21/01/2026
Wszystko zaczęło się niepozornie. 2016 rok.
Jedno zdanie od Maa : „Może dobrze by Ci zrobiło poćwiczyć trochę jogi…”
Niby nic wielkiego, a jednak coś we mnie drgnęło.
Niedługo później siedziałam już na macie we Francji, na swoich pierwszych zajęciach u .
Nie wiedziałam jeszcze, że to będzie nowy początek.
Potem przyszła Kerala.
To nie był mój pierwszy raz w Indiach, ale po raz pierwszy stanęłam na Keralskiej ziemi, która pachniała kadzidłem, wilgocią i czymś, czego nie umiałam nazwać.
Ćwiczyliśmy do świtu — dosłownie.
Start o 3 nad ranem, cisza, ciemność, tylko oddech, światło lamp olejnych i głos Parvathy Maa tłumaczący po kolei asany.
A potem pierwsze światło dnia, które wschodziło nad świątynią. Ciepły czaj.
I nagle — jakby ktoś otworzył drzwi, o których istnieniu nie wiedziałam —
weszła w moje życie tradycja Baulów z Bengalu.
Pieśni, taniec, hatha joga, sadhana.
Pierwszy satsang, pierwszy raz u stóp mojej Mistrzyni.
Poczułam, że wracam do domu, choć byłam tysiące kilometrów od Europy.
W dłoniach pojawiła się moja pierwsza ektara.
Nie umiałam jej jeszcze trzymać, a już wiedziałam, że będzie ze mną na długo, że to nie jest hobby, ale droga na którą czekałam.
I choć przez lata zmieniało się wszystko — kraje, prace, role, obowiązki —
jedno pozostaje niezmienne:
zawsze jestem uczennicą.
A przecież wtedy, w 2016, byłam młodą mamą mieszkającą we Francji, sprzedającą antyki, próbującą zrozumieć życie.
Nie miałam pojęcia, że dziesięć lat później — 2026 — będę śpiewać, tańczyć, uczyć jogi online i w Warszawie. Że spędzę cały jeden rok w Indiach.
Że to wszystko ułoży się w historię, której nie dałabym rady wymyślić sama.
I pozostaje tylko wdzięczność. Wdzięczność do wszechświata, do Nauczycieli, i do tych , którzy mnie stare wspierali.
Co dalej ?
Ciekawe co napiszę za rok !
Guru Krupa Hi Kevalam
Joyguru 🙏