07/02/2026
Kartka z pamiętnika nauczyciela matematyki
Co jest moją rolą jako nauczyciela matematyki? Na to pytanie szukam odpowiedzi od kiedy pierwszy raz pojawiłem się w szkole jako nauczyciel. Zestawiam współczesne paradygmaty o nauczaniu z okresem, kiedy sam chodziłem do szkoły. I może od tego zacznę.
Mama samotnie wychowywała mnie i brata. Brat jest 10 lat starszy. To mama zasiała we mnie ziarno samodyscypliny.
Zasada była prosta - najpierw obowiązki, później przyjemności.
Codziennie po szkole jedliśmy razem obiad. Po obiedzie oglądałem Dragon Ball, a po ulubionej bajce ZAWSZE odrabiałem zadania domowe. Kiedy mama była wzywana na wywiadówkę i wychowawca wyłożył jej moje przewinienia, to byłem wzywany na fotel i odbywała się rozmowa. Mógłbym pisać i pisać o tym, jak kształtowała mnie mama, która pełnia rolę zarówno ojca jak i matki. Doskonale wiedziała, kiedy być delikatną i wyrozumiałą, a kiedy postawić sprawę prosto i jasno bez możliwości jakichkolwiek negocjacji.
Mama była moim rodzicem. Ona podejmowała decyzje, a ja jej słuchałem. Uważam, że bardzo mądrze wykorzystywała swoją pozycję rodzica. Nie znaczyło nie.
Był taki moment, w którym wciągnął mnie komputer. Potrafiłem zarzucać koc na drzwi, żeby grać po ustalonej godzinie i żeby mama nie widziała światła z ekranu monitora w pokoju.
Raz zwróciła uwagę, żebym po 21 nie grał. Drugi raz też zwróciła uwagę. Za trzecim razem zrobiła coś z klawiaturą. Nie wiem, czy zabrała czy ją wyrzuciła. Próbowałem przekraczać jej granice ale ona doskonale na to nie pozwalała.
Dlaczego o tym piszę? Nauczycieli traktowałem podobnie jak mamę. Czasami testowałem ich granice, ale darzyłem ogromnym szacunkiem. Nie przypominam sobie, żeby ktoś mnie tam wychowywał. Przychodziłem do szkoły i wiedziałem JAK mam się zachowywać. A jak się zachowywałem? Z tym było już różnie.
I tutaj dochodzimy do głównego tematu.
Czy moim obowiązkiem jest wychowywanie uczniów?
I tak i nie.
Uważam, że pierwsze postawy w kształtowaniu się dziecka wynosi się z domu. Przez pierwsze kilka lat dziecko przecież przebywa wyłącznie z rodzicami.
Odnoszę wrażenie, że w momencie pójścia dziecka do szkoły rodzice zrzucają z siebie odpowiedzialność wychowawczą na rzecz szkoły. To jest największy błąd rodzica. Do cholery, rodzicem jest się całe życie.
Uważam, że wychowanie w rodzinie jest:
[] indywidualne – dostosowane do konkretnego dziecka
[] emocjonalne – oparte na bliskiej więzi
[] ciągłe – trwa przez całe życie
[] oparte na wartościach rodziny!
Rodzice uczą dziecko, podstawowych norm i zasad, relacji międzyludzkich, odpowiedzialności, poczucia bezpieczeństwa.
Jeśli się ze mną nie zgadzasz, to napisz mi proszę, co jest obowiązkiem wychowawczym rodzica. Możliwe, że się mylę.
Ja - nauczyciel, który spotyka się z uczniem pierwszy raz - dostaję człowieka ukształtowanego przez Ciebie - drogi rodzicu.
Takie dziecko przychodzi na moje zajęcia o nazwie MATEMATYKA.
Uważam, że moim pierwszorzędnym zadaniem jest nauczenie Twojego dziecka matmy. Żeby to się zadziało, muszą panować odpowiednie warunki w klasie.
Odnoszę wrażenie, że ówcześnie te warunki w klasie totalnie się rozmyły. Ja te klasowe warunki nazywam po prostu DYSCYPLINĄ.
Wychowanie szkolne ma inny charakter:
[] społeczny – dziecko funkcjonuje w grupie
[] formalny – oparty na programach i zasadach - TO KOCHAM!!
[] uzupełniający wobec domu - mamy w szkole WYCHOWAWCĘ!
Szkoła pomaga dziecku uczyć się współpracy w grupie, respektować wspólne reguły, rozwijać samodzielność, funkcjonować w społeczeństwie.
Z czym dostrzegam największy problem? Z RESPEKTOWANIEM WSPÓLNYCH REGUŁ.
Uważam, że jeśli Twoje dziecko nie respektuje reguł w szkole, to TY NIE NAUCZYŁEŚ/AŚ respektować reguł Twoich dzieci w domu.
Jeśli Ty nie jesteś autorytetem dla swojego dziecka, to jak na przykład nauczyciel matematyki ma nim zostać? Przypomnę. Głównym obowiązkiem nauczyciela matematyki jest uczenie MATEMATYKI.
Zapraszam do odsłuchania rozmowy w dusznø podcast. Link w komentarzu. A tytuł rozmowy brzmi: Rodzicu, EDUKUJ SIĘ! Nauczyciel nie odpowiada za wychowanie twojego dziecka