Gabinet Psychologiczno-Psychoterapeutyczny "Ścieżka" Katarzyna Zielińska

Gabinet Psychologiczno-Psychoterapeutyczny "Ścieżka" Katarzyna Zielińska Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Gabinet Psychologiczno-Psychoterapeutyczny "Ścieżka" Katarzyna Zielińska, Psychoterapeuta, Warszawska 103, Minsk Mazowiecki.

Jestem psychologiem i psychoterapeutką w procesie certyfikacji w Profesjonalnej Szkole Psychoterapii Instytutu Psychologii Zdrowia akredytowanej przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne i Polskie Towarzystwo Psychiatryczne.

01/05/2026

🔹ADHDOWE DRYFOWANIE: MIĘDZY STRUKTURĄ A WOLNOŚCIĄ

Osoby ADHDowe już od najwcześniejszych lat słuchają o potrzebie „lepszej organizacji”, „większej regularności”, „trzymania się planu”. To są wartości głęboko zakorzenione w kulturze neuronormatywnej - kulturze, która zakłada przewidywalność, liniowość i stabilne tempo działania jako coś domyślnego i pożądanego.

Dla wielu osób to działa.
Ale nie dla wszystkich.

Umysły ADHDowe - oczywiście jednostkowo różniące się między sobą - często funkcjonują inaczej. Nie w sposób liniowy, lecz falowy. Nie w rytmie stałym, lecz fluktuującym i skokowym. To nie jest „brak dyscypliny”, tylko inny tryb pracy. Można by go nazwać trybem dryfowania, choć nie chodzi tu o błądzenie czy chaos, ale o asynchroniczną pracę umysłu.

To stan, w którym myślenie nie jest sterowane zadaniowo, tylko pozwala sobie na swobodę, na łączenie wątków, na skojarzenia, na odpływanie i powracanie. To właśnie w tym trybie często pojawiają się najbardziej twórcze idee, nieoczywiste rozwiązania, głębokie wglądy.
Problem w tym, że ten tryb jest kulturowo niedowartościowany.

Osoba ADHDowa potrafi działać w dwóch skrajnie różnych rytmach. Przez pewien czas funkcjonuje w bardzo intensywnym, skoncentrowanym trybie, który z zewnątrz może wyglądać jak nadproduktywność, a następnie wchodzi w okres znacznego spadku energii, trudności wykonawczych i poczucia niemocy.
Ten drugi stan bywa szczególnie trudny, bo w kulturze, która premiuje ciągłość działania, jest łatwo interpretowany jako lenistwo, brak motywacji albo „problem z charakterem”. Tymczasem bardzo często jest to po prostu naturalna konsekwencja wcześniejszego przeciążenia układu nerwowego.
W takich momentach pojawia się coś więcej niż zmęczenie. Pojawia się zwątpienie w siebie, poczucie bezwartościowości, frustracja i wrażenie utraty wpływu. I bardzo często to nie jest obiektywna prawda o sobie, tylko efekt zderzenia własnej neuroswoistości z normą, do której nie jesteśmy zaprojektowani.

Wzorzec, który obowiązuje w większości środowisk edukacyjnych, zawodowych i relacyjnych, zakłada regularność, przewidywalność, stałą dostępność poznawczą i emocjonalną oraz liniowy rozwój i stabilną produktywność. Dla osoby ADHDowej ten wzorzec bywa niedostępny wykonawczo.
Można się do niego dopasować, szczególnie jeśli jest silnie narzucony z zewnątrz i uwewnętrzniony jako konieczność, ale zazwyczaj dzieje się to kosztem przeciążenia, utraty kontaktu ze sobą i długofalowego wyczerpania.

Jednocześnie osoba ADHDowa ma ogromny potencjał twórczy. Potrafi wchodzić w stan intensywnego zaangażowania, w którym energia, wyobraźnia, ciekawość i zdolność łączenia pozornie odległych wątków tworzą coś, co można by nazwać neuroodmiennym flow. To flow nie pojawia się jednak w warunkach nadmiernej kontroli. Pojawia się tam, gdzie struktura współistnieje z przestrzenią swobody.
Dla wielu osób ADHDowych struktura jest jednocześnie potrzebna i zagrażająca. Potrzebna, bo daje oparcie, stabilność i możliwość funkcjonowania w świecie. Zagrażająca, bo jeśli jest zbyt sztywna, tłumi to, co najbardziej żywe.

W doświadczeniu osoby AuDHDowej (autyzm i ADHD) to napięcie bywa szczególnie wyraźne. Jedna część potrzebuje porządku, przewidywalności i ram. Druga potrzebuje swobody, intensywności, spontaniczności, zabawy i fantazji. Można by to opisać jako wewnętrzne napięcie między postem a karnawałem.
I żadna z tych części nie jest tą jedynie właściwą.
Obie są realne. Obie są potrzebne.

