Ania Sanomentolog

Ania Sanomentolog Pomagam odnaleźć spokój i uwolnić ciało oraz umysł od negatywnych emocji metodą Sanomentologii - bez konieczności wracania do bolesnych wspomnień

Czasami czujesz, że Twój ból nigdy nie odpuści.Próbujesz wszystkiego – leki, zastrzyki, fizjoterapia, masaże –a mimo to ...
04/01/2026

Czasami czujesz, że Twój ból nigdy nie odpuści.
Próbujesz wszystkiego – leki, zastrzyki, fizjoterapia, masaże –
a mimo to ból wraca.
Każdego dnia trochę inny, czasem silniejszy, czasem bardziej subtelny,
ale nigdy nie daje Ci spokoju.

To nie jest Twoja wina.
To nie brak siły ani wytrwałości.
Twoje ciało próbuje Ci powiedzieć coś ważnego.
Że jest zmęczone, przeciążone, napięte od miesięcy, lat…
Że stres, emocje, lęki i napięcia, które nosisz, mają realny wpływ na odczuwanie bólu.

Często zapominamy, że ciało i emocje są ze sobą połączone.
Że to, co dzieje się w naszej głowie i sercu, odbija się w mięśniach, stawach, kręgosłupie.
I czasem leczenie wyłącznie „mechaniczne” nie wystarcza, bo nie dotyka źródła napięcia.

Tu wkracza Sanomentologia – delikatna, całościowa metoda pracy z ciałem i emocjami.
Nie obiecuje cudów z dnia na dzień.
Nie wymaga wiary w magiczne rozwiązania.
Uczy ciała i układu nerwowego, jak poczuć się bezpiecznie, jak puścić napięcie i wrócić do równowagi.

Wiele kobiet po pierwszych sesjach mówi o lekkim rozluźnieniu, spokoju w ciele, większej świadomości własnych emocji i potrzeb.
To dopiero początek, ale często pierwszy moment, w którym ból przestaje być całym ich życiem.

Jeśli czujesz, że Twój ból odbiera Ci energię i radość,
i chcesz znaleźć drogę do ulgi,
napisz do mnie w wiadomości prywatnej
albo zostaw komentarz: „chcę poczuć ulgę”.

Nie musisz przechodzić przez to sama.
Twój ból nie jest przeszkodą – to sygnał, że warto zadbać o ciało i emocje w całości.

Z miłością
Ania Reszczyńska Sanomentolog

Cześć, tu Ania.Chcę Ci opowiedzieć swoją historię, bo może w niej odnajdziesz siebie.Przez lata mój ból był codzienności...
03/01/2026

Cześć, tu Ania.
Chcę Ci opowiedzieć swoją historię, bo może w niej odnajdziesz siebie.

Przez lata mój ból był codziennością.
Ramię i biceps, które nie pozwalały mi podnieść nawet kubka z kawą.
Rwa kulszowa, która czasem odbierała mi możliwość chodzenia.
Leki, zastrzyki, rehabilitacja, masaże – próbowałam wszystkiego.
A mimo to, ból nie ustępował.
Nie mogłam funkcjonować tak, jak kiedyś.

Nie był to tylko ból fizyczny.
Toksyczna relacja, ciągły lęk o jutro, bezsenność, samotność.
Życie w permanentnym stresie.
Brak poczucia celu.
Czułam się jakby cały świat ważył na moich barkach,
a ja nie miałam już siły nawet oddychać.

Przeszłam przez lekarzy, specjalistów, fizjoterapię.
Masaże, zastrzyki, ćwiczenia… wszystko, co mogłam znaleźć.
Niektóre rzeczy przynosiły chwilową ulgę,
ale nic nie dotykało sedna bólu.
Nic nie pomagało w tym głębokim zmęczeniu ciała i duszy.

Aż trafiłam na Sanomentologię.
Na początku byłam sceptyczna.
Nie wiedziałam, czego się spodziewać.
Ale już po pierwszych sesjach poczułam coś niezwykłego:
ciało zaczęło oddychać.
Napięcie powoli puszczało.
Emocje, które tłumiłam latami, zaczęły znajdować przestrzeń.

Przez kolejne tygodnie, powoli, uczyłam się słuchać swojego ciała.
Nie tylko reagować na ból, ale zrozumieć jego przyczyny.
Pracowałam nad stresem, napięciem, traumami.
Łączyłam ciało i emocje, zamiast je oddzielać.
I w końcu zaczęłam doświadczać prawdziwej ulgi.

