10/04/2026
Są takie obrazy, które zmieniają się, kiedy patrzysz na nie pod innym kątem.
I nagle zauważasz coś, czego wcześniej tam „nie było”.
A może i było — tylko nie było widoczne.
Z doświadczeniami jest podobnie.
To, co dla jednych jest naturalnym poszerzeniem horyzontu,
innych może pozbawić balansu i poczucia bezpieczeństwa.
I JEDNO I DRUGIE JEST ZUPEŁNIE W PORZĄDKU. Niejednokrotnie obserwujemy to w czasie praktyki. Jedni przewracają się w pozycji wykrocznej. Inni mogą stać na jednej nodze z zamkniętymi oczami i kręcić głową na boki.
Nie ma tu żadnej oceny, jedynie stan, w którym się aktualnie znajdujemy. Obserwujemy go z ciekawością, bez oczekiwań.
Bo doświadczanie nie jest po to, by pokazać Ci, czy dajesz radę, czy masz rację, nie każde doświadczenie jest po to, by coś udowadniać —
czasem ma Cię po prostu zatrzymać i połączyć ze sobą, pokazując: jest jak jest.
Nie po to, by Cię do czegoś przekonać, by próbować dowodzić jakiejś racji, by zastępować to, w co wierzysz,
ale żeby pozwolić Ci poczuć to jeszcze głębiej.
Nie chodzi o to, żebyś musiał/a wybierać, co jest „właściwe”…
tylko byś zobaczył/a, jak różnie można patrzeć na to samo.