Problem zaczyna się wtedy, gdy próbujemy funkcjonować wyłącznie według jednego wzorca.
Bez przestrzeni na dryf spada jakość myślenia, zanika kreatywność, pojawia się napięcie i frustracja oraz rośnie ryzyko destrukcyjnych form samoregulacji.
Warto to nazwać wprost. Osoby ADHDowe mają zwiększoną podatność na zachowania kompulsywne i uzależnienia. I bardzo często nie wynika to z braku silnej woli, tylko z chronicznego niezaspokojenia podstawowych potrzeb regulacyjnych. Jeśli układ nerwowy nie dostaje przestrzeni, zmienności, intensywności i swobody eksploracji, zaczyna szukać ich gdzie indziej.

Dlatego tak kluczowa jest świadomość własnego profilu funkcjonalnego. Nie po to, żeby się usprawiedliwiać (rany!), ale po to, żeby móc świadomie projektować swoje życie.
Rozwiązaniem nie jest ani całkowite odrzucenie struktury, ani pełne zanurzenie w chaosie.
Rozwiązaniem jest poszukiwanie optimum - takiego środowiska, w którym jest wystarczająco dużo ram, żeby się utrzymać, i wystarczająco dużo przestrzeni, żeby żyć.

To oznacza również coś szerszego - potrzebujemy zmiany nie tylko indywidualnej, ale kulturowej.
Większej zgody na różne rytmy funkcjonowania, większej elastyczności w pracy i edukacji oraz większego uznania dla nieliniowych sposobów myślenia.

To nie jest tylko historia o mniejszościowym neurotypie. To jest historia o tym, że norma została zaprojektowana w sposób zbyt sztywny, aby pomieścić spektrum żywotnych ludzkich potrzeb.
I dopóki będziemy traktować ją jako uniwersalną, dopóty wiele osób będzie doświadczać siebie jako niewystarczających, wybrakowanych, złych czy aspołecznych.

Dlatego jednym z najważniejszych kroków dla dobrostanu osoby rozwijającej się poza granicami neuronormatywnej kultury jest rozpoznanie swoich potrzeb, uznanie ich za ważne i stopniowe budowanie życia, które jest z nimi zgodne.
Do tego jednak potrzebuje społeczeństwa, które rozumie i przyjmuje różnorodność, nie stygmatyzując jej, nie izolując, nie próbując naprawiać.

Umysł, który potrzebuje dryfować, to nie jest umysł, który się gubi.
To jest umysł, który szuka, łączy i tworzy.
I który, jeśli damy mu na to przestrzeń, potrafi wnieść do świata rzeczy niestworzone, nadspodziewanie zaskakujące i piękne.

03/04/2026

Katarzyna Kazimierowska: Pojęcie traumy stało się w ostatnich latach słowem wytrychem na określenie trudnego zdarzenia czy sytuacji, w której się znaleźliśmy. Nie wiadomo, co traumą jest, a co nią nie jest: zwolnienie z pracy, zerwanie z chłopakiem czy wykład, na którym dowiadujemy się trudnych treści – prof. Jacek Hołówka mówi Karolinie Lewestam [„Pismo” nr 1/2024 – przyp. red.] o tym, że dziś studenci nie chcą być eksponowani na to, co trudne. Czy każde wydarzenie może okazać się doświadczeniem traumatycznym?

Sabina Sadecka: Zacznę od tego, że większość pytań o psychologię, o to, kim jest człowiek, czemu cierpi, domaga się długich opowieści, dlatego i ja nie odpowiem krótko na to pytanie. Także dlatego, że często dopiero poprzez opowiedzenie historii w całym jej kontekście można ją zrozumieć. Potrzebujemy poznać to konkretne zdarzenie czy zdarzenia, jakie się komuś przytrafiły, dopytać o życie tej osoby sprzed traumy – co dla niej było ważne, gdzie lokowała uwagę, energię. Wreszcie porównać to z jej życiem dziś i zobaczyć, czy rzeczywiście zaszła znacząca zmiana.

KK: W książce Powrót do ciała. Jak odzyskać siebie po doświadczeniu traumy sięgasz po definicje ekspertów. Amerykański psychoterapeuta Resmaa Menakem uznał, że „Traumą może być wszystko, co dzieje się zbyt często, zbyt szybko, zbyt wcześnie, zbyt długo”. A psycholożka kliniczna Janina Fisher mówi, że traumatyczne jest to, co przekracza nasze możliwości nadania temu zrozumiałego sensu. Spróbujmy rozpocząć od definicyjnego podziału traumy na prostą i złożoną, jaki proponujesz w książce.

SS: Ta pierwsza to trauma szokowa, ma związek z nagłym trudnym wydarzeniem, z szokiem, jakiego doznajemy w wyniku czegoś bolesnego i niespodziewanego. Mam na myśli na przykład nagłą śmierć kogoś bliskiego, wypadek samochodowy, utratę przytomności w wyniku gwałtownego wydarzenia. Ktoś został napadnięty albo poszedł do lekarza i usłyszał dramatyczną diagnozę, która wywróciła jego życie do góry nogami. W słowie „szokowa” zaszyta jest esencja tej traumy – bo to jest szok dla naszego systemu, naszej psychiki i ciała. I prawdziwą zagadką dla psychologii w tym kontekście jest to, że wiele osób, mimo przeżycia takiego ogromnego wstrząsu, nie doświadcza jego długoterminowych konsekwencji.
Natomiast zwykle na terapię trafiają osoby, które w efekcie szoku doświadczyły takiej reorganizacji wewnętrznej, że nie mogą wrócić do życia sprzed traumy. Więc w tym sensie mówimy o traumie bardziej poprzez reakcję na wydarzenie niż poprzez definicję samego zdarzenia. Ale by o niej w ogóle mówić, musi być długoterminowa i trudna do cofnięcia. Na przykład kiedyś spokojnie prowadziłam samochód, a teraz już nie mogę tego zrobić. Mam ataki paniki i nie potrafię przejechać nawet kawałka, choć wiem, że jest bezpiecznie.

KK: A trauma złożona?

SS: O niej mówimy wtedy, gdy na przykład ktoś przeżył przemocowy związek albo dorastał w domu, w którym doświadczył zaniedbania i nękania. O tej traumie pewnie będziemy dłużej rozmawiać, bo – no właśnie – jest złożona. Ale chciałam dodać, że to nie jest proste, żeby zamknąć definicję raz na zawsze. I nie zawsze ma to znaczenie. (...)
Jasne, trzeba dla porządku nazwać, co jest traumą, co straumatyzowaniem i co to jest zespół stresu pourazowego [Post‑Traumatic Stress Disorder, PTSD – przyp. red.]. Ale gdy ktoś przychodzi do mnie na terapię, to go ta definicja nie obchodzi, bo on po prostu chce przestać cierpieć. Chce, żeby jego życie było pełniejsze, żeby był w nim bardziej obecny i mógł je budować tak, jak pragnie.
Często podczas terapii ktoś sam uznaje, czy dane wydarzenie albo relacja były dla niego traumatyczne, czy nie. I możemy się zastanawiać, co sprawiło, że akurat tę rzecz za taką uznał, ale uważam, że każdy ma prawo powiedzieć: „to był dla mnie wstrząs”. Choćby ktoś z zewnątrz uznał, że niezdanie matury nie może być traumą, dla tej konkretnej osoby to był wstrząs, który zmienił całe jej życie. Dlatego ja nie zamierzam linijką mierzyć, czy to już trauma, czy nie.

fragment bardzo ciekawej rozmowy z ostatniego numeru miesięcznika "Pismo" - polecamy!

fot Neil Thomas

07/11/2025

"Nowe badania wykazały, że fluoksetyna, popularny lek przeciwdepresyjny z grupy SSRI, wpływa na mózg nie tylko poprzez zwiększanie poziomu serotoniny, ale także poprzez zmianę sposobu zarządzania energią przez komórki nerwowe i odbudowywania połączeń neuronalnych. Po dwóch tygodniach leczenia interneurony parwalbuminowe w korze przedczołowej stają się mniej sztywne – spada ekspresja genów związanych z produkcją energii mitochondrialnej, a rośnie ekspresja genów odpowiedzialnych za plastyczność synaptyczną. Osłabieniu ulegają także ochronne siateczki okołoneuronalne, które normalnie ograniczają elastyczność sieci nerwowych, co pozwala na łatwiejszą adaptację obwodów mózgowych. Te zmiany mogą umożliwić mózgowi wejście w bardziej plastyczny, elastyczny stan, co ma szczególne znaczenie w leczeniu depresji, gdyż choroba ta wiąże się ze zbyt sztywnymi obwodami neuronalnymi opornymi na zmiany. Wyniki sugerują, że fluoksetyna może wspierać proces zdrowienia nie tylko poprzez poprawę nastroju, ale także przez otwarcie „okna plastyczności”, pozwalającego na przebudowę połączeń w mózgu i lepszą adaptację do nowych warunków. Badanie przeprowadzono we współpracy Uniwersytetu Wschodniej Finlandii i Uniwersytetu Helsińskiego, a jego wyniki opublikowano w czasopiśmie Neuropsychopharmacology.[1]"

Komentarz terapeuty:
Dla psychoterapeuty wniosek praktyczny jest taki: leczenie farmakologiczne nie musi być przeszkodą w terapii – może wręcz ułatwiać głębszą pracę, jeśli leczenie zostanie dobrze zsynchronizowane. Pacjent pod wpływem SSRI może być bardziej zdolny do przyjmowania interpretacji, przepracowywania traum czy uczenia się nowych strategii radzenia sobie.

Przygotował Tomasz Pawełczyk

Jetsonen, E., Didio, G., Suleymanova, I. et al. Chronic treatment with fluoxetine regulates mitochondrial features and plasticity-associated transcriptomic pathways in parvalbumin-positive interneurons of prefrontal cortex. Neuropsychopharmacol. (2025). https://doi.org/10.1038/s41386-025-02219-8

fot Nellie Adamyan

26/09/2025

Abraham Maslow, oprócz piramidy potrzeb, pisał o uczuciu grozo-zachwytu – „awe” – które pomaga nam przekroczyć siebie. „Awe” zazwyczaj czujemy w zetknięciu z naturą: kiedy patrzymy na ośnieżone szczyty, przewalające się z łoskotem morskie bałwany i powoli opadający płatek wiśni. Albo kiedy na swojej drodze spotkamy dzikie zwierzę, które spojrzy nam w oczy (w świecie nad powierzchnią groza i zachwyt zdjęły mnie, kiedy na leśnej ścieżce zobaczyłam rysicę pilnującą rozbrykanych rysiątek).
Psycholog emocji z Berkeley Dacher Keltner, który bada grozo-zachwyt od 2003 roku, do natury dodaje: muzykę, duchowe przeżycie, moralne piękno i zbiorowe uniesienie – chociażby na stadionie, kiedy nasi strzelą gola.
To transformujące doświadczenie pomaga nam poczuć się częścią większej całości. W książce Awe. The New Science of Everyday Wonder and How It Can Transform Your Life Keltner zgromadził opisy eksperymentów w naturze i w laboratorium. W jednym z badań przeprowadzonych w parku Yosemite naukowcy podchodzili do turystów, którzy po raz pierwszy patrzyli na słynną dolinę. Z punktu obserwacyjnego widać potężne granitowe skały, zielony dywan sosen i mgiełkę wody nad odległym wodospadem. Na prośbę badaczy turyści rysowali swoje sylwetki. Wszyscy szkicowali maleńkie figurki gdzieś u dołu kartki. Kiedy o to samo poproszono ludzi kręcących się po zabytkowym wybrzeżu w San Francisco, ich sylwetki zajmowały większość obrazka.
Gdy czujemy „awe”, zmniejsza się aktywacja ośrodków w mózgu odpowiedzialnych za postrzeganie siebie – „ja” milknie. Keltner pokazał, że uczucie wzruszenia, spokoju i obcowania z czymś większym od nas samych pozwala – nawet jeszcze kilka tygodni i miesięcy po tym doświadczeniu – otworzyć się na innych, wyzbyć lęku i karmić ciekawością świata.
Grozo-zachwyt pozwala nam być lepszą wersją siebie.

Katarzyna Boni, Którędy do wyjścia? wyd. Agora
fot Engin Akyurt

07/06/2025
07/06/2025

wśród fanów
Luksus to spokój ducha i ciała. 😊

20/10/2023

Czy humor może być wsparciem w leczeniu depresji? Sprawdził to zespół badaczy z Uniwersytet SWPS, pod kierownictwem dr Anny Branieckiej. O wynikach badań piszemy w ostatnim numerze magazynu "Twarze depresji".

https://twarzedepresji.pl/nr-9-2023/

20/10/2023

15/08/2023

17/05/2023

W dzisiejszych czasach stres towarzyszy nam na każdym kroku. Praca, szkoła, życie prywatne – wszystko to może generować u nas uczucie napięcia, niepokoju i frustracji. Jednak stres nie tylko wpływa na nasze samopoczucie, ale także może mieć negatywny wpływ na nasze zdrowie psychiczne i ...

17/05/2023

Adres

Warszawska 103
Minsk Mazowiecki
05-300

Telefon

+48505971434

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Gabinet Psychologiczno-Psychoterapeutyczny "Ścieżka" Katarzyna Zielińska umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Gabinet Psychologiczno-Psychoterapeutyczny "Ścieżka" Katarzyna Zielińska:

Udostępnij

Kategoria