Postanowiłam nauczyć się Sanomentologii,
bo chciałam nie tylko sobie pomóc,
ale też innym kobietom, które żyją w bólu ciała i duszy.
Chciałam pokazać, że można znaleźć ulgę bez presji, bez ocen, bez poczucia winy.

Dziś pomagam kobietom, które:
– cierpią z powodu przewlekłego bólu fizycznego,
– żyją w napięciu i stresie,
– czują się samotne, zmęczone i przytłoczone.

Pokazuję, że ból nie musi definiować życia.
Że ciało i emocje można połączyć w procesie, który daje ulgę i przestrzeń do życia.

Jeśli to też Twoja historia –
zapisz się na wstępną konsultację.
Porozmawiamy o tym, co boli –
i co można z tym zrobić.

📩 Wiadomość prywatna
💬 lub komentarz: „chcę porozmawiać”

Czasem pierwszy krok to po prostu pozwolić sobie zostać wysłuchaną.

Z miłością
Ania Reszczyńska Sanomentolog

01/01/2026
Jeśli żyjesz w ciągłym napięciu,to nie dlatego, że jesteś słaba.To dlatego, że zbyt długo byłaś silna.Twoje ciało nie za...
31/12/2025

Jeśli żyjesz w ciągłym napięciu,
to nie dlatego, że jesteś słaba.

To dlatego, że zbyt długo byłaś silna.

Twoje ciało nie zapomniało, jak odpoczywać.
Ono po prostu nie czuje się bezpiecznie.
Więc jest czujne.
Spina się.
Trzyma oddech.

Może masz wrażenie, że ciągle musisz coś kontrolować.
Że nie potrafisz się rozluźnić nawet wtedy,
gdy teoretycznie wszystko jest w porządku.

Może boisz się przyszłości.
Finansów.
Tego, co będzie, jeśli na chwilę odpuścisz.

I wstydzisz się, że nie masz już siły.
Że zamiast działać — stoisz w miejscu.
Że Twoje ciało mówi „dość”,
a Ty nie wiesz, jak je usłyszeć.

To nie lenistwo.
To nie brak motywacji.
To przeciążony układ nerwowy,
który od dawna nie miał gdzie się oprzeć.

Nie musisz się naprawiać.
Nie musisz „ogarniać się bardziej”.
Potrzebujesz ulgi.
Bezpiecznej przestrzeni.
Chwili, w której nie musisz być gotowa do walki.

Jeśli czujesz, że to o Tobie —
zatrzymaj się na moment.
Weź jeden spokojny oddech.
I pozwól sobie pomyśleć,
że może z Tobą wszystko jest w porządku.

Jeśli chcesz — możesz do mnie napisać.
W wiadomości prywatnej albo w komentarzu.

Nie po to, żeby się zmieniać.
Tylko po to, żeby w końcu trochę odetchnąć.

Z miłością
Ania Reszczyńska Sanomentolog

Jeśli patrzysz na Sanomentologię i myślisz:„nie wierzę w to” —to chcę Ci powiedzieć jedno: to naprawdę w porządku.Większ...
29/12/2025

Jeśli patrzysz na Sanomentologię i myślisz:
„nie wierzę w to” —
to chcę Ci powiedzieć jedno: to naprawdę w porządku.

Większość kobiet, które do mnie trafiają,
nie przyszła z wiarą ani z nadzieją.
Przyszła ze zmęczeniem.
Z bólem, który trwa za długo.
Z napięciem, które nie odpuszcza mimo prób.

Sanomentologia nie wymaga wiary.
Nie polega na przekonywaniu siebie,
że „będzie dobrze”.
To praca z ciałem i układem nerwowym —
z tym, co przez lata było w gotowości,
w stresie, w kontroli.

Jeśli Twoje ciało długo żyje w napięciu,
zaczyna boleć, sztywnieć, męczyć się szybciej.
To nie jest Twoja wina
ani brak nastawienia.
To reakcja biologiczna.

Podczas konsultacji nie pytam,
w co wierzysz.
Pytam raczej,
co Twoje ciało nosi w sobie od dawna
i czego już ma za dużo.

Nie musisz rozumieć mechanizmów.
Nie musisz nic udowadniać.
Nie musisz być „gotowa”.

Jeśli jesteś zmęczona i ciekawa,
czy można poczuć choć trochę ulgi —
to wystarczy.

Jeśli chcesz, zapraszam Cię
na wstępną, spokojną konsultację.
Bez presji. Bez zobowiązań.

📩 Napisz do mnie w wiadomości prywatnej
💬 albo zostaw komentarz: „chcę zapytać”

Czasem nie trzeba wierzyć.
Wystarczy dać ciału szansę,
żeby poczuło się bezpieczniej.

