26/12/2025
Justin Bieber powiedział, że był rodzicem, który martwił się, czy starczy na rachunki. Tak, jeden z najbogatszych ludzi na świecie, zaczął zamartwiać się o kasę, gdy został ojcem.
Powiedział, że siedział z rodziną, ale głową był w pracy, że zamiast być obecny, to kombinował, jak zarobić więcej.
Przyznam szczerze, że lubię go od lat i teraz
jeszcze bardziej pomyślałem, że to swój chłop.
Ale do tematu, jak to możliwe, że bogaci ludzie
siedzą w swoich willach i zapracowywują się,
zamiast cieszyć się wcześnymi latami swoich
ukochanych dzieci?
Pomyślałem, że napiszę parę moich pedagogicznych wniosków dla ojców, żeby uwolnić ich od wewnętrznej presji, bo często do mnie z tym problemem przychodzą. A sam z tym kiedyś też musiałem
w swojej duszy zrobić porządek.
Piszę to też dla kobiet, aby ułatwić im zrozumienie facetów, oraz wskazać kierunek,
w którym dobrze wspierać ich, żeby czuli
spokój i swobode wybierając czas w domu,
zamiast nadgodzin w pracy.
1. Lęk nie dotyczy pieniędzy, tylko utraty kontroli
Dla wielu osób pieniądze przestają być środkiem do życia, a stają się regulatorem emocji.
Jeżeli ktoś w przeszłości doświadczył niestabilności finansowej, chaosu w domu,
odpowiedzialności „ponad wiek”,
albo wczesnego wejścia w rolę żywiciela,
to w dorosłości mózg zapamiętuje jedno:
„Jeśli nie pracuję i nie kontroluję, to grozi mi katastrofa.”
Nawet gdy obiektywnie katastrofy już nie ma.
Justin był wychowywany przez samotną matkę,
ojciec odszedł i założył sobie drugą rodzinę. Z niektórych wywiadów, wynika, że Justin wcześnie zaczął utrzymywać rodzinę, a jego mama zmagała się z depresją.
Takie warunki dzieciństwa nie dają stabilnego obrazu rzeczywistości i dorosły myśli, jak przestane pracować to coś się stanie i nie poradzę sobie.
2. Praca staje się ucieczką od emocji i relacji
Bycie z rodziną wymaga obecności emocjonalnej, kontaktu z własnymi lękami, konfrontacji z poczuciem winy, a czasem z pustką.
Dla wielu osób praca jest bezpieczniejsza, bo jest czymś znanym, jesteś w trybie zadaniowym bez emocji. Nie musisz mierzyć się z emocjami dzieci, ani rodziny.
Oczywiście to niewygodna presja i trud, ale znany i bezpieczny.
To nie jest brak miłości do rodziny, jest brak umiejętności bycia w spokoju.
Justin do dzisiaj zmaga się z używkami i różnymi trudnościami psychicznymi, o czym mówi w wywiadach. Uciekanie przed własnymi emocjami to jedno, ale gdy dochodzą emocje małych ludzi, to dopiero zaczyna być ciężko.
3. Wewnętrzny schemat: „Moja wartość znaczy to, ile robię i zarabiam”
U wielu ludzi (szczególnie tych, którzy szybko odnieśli sukces) utrwala się schemat, że jestem dobrym ojcem, mężem, człowiekiem, jeśli zabezpieczam finansowo
I tak uczy się, że odpoczynek(opuszczenie gotowości) to zagrożenie, a obecność z bliskimi,
to strata czasu.
To są przekonania wyniesione z dzieciństwa, nie racjonalne decyzje dorosłego.
Brak kontaktu z teraźniejszością to objaw przewlekłego lęku. Nie kupisz spokoju, możesz zabezpieczyć się,
ale jak nosisz w sercu lęk zamiast zaufania,
to nigdy nie zaznacz wystarczenia.
Kiedy ktoś jest fizycznie z rodziną, ale myślami ciągle „kombinuje”, planuje, analizuje, martwi się,
to nie jest kwestia charakteru.
To jest układ nerwowy w trybie przetrwania, który nie potrafi się wyłączyć.
I pomyślałem, że dzisiaj przytoczę przykład Justina, żeby pokazać coś.
Nie ma takiej ilości pieniędzy, która sprawi,
że poczujesz spokój i bezpieczeństwo.
Pieniądze nie dadzą Ci tego,
czego Twoje wenwetrze dziecko nie dostało.
Dzisiaj Twoje dzieci nie dostają tego, czego
Ty wtedy nie dostałeś, poczucia bezpieczeństwa, które płynie z ciepłych relacji.
Dzisiaj zamiast miliona na koncie,
warto skupiać się na sobie i swoich potrzebach,
żeby Twoje dzieci nie musiały żyć w lęku.
Przeszedłem tę drogę i powiem Ci ona trwa dalej, bo świat kiedyś nie był taki jak dziś.
Ale dzisiaj my sami możemy sobie dać jako dorośli, to czego potrzebowaliśmy jako dzieci.
Mi jeszcze to Bóg daje, mój kochany tato.
Nie kupisz spokoju, możesz zabezpieczyć się,
ale jak nosisz w sercu lęk zamiast zaufania,
to nigdy nie zaznasz wystarczenia.
Kacper