16/01/2026
Przyszedł i powiedział, że chciałby się przyjrzeć swojemu odżywianiu, ale nie chce żadnej diety. Nie je warzyw bo ich nie lubi, nie zna i nie ma pojęcia co by mu dobrego wniósł liść. Bez przesady, że sałata czy jakieś zielsko ma mi w czymkolwiek pomóc. Usłyszał gdzieś, że te spotkania uczą budować zdrowych nawyków, choć jest sceptycznie nastawiony jeśli chodzi o niego. Nie ma czasu na zabawy w kuchni, żadne gotowanie nie wchodzi w grę i właściwie nie ma pomysłu co mógłby zrobić żeby się lepiej odżywiać.
Dowiedziałam się też, że je mnóstwo żywności przetworzonej, bywa często w restauracjach i nie zmieni tego. A że był osobą trenującą i miał zaburzony profil lipidowy szybko znalazłam pole do argumentacji. Powiedziałam by sam na sobie to sprawdził, luz. Przychodził regularnie na spotkania więc umawialiśmy się za każdym razem na konkretne rzeczy. Jest to człowiek czynu, niezwykle ambitny więc zaczął je po prostu wprowadzać. Mówił niech mi Pani zada jakąś rzecz do wprowadzenia a ja to zrobię. I zrobił. Aktualnie je m.in szpinak, ogórki kiszone, marchew, buraki, brokuł, kalafior, kiełki. Zaczął sam przygotowywać niektóre posiłki. Je regularnie. Zrezygnował prawie całkowicie z żywności przetworzonej. Momentalnie zauważył korzyści. Poprawę wyników badań, więcej energii, większą wydolność, szybkość i rekompozycje ciała (mniej tłuszczu, więcej mięśni). Wygląda młodziej, zdrowiej, o niebo lepiej.
Cieszę się- powiedział ostatnio- bez Pani absolutnie nie miałbym tej motywacji. Zawsze miałem z tyłu głowy co ja powiem Pani Agnieszce.
A ja się cieszę, że kolejna osoba zaczęła się zdrowo odżywiać. Naturalnie, w zgodzie ze sobą i potrzebami ciała, bez wyrzeczeń, ograniczeń, zakazów. Kolejna misja okazała się możliwa.
Nigdy nie mów nigdy 😁
Z pozdrowieniami
Aga, nauczycielka jedzenia warzyw