Z miłością
Ania Reszczyńska Sanomentolog

Jeśli co miesiąc czujesz, że Twoje ciało i emocje wymykają się spod kontroli,to nie znaczy, że „taka już jesteś”.PMS to ...
28/12/2025

Jeśli co miesiąc czujesz, że Twoje ciało i emocje wymykają się spod kontroli,
to nie znaczy, że „taka już jesteś”.

PMS to nie tylko trudne dni w kalendarzu.
To sygnał, że Twoje ciało jest zmęczone ciągłym napięciem, stresem i byciem w gotowości.
Bóle brzucha, wahania nastroju, obrzęki, rozdrażnienie, płacz bez powodu —
to nie słabość. To informacja.

Wiele kobiet słyszy, że musi się po prostu przyzwyczaić.
Że każda tak ma.
Że trzeba „jakoś przetrwać”.

A przecież Ty już od dawna przetrwasz.
Miesiąc po miesiącu.
Kosztem siebie.

Kiedy układ nerwowy nie ma czasu na regulację,
hormony nie mają przestrzeni, żeby wrócić do równowagi.
Ciało zaczyna reagować coraz mocniej,
bo tylko tak potrafi zwrócić Twoją uwagę.

To nie jest Twoja wina.
Nie robisz nic źle.
Twoje ciało nie jest problemem —
ono próbuje Ci pomóc.

Jeśli czujesz, że PMS zabiera Ci radość, spokój i poczucie bycia sobą,
zapraszam Cię na wstępną, spokojną konsultację sanomentologiczną.
Bez ocen. Bez presji.
Z uważnością na Twoje ciało i emocje.

📩 Napisz do mnie w wiadomości prywatnej
💬 albo zostaw komentarz: „chcę ulgi”

Twoje ciało zasługuje na wsparcie,
a Ty na życie z mniejszym napięciem.

Z miłością
Ania Reszczyńska Sanomentolog

Przez długi czas żyłam w napięciu o własne zdrowie.Sprawdzałam. Kontrolowałam. Robiłam kolejne badania.A im bardziej pró...
26/12/2025

Przez długi czas żyłam w napięciu o własne zdrowie.
Sprawdzałam. Kontrolowałam. Robiłam kolejne badania.
A im bardziej próbowałam mieć wszystko pod kontrolą, tym gorzej się czułam.

Ból był codzienny.
Nie zawsze silny, ale uporczywy.
Plecy, kark, głowa, brzuch — jakby ciało nigdy nie mogło się naprawdę rozluźnić.
Słyszałam: „wyniki są dobre”.
A ja w środku czułam, że coś jest bardzo nie w porządku.

Najtrudniejsze było to, że zaczęłam nie ufać sobie.
Swojemu ciału.
Swoim odczuciom.
Zaczęłam się zastanawiać, czy nie przesadzam, czy to „tylko stres”, czy może jednak coś przeoczyłam.

I zrozumiałam jedno —
to ciągłe bycie w gotowości, w lęku, w kontroli
jest dla ciała równie obciążające jak sam ból.

Moje ciało nie było przeciwko mnie.
Ono było zmęczone.
Przeciążone.
Niewysłuchane.

Dziś wiem, że przewlekły ból bardzo często nie zaczyna się w ciele.
On w nim zamieszkuje, bo nie miał gdzie indziej pójść.
Bo emocje nie miały przestrzeni.
Bo napięcie było „normalne”.
Bo ja byłam na końcu listy.

Piszę to dla Ciebie, jeśli żyjesz w ciągłym czuwaniu nad swoim zdrowiem.
Jeśli boisz się kolejnego dnia bez bólu.
Jeśli masz dość walki ze swoim ciałem.

Nie musisz z nim walczyć.
Możesz zacząć je słuchać.

Jeśli czujesz, że chcesz o tym porozmawiać —
napisz do mnie w wiadomości prywatnej
albo zostaw komentarz: „jestem”.

To może być pierwszy moment,
w którym Twoje ciało naprawdę poczuje ulgę.

Z miłością
Ania Reszczyńska Sanomentolog

Przez długi czas myślałam, że coś ze mną jest nie tak.Że skoro mam „dobre życie”, to nie mam prawa czuć tego, co czuję.A...
25/12/2025

Przez długi czas myślałam, że coś ze mną jest nie tak.
Że skoro mam „dobre życie”, to nie mam prawa czuć tego, co czuję.

A czułam zmęczenie.
Takie, które nie znika po dobrze przespanej nocy.
Czułam napięcie w ciele i lęk, który odzywał się najgłośniej wtedy, gdy na zewnątrz było spokojnie.
Czułam pustkę — i wstyd, że w ogóle to się pojawia.

