Pracownia Psychoterapii Poznawczo Behawioralnej

Pracownia Psychoterapii Poznawczo Behawioralnej Gabinet psychologiczny. Psychoterapia poznawczo behawioralna

Głębokie konflikty wewnętrzne wywodzące się z naszych popędów pierwotnych i gwałtownych uczuć są całkowicie nieobecne w ...
26/01/2026

Głębokie konflikty wewnętrzne wywodzące się z naszych popędów pierwotnych i gwałtownych uczuć są całkowicie nieobecne w większości współczesnej literatury dziecięcej i przez to dziecko jest w tej dziedzinie całkowicie pozbawione pomocy. Tymczasem miewa ono rozpaczliwe poczucie, że jest samotne i opuszczone oraz często doświadcza śmiertelnego lęku. Na ogół nie umie wyrazić swoich uczuć w słowach albo może je wyrazić tylko pośrednio: poprzez lęk przed ciemnością, przed jakimś zwierzęciem, poprzez niepokój, jaki budzi w nim własne ciało. Ponieważ spostrzeganie takich doznań u dziecka budzi złe samopoczucie rodziców, starają się oni ich nie dostrzegać lub pomniejszają lęki przez nie wyrażane, sprowadzając je do wymiarów własnego niepokoju i sądząc, że tym samym uśmierzają lęki dziecka.

Baśń, przeciwnie, traktuje owe egzystencjalne lęki i dylematy całkowicie poważnie i zawiera bezpośrednie odniesienia do nich: do potrzeby, aby być kochanym, i lęku, że się jest uważanym za kogoś pozbawionego wartości; do miłości życia i lęku przed śmiercią. Co więcej, baśń ofiarowuje rozwiązania tego rodzaju, że są one dziecku dostępne na jego poziomie rozumienia. Wnosi na przykład problem ludzkiego pragnienia, aby żyć wiecznie, wprowadzając takie zakończenie: „I jeśli nie umarli, to żyją do dziś". Inne zakończenie baśniowe: „I żyli odtąd długo i szczęśliwie" - ani na chwilę nie wprowadza dziecka w błąd, że można żyć bez końca. Wskazuje jednak, że istnieje coś, co może złagodzi ból wywoływany krótkością naszego życia na ziemi: przynosząca prawdziwe satysfakcje więź z drugim człowiekiem. Baśń powiada, że jeśli uda nam się więź taką stworzyć, osiągamy najgłębsze poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego, jakie możliwe jest dla człowieka, oraz maksymalną trwałość więzi, i że jest to jedyna rzecz, która może rozproszyć lęk przed śmiercią. Baśń powiada, że w prawdziwie dojrzałej miłości spełnia się to, co jest źródłem tęsknoty za życiem wiecznym. Taki jest sens końcowej formuły wielu baśni: „A potem jeszcze długo w szczęściu żyli".

Bruno Bettelheim: Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni. Przeł. Danuta Danek. WAB Warszawa 2010

Leonora Carrington: Autoportret.

21/01/2026

Zapraszamy na warsztaty dla rodziców po rozstaniu, prowadzone przez doświadczone psychoterapeutki pracujące z parami i rodzinami - p. Kingę Wawrecką i p. Beatę Niedużak-Turek.

Jeśli nie chcemy żyć z dnia na dzień, ale pragniemy w pełni świadomie przeżywać własną egzystencję, wówczas naszą najwię...
19/01/2026

Jeśli nie chcemy żyć z dnia na dzień, ale pragniemy w pełni świadomie przeżywać własną egzystencję, wówczas naszą największą potrzebą i najtrudniejszym zadaniem jest znalezienie jej sensu. Wiadomo powszechnie, jak wielu ludzi traci chęć do życia i zaprzestaje wszelkich wysiłków, ponieważ wymknęło im się zna-czenie własnej egzystencji. Nie pojmuje się go nagle w określonym wieku, nawet po osiągnięciu dojrzałości liczonej w latach. Odwrotnie, dojrzałość psychiczną zdobywa się dopiero wówczas, gdy dochodzimy do głębokiego zrozumienia, jaki może lub powinien być sens naszego życia. A zrozumienie takie jest rezultatem długiego rozwoju: w każdym wieku poszukujemy pewnego minimum owego sensu - i winniśmy być zdolni do tego, aby go odnaleźć - zgodnie z przebywaną fazą rozwojową umysłu i aktualnymi możliwościami rozumienia.

Wbrew starożytnemu mitowi, mądrość nie wyłania się w jednej chwili, w pełni ukształtowana, jak Atena z głowy Zeusa; dochodzi się do niej niezmiernie powoli, a jej początki są całkowicie irracjonalne. Mądre zrozumienie sensu własnej egzystencji na tym świecie można zyskać dopiero wówczas, gdy jest się dorosłym, na podstawie przeżytych doświadczeń. Niestety, bardzo wielu rodziców pragnie, aby umysły dzieci funkcjonowały tak samo jak ich własne - podczas gdy dojrzałe pojmowanie samego siebie i świata, a także wyobrażenia dotyczące sensu życia muszą rozwijać się równie powoli jak ciało i umysł.

Bruno Bettelheim: Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni. Przeł. Danuta Danek. WAB Warszawa 2010

Odilon Redon, W moich snach widzę na niebie Twarz Tajemnicy 1885, Museum of Modern Art, Nowy Jork

Spali zawsze od października do kwietnia, tak bowiem czynili ich przodkowie, a Muminki przestrzegają tradycji. Wszyscy, ...
11/01/2026

Spali zawsze od października do kwietnia, tak bowiem czynili ich przodkowie, a Muminki przestrzegają tradycji. Wszyscy, podobnie jak ich przodkowie, mieli w żołądkach porządną porcję igliwia, przy łóżkach zaś, pełni nadziei, położyli to, co mogło być potrzebne wiosną. Łopaty, okulary przeciwsłoneczne i trochę taśmy filmowej, przyrządy do mierzenia wiatru i tym podobne przedmioty.

Cisza pełna była spokoju i oczekiwania.

Czasem ktoś westchnął i, zwinąwszy się, wsuwał głębiej w posłanie, w którym spał.

Promień księżyca przewędrował od fotela na biegunach do stołu w salonie, przesunął się po mosiężnych gałkach na wezgłowiu łóżka i zaświecił prosto w twarz Muminka.

A potem zdarzyło się coś, co nie zdarzyło się nigdy, odkąd pierwszy troll z rodziny Muminków zapadł w sen zimowy. Muminek obudził się i już nie mógł zasnąć.

Patrzył, jak świeci księżyc i błyszczą kryształy lodu na szybie. Słyszał buczenie pieca na dole w piwnicy i był coraz bardziej rozbudzony i zdumiony.

W końcu wstał, a po chwili podreptał do łóżka swojej Mamy.

Pociągnął ją ostrożnie za ucho, lecz się nie obudziła, tylko zwinęła w obojętną kulkę.

„Jeśli nawet Mama się nie obudzi, to nie ma co próbować budzić innych" - pomyślał Muminek i ruszył dalej przez obcy, tajemniczy dom. Zegary sta-y już od dawna i wszystko pokryte było delikatną warstwą kurzu. Na stole w salonie stała od jesieni waza do zupy z resztkami igliwia w środku. A kryształowy żyrandol w tiulowej sukience podzwaniał sobie z cicha.

Nagle Muminek zląkł się i znieruchomiał w ciepłym mroku za promieniem księżyca. Poczuł się ogromnie samotny.
Mamo! Obudź się! - zawołał, ciągnąc za kołdrę. - Cały świat gdzieś się zgubił!

Ale Mama się nie obudziła. Co prawda do jej snu o lecie zakradł się na chwilę niepokój i troska, ale nie mogła się obudzić.

Muminek rad nierad zwinął się więc w kłębek na dywanie przy jej łóżku i długa noc zimowa ciągnęła się dalej.
Tove Jansson: Zima Muminów. Warszawa 2006

Kiedy przebaczenie ma wartość, jest odczuwane w sercu i zazwyczaj stanowi rozszerzenie emocji współczucia. Współczucie z...
09/01/2026

Kiedy przebaczenie ma wartość, jest odczuwane w sercu i zazwyczaj stanowi rozszerzenie emocji współczucia. Współczucie z pewnością nie zawsze jest tym samym co przebaczenie, ale zazwyczaj to doświadczenie, w którym przebaczenie się rodzi. Często dzieje się to przez proces pośredni, gdy opłakując nasze straty z dzieciństwa, czasami zastanawiamy się nad okolicznościami łagodzącymi, które przyczyniły się do tego, że nasi rodzice wychowywali nas w sposób zaniedbujący lub krzywdzący.

Najczęściej te okoliczności łagodzące są związane z dwoma kwestiami. Po pierwsze - nasi rodzice często wychowywali nas tak, jak oni sami byli wychowywani, a po drugie - nierzadko byli wspierani w swoim dysfunkcyjnym rodzicielstwie przez normy społeczne i wartości swoich czasów.

Niemniej w takich wypadkach również jest niezwykle ważne, abyśmy nie zaczynali rozważać okoliczności łagodzących, dopóki nie uporamy się z traumatycznymi konsekwencjami dręczenia i porzucenia nas.

Pete Walker: Złożone PTSD. Od przetrwania do pełni życia.Proces powrotu do zdrowia po traumie dziecięcej. Wyd. Harmonia Universalis, 2024

Obraz: J. F. Millet: Karmienie młodych, obraz w domenie publicznej

Prawdziwe przebaczenie jest czymś zupełnie innym niż przebaczenie przedwczesne. Jest ono prawie zawsze produktem uboczny...
07/01/2026

Prawdziwe przebaczenie jest czymś zupełnie innym niż przebaczenie przedwczesne. Jest ono prawie zawsze produktem ubocznym skutecznego żalu i nie ma takiej siły myśli, intencji czy przekonań, które mogłyby je wywołać bez ogromnej pracy emocjonalnej.

Z drugiej strony systemy przekonań, które nie są otwarte na możliwość przebaczenia, czasami blokują nam dostęp do takich uczuć, nawet jeśli one w nas się pojawiają.

Być może najzdrowszą pozycją poznawczą dotyczącą przebaczenia jest postawa, która dopuszcza możliwość jego zaistnienia po przejściu procesu głębokiej żałoby. Postawa

ta działa najlepiej, jeśli przewiduje, że uczucia przebaczenia nie będą wymuszane lub fałszywie przywoływane w celu ukrycia jakichkolwiek nierozwiązanych uczuć krzywdy lub gniewu.

Kluczowe jest zrozumienie, że niektóre rodzaje nadużyć są tak ekstremalne i szkodliwe dla ofiary, że przebaczenie po prostu nie wchodzi w grę. Przykładami mogą być socjopatia, świadome okrucieństwo, a także wiele form stawiania kogoś w roli kozła ofiarnego i kazirodztwo rodzicielskie.

Pete Walker: Złożone PTSD. Od przetrwania do pełni życia.Proces powrotu do zdrowia po traumie dziecięcej. Wyd. Harmonia Universalis, 2024

Caspar David Friedrich, Opactwo w dąbrowie, 1810, domena publiczna

05/01/2026

Umniejszanie rozmiaru szkód spowodowanych przez głębokie emocjonalne zaniedbanie jest podstawą zaprzeczania w C-PTSD. Nasza terapia przyspiesza, kiedy naprawdę czujemy i rozumiemy, jak bardzo dewastujące było emocjonalne zaniedbanie. Brak rodzicielskiej miłości, zainteresowania i zaangażowania, szczególnie w pierwszych kilku latach, tworzy przytłaczającą pustkę. życie wydaje się wstrząsająco przerażające dla niemowlęcia lub kilkulatka, który jest pozostawiony na długie okresy bez pocieszenia i opieki. Dzieci przez długi czas są bezradne i bezsilne, a kiedy czują, że nikt ich nie wspiera, czują się przerażone, nieszczęśliwe i zniechęcone. Duża część ciągłego niepokoju, w którym żyją dorosłe ofiary, to właśnie ten wciąż dręczący strach, który wynika z tego, że zostały one tak straszliwie porzucone.

Wiele ofiar nigdy nie odkrywa i nie przepracowuje ran, które wiążą się z tym poziomem. Dzieje się tak dlatego, że przeceniają związek swojego cierpienia z jawną przemocą i nigdy nie docierają do sedna problemu, jakim jest emocjonalne opuszczenie. (...)
Traumatyczne zaniedbanie emocjonalne występuje, gdy dziecko nie ma żadnego opiekuna, do którego może się zwrócić w potrzebie lub w niebezpieczeństwie. C-PTSD utrwala się na tyle silnie, na ile dziecko nie ma żadnego dorosłego (krewnego, starszego rodzeństwa, sąsiada czy nauczyciela), do którego mogłoby przyjść po pocieszenie i ochronę. Jest to szczególnie istotne, gdy porzucenie przez pierwsze kilka lat życia trwa 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku.

Dorastanie w stanie zaniedbania emocjonalnego jest prawie jak umieranie z pragnienia pod płotem, za którym widać fontannę - czyli ciepło i zainteresowanie rodzica. Emocjonalne zaniedbanie sprawia, że dzieci czują się bezwartościowe, niekochane i przerażliwie puste. Powoduje, że dzieci cierpią głód szarpiący wnętrze ich istoty. Łakną ludzkiego ciepła i pocieszenia.

Pete Walker: Złożone PTSD. Od przetrwania do pełni życia. Proces powrotu do zdrowia po traumie dziecięcej. Wyd. Harmonia Universalis, 2024
Obraz:Pablo Picasso "Stary gitarzysta" (fragment obrazu)

A.J.: Niektórzy twierdzą, że taki codzienny świadomy wysiłek, żeby się skupiać na tym, co dobre, wzbudzać w sobie wdzięc...
18/12/2025

A.J.: Niektórzy twierdzą, że taki codzienny świadomy wysiłek, żeby się skupiać na tym, co dobre, wzbudzać w sobie wdzięczność się opłaca. I że to jest właśnie droga do radości.

B.D.: Może i tak. Choć ja wierzę świętemu Tomaszowi z Akwinu, który mówił, że nad swoją naturą trzeba pracować, ale nie można jej gnębić. Jest psychoterapia, są religie, medytacja, różne ścieżki rozwojowe - i rozwój generalnie jest czymś dobrym. Bo albo się ktoś rozwija, albo zwija, ale trzeba uważać, żeby nie przedobrzyć.

W ogóle w psychice jest taka tendencja, że jeśli się mocno żyłuje pewien trend, to w pewnym momencie wahadło się wychyla w przeciwnym kierunku. Czyli jeśli przesadzi pani z radością, to może się pani w pewnym momencie obudzić w koszmarnym dole. Ten mechanizm dobrze znają ci, którzy mają za sobą intensywne przejścia z różnymi substancjami oszałamiającymi. W nałogach - alkoholizmie, heroinizmie etc. - najgorszą rzeczą nie jest to, że człowiek staje się niewolnikiem, niszczy sobie zdrowie, tylko to, że...

A.J.: ...przestaje się umieć cieszyć bez tego?

Tysiąc sposobów picia szampana. Rozmowa z Bartłomiejem Dobroczyńskim [w:] Agnieszka Jucewicz :Czując. Wyd. Agora, Warszawa 2019.
Fot. Tomasz Kazański

B.D.: … Ja wierzę, że miłość jest performatywna, czyli de facto nieważne jest, co mówimy, nieważne jest nawet, co myślim...
15/12/2025

B.D.: … Ja wierzę, że miłość jest performatywna, czyli de facto nieważne jest, co mówimy, nieważne jest nawet, co myślimy. Ważne jest, co robimy.

W liceum śmiertelnie kochałem się w jednej koleżance ze szkoły, ale nigdy jej o tym nie powiedziałem. Czy to była miłość? Nie, to było jedynie pewne uczucie, bo ona tej mojej miłości" w ogóle nie doświadczyła.

Zapytała mnie pani wcześniej, czym jest to „robienie" w miłości. Moim zdaniem kochanie to jest dbanie. To jest pielęgnowanie. Miłość to jest ogród. Kiedy może pani powiedzieć, że kocha pani kota, tak żeby pani ktoś w to uwierzył? Kiedy ten ktoś zobaczy, że ten kot jest zadbany, najedzony, zadowolony. A gdyby jeszcze potrafił mówić, to na pytanie: „Dobrze ci z tą miłością?", odpowiedziałby: „Tak, bardzo dobrze".

Prawdziwa miłość ma na uwadze dobro drugiej osoby.
A moje własne dobro?

B.D.: Ono wcale nie jest najważniejsze. Jeśli to dobro oznacza, że osoba, którą paní kocha, nie chce z panią być, to miłość każe pani pozwolić jej odejść. Jeśli dobro ukochanego oznacza, że powinna się pani urobić po łokcie, to się pani urabia po łokcie. Mistyk powiedziałby, że istotą miłości jest to, że ty znikasz, a obiekt twoich starań w pewnym sensie zastępuje ciebie.

A.J.: Chyba nie chce pan powiedzieć, że miłość to poświęcenie? Bo mam wrażenie, że w naszej kulturze ten wątek został już wystarczająco wyeksponowany. Zwłaszcza w przypadku kobiet.

B.D.: Ale to nie jest takie poświęcenie, które drugiej osobie staje w gardle! W takiej miłości, o jakiej teraz rozmawiamy, czyli pewnym wzorcu, to dawanie czy ofiarowanie siebie nie jest odbierane jako poświęcenie, jako ciężar ani przez tego, kto kocha, ani przez tego, kto jest kochany.

Ilu osobom powiedziałeś że je kochasz? I gdzie one są teraz w Twoim życiu? Rozmowa z Bartłomiejem Dobroczyńskim [w:] Agnieszka Jucewicz :Czując. Wygd. Agora, Warszawa 2019.
Fot. Jitka Ingrova

A.J.:Powiedział pan wcześniej, że w punkcie wyjścia czujemy, że nasze serce do kogoś Ignie. Dlaczego Ignie akurat do teg...
11/12/2025

A.J.:Powiedział pan wcześniej, że w punkcie wyjścia czujemy, że nasze serce do kogoś Ignie. Dlaczego Ignie akurat do tego kogoś, a nie do kogoś innego?

B.D.: To jest kolejne wielkie pytanie, na które nie ma odpowiedzi. W ogóle mam takie poczucie, że z tą naszą rozmową o miłości jest trochę tak, jakbyśmy mieli w domu trochę wafli ryżowych, trochę natki pietruszki i trochę M&M-sów, a na obiad zaprosilibyśmy królową angielską...

A.J.: Straszny wstyd.

Ale cały czas próbujemy wyjść z tej sytuacji godnie, nie?

A.J.: No, nie wiem.

B.D.: Mnie osobiście bliska jest Emily Dickinson i wierzę, że w miłości jest jakaś tajemnica. Fascynuje mnie, dlaczego akurat ten człowiek nas pociąga, dlaczego za nim chcemy iść. Dlaczego z pewnymi osobami relacje trwają przez całe życie, mimo że - wydawałoby się - nie ma ku temu żadnych powodów. Dlaczego pewne osoby tkwią nam w sercu i nie da się ich stamtąd wyrzucić, mimo że wszystko nas dzieli, a nawet już się z nimi nie spotykamy.

Jak miałbym być tak zupełnie szczery, to bym powiedział, że miłość mnie potwornie wkurza. Z jednej strony zdaję sobie sprawę z tej ogromnej tradycji, z tego, co wokół miłości narosło, z tej całej prawdy i głębi, a także gigantycznych oczekiwań, które ludzie z nią wiążą, ale z drugiej strony wydaje mi się, że to wszystko to jest jednak totalna ściema.

A.J.: W sensie, że miłość nie istnieje tak naprawdę?

B.D.: Nie. W sensie, że ludzie są niepowtarzalni. I w związku z tym relacje między nimi są niepowtarzalne. I jak sobie ustalimy - nie zaplanujemy, bo wielu rzeczy nie da się zaplanować - ale jak utkamy tę relację między nami, to będzie część naszej wewnętrznej, niepowtarzalnej podróży. A nazywanie tego takimi słowami jak „miłość", „przyjaźń", „seks", coś jeszcze innego, służy nam tylko do tego, żeby móc się jakoś komunikować. Podobno kot na każdego człowieka ma inne miauknięcie, a delfin na każdego ma inny układ wibracji. Jakoś tak to widzę.

Ilu osobom powiedziałeś że je kochasz? I gdzie one są teraz w Twoim życiu? Rozmowa z Bartłomiejem Dobroczyńskim [w:] Agnieszka Jucewicz :Czując. Wyd. Agora, Warszawa 2019.
Fot. Tomasz Kazański

Wstyd i strach przed wstydem to jedne z najpotężniejszych awersyjnych ludzkich doświadczeń wywołują panikę, wściekłość (...
08/12/2025

Wstyd i strach przed wstydem to jedne z najpotężniejszych awersyjnych ludzkich doświadczeń wywołują panikę, wściekłość (...), a w skrajnych przypadkach mogą prowadzić do morderstwa, samobójstwa lub nawet psychozy. W problematyce wstydu podstawową rolę odgrywa integralność i ochrona rdzennego self. Wstyd wynika zarówno z pogwałcenia, jak i z ujawnienia self wtedy, gdy nie spotyka się ono z empatią, na którą liczyło lub której oczekiwało. Jeżeli empatia jest obecna, jednostka może bezpiecznie pokazać i wyrazić własne self i jego potrzeby, jeżeli jej nie ma, self czuje się zagrożone. Wstyd sygnalizuje brak empatii albo rzeczywisty, albo ze strachem wyczekiwany. Dlatego to właśnie empatia jest lekarstwem na wstyd i upokorzenie; bez niej uczucie to rozrasta się w niepohamowany sposób, zyskując coraz bardziej toksyczny charakter. Osoba owładnięta przez wstyd nie przejawia empatii wobec samej siebie. Gdy brakuje kojącego słowa lub dotyku innej osoby, nienawiść do self może wzmagać się bez ograniczeń.

Poprzez analogię można wyobrazić sobie, że rdzenne self to kwiat ze szczelnie zwiniętymi płatkami (wycofany i chroniący się), który pod wpływem ciepłego słonecznego światła (empatii) otwiera się i zaczyna ukazywać swe barwy innym żywym istotom, zapraszając je do stosunku i zapłodnienia. Jeżeli emocjonalna temperatura obniża się w niespodziewany lub niewłaściwy sposób (ryzyko przeżycia wstydu), kwiat może ponownie szczelnie zwinąć płatki.

Phil Mollon :Wstyd i zazdrość.Ukryty zamęt. Przekład: Marta Lipińska
Warszawa, Oficyna Ingenium 2024

Adres

Ulica Nowickiego 2/1
Lublin
20-817

Telefon

+48535572778

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Pracownia Psychoterapii Poznawczo Behawioralnej umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Pracownia Psychoterapii Poznawczo Behawioralnej:

Udostępnij

Kategoria