Pracownia Psychoterapii Poznawczo Behawioralnej

Pracownia Psychoterapii Poznawczo Behawioralnej Gabinet psychologiczny. Psychoterapia poznawczo behawioralna

05/01/2026

Umniejszanie rozmiaru szkód spowodowanych przez głębokie emocjonalne zaniedbanie jest podstawą zaprzeczania w C-PTSD. Nasza terapia przyspiesza, kiedy naprawdę czujemy i rozumiemy, jak bardzo dewastujące było emocjonalne zaniedbanie. Brak rodzicielskiej miłości, zainteresowania i zaangażowania, szczególnie w pierwszych kilku latach, tworzy przytłaczającą pustkę. życie wydaje się wstrząsająco przerażające dla niemowlęcia lub kilkulatka, który jest pozostawiony na długie okresy bez pocieszenia i opieki. Dzieci przez długi czas są bezradne i bezsilne, a kiedy czują, że nikt ich nie wspiera, czują się przerażone, nieszczęśliwe i zniechęcone. Duża część ciągłego niepokoju, w którym żyją dorosłe ofiary, to właśnie ten wciąż dręczący strach, który wynika z tego, że zostały one tak straszliwie porzucone.

Wiele ofiar nigdy nie odkrywa i nie przepracowuje ran, które wiążą się z tym poziomem. Dzieje się tak dlatego, że przeceniają związek swojego cierpienia z jawną przemocą i nigdy nie docierają do sedna problemu, jakim jest emocjonalne opuszczenie. (...)
Traumatyczne zaniedbanie emocjonalne występuje, gdy dziecko nie ma żadnego opiekuna, do którego może się zwrócić w potrzebie lub w niebezpieczeństwie. C-PTSD utrwala się na tyle silnie, na ile dziecko nie ma żadnego dorosłego (krewnego, starszego rodzeństwa, sąsiada czy nauczyciela), do którego mogłoby przyjść po pocieszenie i ochronę. Jest to szczególnie istotne, gdy porzucenie przez pierwsze kilka lat życia trwa 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku.

Dorastanie w stanie zaniedbania emocjonalnego jest prawie jak umieranie z pragnienia pod płotem, za którym widać fontannę - czyli ciepło i zainteresowanie rodzica. Emocjonalne zaniedbanie sprawia, że dzieci czują się bezwartościowe, niekochane i przerażliwie puste. Powoduje, że dzieci cierpią głód szarpiący wnętrze ich istoty. Łakną ludzkiego ciepła i pocieszenia.

Pete Walker: Złożone PTSD. Od przetrwania do pełni życia. Proces powrotu do zdrowia po traumie dziecięcej. Wyd. Harmonia Universalis, 2024
Obraz:Pablo Picasso "Stary gitarzysta" (fragment obrazu)

A.J.: Niektórzy twierdzą, że taki codzienny świadomy wysiłek, żeby się skupiać na tym, co dobre, wzbudzać w sobie wdzięc...
18/12/2025

A.J.: Niektórzy twierdzą, że taki codzienny świadomy wysiłek, żeby się skupiać na tym, co dobre, wzbudzać w sobie wdzięczność się opłaca. I że to jest właśnie droga do radości.

B.D.: Może i tak. Choć ja wierzę świętemu Tomaszowi z Akwinu, który mówił, że nad swoją naturą trzeba pracować, ale nie można jej gnębić. Jest psychoterapia, są religie, medytacja, różne ścieżki rozwojowe - i rozwój generalnie jest czymś dobrym. Bo albo się ktoś rozwija, albo zwija, ale trzeba uważać, żeby nie przedobrzyć.

W ogóle w psychice jest taka tendencja, że jeśli się mocno żyłuje pewien trend, to w pewnym momencie wahadło się wychyla w przeciwnym kierunku. Czyli jeśli przesadzi pani z radością, to może się pani w pewnym momencie obudzić w koszmarnym dole. Ten mechanizm dobrze znają ci, którzy mają za sobą intensywne przejścia z różnymi substancjami oszałamiającymi. W nałogach - alkoholizmie, heroinizmie etc. - najgorszą rzeczą nie jest to, że człowiek staje się niewolnikiem, niszczy sobie zdrowie, tylko to, że...

A.J.: ...przestaje się umieć cieszyć bez tego?

Tysiąc sposobów picia szampana. Rozmowa z Bartłomiejem Dobroczyńskim [w:] Agnieszka Jucewicz :Czując. Wyd. Agora, Warszawa 2019.
Fot. Tomasz Kazański

B.D.: … Ja wierzę, że miłość jest performatywna, czyli de facto nieważne jest, co mówimy, nieważne jest nawet, co myślim...
15/12/2025

B.D.: … Ja wierzę, że miłość jest performatywna, czyli de facto nieważne jest, co mówimy, nieważne jest nawet, co myślimy. Ważne jest, co robimy.

W liceum śmiertelnie kochałem się w jednej koleżance ze szkoły, ale nigdy jej o tym nie powiedziałem. Czy to była miłość? Nie, to było jedynie pewne uczucie, bo ona tej mojej miłości" w ogóle nie doświadczyła.

Zapytała mnie pani wcześniej, czym jest to „robienie" w miłości. Moim zdaniem kochanie to jest dbanie. To jest pielęgnowanie. Miłość to jest ogród. Kiedy może pani powiedzieć, że kocha pani kota, tak żeby pani ktoś w to uwierzył? Kiedy ten ktoś zobaczy, że ten kot jest zadbany, najedzony, zadowolony. A gdyby jeszcze potrafił mówić, to na pytanie: „Dobrze ci z tą miłością?", odpowiedziałby: „Tak, bardzo dobrze".

Prawdziwa miłość ma na uwadze dobro drugiej osoby.
A moje własne dobro?

B.D.: Ono wcale nie jest najważniejsze. Jeśli to dobro oznacza, że osoba, którą paní kocha, nie chce z panią być, to miłość każe pani pozwolić jej odejść. Jeśli dobro ukochanego oznacza, że powinna się pani urobić po łokcie, to się pani urabia po łokcie. Mistyk powiedziałby, że istotą miłości jest to, że ty znikasz, a obiekt twoich starań w pewnym sensie zastępuje ciebie.

A.J.: Chyba nie chce pan powiedzieć, że miłość to poświęcenie? Bo mam wrażenie, że w naszej kulturze ten wątek został już wystarczająco wyeksponowany. Zwłaszcza w przypadku kobiet.

B.D.: Ale to nie jest takie poświęcenie, które drugiej osobie staje w gardle! W takiej miłości, o jakiej teraz rozmawiamy, czyli pewnym wzorcu, to dawanie czy ofiarowanie siebie nie jest odbierane jako poświęcenie, jako ciężar ani przez tego, kto kocha, ani przez tego, kto jest kochany.

Ilu osobom powiedziałeś że je kochasz? I gdzie one są teraz w Twoim życiu? Rozmowa z Bartłomiejem Dobroczyńskim [w:] Agnieszka Jucewicz :Czując. Wygd. Agora, Warszawa 2019.
Fot. Jitka Ingrova

A.J.:Powiedział pan wcześniej, że w punkcie wyjścia czujemy, że nasze serce do kogoś Ignie. Dlaczego Ignie akurat do teg...
11/12/2025

A.J.:Powiedział pan wcześniej, że w punkcie wyjścia czujemy, że nasze serce do kogoś Ignie. Dlaczego Ignie akurat do tego kogoś, a nie do kogoś innego?

B.D.: To jest kolejne wielkie pytanie, na które nie ma odpowiedzi. W ogóle mam takie poczucie, że z tą naszą rozmową o miłości jest trochę tak, jakbyśmy mieli w domu trochę wafli ryżowych, trochę natki pietruszki i trochę M&M-sów, a na obiad zaprosilibyśmy królową angielską...

A.J.: Straszny wstyd.

Ale cały czas próbujemy wyjść z tej sytuacji godnie, nie?

A.J.: No, nie wiem.