Byłam tą kobietą, która daje radę.
Która ogarnia.
Która słucha innych, podtrzymuje, bierze odpowiedzialność.
A siebie odkłada „na później”.
Na kiedyś.
Na wieczne nigdy.

Nie umiałam powiedzieć, czego chcę.
Wiedziałam tylko, że już tak nie chcę żyć.
Że bycie ciągle silną kosztuje mnie więcej, niż jestem gotowa dalej płacić.

I długo myślałam, że ból mnie definiuje.
Że to on mówi, kim jestem.
Dziś dostrzegam coś innego —
ból nie jest moją tożsamością.
Ból był sygnałem, że jeszcze czuję.
Że coś we mnie nie umarło, tylko czekało, aż zostanie usłyszane.

Piszę to dla Ciebie, jeśli czytając tę karuzelę poczułaś ukłucie w środku.
Jeśli pomyślałaś: „to o mnie”.
Jeśli jesteś zmęczona byciem dzielną i już nie chcesz dźwigać wszystkiego sama.

Nie musisz wiedzieć, od czego zacząć.
Czasem wystarczy powiedzieć: „jest mi ciężko”.

Jeśli chcesz — możesz do mnie napisać.
W wiadomości prywatnej.
Jednym zdaniem. Albo bez słów.

To nie jest słabość.
To jest powrót do siebie.

Z miłością
Ania Reszczyńska Sanomentolog

Może masz już dość tego napięcia, które nie mija. Jakbyś ciągle była gotowa uciekać… albo walczyć. Z całym światem. Z ży...
23/12/2025

Może masz już dość tego napięcia, które nie mija.
Jakbyś ciągle była gotowa uciekać… albo walczyć.
Z całym światem.
Z życiem.
Ze sobą.
Martwisz się o pieniądze…
o przyszłość…
o dzieci, partnera, dom.
Ale siebie?
Siebie znów zostawiłaś na końcu listy.
Czasem płaczesz w ciszy, bo nie chcesz obciążać innych.
Czasem krzyczysz w środku, ale nikt tego nie słyszy.
A czasem… nie czujesz nic. Tylko pustkę.
I wstyd, że nie potrafisz się z tego wyrwać.
To nie lenistwo.
To nie słabość.
To reakcja ciała i serca, które zbyt długo były pod napięciem.
Zbyt długo same.
Ale wiesz co?
To można zmienić.
Bez siłowania się. Bez udowadniania czegokolwiek.
Wystarczy dać sobie przestrzeń.
Na oddech.
Na łzy.
Na ukojenie.
🌿 Wszystko, co czujesz – ma sens.
I pod tym, co boli…
jest Twoje prawdziwe JA.
Czułe. Mądre. Wystarczające.

💌 Jeśli czujesz, że to o Tobie – napisz do mnie.
Zostaw komentarz: „Potrzebuję ulgi”
albo wyślij wiadomość.
Porozmawiamy. Bez oceny. Z serca.
Nie musisz już dłużej dźwigać tego sama.
Jest droga do lekkości. A ja mogę Ci ją pokazać.

Z miłością
Ania Reszczyńska Sanomentolog

Znasz to uczucie, kiedy wciąż wracasz myślami do przeszłości? Kiedy analizujesz swoje wybory tysiąc razy dziennie i pyta...
22/12/2025

Znasz to uczucie, kiedy wciąż wracasz myślami do przeszłości?
Kiedy analizujesz swoje wybory tysiąc razy dziennie i pytasz siebie:
„Czy mogłam postąpić inaczej?”
„Czy to moja wina?”

I choć świat pędzi do przodu, Ty wciąż tkwisz w tej jednej chwili…
W tamtym „tak” zamiast „nie”.
W tamtej relacji, której miało już nie być.
W tamtym porzuceniu siebie – żeby zadowolić innych.

To wszystko zostaje zapisane w ciele.
W bólu karku. W napięciu brzucha.
W wieczornym zmęczeniu, które nie daje snu.
W poranku, w którym nie masz siły, by wstać z łóżka.

I wtedy pojawia się wstyd. Że nie dajesz rady.
Że jesteś „ słaba”.
Że inni jakoś żyją – a Ty nie umiesz przestać czuć tego ciężaru.
Ale… to nie słabość. To Twoje ciało, które woła o pomoc.
To naturalne, że się boisz.
O jutro. O bezpieczeństwo.
O to, czy ktoś w końcu Cię naprawdę usłyszy.
A teraz usłysz to Ty:
Nie jesteś sama. I nie musisz tak żyć.
Jest sposób, by odzyskać spokój – bez walki, bez tłumienia siebie.
Możesz zacząć od jednego kroku – łagodnego, spokojnego, Twojego.
💬 Jeśli to Twoje słowa, jeśli czujesz je w sercu i w ciele – napisz do mnie wiadomość.
Zapraszam Cię na wstępną konsultację.
Z czułością. Bez ocen.
Z troską o Ciebie – taką, jaką Ty zasługujesz obdarzać samą siebie.

Z miłością
Ania Reszczyńska Sanomentolog

Czasem najbardziej męczące nie jest nawet to, że boli.Najgorsze jest to poczucie bezsilności, gdy bierzesz kolejną table...
18/12/2025

Czasem najbardziej męczące nie jest nawet to, że boli.
Najgorsze jest to poczucie bezsilności, gdy bierzesz kolejną tabletkę…
i nic się nie zmienia.

Przewlekły ból potrafi odebrać radość z najprostszych rzeczy.
Kręgosłup, kark, bark, biodro, rwa kulszowa, napięciowe bóle głowy, brzuch ściśnięty jak w imadle.
Z dnia na dzień uczysz się funkcjonować „mimo wszystko”.
Uśmiechać się. Ogarniać. Nie narzekać.

A w środku narasta zmęczenie.
I pytanie, które wraca coraz częściej:
„Dlaczego to nie mija, skoro tyle robię?”

Chcę Ci powiedzieć coś bardzo ważnego:
to, co czujesz, jest prawdziwe.
Nie przesadzasz. Nie jesteś słaba.
Twoje ciało po prostu od dawna żyje w napięciu, które nie miało gdzie się rozładować.

Tabletki potrafią uśmierzyć objaw.
Ale przewlekły ból często ma głębsze źródło –
w długotrwałym stresie, w emocjach trzymanych „na później”,
w byciu ciągle dla innych, a rzadko dla siebie.

Ciało nie jest Twoim wrogiem.
Ono próbuje Cię chronić i woła o uwagę w jedyny sposób, jaki zna.

Jeśli ta karuzela poruszyła w Tobie coś znajomego,
jeśli masz dość życia w trybie „wytrzymam jeszcze trochę” –
zapraszam Cię na wstępną konsultację.

Spokojnie, bez ocen, bez presji.
Porozmawiamy o Twoim bólu i o tym, co może realnie przynieść ulgę.
Napisz do mnie w wiadomości prywatnej lub zostaw komentarz.

Z miłością
Ania Reszczyńska Sanomentolog

Czasem najbardziej przerażające nie jest to, że coś boli.Najbardziej przeraża to, że ból wraca.Ten sam. W tym samym miej...
17/12/2025

Czasem najbardziej przerażające nie jest to, że coś boli.
Najbardziej przeraża to, że ból wraca.
Ten sam. W tym samym miejscu. Jakby ciało mówiło: „jeszcze mnie nie usłyszałaś”.

Wiele kobiet, z którymi rozmawiam, żyje w ciągłym napięciu.
Ogarniają dom, pracę, relacje.
Martwią się o finanse, przyszłość, bezpieczeństwo.
Z zewnątrz „wszystko gra”, a w środku jest pustka, lęk albo zmęczenie, którego nie da się już przykryć uśmiechem.

I wtedy pojawiają się dolegliwości.
Nawracające. Uporczywe. Frustrujące.
Nie dlatego, że jesteś słaba.
Nie dlatego, że coś robisz źle.
Ale dlatego, że ciało bardzo długo było na końcu listy.

Kiedy przez lata nie ma przestrzeni na emocje, na odpoczynek, na prawdziwe „nie dam rady” –
napięcie zostaje zapisane w ciele.
I nawet jeśli na chwilę ustępuje, wraca…
bo przyczyna wciąż jest w środku.

To, co przeżywasz, ma sens.
Twoje reakcje są normalne w nienormalnie trudnych warunkach wewnętrznych.
Ciało nie robi Ci na złość.
Ono próbuje Cię ochronić.

Jeśli czujesz, że ta karuzela jest o Tobie,
jeśli masz dość ciągłego „muszę być silna” –
wiedz, że nie musisz przez to przechodzić sama.

Zapraszam Cię na wstępną konsultację.
Spokojną rozmowę o tym, co boli, co wraca i dlaczego.
Bez ocen. Bez presji.
Z uważnością na Ciebie i Twoje ciało.

Napisz do mnie w wiadomości prywatnej lub zostaw komentarz.
To może być pierwszy krok do prawdziwej ulgi.

Z miłością
Ania Reszczyńska Sanomentolog

Adres

Malbork

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Ania Sanomentolog umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Ania Sanomentolog:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram