04/01/2026
Jak wyjść z alkoholizmu i jak zacząć. Pierwsze tygodnie krok po kroku. Część II.
Pierwsze dni i tygodnie trzeźwienia to najczęściej walka o utrzymanie się na powierzchni. O to, żeby nie pić, żeby przetrwać, żeby ciało i głowa jakoś się dogadały. Ale bardzo szybko, czasem szybciej, niż człowiek by chciał, pojawia się coś, o czym rzadko mówi się głośno. Cisza. Pustka. Uczucie, że nagle zniknęło coś, co przez lata było częścią tożsamości. I pojawia się pytanie, które potrafi wybić z równowagi bardziej niż głód alkoholu: kim ja właściwie jestem bez picia?
Alkohol nie był tylko substancją. Dla wielu był regulatorem emocji, sposobem na sen, na stres, na bycie z ludźmi, na bycie samemu. Był rytuałem, ucieczką, czasem jedynym znanym sposobem radzenia sobie z życiem. Kiedy go zabierasz, zabierasz też cały ten „system”. Nic dziwnego, że robi się pusto. To nie jest słabość. To naturalny etap zdrowienia.
Wiele osób w tym czasie zaczyna się martwić, że coś jest nie tak, bo radość nie wraca, bo rzeczy, które kiedyś cieszyły, teraz są obojętne, bo życie wydaje się jakieś płaskie i bez koloru. To jest moment, w którym warto wiedzieć jedno: mózg po alkoholu potrzebuje czasu. Układ nagrody był latami sztucznie stymulowany. Dopamina dostawała skróty. Po odstawieniu wszystko musi nauczyć się działać od nowa. Ten stan, w którym nic nie cieszy i nic nie motywuje, ma swoją nazwę i swoje miejsce w procesie trzeźwienia. I co ważne, on mija. Nie od razu, nie z dnia na dzień, ale mija.
To właśnie w tym miejscu wielu ludzi wraca do picia. Nie dlatego, że chcą się zniszczyć. Wracają, bo chcą coś poczuć. Chcą ulgi, emocji, sensu, czegokolwiek, co przerwie tę pustkę. Dlatego samotne trzeźwienie bywa tak ryzykowne. Bo kiedy przychodzi ten etap, łatwo uwierzyć myślom, które mówią, że to już koniec drogi, że tak będzie zawsze, że trzeźwość to jałowość. To nieprawda, ale bez wsparcia trudno to zobaczyć.
Po kilku tygodniach, kiedy ciało zaczyna się stabilizować, zaczyna się prawdziwa praca. Wracają emocje. Te, które wcześniej były zalewane alkoholem. Złość, smutek, żal, lęk, wstyd. Czasem pojawiają się nagle i z siłą, która przeraża. I znowu pojawia się pytanie: skoro nie piję, to czemu jest mi tak ciężko? Odpowiedź jest prosta, choć trudna do przyjęcia. Bo trzeźwienie to nie tylko niepicie. To uczenie się życia bez znieczulenia.
Na tym etapie zmieniają się też relacje. Niektóre się pogłębiają, inne zaczynają ciążyć. Pojawia się presja, zdziwienie, czasem kpina. Czasem własne poczucie winy, że już nie jesteś „taki jak dawniej”. Trzeźwienie uczy stawiania granic. Bez agresji, bez tłumaczenia się, bez wielkich deklaracji. Czasem wystarczy jedno zdanie. Nie piję. To dla mnie ważne. I tyle.
Jest też moment bardzo zdradliwy. Moment, w którym pojawia się myśl, że już jest w porządku. Że terapia może nie jest potrzebna. Że problem był kiedyś, a teraz to już raczej historia. Że jedno piwo przecież nic nie zmieni. To nie jest rozsądek. To mechanizm choroby, która potrafi czekać cierpliwie, aż człowiek poczuje się pewniej. Dlatego w terapii mówi się jasno: nie leczymy jednego epizodu picia. Leczymy relację z alkoholem.
Długofalowo nie ratuje ani silna wola, ani strach, ani motywacyjne hasła. Ratuje regularność, struktura, relacje z ludźmi, którzy wiedzą, o czym mówisz. Ratuje mówienie prawdy, nawet tej niewygodnej. Ratuje proszenie o pomoc, zanim zrobi się naprawdę źle. I zgoda na to, że trzeźwienie to proces, a nie jednorazowa decyzja.
Jeśli jesteś w miejscu, w którym nie pijesz, ale jest pusto, ciężko, bez sensu i z lękiem, że może to wszystko na nic, to wiedz jedno: to nie jest znak, żeby wracać. To znak, że jesteś dokładnie tam, gdzie zaczyna się zmiana. Nie wszystko musi być jasne. Nie wszystko musi się poukładać od razu. Wystarczy, że dziś nie pijesz i że nie robisz tego sam.
Na tym etapie trzeźwienia warto wiedzieć jedno!!!
Jeśli jesteś po pierwszych tygodniach i czujesz pustkę, spadek sensu albo zagubienie, to nie znaczy, że robisz coś źle. To znaczy, że alkohol przestał maskować rzeczy, które i tak tam były. Tego etapu nie da się ominąć, ale da się go przejść bez paniki.
Nie musisz teraz czuć wdzięczności, radości ani „nowego życia”. Wystarczy, że nie pijesz. Wystarczy, że zauważasz, co się z Tobą dzieje, zamiast to zagłuszać. Emocje, które wracają, nie są sygnałem, że trzeźwienie nie działa. Są sygnałem, że zaczyna działać naprawdę.
Nie próbuj na siłę naprawiać pustki. Ona nie jest defektem. Jest przestrzenią, w której dopiero coś się będzie budować. Na tym etapie bardziej pomaga cierpliwość niż działanie, bardziej regularność niż ambicja, bardziej obecność niż motywacja.
Jeśli masz wrażenie, że „już powinno być lepiej”, to bardzo częsta myśl. Ale zdrowienie nie działa według planu ani kalendarza. Mózg potrzebuje czasu. Ty potrzebujesz czasu. To nie jest wyścig.
Zamiast pytać siebie, czy już jesteś „wystarczająco trzeźwy”, zapytaj raczej: czy dziś zrobiłem coś, co mnie nie cofa. Czasem odpowiedzią jest terapia. Czasem rozmowa. Czasem sen. Czasem po prostu niepicie mimo chaosu w głowie.
Jeśli pojawia się myśl, że jedno piwo by pomogło, potraktuj ją jak sygnał, a nie polecenie. To informacja, że jest trudno, a nie dowód, że alkohol jest rozwiązaniem. Na tym etapie to wsparcie jest ważniejsze niż samodzielność.
Nie musisz wiedzieć, kim będziesz bez alkoholu. Wystarczy, że pozwolisz sobie jeszcze chwilę nim nie być. To przejściowy stan. I choć bywa niewygodny, prowadzi dalej, a nie w ślepy zaułek.
Jeśli dotarłeś aż tutaj, to znaczy, że coś w Tobie już pracuje. Może jeszcze nie wiesz co, może jeszcze nie umiesz tego nazwać, ale to napięcie, ta niewygodna myśl, to zatrzymanie się na chwilę - one rzadko biorą się znikąd. Trzeźwienie często zaczyna się właśnie tak. Od czytania, od słuchania, od porównywania się z cudzym doświadczeniem i cichego sprawdzania, czy to też o mnie. Nie musisz dziś podejmować wielkich decyzji ani składać obietnic na całe życie. Wystarczy, że zostaniesz z tym, co teraz czujesz, zamiast od tego uciekać. Jeśli chcesz, możesz napisać w komentarzu, co najbardziej Cię teraz trzyma w napięciu, co zabiera spokój albo co sprawia, że najtrudniej wytrwać w trzeźwości. Czasem samo wypowiedzenie tego na głos jest pierwszym realnym krokiem.
Źródła:
• DSM-5-TR – kryteria zaburzeń związanych z używaniem alkoholu, mechanizmy nawrotu, zaprzeczenie
• ICD-11 (WHO) – uzależnienie jako choroba przewlekła, nawrotowa
• Marlatt & Donovan – Relapse Prevention – mechanizmy nawrotów, złudzenie kontroli, praca z głodem
• Koob & Volkow – neurobiologia uzależnień, układ nagrody, anhedonia po odstawieniu
• Gorski – model faz nawrotu – sygnały ostrzegawcze, myślenie iluzoryczne
• Miller & Rollnick – dialog motywujący – ambiwalencja, opór, zaprzeczenie
• Badania nad PAWS (post-acute withdrawal syndrome) – wahania nastroju, sen, drażliwość
• Praktyka kliniczna terapii uzależnień (CBT, terapia grupowa, terapia motywacyjna)
Uwaga:
Nie jestem lekarzem ani terapeutą uzależnień. Ten tekst powstał na podstawie ogólnodostępnej wiedzy, badań, zaleceń specjalistów oraz doświadczeń osób trzeźwiejących i ma charakter informacyjny. Nie zastępuje konsultacji lekarskiej, psychoterapii ani profesjonalnego leczenia. Jeśli masz wątpliwości dotyczące swojego zdrowia, bezpieczeństwa lub przebiegu trzeźwienia, skontaktuj się z lekarzem lub specjalistą leczenia uzależnień.