej kantynie. I to my podobno powinniśmy zmienić polską edukację, choć sił brakuje, by zmienić przeciekający opatrunek.
Poczucie bezradności i bezsensu starań jest wpisane w codzienność naszej pracy z chaosem dziecięcego świata. Chaosem, które dzieci wnoszą nie ze swojej winy. Z nimi do szkoły wchodzi polityczny s*f, wojna, tiktok z instagramem, podwórka zamienione w parkingi, rozwody i umierajacy autorytet religii, przetworzona żywność, fejkniusy i snusy. A wszystko w ręce nauczycieli uczonych jak uczyć dzieci, które były zupełnie inne.
Dlatego jedyna reforma szkoły, którą widzę musi się zacząć od zadbania o nauczyciela.
Kompas jutra, kiedy nie wiadomo czy przetrwamy dzisiaj.

09/03/2026

Konrad Ciesiołkiewicz z państwowej komisji ds. pedofilii ostrzega przed popularnymi komunikatorami szyfrującymi rozmowy użytkowników. Dzieci rejestrują się na nich by mieć kontakt z rówieśnikami. To jest wykorzystywane - "nigdy nie było tak prostego dostępu do dzieci, jak jest dzisiaj ze strony osób, które mają złe intencje" przestrzega Ciesiołkiewicz:

🔵 W darknecie nie ma dzieci podłączonych do sieci przez 24 godziny na dobę. A w komunikatorach bardzo popularnych platform cyfrowych dzieci są w zasadzie cały czas. To portale szyfrowane, czyli takie, do których nie mają dostępu instytucje państwa, organy regulacyjne, a także organy ścigania.

🔵 Na platformie społecznościowej rzadziej dochodzi do krzywdzenia bezpośredniego. Raczej do rozpoczęcia groomingu, czyli uwodzenia, do jakiejś formy uwiarygodniania się, budowania relacji. A faktyczne krzywdzenie w znakomitej większości następuje dopiero na komunikatorze…

🔵 nawiązywanie relacji, przesyłanie zdjęć, materiałów wideo, nakłanianie do dialogów, które są czystym krzywdzeniem. Nikt nie ma do nich dostępu, więc sprawca czuje się bezkarny.

🔵 w szkole, w klubie sportowym, dziś pierwszą rzeczą, którą zrobi opiekun, czy nauczyciel to założenie klasowej grupy na WhatsAppie lub Messengerze.

🔵 dzieci prowadzą na WhastAppie działalność znacznie bardziej złożoną, niż my, dorośli (...) uczestniczą w wielu grupach, wstawiają swoje zdjęcia, organizują transmisje wideo, prowadzą tzw. statusy, czyli prowadzą rodzaj twórczości cyfrowej, uczestniczą w grupach zewnętrznych, skupionych wokół jakichś produktów, usług, zainteresowań.

🔵 nigdy nie było tak prostego dostępu do dzieci, jak jest dzisiaj ze strony osób, które mają złe intencje. To mogą być intencje seksualne, ale nie tylko. Może to być władza, ruchy przestępcze, ekstremistyczne. Nigdy wcześniej dostęp do dzieci nie był tak prosty.

🔵 należy uważnie obserwować, być punktem odniesienia w sytuacji kryzysowej. Budować relację zaufania. Im mniej krytyki i twardych zakazów, tym większe poczucie u dziecka, że w sytuacji zagrożenia może się odnieść do osoby dorosłej.

🔵 A przecież mamy bardzo dużo rodzin, gdzie te relacje mają charakter dysfunkcyjny. A dom to pierwszy czynnik chroniący. Drugi to grupa rówieśnicza. Trzeba się przyjrzeć, czy ta grupa jest bezpieczna, czy ja wiem, z kim dziecko utrzymuje kontakt, z kim rozmawia na komunikatorze.

Adres

Ulica Wyszyńskiego 6
Lubin
59-300

Telefon

+48603646402

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Prywatny Gabinet Logopedyczny Agnieszka Szulc umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram