Ewelina Tkaczyk Gabinet psychoterapii

Ewelina Tkaczyk Gabinet psychoterapii Gabinet psychoterapii

27/02/2026

Dzisiaj rocznica urodzin wybitnego psychoteraputy John'a Bowlby. W ramach swojej uniwersalnej teorii przywiązania stworzył pojęcie wewnętrznych modeli operacyjnych (internal working models). Oznaczają one wewnętrzne, często nieuświadomione schematy dotyczące:

1) siebie („Czy jestem wart miłości i wsparcia?”),

2) innych ludzi („Czy inni są dostępni, wrażliwi i godni zaufania?”),

3) relacji („Czy bliskość jest bezpieczna czy zagrażająca?”).

Wspomniane wewnętrzne modele operacyjne tworzą się w pierwszych latach życia na podstawie powtarzalnych doświadczeń z opiekunem.

Jeśli opiekun jest wrażliwy i dostępny, dziecko buduje model:
→ „Jestem ważny, inni są pomocni” (podstawa stylu bezpiecznego).

Jeśli opiekun jest nieprzewidywalny lub odrzucający, dziecko może stworzyć model:
→ „Muszę walczyć o uwagę” (styl zdezorganizowany)
→ „Nie mogę liczyć na innych” (styl unikający/lękowy)

Wewnętrzne modele operacyjne wpływają na sposób przeżywania emocji, kształtują oczekiwania wobec partnerów, determinują reakcje na konflikt i bliskość, mają tendencję do utrwalania się, ale mogą ulegać zmianie pod wpływem nowych doświadczeń (np. bezpiecznej relacji lub terapii długoterminowej).

Na zdjęciu jubilat John Bowlby.

05/01/2026

Wyobraź sobie rodzinę, w której każdy ma swoją rakietkę i odbija emocjonalną piłeczkę z napisem „To twoja wina”. Jedna osoba mówi: „Gdybyś mnie nie poganiał, nie spóźniłabym się”, druga odpowiada: „Gdybyś w końcu się zorganizowała, nie musiałbym cię poganiać”. I tak w kółko - aż nikt już nie pamięta, o co naprawdę chodziło. W wielu rodzinach, w których pojawia się lęk przed odpowiedzialnością, zaczyna się właśnie taka gra. Emocjonalny ping-pong, w którym celem nie jest rozwiązanie problemu, ale przerzucenie winy na kogoś innego - partnera, dziecko, rodzica, a czasem… szkołę, system, pogodę, „te czasy”. (…) Bo jeśli odpowiedzialność kojarzy się z krytyką, ze wstydem albo z byciem wykluczonym, to nikt nie chce jej brać na siebie. Lepiej więc szybko znaleźć winnego. Najlepiej kogoś niżej w hierarchii - dziecko, młodszego brata, partnerkę. (…) Co to oznacza w praktyce? Że kiedy ktoś w takiej rodzinie popełni błąd, zamiast powiedzieć „To moja odpowiedzialność, jak to naprawimy?”, usłyszymy raczej: „To przez ciebie wszystko się zepsuło”. A przecież nie o winę tu chodzi - tylko o lęk, wstyd, bezradność. I o to, że nikt nie nauczył tej rodziny, że błąd to nie katastrofa - to okazja do uczenia się i bliskości.

Gry rodzinne; Joanna Flis; Wydawnictwo ZNAK
Wybrała dla Was RM

fot Kier in Sight Archives

05/12/2025

Przyjmowanie leków stosowanych w leczeniu zaburzeń psychicznych równolegle z uczestnictwem w psychoterapii jest zjawiskiem bardzo częstym. W takich sytuacjach psychoterapeutka lub psychoterapeuta może regularnie, bądź okresowo, stykać się z relacjami pacjentki(a) dotyczącymi działania farmakoterapii, a także obserwować zmiany w jej/jego samopoczuciu i zachowaniu, wiązane (lub nie) z przyjmowaniem leków. Naturalnie rodzi to szereg pytań: które zmiany są efektem psychoterapii, a które farmakoterapii? Czy relacje pacjenta rzeczywiście oddają wpływ leków na psychikę, czy też wyrażają głównie jego wyobrażenia i fantazje na temat działania substancji? Jak w istocie leki psychotropowe wpływają na życie psychiczne – na myślenie, emocje, sposób doświadczania siebie i otoczenia, na zdolność radzenia sobie ze stresem? W jaki sposób oddziałują na przebieg psychoterapii, na treści pojawiające się w jej trakcie oraz na relację przeniesieniową z terapeutą?

Odpowiedzi na te pytania stają się możliwe dzięki uwzględnieniu subiektywnych i psychologicznych aspektów działania leków, a przede wszystkim dzięki świadomości, że relacje pacjentów dotyczące ich odczuwania można – i warto – omawiać w psychoterapii w taki sam sposób, jak wszystkie inne treści wnoszone przez nich do procesu terapeutycznego. Na temat leków można rozmawiać, dokonywać interpretacji i uzyskiwać zrozumienie z użyciem tych wszystkich narzędzi terapeutycznych, które są dostępne osobom z wykształceniem psychoterapeutycznym.

Sławomir Murawiec

W najbliższy piątek w Kontekstach oraz online wykład dr. Sławomira Murawca, szczegóły oraz link do zapisów w komentarzu

04/08/2025

"Pacjenci z chorobą afektywną dwubiegunowa mogą nie dostrzegać potrzeby przewlekłego leczenia, zwłaszcza w trakcie fazy maniakalnej. Bardzo trudno jest np. przekonać osiemnastolatka, który nie przesypia całej nocy – tętni energią, sypie znakomitymi, zdawało by się, pomysłami, myśli błyskawicznie i śmiało – że jest chory. Jednak w miarę postępowania manii człowiek robi się zdezorganizowany, psychotyczny, autodestrukcyjny."

Eric R. Kandell w: „Zaburzony umysł. Co nietypowe mózgi mówią o nas samych”

KJ

📷 Pixabay

04/08/2025

"Dla chłopca ojciec to jest obraz mężczyzny, męskości, a więc także jego samego. Wielu mężczyzn, którzy wychowali się bez ojców, boryka się z poczuciem własnej wartości i tożsamości męskiej. Nie są pewni tego, jaki ten mężczyzna tak naprawdę ma być i jacy oni sami w związku z tym mają być. Dla dziewczynek brak ojca to jest opowieść o czym innym. Nie stanowi podstawy do budowania tożsamości, bo dziewczynka to robi, przeglądając się w matce, ale za to ma decydujące znaczenie w budowaniu relacji z innymi mężczyznami. One często nie wiedzą, jak się zbliżać do mężczyzn i tworzyć zdrowe relacje. Często nie wybierają tych mężczyzn, którzy tak naprawdę są dla nich atrakcyjni, z lęku przed odrzuceniem. Wybierają za to tych, a raczej dają się wybrać tym, którzy je chcą, i te związki bywają potem mało satysfakcjonujące."

Ewa Chalimoniuk w rozmowie z Agnieszką Jucewicz w: „Ojciec, którego nigdy nie było"

KJ

📷 Pixabay

23/06/2025

Nie wiem, jak napisać to, jak ważny jest ojciec.
Masłowski opowiada, ilu mężczyzn, po 30-tce, 40-tce, 50-tce, z którymi pracuje na warsztatach, ma w sobie dziurę po ojcu, którą od lat próbują zapełnić lub zignorować. Która nie daje sie zapełnić ani zignorować i szambo w końcu wybija.
Ja opowiadam, ile kobiet tęskniąc za takim ojcem, jakiego nie miały, próbuje zaspokoić ten brak ojcostwem swojego męża. Według własnego pomysłu i potrzeb.

Tymczasem część mainstreamu mówi "jaki ojciec?". Wcale nie jest potrzebny, te role są społeczne, zdezaktualizowały się.

Tymczasem wielu ojców jest dyskryminowanych podczas regulowania opieki nad dziećmi w trakcie rozwodów i rozpadów związków. Jakby domyślnym rodzicem była matka, a ojciec był dla dzieci bonusem. Niekoniecznie obowiązkowym.

Tymczasem niejeden ojciec rozchodząc się ze swoją żoną lub partnerką zostawia ją z rozpieprzonymi emocjami dzieci, z codziennością rodzicielską, a sam mianuje się weekendowym tatą, który organizuje eventy. I tyle w temacie.

Czytałam kiedyś świetny artykuł pewnego ojca. Zżymał się na "tacierzyństwo". Że boimy się słowa "ojciec", "ojcostwo", bo to takie twarde, źle się kojarzy. A "tacierzyństwo" w praktyce to męska wersja macierzyństwa. Takie: "bądź jak mama, tylko z brodą". A że wcale nie o to chodzi. I że to w sumie krzywdzące.

Czytam teraz "Żelaznego Jana". Mózg mi wybuchł przy fragmencie o mężczyznach, łagodnych, miękkich ale...nieszczęśliwych. "Chronią życie ale nie dają życia". To mi się jakoś łączy.

Jestem za ojcostwem. Niedoskonałym. Niematkującym.
Niezbędnym.

Wszystkiego dobrego, panowie. Macie za żony nas- kobiety tęskniące za bezpiecznym, wiarygodnym, obecnym tatą. Macie dzieci, w których na zawsze zostanie dziura w Waszym kształcie, jeśli zrezygnujecie ze swojej roli dla kogoś lub czegoś innego.

Jesteście ważni. Jesteście potrzebni.
Bądźcie.

Trzymam za Was kciuki,
Aga

07/06/2025

"Błędem jest sądzić, że małe dziecko nie rozumie, o co kłócą się dorośli. Nie rozumie, ale czuje, doświadcza. Im jest młodsze, tym bardziej. Kłótnia rodziców jest dla niego jak trzęsienie ziemi: hałas, pękają niemalże ściany i nie wiadomo, co za chwilę się wydarzy.

Dziecko - zwłaszcza małe - odbiera taką sytuację jak zagrożenie dla swego istnienia. Bo rodzice zaraz się unicestwią: "zabiją się" w sensie emocjonalnym. A to dla dziecka byłoby tożsame z końcem (jego) świata.

Takim "trzęsieniem ziemi" jest też utrata bliskości rodziców. Jedna z sytuacji szczególnie trudnych to oczekiwanie któregoś z rodziców, że dziecko wciągnięte w konflikt opowie się po jego stronie. Jeśliby dziecko miało takiego wyboru dokonać, to będzie to dla niego doświadczeniem utraty jednego z rodziców, tego, od którego się odwróciło. Stając po stronie słabszego (krzywdzonego) rodzica, dziecko czuje, jakby się zwracało przeciwko silniejszemu. Wystarczy się wczuć w taką sytuację, by dostrzec, jaki to musi być dla dziecka dramat."

prof. Bogdan de Barbaro

04/05/2025

"Badania wskazują, że mózg osób z pozabezpiecznym stylem przywiązania zwiększa podatność na uzależnienia. Osoba o takiej neurobiologicznej konstrukcji czuje nieustannie deficyt bezpieczeństwa, ciepła i sytości. Jeśli te wymagania nie są zaspokojone, system limbiczny sygnalizuje lęk, niepokój i dyskomfort. Pragnienie zostaje wzbudzone i to motywuje jednostkę do działania, by wyeliminować bolesne emocje. U osób, które doświadczyły zaniedbania i traumy, stymulacja układu nagrody za pomocą zachowania lub substancji prowadzi do ulgi: zwiększenia obniżonego poziomu dopaminy w układzie nagrody, poprawy sprawności (w tym poznawczej), przywrócenia motywacji do działania, redukcji lęku. Wszystko to daje tymczasowe ukojenie."

Bożena Maciek-Haściło
fot Inspa Makers

08/11/2024

"Znana psychoterapeutka psychodynamiczna Martha Stark nazwała taką nadzieję [ że rodzice się zmienią] "nieustępliwą”. Dorosłe już osoby często mają poczucie, że czegoś w dzieciństwie nie dostały, jeżdżą do domów rodzinnych, myśląc, że tym razem będzie inaczej. Że mama i tata w końcu ich docenią. Dlatego jeszcze bardziej się postarają, kupią lepszy prezent, będą bardziej potulni albo awansują w pracy tylko po to, by w oczach mamy lub taty pojawił się błysk dumy albo miłość. Ale to się nie dzieje. W terapii tym, co leczy, jest pozbawienie nadziei na to, że rodzic się zmieni. I że w dorosłym życiu da to, czego nie dał w dzieciństwie. Ta świadomość pozwala wejść w proces żałoby za tym brakiem. Kiedy żałoba zostaje przepracowana, można zaczynać budować nowe, dorosłe życie. Bo ci sami ludzie, którzy straceńczo jeżdżą do domów po zrozumienie, często sami nie "widzą" i nie akceptują swoich rodziców takimi, jakimi oni są.
A w tym nowym, dorosłym życiu można na swoich rodziców spojrzeć innym okiem. Dostrzec, że zimny, krytyczny ojciec nie jest może w stanie dać ciepła, ale może mi np. naprawić samochód. Albo że mama, choć kompletnie niezainteresowana tym, co się u mnie dzieje, to potrafi zrobić wyśmienitą kapustę. Nie kochała tak, jak tego oczekiwałam, ale kapusta jest OK. I że mogę przyjechać do niej po prostu na obiad, a nie po to, czego kiedyś nie dostałam.
Ale że tak jak ja nie zamierzam być dentystką z mężem i dwójką dzieci, tylko, powiedzmy, historyczką sztuki żyjącą w bezdzietnym związku z kobietą – tak moja mama nie będzie wrażliwą i empatyczną duszą, a tata intelektualistą. Im mniej wzajemnego oczekiwania zmiany, tym łatwiej się spotkać w dorosłym tu i teraz. Albo zadecydować o ograniczeniu kontaktu, jeśli ta niezmienność polega na tym, że np. tato jest alkoholikiem, stosuje przemoc psychiczną i nie chce się leczyć.

Katarzyna Szaulińska, psychiatrka, psychoterapeutka
fot Daniel Mirlea

25/10/2024

Ewa Koza: Jeśli chcę się spotkać z siostrą i wiem, że ona pojawi się z mężem, którego nie lubię, przyjęłabym chętnie taki punkt widzenia, że ja go nie zmienię i że on będzie mnie zapraszał do takich bierno-agresywnych gierek. Co z tym zrobić?

Bartosz Zalewski: Być może wystarczy nie dać się w to wciągnąć. Stosować metodę zdartej płyty, odpowiadać zdawkowo, na przykład: „Może i tak” albo „Nie zajmowałem się tym”. Ograniczyć reakcje do minimum.
Zawsze mogę się wdać w jakąś dyskusję, która najpewniej przybierze wojenny wydźwięk i raczej ją przegram. Co innego można wymyślić? Może najlepiej powiedzieć siostrze czy przyjaciółce wprost: „Słuchaj, mam kłopot z twoim mężem. Po pięciu minutach mam dość. Nie jestem w stanie cieszyć się spotkaniem z tobą w jego obecności, bo zajmuję się głównie tym, żeby go udusić”.

fragment rozmowy o biernej agresji dla oko press
fot Volodymyr Hryshchenko

19/08/2024

- Jeśli ludzie mieli bezpieczną relację z rodzicami, dostali od nich to, czego potrzebowali, i mogli, paradoksalnie, dzięki temu od nich odejść, to teraz mogą przeadresować swoje potrzeby do swoich partnerów. Ale ci, którym było źle, w swojej głowie dalej są z tymi, z którymi było im źle. Bezpieczne więzi w dzieciństwie przygotowują do wchodzenia w bezpieczne związki, gdy już się jest dorosłym, a ktoś, kto był w więzi chaotycznej lub zimnej, będzie do związku wnosił niepewność i niepokój. Bo z dzieciństwa "pamięta", że ktoś, kto jeszcze chwilę temu był czuły, nagle może zacząć krzyczeć albo wpaść w złość.
- I będzie chciał od tego partnera tego, czego sam kiedyś nie dostał?
- Tak. Ci, którzy przychodzą do terapeuty, często nie potrafią tego wyrazić wprost. Nie potrafią na przykład powiedzieć żonie: "Wyrażaj wobec mnie więcej uczuć, bo jak je wyrażasz, to czuję się wtedy bezpiecznie, chce mi się żyć i nie boję się świata, a gdy ich nie wyrażasz, to czuję się niekochany".
- A co zamiast tego mówią?
- "Znowu nie pościeliłaś łóżka!", "Ta zupa jak zwykle niesmaczna", "Przychodzisz i od razu do komputera siadasz!" To, co jest wygłaszane, bardzo się różni od tego, co jest pod spodem przeżywane.
Często pytam parę, która do mnie przychodzi: "O co się państwo sprzeczacie?". Jeżeli mówią, że o wszystko, to znaczy, że tak naprawdę kłócą się o coś jednego. Zadaniem terapeuty jest pomóc im dotrzeć do tego wspólnego mianownika.
- Co może być tym wspólnym mianownikiem?
- Na przykład to, że para jest w takiej grze: "Jesteś nie OK!", "Nie, to ty jesteś nie OK!", "Ale ty bardziej!" Wchodzą w dyskurs zarzutów i pretensji, a w gruncie rzeczy mówią: "Nie czuję się bezpiecznie, przekonaj mnie, że mnie kochasz". Często kłótnia jest walką o władzę, o której już powiedziałem, ale może też chodzić o optymalną bliskość.
Rozmowa Agnieszki Jucewicz z prof. Bogdanem de Barbaro dla Wysokoch obcasów

02/08/2024

"Zdaniem wielu terapeutów małżonkowie muszą niekiedy zagłębić się w historię swojej rodziny, aby dociec, dlaczego zachowują się w taki, a nie w inny sposób. Czasem para musi postarać się zrozumieć, w jaki sposób przeszłość kładzie się cieniem na jej małżeństwie? Przenoszenie nierozwiązanych problemów z przeszłości w teraźniejszość może wytwarzać bolesne, destrukcyjne napięcie. Na przykład: mąż reaguje na prośbę żony o załatwienie jakiejś sprawy, jakby była jego przytłaczającą matką. Kiedy mąż planuje weekendową wyprawę na ryby z kolegami, to żona czuje się, jakby ponownie opuszczał ją ojciec. Żona, która chce coś zasugerować, jest traktowana jak autokratyczny ojciec, który nieustannie próbuje zdominować życie syna. Mąż, który łagodnie stwierdza, że jedzenie mu nie smakuje, jest postrzegany jak matka, która we wszystkim wynajduje wady i której zdaniem córka nie potrafi nigdy zrobić nic właściwie."

Judith Viorst „Małżeństwo dla zaawansowanych”
fot Sebastian Romero

Adres

Kaprysowa 1
Lublin

Godziny Otwarcia

09:00 - 21:00

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Ewelina Tkaczyk Gabinet psychoterapii umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram