20/02/2026
Ile razy zjadłaś coś tylko dlatego, że „tak wypada”? 🍰
Bo ktoś się napracował.
Bo „głupio odmówić”.
Bo nie chcesz sprawić przykrości.
A w środku czujesz, że wolałabyś zostać przy swoim wyborze.
Że jesteś już najedzona.
Że nie masz ochoty.
I jesz.
Nie z głodu.
Z grzeczności.
To bardzo częsty schemat.
Czujemy poczucie winy, kiedy odmawiamy - jakby czyjeś emocje były ważniejsze niż nasz komfort.
A przecież możesz zadbać o siebie. Bez atakowania kogokolwiek.
Jak może wyglądać asertywność w praktyce?
– „Dziękuję, zostanę przy kawie.”
– „Dziś nie mam ochoty na słodkie.”
– „Na razie pasuję, dziękuję.”
Krótko. Uprzejmie. Bez dopowiedzeń.
I to naprawdę wystarczy.
Czy zdarzyło Ci się kiedyś spotkać osobę, która odmówiła jedzenia w gościach?
Da się. I świat się nie zawalił.
To nie brak kultury.
To nie „foch”.
To troska o siebie.
Możesz też ułatwić sobie sytuację wcześniej i uprzedzić gospodarza, mówiąc na przykład:
– „Tylko nie szykuj dla mnie ciasta, serio nie trzeba - kawa w Twoim towarzystwie w zupełności mi wystarczy.”
– „Ostatnio nie mam ochoty na słodkie, więc nic specjalnie dla mnie nie przygotowuj 😉”
– „Teraz bardziej dbam o zdrowie i ograniczam słodkie, więc proszę, nic dla mnie nie szykuj.”
A jeśli usłyszysz:
„Ale jak to? To jak ja Cię ugoszczę?”
Możesz odpowiedzieć spokojnie:
– „Największą gościną jest dla mnie to, że możemy razem posiedzieć.”
– „Dużym wsparciem byłoby dla mnie, gdyby zamiast ciasta były owoce - to byłoby dla mnie idealne.”
Asertywność przy stole to nie bunt.
To spokojne: „wybieram to, co jest dla mnie dobre”.
I tego naprawdę można się nauczyć.
Małymi krokami 💛