B.D.: Mnie osobiście bliska jest Emily Dickinson i wierzę, że w miłości jest jakaś tajemnica. Fascynuje mnie, dlaczego akurat ten człowiek nas pociąga, dlaczego za nim chcemy iść. Dlaczego z pewnymi osobami relacje trwają przez całe życie, mimo że - wydawałoby się - nie ma ku temu żadnych powodów. Dlaczego pewne osoby tkwią nam w sercu i nie da się ich stamtąd wyrzucić, mimo że wszystko nas dzieli, a nawet już się z nimi nie spotykamy.

Jak miałbym być tak zupełnie szczery, to bym powiedział, że miłość mnie potwornie wkurza. Z jednej strony zdaję sobie sprawę z tej ogromnej tradycji, z tego, co wokół miłości narosło, z tej całej prawdy i głębi, a także gigantycznych oczekiwań, które ludzie z nią wiążą, ale z drugiej strony wydaje mi się, że to wszystko to jest jednak totalna ściema.

A.J.: W sensie, że miłość nie istnieje tak naprawdę?

B.D.: Nie. W sensie, że ludzie są niepowtarzalni. I w związku z tym relacje między nimi są niepowtarzalne. I jak sobie ustalimy - nie zaplanujemy, bo wielu rzeczy nie da się zaplanować - ale jak utkamy tę relację między nami, to będzie część naszej wewnętrznej, niepowtarzalnej podróży. A nazywanie tego takimi słowami jak „miłość", „przyjaźń", „seks", coś jeszcze innego, służy nam tylko do tego, żeby móc się jakoś komunikować. Podobno kot na każdego człowieka ma inne miauknięcie, a delfin na każdego ma inny układ wibracji. Jakoś tak to widzę.

Ilu osobom powiedziałeś że je kochasz? I gdzie one są teraz w Twoim życiu? Rozmowa z Bartłomiejem Dobroczyńskim [w:] Agnieszka Jucewicz :Czując. Wyd. Agora, Warszawa 2019.
Fot. Tomasz Kazański

Wstyd i strach przed wstydem to jedne z najpotężniejszych awersyjnych ludzkich doświadczeń wywołują panikę, wściekłość (...
08/12/2025

Wstyd i strach przed wstydem to jedne z najpotężniejszych awersyjnych ludzkich doświadczeń wywołują panikę, wściekłość (...), a w skrajnych przypadkach mogą prowadzić do morderstwa, samobójstwa lub nawet psychozy. W problematyce wstydu podstawową rolę odgrywa integralność i ochrona rdzennego self. Wstyd wynika zarówno z pogwałcenia, jak i z ujawnienia self wtedy, gdy nie spotyka się ono z empatią, na którą liczyło lub której oczekiwało. Jeżeli empatia jest obecna, jednostka może bezpiecznie pokazać i wyrazić własne self i jego potrzeby, jeżeli jej nie ma, self czuje się zagrożone. Wstyd sygnalizuje brak empatii albo rzeczywisty, albo ze strachem wyczekiwany. Dlatego to właśnie empatia jest lekarstwem na wstyd i upokorzenie; bez niej uczucie to rozrasta się w niepohamowany sposób, zyskując coraz bardziej toksyczny charakter. Osoba owładnięta przez wstyd nie przejawia empatii wobec samej siebie. Gdy brakuje kojącego słowa lub dotyku innej osoby, nienawiść do self może wzmagać się bez ograniczeń.

Poprzez analogię można wyobrazić sobie, że rdzenne self to kwiat ze szczelnie zwiniętymi płatkami (wycofany i chroniący się), który pod wpływem ciepłego słonecznego światła (empatii) otwiera się i zaczyna ukazywać swe barwy innym żywym istotom, zapraszając je do stosunku i zapłodnienia. Jeżeli emocjonalna temperatura obniża się w niespodziewany lub niewłaściwy sposób (ryzyko przeżycia wstydu), kwiat może ponownie szczelnie zwinąć płatki.

Phil Mollon :Wstyd i zazdrość.Ukryty zamęt. Przekład: Marta Lipińska
Warszawa, Oficyna Ingenium 2024

Delikatnie kształtujące się self dziecka może ulec uszkodzeniu zarówno wtedy, gdy jest obserwowane zbyt intensywnie, jak...
04/12/2025

Delikatnie kształtujące się self dziecka może ulec uszkodzeniu zarówno wtedy, gdy jest obserwowane zbyt intensywnie, jak i wtedy, gdy widziane jest zbyt rzadko. Ze względu na swój naturalny ekshibicjonizm dziecko poszukuje „błysku w oku matki", zarazem jednak boi się takiego spojrzenia, które sprawia wrażenie inwazyjnego i kontrolującego. Lewis (1963) opisuje znaczenie przyglądania się u czteroletniej psychotycznej dziewczynki. Przejawiała ona szczególną, przedwcześnie rozwiniętą i przepełnioną wstydem nieśmiałość, matka zaś była całkowicie skupiona na córce i nieustannie z niepokojem ją obserwowała. Lewis sugeruje, że dziecko identyfikowało się ze wzrokiem matki - w ten sposób mogło zachować z nią powiązanie, a także wzmacniać własne poczucie self, odpierając groźbę pochłonięcia przez matczyny obiekt. Merleau-Ponty (1964) opisuje nagłą zmianę, która zachodzi w zachowaniu dziecka, gdy ktoś na nie patrzy. Do pewnego momentu spojrzenie drugiej osoby zachęca do działania, potem jednak zaczyna wzbudzać zażenowanie: „Wszystko dzieje się tak, jak gdyby fakt bycia obserwowanym skłaniał dziecko do przemieszczenia uwagi z wykonywanego zadania na reprezentację samego siebie w procesie realizacji owego zadania".

Phil Mollon: Wstyd i zazdrość.Ukryty zamęt. Przekład: Marta Lipińska. Ingenium,
Warszawa, Oficyna Ingenium 2024.
Obraz: Edward Hopper, Soir Bleu.

B.D.: …: radość jest bardzo wyraźnie odczuwanym, kulturowo opracowanym i symbolicznym doznaniem tego, że życie ma sens, ...
01/12/2025

B.D.: …: radość jest bardzo wyraźnie odczuwanym, kulturowo opracowanym i symbolicznym doznaniem tego, że życie ma sens, że jest się kimś wartościowym. Jest niemal metafizyczną zgodą na istnienie. Radość mówi: „Dajesz sobie radę, jest w porządku". Sprawia, że ta smycz, na której nas trzyma rzeczywistość, się poluźnia, że zyskuje się oddech, perspektywę.

A.J.: Motywuje do działania?

Ludzie mówią: „Dostałem pozytywnego kopa". Radość to energia. Paliwo. Najbardziej chyba wtedy, kiedy jest zasłużona, kiedy jest wynikiem własnych starań.

Powiedzmy, że mam trzy trudne telefony do wykonania. I taki nędzny poziom energetyczny, że nie jestem tego w stanie zrobić. Mówię sobie: jutro - ale nagle przychodzi informacja, że ktoś, z kim się liczę, napisał pozytywną recenzję mojej książki, i wtedy od razu czuję, że mam energię na siedem takich telefonów. Biorę słuchawkę i jadę" jeden za drugim, bo wiem, że teraz jestem w stanie spotkać się z kimś, z kim będę miał trudną rozmowę, odpokutować winy, uzyskać to, co chcę, itd.

Zdarzają się takie radości, w których naprawdę o nic nie chodzi. Ani zasłużone, ani nie. Idziesz ulicą, słońce jakoś tak ładnie świeci, słuchasz ulubionego kawałka i nagle czujesz, że życie jest fajne. Kropka.

A.J.: I one są może najlepsze.

B.D.: Życie nie potrzebuje powodu. Jeśli ktoś maluje dla sławy czy pisze dla sławy, czy kocha po coś, to jest to do chrzanu. Malować, pisać, kochać powinno się dla tych rzeczy samych, bo się to lubi, bo się w tym człowiek spełnia. Tyle że to nie jest proste, jak wiadomo. A radość, która się zjawia ot tak, po prostu i daje taki wgląd, jest niezwykle rzadka.

Tysiąc sposobów picia szampana. Rozmowa z Bartłomiejem Dobroczyńskim [w:] Agnieszka Jucewicz: Czując. Wyd. Agora, Warszawa 2019.

Fot. Jitka Ingrová

Często mówi się, że przyjaźń osądza się po tym, czy gotowi jesteśmy stanąć u boku przyjaciół, gdy są w biedzie; ale jest...
20/11/2025

Często mówi się, że przyjaźń osądza się po tym, czy gotowi jesteśmy stanąć u boku przyjaciół, gdy są w biedzie; ale jest też przeciwny, bardziej subtelny punkt widzenia, w myśl którego względnie łatwo jest przyjść komuś z pomocą w przeciwnościach losu, ale trudniej wytrwać całym sercem przy przyjaciołach w ich radosnych chwilach. Ponieważ z dumą i poparciem dla nich przemieszane są chęć rywalizacji i zazdrość. Życzymy wszystkiego najlepszego naszym przyjaciołom i na poziomie świadomości dostrzegamy tylko swoją dobrą wolę; ale czasem przez głowę przemknie nam, niczym rozbłysk na ekranie radaru, świadomość, że cząstka nas życzy im także jakiegoś zła. A wtedy ulotnie dostrzegamy i tę prawdę, że chociaż nigdy, ale to przenigdy, jakimkolwiek słowem czy czynem nie wyrządzilibyśmy im żadnej krzywdy, być może jeśli nie otrzymają obiecanej podwyżki, nie zdobędą nagrody, ich publikacja nie spotka się z dobrą recenzją - być może nie będzie nam tak przykro z tego powodu, jak twierdzimy.

Nasze sprzeczne uczucia i przemieszane z sobą miłość i nienawiść rodzą się już w stosunku do pierwszych najważniejszych osób w naszym życiu, a potem część z tego, co odczuwaliśmy wobec rodziców i rodzeństwa, przenosimy na naszego współmałżonka, na nasze dzieci i na przyjaciół. Chociaż nasze wrogie emocje trzymane są zasadniczo z dala od świadomości i chociaż w przyjaźni miłość bierze górę nad nienawiścią, nasz nieodmienny ludzki los to cierpieć, w mniejszym bądź większym stopniu, z powodu przekleństwa własnej ambiwalencji.

Judith Viorst: To co musimy utracić. Warszawa 2020.

Pablo Picasso: Przyjaźń.

Nawet jednak jeśli rodzice nie faworyzują żadnego dziecka, obecność rodzeństwa jest dla nas pewną formą obrabowania nas ...
17/11/2025

Nawet jednak jeśli rodzice nie faworyzują żadnego dziecka, obecność rodzeństwa jest dla nas pewną formą obrabowania nas z czegoś, nieuczciwą w naszych oczach, jest dla nas stratą. Stratą, ponieważ jego obecność sprawia, że ramiona, kolana, uśmiech i niemająca porównania z niczym innym pierś matki przestają być naszym prywatnym terytorium i stają się własnością dzieloną z innymi.

Jakże więc dziecko może nie chcieć pozbyć się brata lub siostry?

Jakże może nie doświadczać jakiejś formy rywalizacji z rodzeństwem?

Kiedy trzyletni Josh zobaczył, jak mama tuli do siebie jego nowego braciszka, powiedział zupełnie otwarcie: „Nie możesz kochać nas obu. Chcę, żebyś kochała tylko mnie".

Na co mama odpowiedziała z całą szczerością: „Bardzo cię kocham. Ale... nie kocham wyłącznie ciebie".

To jedna z tych smutnych prawd, której nie można zaprzeczyć. Musimy dzielić miłość matki z braćmi i siostrami. Nasi rodzice mogą pomóc nam poradzić sobie z utratą marzenia o absolutnej miłości. Lecz nie mogą sprawić, byśmy uwierzyli, że jej nie straciliśmy. Możemy jednak poznać - jeśli wszystko pójdzie dobrze -tę prawdę, że miłości starczy dla wszystkich.

Możemy nauczyć się, że bracia i siostry stwarzają możliwość powstania więzi rodzinnych nowego rodzaju, opartych na miłości.

Judith Viorst: To co musimy utracić. Warszawa 2020

Stanisław Wyspiański: Macierzyństwo. MNK

Bartłomiej Dobroczyński: Młody człowiek wchodzi więc w dorosłe życie tak jakby z czystą, białą kartką, no a potem wszyst...
10/11/2025

Bartłomiej Dobroczyński: Młody człowiek wchodzi więc w dorosłe życie tak jakby z czystą, białą kartką, no a potem wszystko się dopiero zaczyna.

Agnieszka Jucewicz: Wszystko, czyli co?

B.D.: Proces, który totalnie dekonstruuje te iluzje.
Gdyby ktoś spytał, co jest dla mnie najlepszą metafora życia, tobym powiedział, że przypomina mi ono poruszanie się po ogromnym lejku. Na początku tej umownej dorosłości znajdujesz się na samej górze, na zewnętrznej krawędzi tego lejka, gdzie masz potężny obszar do spenetrowania i bardzo szeroki horyzont, ale w miarę upływu czasu, z każdym kolejnym ruchem, schodzisz coraz niżej, kręgi, które zataczasz robią się coraz węższe, coraz mniej widzisz i coraz bliżej jesteś wylotu, który prowadzi przez długą i wąską rurę gdzieś na zewnątrz, czyli do śmierci.

A.J.: Gdyby miał pan umiejscowić na tym lejku kryzys wieku średniego, to gdzie by się on znalazł?

B.D. To jest moment, tuż zanim wpadniesz w ten tunel.

Kanadyjski psychoanalityk z lat 60. ubiegłego wieku Elliott Jacques, któremu przypisuje się autorstwo terminu „kryzys wieku średniego", choć wiadomo, że te doświadczenia opisywali przed nim inni, naszkicował to tak: do połowy życia człowiek wspina się na szczył, ten szczyt go motywuje, a on wyobraża sobie, że jak tam dojdzie, to nie wiadomo, co się wydarzy. W końcu staje na górze i widzi, że droga dalej prowadzi już tylko w dół i nagle się kończy.

To jest genialny obraz. Przy czym paradoksalnie on się wcale nie różni od tego z lejkiem. Oba opowiadają o tym, że kryzys wieku średniego to jest moment, w którym ty, mając często sporo umiejętności, wiele rzeczy już zrealizowanych, dostrzegasz, że jesteś ograniczona. Te ograniczenia są różnego rodzaju i nie da się ich określić jednym słowem czy tweetem. Gdybyśmy jednak chcieli to zrobić dość brutalnie, to można powiedzieć tak: nagle zdajesz sobie sprawę, że umrzesz. I nie jest to już abstrakcja.

Bartłomiej Dobroczyński, Agnieszka Jucewicz: Tańcząc. Rozmowy o kryzysie i przemianie. Warszawa, 2024
Fot. Tomasz Kazański

Dziś jest Światowy Dzień Terapii Schematów - podejścia psychoterapeutycznego łączącego w sobie elementy pochodzące z kil...
07/11/2025

Dziś jest Światowy Dzień Terapii Schematów - podejścia psychoterapeutycznego łączącego w sobie elementy pochodzące z kilku nurtów, skutecznego m.in. w psychoterapii osób z zaburzeniami osobowości.

“Terapia schematów pomaga osobom, których wczesne dzieciństwo zostało naznaczone przez bolesne przeżycia straty, zaniedbania, przemocy, samotności i/lub deprywacji; którym towarzyszy trwałe poczucie beznadziei, wstydu, niedowartościowania, zahamowania; które odczuwają potrzebę bycia idealnymi, kontrolowania innych lub ulegania im. Praca z takimi osobami to wielkie wyzwanie. Wymaga podejścia psychoterapeutycznego, w ramach którego z troską pochylamy się nad wczesnodziecięcymi doświadczeniami klienta widzianymi jego oczami i nad wynikającym z nich niezaspokojeniem potrzeb; które wiąże ze sobą autodestrukcyjne wzorce życiowe, tryby radzenia sobie i bieżące bodźce wyzwalające, a następnie dąży do skorygowania i uzdrowienia zniekształconych doświadczeń emocjonalnych stanowiących siłę napędową obecnych emocji, doznań płynących z ciała, nieadaptacyjnych przekonań i zachowań służących radzeniu sobie.(...)Terapia schematów bada niezmienne prawdy, czyli wczesne nieadaptacyjne schematy oraz sposoby radzenia sobie z nimi, które zostają zapisane w pamięci i uruchamiają się zawsze, ilekroć jednostka znajdzie się w podobnych okolicznościach”

Wendy T. Behary, przedmowa do:E. Roediger, Bruce A. Stevens, Robert Brockman: Kontekstualna terapia schematów, Sopot 2021

W Pracowni Psychoterapii Poznawczo-Behawioralnej pracują terapeuci, którzy w swojej praktyce posługują się terapią schematów - zapraszamy do kontaktu.

Obraz: Vassily Kandinsky, Koncentryczne okręgi

Chcąc choćby w przybliżeniu ocenić trudności w trakcie procesu terapeutycznego, musimy wziąć pod uwagę co oznacza on dla...
05/11/2025

Chcąc choćby w przybliżeniu ocenić trudności w trakcie procesu terapeutycznego, musimy wziąć pod uwagę co oznacza on dla pacjenta. Skrótowo rzecz ujmując, pacjent musi przezwyciężyć wszystkie potrzeby, skłonności czy postawy, które wstrzymują jego rozwój, i tylko jeśli zacznie odchodzić od swych iluzji na temat samego siebie oraz swych iluzorycznych celów, uzyska szansę dotarcia do swego autentycznego potencjału i rozwinięcia go. Tylko w takim stopniu, w jakim zdoła przełamać fałszywą dumę, będzie mógł stać się mniej wrogi samemu sobie i zbudować trwałe podstawy wiary w siebie. Dopiero gdy jego powinności stracą swój przymusowy charakter, będzie mógł odkryć swe prawdziwe uczucia, marzenia, myśli ideały. Tylko jeśli stanie w obliczu owych wewnętrznych konfliktów, zyska szansę na prawdziwą integrację.

Jest to prawda niezaprzeczalna dla terapeuty, ale od-czucia pacjenta w tej samej materii są zupełnie inne. Jest on przekonany, że jego sposób na życie - własne rozwiązania jest dobry, i że jedynie w ten sposób może znaleźć spokój i spełnienie. Czuje, że duma jest źródłem wartości i siły, że bez tych powinności życie stałoby się chaotyczne itp. Postronnemu obserwatorowi łatwo byłoby powiedzieć, że pacjent wyznaje pozytywne wartości Dopóki są to jego jedyne wartości, musi się ich trzymać.

Co więcej, pacjent musi być wierny swym subiektywnym wartościom, gdyż w przeciwnym wypadku zagrożenia uległaby jego psychiczna egzystencja. Rozwiązania wewnętrznych konfliktów, jakie znalazł, zawierające się w takich słowach, jak: panowanie", „miłość", „wolność", nie tylko wydają mu się słuszne, mądre i pożądane, ale także jedynie bezpieczne. Dają mu one poczucie wewnętrznej spójności. Stanąć w obliczu swoich konfliktów oznacza przerażającą perspektywę rozdarcia. Neurotyczna duma nie tylko daje poczucie wartości i znaczenia, ale także chroni przed nienawiścią i pogardą wobec własnego „ja".

Karen Horney: Nerwica a rozwój człowieka. Poznań 2011
Fot. Tomasz Kazański

Adres

Ulica Nowickiego 2/1
Lublin
20-817

Telefon

+48535572778

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Pracownia Psychoterapii Poznawczo Behawioralnej umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Pracownia Psychoterapii Poznawczo Behawioralnej:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria